Upał (drabble)
„Uff… jeszcze trochę, a ugotuję się we własnym pocie. Na cholerę zgodziłem się na taką pracę?! Płacą świetnie, ale czy forsa warta jest takiej mordęgi? Cholerne słońce… musi akurat świecić prosto w gębę?! Jasne, awaria sprzętu, to musiałem wbić się w ten kombinezon i wyjść na zewnątrz. Jestem w końcu jedynym, który zna się na naprawach. Tylko dlaczego moje chłodzenie w kombinezonie też nawaliło?! Miało kiedy. Pusto, daleko do domu… pieprzę taką robotę! Cholera, nie wytrzymam tego upału, rozepnę suwak choć na chwilę, schłodzę się…”.
– George, co robisz?! Na zewnątrz jest prawie zero kelwinów! Mike, ściągaj go natychmiast do śluzy!
Komentarze (8)
Kurczę, trochę jestem zawiedziona, bo spodziewałam się rozgrzanego robotnika prac drogowych, który rozbiera się do zera xD
Ale na takie zero i to bezwzględne w ogóle bym nie wpadła!
Nawet fajne.
W pewnym sensie jest robotnikiem prac drogowych. No i chciał się rozebrać do zera... czy to ważne, co rozumiemy pod tym pojęciem? Ważne, że chciał się rozebrać i od razu wzbudza zainteresowanie kobiet ;)
Biedaczysko, nici z rozbierania w minus 273. Mnie chłodzą kolano tylko do minus 80, a rehabilitant cały czas w białym fartuchu zawiązanym na kokardkę.
Ho, ho, to Twój rehabilitant wytrzymały na mróz... może jego wysłać tam, gdzie panują niskie temperatury?
Dla mnie końcówka przewidywalna, ale co to szkodzi? Fajny klimat :-)
To i Twoje, żeś wcześniej przewidział końcówkę. Dobrze, że dało się przeczytać :)
Dobrze napisane; zwłaszcza podoba mi się ten naturalizm w doborze słów. Niespodzianka w finale O.K., aczkolwiek mogłaby być nieco doprecyzowana.
Marku, nietrudno się domyślić, gdzie jest taka temperatura i śluza ;) Pzdr.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania