W szemranej dzielnicy

Uderzyłem kilka razy ciężką stalową obręczą, zwisającą z pyska lwa, który wystawał z ogromnych, masywnych, dębowych drzwi. Nikt nie otwierał. Ze środka dochodziła stłumiona muzyka, oraz odgłosy bawiących się ludzi. Spojrzałem jeszcze raz na zaproszenie. Adres się zgadzał: ”Smolnicza czternaście”. Rozejrzałem się dookoła. Była północ. Brukowana ulica lśniła po deszczu w blasku księżyca. Okoliczne czteropiętrowe kamienice rzucały cień na zaułki, w których mogli czyhać tutejsi nożownicy, na nieświadomego przechodnia. Kilka lat temu mieszkałem w tej znanej z częstych pobić i zasztyletowań, szemranej dzielnicy. Wiedziałem jak się tutaj poruszać, żeby nie skończyć z nożem pod żebrami. Po drugiej stronie ulicy stała prostytutka, która co chwile spoglądała na mnie, i co jakiś czas zsuwała stanik, kusząc mnie swoimi jędrnymi cyckami. Gdy już chciałem chwycić za obręcz kolejny raz, usłyszałem metalowy zgrzyt w zamku drzwi. Otworzył je wysoki grubas w garniturze z czarnymi, włosami zaczesanymi do tyłu, spiętymi w kucyk.

– Zaproszenie poproszę – rzucił szorstko grubas, który pewnie pełnił funkcję ochroniarza.

Podałem mu zaproszenie.

– Jakiś dokument poproszę – dodał.

Przypatrywał się, mrużąc oczy raz na mój dowód osobisty, raz na zaproszenie.

– Proszę za mną – powiedział po chwili.

Wszedłem do środka, zostawiając za sobą niebezpieczeństwa skrywane w mrocznej dzielnicy.

Odgłosy zabawy dochodziły z któregoś piętra powyżej. Ochroniarz poprowadził mnie schodami w dół. Im niżej schodziliśmy, tym bardziej stłumione były odgłosy muzyki i bawiących się ludzi. Szliśmy coraz niżej, żeby po chwili znaleźć się w długim korytarzu. Panowała tutaj niemal grobowa cisza. Po obu stronach były pomieszczenia. Prawie wszystkie pozamykane, poza jednym. Przechodząc obok niego przystanąłem na chwile zszokowany tym, co zobaczyłem.

– Mamy iść, więc rusz się – powiedział niemal kapralskim tonem grubas.

Wyrwany z szoku, ruszyłem za mężczyzną.

– O rzesz… Kurwa! Co to miało być? – pomyślałem, a zimny pot pojawił się na całym moim ciele. Moje serce bardzo przyśpieszyło i mocno uderzało w pierś. Zacząłem oddychać krótko i szybko. To, co przed chwilą zobaczyłem, totalnie wytrąciło mnie z równowagi. Ręce trzęsły mi się jak w delirium. Myślałem tylko o papierosie i żeby jak najszybciej wlać w siebie coś mocnego.

Doszliśmy do zamkniętego pomieszczenia. Grubas otworzył drzwi ze zgrzytem. Sala była duża, a na jej środku stał stolik z dwoma krzesłami naprzeciw siebie. Nie było tam żadnych innych mebli. Niczego. Tylko płaska, betonowa podłoga aż po kamienne ściany świecące pustkami.

– Pan tu siądzie i poczeka – poinformował ochroniarz a echo jego niskiego, beznamiętnego głosu rozniosło się po całym pomieszczeniu. Po czym oddalił się i zniknął za drzwiami.

Na środku stołu leżała otwarta paczka papierosów, zapałki i popielniczka. Wciąż drżącymi rękoma wyjąłem jednego papierosa i zapaliłem. Zaciągnąłem się mocno i z ulgą wypuściłem dym przez jeszcze rozedrgane wargi. Trochę pomogło.

Po kilku minutach do sali wszedł mężczyzna. Był średniego wzrostu i bardzo szczupły. Ubrany w biały garnitur i biały kapelusz. Podszedł do stolika, lekko utykając, pomagając sobie laską, której stukot i powodowane nim echo rozbiegające się po ścianach wnętrza zdawały się przenikać do mojego umysłu.

Mężczyzna usiadł naprzeciwko mnie, zdjął kapelusz, kładąc go na rogu stołu, ukazując swoją całkowitą łysinę. Był około pięćdziesiątki.

– Wie pan – powiedział wolno, po czym wyjął sobie papierosa i zapalił – kim jestem?

– Tak, wiem – odpowiedziałem, ponownie się zaciągając.

– Po co pan tu jest, też pan wie? – spytał łysy.

– Tak, wiem – powtórzyłem.

– Nie boi się pan o swoje młode życie? – zadawał dalej pytania, bawiąc się złotą głownią laski, w kształcie głowy lwa, uderzając w nią lekko palcami.

– Muszę mieć te pieniądze. Mam poważne długi. Grozi mi eksmisja, nie mogę do tego dopuścić – odpowiedziałem szybko i nerwowo.

– A więc znów to się dzieje przez brak pieniędzy. A podobno pieniądze szczęścia nie dają – Odpowiedział z ironicznym uśmiechem na ustach, lecz jego wzrok nadal pozostawał poważny.

– Wiesz, że nie gwarantujemy tego, że przeżyjesz? – spytał, przechodząc na „ty”, a echo tych słów odbiło się jakby głośniej po pustej sali.

Spojrzałem w jego oczy. Były bez wyrazu. Nie dało się odgadnąć jakie emocje skrywają. Może nie było tam żadnych emocji?

– Wiem – odpowiedziałem, gasząc papierosa w popielniczce.

Mężczyzna obrócił lekko głowę w stronę drzwi. Dopiero teraz po raz pierwszy oderwał ode mnie swój przenikliwy wzrok.

Do sali wszedł grubas, trzymając w dłoni walizkę. W ciszy było słychać tylko jego kroki. Podszedł i położył walizkę na brzegu stołu po stronie łysego mężczyzny. Spojrzał na mnie przez chwile. W jego oczach dostrzegłem zaciekawienie. Po czym odszedł ponownie, znikając za drzwiami. Wszystko odbyło się bez ani jednego słowa. Łysy przysunął walizkę w moim kierunku, ponownie wbijając swój wzrok w głąb moich oczu.

Otworzyłem ją, wziąłem jeden z plików pieniędzy, przejechałem po ich brzegach kciukiem.

– Tu jest tyle, ile miało być? – spytałem i znów poczułem, jak tętno mi przyśpiesza.

– Równe trzysta tysięcy złotych – odparł bezceremonialnie.

Wyjąłem kolejnego papierosa i szybko zapaliłem, żeby powoli wypuścić dym z płuc. Pomogło. Zawsze pomagało.

Zamknąłem walizkę. Siedzieliśmy chwile w milczeniu. Obserwował mnie. Wiedział, że jestem mocno zaniepokojony tym, co ma się wydarzyć.

– Jesteś gotowy, żeby zarobić te pieniądze? – zapytał.

– Tak – odpowiedziałem, nerwowo się zaciągając. Papieros trząsł się w mojej rozedrganej dłoni tak, że popiół spadł mi na spodnie.

CDN...

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Clariosis 3 tygodnie temu
    Bardzo dobrze napisane. Trzyma w niepewności i intryguje. Ciekawe, jaką to brudną robotę będzie musiał odwalić bohater, ale mam nadzieję, że wkrótce się przekonam. :) Pozdrawiam!
  • Yourofsky 3 tygodnie temu
    Dzięki za komentarz:) Przyłożyłem się i jestem z tego zadowolony:) Jednak chciałbym dowiedzieć się od Opowiczów co zrobiłem źle, gdzie są błędy, jak mogłem inaczej, LEPIEJ opisać fragmenty. Wtedy poziom pisania rośnie. Zastanawiałem się też, czy nie lepiej było by zmienić tytuł, na bardziej chwytliwy ( wg. mnie ) czyli np na: " W Szemranej dzielnicy ", albo " Na Szemranej ulicy ". Co o tym myślicie ?
    Pozdrawiam.
  • Clariosis 3 tygodnie temu
    Jak prosisz, to masz. :) Osobiście sama nie jestem specem od poprawności językowej i szyku, bo w tym to Bajkopisarz mi pomaga, ale postarałam się co nieco wyciągnąć. :)
    Według mnie tytuł "Układ" brzmi lepiej, jest prosty i bardziej tajemniczy, gdyż nie wiadomo o jaki układ może chodzić - trzeba się zagłębić w lekturę. Ale jeżeli według Ciebie którykolwiek z podanych tytułów brzmi lepiej, to droga wolna. :) Zobaczymy, co jeszcze inni powiedzą.

    No więc tak:
    "Okoliczne czteropiętrowe kamienice rzucały cień na zaułki, w których mogli czyhać tutejsi nożownicy, na nieświadomego przechodnia." - nie jestem specem od szyku, ale czuję, że tu coś szwankuje. Według mnie powinno być raczej:
    "Okoliczne czteropiętrowe kamienice rzucały cień na zaułki, w których to mogli czyhać na nieświadomego przechodnia tutejsi nożownicy."

    "– O rzesz… Kurwa! Co to miało być? – pomyślałem, a zimny pot pojawił się na całym moim ciele."
    Jestem raczej za tym, by myśli bohatera zapisywać w cudzysłowie, gdyż tutaj byłam przekonana, że nagle do tego ochroniarza bohater krzyczy. :D Niby po pauzie jest, że pomyślał, ale lepiej w cudzysłowie by zaznaczyć naprawdę, że to była myśl.

    "Grubas otworzył drzwi ze zgrzytem." - może zamiast "zgrzytu" dać "głośno"? Albo "mocno"? Bo nie wiem co dokładnie oznacza "otworzyć drzwi ze zgrzytem"? Że jakoś skrzypiały?

    Prócz tych uwag uważam, że wszystko jest w porządku. To co wypisałam to tylko kosmetyczne poprawki tak naprawdę. ;) Ale cieszę się, że tak dbasz o jakość tekstu, cenię to!
  • Yourofsky 3 tygodnie temu
    Clariosis - Dziękuję:)

    Ad.1 - No to rzeczywiście brzmi lepiej.
    Ad.2 - Racja z tym cudzysłowem, bo rzeczywiście może się wydawać że on krzyczy do ochroniarza.
    Chociaż czytałem że można zaczynać myśl bohaterów od myślnika. Jestem ciekawy jak dokładniej
    sprawa się ma w temacie myśli.
    Ad.3 - Ale właśnie on, te drzwi otworzył wolno ze zgrzytem, miałem na myśli że drzwi skrzypiały:) - no to
    sam sobie odpowiedziałem jak to poprawić :)

    Co do tytułu to poczekajmy jak inni to widzą.

    Dzięki Clariosis :)
  • Clariosis 3 tygodnie temu
    Yourofsky Proszę bardzo! Jak wrzucisz kolejną część to też się skupię na tym co można poprawić i prócz tego wypiszę. :)
  • Bajkopisarz 3 tygodnie temu
    „W Szemranej dzielnicy”
    W szemranej dzielnicy. LUB – jeśli Szemrana to nazwa własna: W dzielnicy Szemranej.
    Ale mim zdaniem tytuł Układ był znacznie lepszy
    „okoliczne czteropiętrowe kamienice rzucały cień na zaułki, w których mogli czyhać tutejsi nożownicy, na nieświadomego przechodnia”
    Szyk: okoliczne czteropiętrowe kamienice rzucały cień na zaułki, w których tutejsi nożownicy, mogli czyhać na nieświadomego przechodnia
    LUB
    okoliczne czteropiętrowe kamienice rzucały cień na zaułki, w których na nieświadomego przechodnia mogli czyhać miejscowi nożownicy.
    Zależy co chcesz pokreślić. Zgodnie z zasadą, ze czytelnik najlepiej zapamiętuje ostatnie słowo.
    „która co chwile spoglądała”
    Chwilę
    „mnie swoimi jędrnymi cyckami”
    Mnie – zbędne
    „wysoki grubas w garniturze z czarnymi, włosami zaczesanymi do tyłu”
    Opis zgrzyta, bo wychodzi na to że garnitur miał włosy. Inaczej: wysoki grubas w garniturze, z zaczesanymi do tyłu czarnymi włosami”
    „rzucił szorstko grubas, który”
    Grubas – tutaj zbędne, wiadomo że on
    „Podałem mu zaproszenie.”
    Mu zaproszenie – nie musi być, krótkie podałem dynamizuje akcję
    „– O rzesz… Kurwa! Co to miało być?”
    Jak myśl, to lepiej cudzysłów. Ewentualnie zamiast pomyślałem daj” szepnąłem do siebie i jest ok.
    „Moje serce bardzo”
    Moje – zbędne
    „utykając, pomagając sobie”
    Pomagał sobie
    „życie? – zadawał dalej”
    Zadawał – wielka litera bo to nie dotyczy sposobu wypowiedzi
    „Odpowiedział z ironicznym”
    Tym razem mała litera, bo odpowiedział to narracja dotycząca bezpośrednio wypowiedzi
    „walizkę. W ciszy było słychać tylko jego kroki. Podszedł i położył walizkę”
    2 x walizkę
    „Spojrzał na mnie przez chwile”
    Chwile – l. mnoga
    Chwilę – l. pojedyncza
    Tu raczej l. poj.
    „zaciekawienie. Po czym”
    Przecinek zamiast kropki
    „popiół spadł mi na spodnie.”
    Mi – zbędne

    Po wygładzeniu wspomnianych drobiazgów, powinna się ukazać całkiem zgrabna i interesująca treść. Dobrze zapleciony początek, akcja zawiązana, tajemnica jest (nawet dwie, bo jeszcze to, co działo się w jeny z pokoi), coś się będzie działo. Czyli zupełnie dobrze.
  • Yourofsky 3 tygodnie temu
    O rzesz.... czy Ty aby nie zajmujesz się zawodowo redakcją tekstów? Super podpowiedzi. Wielkie, wielkie dzięki Bajkopisarz.

    Nie wiem czemu ale od pewnego czasu strasznie mnie jara bawienie się tekstem, udoskonalanie go, formowanie niczym rzeźbiarz w drewnie, glinie. Nigdy wcześniej nie czułem tego aż tak mocno. Chcę się w tym doskonalić. Widzę w tym ogromny potencjał bo samymi słowami można wywołać u odbiorcy niesamowity efekt ( nie mam na myśli siebie [ na razie ;) ] ale np Sapkowskiego i Grzędowicza bo ich czytałem najwięcej ).

    Piszesz że tytuł "Układ" jest lepszy. A ja mam pytanie: Skusiłeś sie do przeczytania tego bo zachęcił Cię tytuł " W szemranej dzielnicy "? Gdyby tytuł był nadal " Układ " też bys wszedł ? Wiedziałem że "S" powinno być z małej litery, ale chciałem zirytować Opowiczów żeby z ciekawości dlaczego jest duże "S" weszli na moje opowiadanie. Taki mały marketing ;) Przepraszam za podstęp Opowicze, ale chyba mi się do konća nie udał bo ilość wejść na opowiadanie nie wzrosła jakoś gwałtownie :)
    Wiadomo ... twórca bez odbiorców nie istnieje.

    Widzę ze jak piszę częściej to lepiej sobie utrwalam różne rzeczy. Czytam też trochę o zasadach itp. Dało to efekt. Za mało jednak czytam, nie mam tu w UK książek.

    Jeszcze raz, wielkie dzięki
  • Bajkopisarz 3 tygodnie temu
    Yourofsky - nie, to czysta amatorka na bazie własnych doświadczeń. Tekst przeczytałem wcześniej, jak wstawiłeś z tytułem Układ, tylko nie miałem czasu wypisać uwag. Potem szukałem po nicku, więc nowy tytuł już nie robił różnicy.

    Najprostszy sposób na jakość - zastępowanie zaimków rzeczownikami i przymiotnikami. Zamiast: on kupił jej kwiaty, piszesz: Przystojny mężczyzna w szarym garniturze poprosił kwiaciarkę o wielki bukiet czerwonych i białych tulipanów, chciał bowiem sprezentować czekającej w domu z obiadem małżonce pachnący prezent.

    Zero zaimków, a zdanie opisowe aż do porzygania ;)
  • Yourofsky 3 tygodnie temu
    Właśnie przed chwilą wpisałem w YT " Nad Niemnem audiobook " Podobają mi się opisy i dialogi. Z tego też można się dużo nauczyć, nawet tylko słuchając a nie czytając.

    Przykład , który podałeś jet trochę podobny do tego jak pisała Eliza Orzeszkowa, bogate słownictwo, odpowiedni szyk zdań, jednocześnie opisujący szczegółowo sytuację. Nie wiem czemu ludzie śmieją się z "Nad Niemnem" że niby nudne. Ehhh....
  • Bajkopisarz 3 tygodnie temu
    Z Orzeszkową jest ten problem, że możesz przeczytać 2-3 zdania bogatego, rozbudowanego opisu i nawet pochwalić kunszt, ale jak masz się wczytać w 2,5 strony opisów przyrody, będącego swoistym orgazmem wewnętrznym autorki, oszołomionej własną erudycją, kulturą słowa i oczytaniem, to wysiadasz :)
  • Yourofsky 3 tygodnie temu
    Wysłuchałem wczoraj tylko początek audiobooka i sam początek mi się podobał. Ale, skoro tak jak piszesz przez 2,5 strony opisuje przyrodę to albo musiała strasznie rozkochana być w przyrodzie. Sam tytuł: " Nad Niemnem " - musiała kochać to miejsce. Kiedyś też, pisało sie inaczej, niż dzisiaj, teraz jak to czytamy to odbieramy to jak archaizmy. No cóż, kiedyś inaczej się pisało. Filmy też kiedyś kręcono inaczej - wszystko było przerysowane. Czytając "Nad Niemnem" można się więc znudzić ale można się też nauczyć bogatego słownictwa. Jednak kilku opowiczów polecało mi w tej kwestii, Kapuścińskiego, Schultza, Pilcha. Więc może sobie odpuścić Orzeszkową na rzecz tych wcześniej wymienionych ?

    Z tym zastępowaniem zaimków rzeczownikami i przymiotnikami to mega sprawa. Popróbowałem troche i serio zupełnie lepiej to wychodzi :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania