Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

TW2.0. #02. (Brudne Noir) — W balecie zimowych noży: Czasy łotrów, czasy ciemnych bram

TW 2.0. #02.

Postać: Nimfomanka

Miejsce: Piracka łajba

Zdarzenie: Komputerowy program do tworzenia świata

Emocje: Podejrzliwość/Trauma*

 

*(Niestety wydźwięk tekstu raczej nijak się będzie miał do wylosowanych emocji więc, jako że są one jedynie "opcjonalią", pozwolę sobie tym razem z nich nie skorzystać. Tekst widzi mi się spójniejszy bez usilnego ukierunkowywania).

 

# Gdzie jesteście, moje piękne czasy ciemnych bram?

 

"— I jak zrobimy tym razem? Ubierzemy plastikowe manekiny w maski naszych twarzy, wymyślimy im imiona i napiszemy historię?

Kiedy pamięciowa eteria spogląda na mnie, jej niebieskie oczy przenikają brudem białej ściany. Stojący tuż obok piecyk opala mi rękę na granicy akceptowalnego progu czuciowego. Normalnie bym go oddalił, ale dziś pozostawiam, jak jest. Dziś mogę zabić, umrzeć lub nic nie zrobić. Dziś najlepszym, co mi się przytrafiło, było bezkonfliktowe przetransportowanie mnie do domu. Dzisiaj widzę Brutusów. Dzisiaj również mam nóż.

— Nie. Tym razem "my", to musimy być po prostu "my!"

— Ryzykowne.

— Wiem, ale...

— Ale...?

Wypijam jebaną kawę na dwa łyki. Czemu jebaną? Bo w takim stanie wszystko jest "jebane" lub "pierdolone". Uśmiech roztapia plastik, ale do ujarzmienia stali nadaje się tylko nienawiść i bezlitosność. Afirmuję się więc pochodnymi odczuciami, żeby zyskać kilka kolejnych ( ) kalendarzowych.

— Ukryję nas — wyjaśniam zjawie przy drzwiach. — Ukryję nas w nas. Ukryję nas przed nami.

— Czyli nie będziesz mówił do mnie, tylko on będzie mówił do niej, tak? Dobrze rozumuję?

Zmieniam temat, pytając, czy wie, że Autagonistofilia jest dewiacją seksualną, której głównym bodźcem jest sceniczność? Nie daje się jednak zwieść. A nie mam już kawy, herbaty, bodźców do odczuwania lęku ani społecznych hamulców.

Nie mam nic.

— Umarłaś — rzucam. — Nie możesz rozumować. Ale tak... To dużo bardziej bezpieczne. Ludzie są głupi, ale bywają instynktownie przenikliwi.

— Ostatnie pytanie — mruczy, płynąc ku oknu. — Ile zostało?

Wyjaśniam, że ponad siedemset.

— A zastanawiasz się nad tym...

— To już następne, zjawo. Zaczynajmy!"

 

# Dzisiaj mam siłę wrócić. Dzisiaj nawet nie przywiążę nici do nadgarstka.

 

W asyście pohukiwania przedwojennych zwrotnic jechali windą na dach. Na czwartym ktoś wsiadł. Zamilkli. On krwawe dłonie ukrył w kieszeniach kurtki. Ona bezceremonialnie przykleiła gumę na środku lustra i wyzywającym spojrzeniem błękitnych oczy odszukała zakłopotanie pasażera. Ten tylko pokręcił głową. Wysiadł dwa piętra wyżej, odprowadzony asystą jej chichotów. Dopiero kiedy drzwi się zasunęły, chłopak zabrał kciuk ze srebrnej kulki uwalniającej ostrze sprężynowca.

— Po co? — zapytał.

Nawinęła na palec kosmyk nieudolnie utlenionych włosów.

— Fobofilia, nekrosadyzm, symforofilia — wyliczyła na palcach. Pokrytą krwią dłoń obsiadł brokat z pomalowanych paznokci.

— Po co? — powtórzył. — Po co, ty pusta kurwo? Mało ci?

Rozstawiła prowokująco nogi. Nylon podartej rajstopy zatańczył u jej łydki niczym wąż. Chłopak skupił wzrok na tym zjawisku, uważając, że musiało się to wydarzyć, kiedy...

Dojechali.

— Prawem wilka — odparła twardym, rzadko kiedy używanym, głosem. — Pierdolimy się?

Uderzył jej głową w lustro. Poprawił w twarz, szarpiąc przy tym za włosy. Chichot tylko się wzmógł. Piracka łajba osiadała, zatapiana w paroksyzmach bólu i nieujarzmionej rozkoszy.

Na próbujących dostać się do bloku policjantów szczekał pies.

 

Kilkanaście minut później, w asyście kosmatej nocy, przystanęli na krawędzi dachu. Było zimno od wiatru i kłamliwie od bliskości nieba. Osiadłe na nadlewkach z lepiku krople deszczu odbijały resztki życia eterycznym blaskiem. Gdyby pobrać księżycowi DNA, mogłoby tak wyglądać.

Cała ta magia i oni. Dwoje akrobatów intelektu, próbujących wciąż osiodłać dal.

— Kurewsko wysoko, skarbie? Kurewsko pięknie? Dziesiąte piętro to cztery sekundy lotu, nie?

— Jedenaste. I nie cmokaj gumą, bo cię zabiję!

Nie używał słowa "zabiję" na pokuszenie czy dla uzyskania poklasku lub zastraszenia. Nawet jeśli pytała, czy by zabił, odpowiadał, że by nie oszczędził. Wyjęła miętówkę z ust. Następnie ściągnęła kurtkę i wyrzuciła przed siebie. Robiła to samo z butami, kiedy spytał.

— Co?

Wyjaśnił, że blok ma oczywiście dziesięć pięter, ale ewakuacyjne schody dodają wysokości jeszcze jedno. Nie skwitowała tego lakonicznym "No i", wiedząc, że On nie nawykł do tolerowania ignorancji. I, mimo że za kilka chwil miała sfrunąć niczym płatek przedwczorajszej róży, umiała przyznać przed sobą, że nadal nad nią panuje w stu procentach. Fascynujące, że można odczuwać przed kimś tak wielki lęk, by zdołał on zagłuszyć nawet kroki zbliżającej się nieuchronnie śmierci.

— Opowiedz jeszcze o kolorze moich oczu — poprosiła. — Ten jeden, ostatni raz. Coś z zaborami było?

Uśmiechnął się na tę porcję słodko-niebezpiecznej ignorancji. Skołtuniałe włosy, zbyt duży sweter, bosa twarz, ubrana jedynie w krwawe odciski jego dłoni i napuchniętą od uderzeń wargę. Małe szaleństwo wiatru. Lizak z żyletką w środku.

— Błękit Turnbulla, czasem nazywany również Pruskim. Jedno z najpiękniejszych we wszechświecie oszustw naszego wzroku.

Czytając z mimiki rozmarzonej twarzy, widoczne było, że chciała pociągnąć temat, lecz kiedy spojrzał, zamilkła. Blondyn przystanął za nią. Serce jej oszalało na myśl o tym, że jest jego kaprysem. Jeśli tylko wyprostuje ręce, śmierć ją odnajdzie w piątej sekundzie od teraz.

— Jesteśmy na jedenastym piętrze, ma milady. A w scrabblach słowo upadek ma jedenaście punktów. Oczywiście, jeśli nie złapiesz premii.

Oparła o niego głowę.

— To piękne. Lubię takie trudne... wiesz.

— Żyjemy jedynie w symulacji, mała. W komputerowym świecie stworzonym przez Boga Ojca – Programistę. Ewentualnie nas, przed nami. Oczywiście nie da rady objąć tego słowem, nie uciekając się do drastycznych przeskalowań czy infantylnych analogii, ale żyjemy w symulacji. W świecie gry. Mówiłem ci o teorii Gygesa? O tym, jak znalazł pierścień dający najprawdziwszą niewidzialność?

— Chyba. — Próbowała odwrócić twarz w jego stronę, lecz twardym chwytem za barki nie pozwolił. Pięć sekund lotu. Płomienie wiatru wygryzające się w przerażone oczy. Czy to już? Lecę?

— Pamiętasz coś więcej?

Przeszperała w pamięci, zaznaczając niematerialną v-ką wszystkie wzmianki o simach. Było tego dużo, lecz wszystko w osnowie niepamięciowej mgły.

— Coś z moralnością? — wymamrotała głosem zawierającym podprogowe "czy mamy na to, kurwa, jeszcze czas?" — Ale teraz już nie pamiętam. Grunt, że możemy robić, co tylko chcemy. Cała ta gadka, to jedynie kolorowy papierek na użytek naszych anomalii. Nie muszę kupować idei inkwizycyjnej, by czerpać rozkosz ze spalanych czarownic, nie?

Na jego chłopięcej twarzy wykwitł bezczelny uśmiech. Lubił ją zmuszać do ujawniania pokładów inteligencji. Pomimo tego, że, nie wiedzieć czemu ubzdurała sobie odgrywać rolę tępej, usłużnej suki.

— Nieważne — zawyrokował, przecinając kabel doprowadzający dalsze spekulacje. — Ty czy ja?

— Krótkie mam i chyba...

— Ty czy ja?!

Wyszeptała odpowiedź.

 

On – Tęsknię do czasów łotrów. Do czasów ciemnych bram.

 

W odwróconej perspektywie

odmarłem.

Czując niestosowność

twej modlitwy za mnie.

ja – worek kości.

ja – chmura myśli.

 

Od trzymania się za ręce

potraciliśmy resztki

papilarnych linii.

Dwie osoby.

Ty i ja.

Selekcja Arki Noego

 

Napiszemy na kolanie program

i stworzymy świat,

gdzie baletnice będą chude w biodrach,

a złodzieje pozdrowią się gestem

czy skinieniem głowy.

 

A potem poranimy, zabijemy księżyc,

wyjąc.

Jego krew gorąca pomiesza się z piaskiem.

Byk nie będzie bykiem, a skorpion skorpionem.

Czyści i brudni. Dziś pod szyldem: "wszyscy".

Utoniemy w ogniu.

 

Nie chcą krzepnąć trupy naszych spotkań.

Taśmy walkmana, krainy wyobraźni.

ja – bez dorobku.

ja – bez perspektyw.

 

To trochę źle, że cię

nie ma.

To trochę źle, bo nie zapisałem

twej roboczej wersji.

To trochę źle, że

tęcza nie jest tak piękna

w czarno-białym filmie.

 

 

Ona – Nie wołaj!

 

Znów śnił mi się trupiej.

Lub znów mu się śniłam.

 

Pochodzimy z pędu.

I pęd nas zakończy.

 

Jakże niebezpiecznie

wciąż poszerzać horyzonty upojenia bólem.

To już się dzieje.

Każdy, kogo mijasz, ma przy sobie broń.

 

Bo wszystko już było, będzie lub jest.

Nasz byt jest kulisty. I oby był jednym.

Nie wołaj!

 

Pięknie zwilżyć usta i raczyć się drinkiem

wódki z zimną colą.

Ale jeszcze piękniej, choć dużo posępniej,

wypić drinka wódki

z bakterią E.coli.

Średnia ocena: 4.8  Głosów: 13

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • O kurwa.
    Kontynuacja/coś wspólnego - z jednym z najpiękniejszych Twoich tekstów. ''W balecie zimowych noży''.
    Ah, komentarz zostawiam by pamiętać, powrócić dziś ciemną nocą (na okoliczność okrutnych koszmarów - nmp nie sypia), najdalej jutro.
    Jeszcze muszę masochistycznie przeciągnąć sobie czas oczekiwanie na ten, jak sądzę, powyższy sztos.
  • Ritha rok temu
    "w maski naszych twarzy"...
    Ehh, moze byc zacnie, rano, Maestro.
    Rano...;)
  • Canulas rok temu
    Taaa, zobaczymy, miss Łita. Ciao.
  • Canulas rok temu
    eh, no nie wiem, Emi. Miło, ale no nie wiem. Obostrzenia TW kazały lawirować.
  • I cóż, jestem rozpierdolona.
    I cóż, nie wiem, czy by nie zaryzykować stwierdzenia, że to jest w mojej opinii najlepsza rzecz, jaką napisałeś, ale że jest ich kilka, kilka miażdżących, to pozwolę sobie powiedzieć tyle, że to gdzieś na górze Twojego Top 5 – na pewno.
    Caaaaaan. No jak tak można, aż tak dobrze.

    Porażających pięknem estetycznym, nieestetycznym, jakimkolwiek innym, wyimków – jest tyle…
    Ale muszę zebrać je wszystkie, choć po to – by oddać hołd.

    Bo naprawdę, ten tekst – bije na głowę wszystko, co tu ostatnio napłynęło.
    Dobre miałam przeczucie. Dobrze mnie się zdawało, że oglądając balety zimowych noży – zawsze jest dreszcz na plecach.
    Ale nie przeczuwałam, że aż taki rozkurw mogę czuć na ten moment, bo jak kiedyś rzekłeś, tak ja teraz ‘’jestem w folii’’ trochę, ale jednak, no, po żebrach, po sercu.
    Dla mnie ten tekst to jest 10/10, rozpierdol, ajfKGJTEiotnkdfmbfjl;tykhgj. No. Brak słów.

    Teraz tak:
    ‘’Ubierzemy plastikowe manekiny w maski naszych twarzy’’ – już w początkach takie cudo.
    ‘’Wypijam jebaną kawę na dwa łyki. Czemu jebaną? Bo w takim stanie wszystko jest "jebane" lub "pierdolone". Uśmiech roztapia plastik, ale do ujarzmienia stali nadaje się tylko nienawiść i bezlitosność. ‘’ – o żesz kurwa. Z naciskiem na drugie zdanie.
    ‘’Ukryję nas w nas. Ukryję nas przed nami.’’ – Boże, Can.
    Gdzie trzeba iść, co zjeść i co się musi stać, by tak pisać? Jakoś tak mnie kiedyś pytałeś.
    No ja dziś pytam Ciebie.

    (+Dlaczego cała pierwsza część tekstu jest wzięta w cudzysłów? Może to moja głupota, ale nie rozumiem celu tego zabiegu. Byłbyś skłonny wyjaśnić?)

    Dalsze perły wyławiamy z zamarzniętego jeziora:

    Cała scena w windzie – mistrzostwo.
    ‘’Było zimno od wiatru i kłamliwie od bliskości nieba. ‘’ – estetycznie podeszło.
    ‘’Dwoje akrobatów intelektu, próbujących wciąż osiodłać dal.’’ – Mmmmmmm.
    ‘’I, mimo że za kilka chwil miała sfrunąć niczym płatek przedwczorajszej róży, umiała przyznać przed sobą, że nadal nad nią panuje w stu procentach. Fascynujące, że można odczuwać przed kimś tak wielki lęk, by zdołał on zagłuszyć nawet kroki zbliżającej się nieuchronnie śmierci.’’ – To będzie mój ulubiony wyimek tej całości. No tu mi w ogóle brak słów.

    ‘’— Opowiedz jeszcze o kolorze moich oczu — poprosiła. — Ten jeden, ostatni raz. Coś z zaborami było?
    Uśmiechnął się na tę porcję słodko-niebezpiecznej ignorancji. Skołtuniałe włosy, zbyt duży sweter i bosa twarz, ubrana jedynie w krwawe odciski jego dłoni i napuchniętą od uderzeń wargę. Małe szaleństwo wiatru. Lizak z żyletką w środku.
    — Błękit Turnbulla, czasem nazywany również Pruskim. Jedno z najpiękniejszych we wszechświecie oszustw naszego wzroku.’’ – to też jest przepiękne.

    Chollera, przekopiuję pół tekstu.
    Ale napisałeś tak dobry, że – Twoja wina. He.


    ‘’Pięć sekund lotu Płomienie wiatru,’’ – po ‘’lotu’’ – kropka kończąca równoważnik zdania się zgubiła.


    ‘’Lubił ją zmuszać do ujawniania pokładów inteligencji. Pomimo tego, że nie wiedzieć czemu ubzdurała sobie odgrywać rolę tępej, usłużnej suki.’’ – też dobre.

    Potem te ich wiersze/pożegnania, boże, cudo.

    Zwłaszcza:
    ‘’Od trzymania się za ręce
    potraciliśmy resztki
    papilarnych linii.’’

    ‘’a złodzieje pozdraowią się gestem’’ – tu zaś literówka.


    ‘’To trochę źle, że cię
    nie ma.
    To trochę źle, bo nie zapisałem
    twej roboczej wersji.
    To trochę źle, że
    tęcza nie jest tak piękna
    w czarno-białym filmie.’’ – przepiękne.

    ‘’Jakże niebezpiecznie
    wciąż poszerzać horyzonty upojenia bólem.’’ – to także.


    Przepiękną rzecz zrobiłeś.
  • Canulas rok temu
    Ok. Pozwolę się odnieść, Emi. Pomimo że, jak to się mówi, kamery oko patrzy.

    "(+Dlaczego cała pierwsza część tekstu jest wzięta w cudzysłów? Może to moja głupota, ale nie rozumiem celu tego zabiegu. Byłbyś skłonny wyjaśnić?)" - Jest to fragment chyba "najjawniej" "deformacyjny" , choć bardziej ściśle, powiedzmy, pod adres. Najwiecej tu utraciłem energii, bo musiałem się mocno pilnować, by nie przekroczyć progu otwartości. Nie wiem na ile się udało, więcnapisałem tak, by w razie czego móc ten fragment poświęcić. Stąd jest na modłę zarażonej kończynny, nieco gangrenny.

    Dalej już idę trochę w myśl "Zodiakalnej łamigłówki". Coś typu tylko ja mogę się ochronic przed samym sobą. I tylko ja mogę sam sie pokonać.

    W sumie tylko tyle mogę.
    Za resztę, wszelkie wyimiki, naprawdę bardzo serdecznie dziękuję.
    Miej bycze święta.
  • Canulas rok temu
    Oj, Pani. Odpiszę jakoś za 10,15 godzin. Super, że podeszło. To ważny tekst.
    Błędy ogarnę jak najszybciej. Tekst nie był w lodówce, więc trochę śmierdzi.
    Dziękuję pięknie.
  • Nie spiesz się.
    Że podeszło - to mało powiedziane.
  • Canulas rok temu
    e make i ka pololi, cieszę się. Tekst z pewnych względów jest "ukryty". Stąd cudzysłowy na początku. Nooo, odkomentuję jakoś.
  • Justyska rok temu
    Taki cios przy porannej kawie. Dzieciaki jedzą śniadanie a wyrodna matka na telefonie... muszę tu wrócić i przeczytać spokojnie. Za dobre by czytać z doskoku.
  • Canulas rok temu
    Heh, nooo to już drugi "zimowy balet" choć ciężko rozplątać plątaninę nici. Można czytać ten bez straty czy coś.
  • Justyska rok temu
    Canulas masz dar to wkładania myśli w piękne zdania. Choć wolę prostotę w opowiadaniach, to ten tekst jest magnetyzujący, chce się do niego wracać i na nowo przeżuwać.

    "Od trzymania się za ręce
    potraciliśmy resztki
    papilarnych linii.’’ - piękne :) Pozdrawiam 5
  • Canulas rok temu
    Justyska, dzięki piękne.
    Pozdrawiam również.
  • Szudracz rok temu
    Jest tutaj pełna moc twórcza. Przebija na wylot. Nie lubię się dzielić odczuciami, jest po prostu po mistrzowsku. :) 5
  • Canulas rok temu
    Dziękuję serdecznie miss "Mors" ;)
  • pasja rok temu
    Jaka ona jest tam na jedynastym piętrze? Czy stoi z kosą, czy ma skrzydła, które w czasie lotu spalą się na popiół. Współcześni Ikarzy wybierają się w ostatni rejs Arki Niego. Czy On był piratem? Jej oczy w kolorze błękitu zostaną na zawsze w zaborze niebiańskim.
    Can i ty mówisz, że nie czujesz wiosny. Przecież tu młodość, aż wylewa się z ciasnych butów.
    Pozdrawiam
  • pasja rok temu
    * Noego
  • Canulas rok temu
    Kurde, jakoś mi uciekło to (Twój koment) Ja pierdzielę. Nie czuję w sensie - nie odczuwam, nie szanuję. Nie koegzystuje z tym, co robi mi robotę, ale nie odbieram jej plusów.
    Pytania, które zadajesz, rozbijają sie o "materialność". Nie wiem czy strzelasz, czy masz jakąś nić, ale...
    Noo - nie wszystkie Twoje kule to kapiszony.
    Gratulejszen i pozdrowiejszen Pasja.
  • Ritha rok temu
    Poetyckość bije praktycznie w każdym zdaniu.
    Autobiograficzne trochę, w sensie tu i teraz, piecyk itp. Wiadomo, że lubię, życiowo, refrleksyjnie, surowo.
    „Dzisiaj widzę Brutusów” – to z racji przekazu, krótki, ostry

    „ Uśmiech roztapia plastik, ale do ujarzmienia stali nadaje się tylko nienawiść i bezlitosność” – idealne

    Masz też kawę i kalendarz, jak w moim nocnym tekście, ej, ja tego tw nie czytałam, przed pisaniem, ino to o maskach... „Creepy” ;D

    „— Ukryję nas — wyjaśniam zjawie przy drzwiach. — Ukryję nas w nas. Ukryję nas przed nami” – to, ofkors
    „Autagonistofilia jest dewiacją seksualną, której głównym bodźcem jest sceniczność?” – ciekawe (nie zdanie, treść)
    „A nie mam już kawy, herbaty, bodźców do odczuwania lęku ani społecznych hamulców. Nie mam nic” – to jest jeszcze lepsze niż to kopiowane dwa wersy wyżej, no kurwa, to jest przyjemność, czysta przyjemność czytać Twoje brudne noir

    „Pokrytą krwią dłoń obsiadł brokat z pomalowanych paznokci” – Rose też miała wymalowane pazurki, tak jakoś mi się przypomniało

    „Rozstawiła prowokująco nogi. Nylon podartej rajstopy zatańczył u jej łydki niczym wąż. Chłopak skupił wzrok na tym zjawisku, uważając, że musiało się to wydarzyć, kiedy...” – coraz bardzie surowo, pięknie

    „w asyście kosmatej nocy” – ładne
    „Było zimno od wiatru i kłamliwie od bliskości nieba” – to też
    „Dwoje akrobatów intelektu, próbujących wciąż osiodłać dal” – to uderza jakąś taką, hm, tajemniczością, kupuję

    Dobrze zarysowana relacja, on nie tolerujący ignorancji, dominujący, ona uległa nawet w obliczu śmierci, jest jakieś szaleństwo w tym wszystkim, a może całe składa się jedynie z szaleństwa.

    „bosa twarz” – kurde, czepiałam się kiedyś nagich dłoni, ale tę bosą twarz kupuję, boskie

    No i motywy zestawu wykorzystałeś. Boże moje tw przy tym, to króliczy bobek :D

    „Nie muszę kupować idei inkwizycyjnej, by czerpać rozkosz ze spalanych czarownic, nie?” – i to, ech, kończą mi się pomysły na pozytywnie nacechowane przymiotniki

    „ja – chmura myśli” – kurwa kradnę, przepraszam, muszę

    „Od trzymania się za ręce
    potraciliśmy resztki
    papilarnych linii” – i to piękne

    „To trochę źle, że cię
    nie ma.
    To trochę źle, bo nie zapisałem
    twej roboczej wersji” – i to, Matko Kochana, Ty musisz chodzić wściekły częściej z tego wynika

    I tęcza w czarno-białym filmie...

    Było więcej, starałam się ciąć najlepsze. Muszę coś dodać, czy zrozumiałym jest zdanie me? ;)
    Tekst wymiata, ten nurt to Twój konik. Piszże częściej bieżące myśli, chopie.
    Solidny kawał świetnego tekstu.
  • O.
    Kierowniczka podala wiele wyimkow, ktorem i ja przywolala.
    Kierowniczla ma dobry gust.
  • Ritha rok temu
    e make i ka pololi potwierdzam :D
  • Canulas rok temu
    Ritha.
    Dzięki wielkie za emocjonalny odbiór.
    Kopiuj i zabieraj co chcesz.

    To nie do końca tylko wkurwienie. Pewnei też, ale nasiąkniętne bezpowrotnością, desperacją i, no ogólnie.
    STan raczje nie do sysntetycznego wywołania. Zbierałem, czekałem i przyszło.
    Niestety słabo zaakcentowałem watki TW, ale musiałem umieścić pod szyldem TW, bo bym już nic innego nie zdążył napisać.
    Z emocji zrezygnowałem, bo nie chciałem się syntetycznie prowadzić.
    Pod komentem, EMi jeszcze dookreśliłem pewne kwestie, więc nie będę ich tu kopiował.
    Dzięki serdeczne raz jeszcze.
    Wesołych świąt i zabójczych "Cmyków".
  • Canulas rok temu
    Tekst mnie pokiereszował. Osłabił albo wzmocnił. Nurt się nie wyczerpał. Możliwe, że czymś dobiję.
    Autobiograficznie - oczywiście.
    Musiałem jednak ukrywać, maskować, ubierać. Jest zbyt blisko i wręcz cudownie niebezpiecznie.
    Dziękuję pięknie.
  • Ritha rok temu
    Musiałem jednak ukrywać, maskować, ubierać. Jest zbyt blisko i wręcz cudownie niebezpiecznie - czuc, i to jest w nim najlepsze. Zachowawczosc odbiera, odzieranie ze skory dodaje.
  • Canulas rok temu
    Ritha, dzięki Łita.
  • Blanka rok temu
    O ! A tutaj mnie się z racji tytułu oczka zaświeciły, oj zaświeciły i musiałam to sobie zakomunikować;) I sobie wrócę później:) No!;)
  • Canulas rok temu
    Czekam, Blanka. Czekam. Wpadnij w dogodnej dla siebie porze.
    Tyś lubiła "zimowy balet". Pamiętam :)
  • marok rok temu
    Canulas jak ty to robisz że tak dobrze ci to wychodzi. Talent? Czy może sekret i pakt z diabłem? :)
  • Canulas rok temu
    marok, wiesz, że bardziej pakt.
    Kupuję, ale płacę.
  • marok rok temu
    Canulas to weź telefon mnie daj do niego jak możesz.
  • Canulas rok temu
    Diabeł nie ma płci.
  • marok rok temu
    Canulas to do tego no wiesz
  • Blanka rok temu
    Canulas, gdybym chciała wypunktować Ci, co mi się podobało naj..., skopiowałabym cały tekst. Poprzednia część i ta skradły mi serducho. Bardzo lubię Cię czytać właśnie w takim ...wykonaniu. Stylu. I w ogóle. Pięknie. Po prostu pięknie. Dużo można by jeszcze dodać, ale... Bardzo mi się podoba.:)
  • Canulas rok temu
    Wiesz, te utwory coś łączy, ale chyba nie na wzór "części" - Dziękuję Ci pięknie za obecność, Blanko.
  • Blanka rok temu
    Canulas , te "części" zabrzmiały głupio, fakt. Nie umiem i nie lubię jakoś tak wylewnie się tutaj nagadać w tych komentarzach, ale no... No, kurde łączą się, łączą.
  • Canulas rok temu
    Blanka - łączą, łączą - nic głupio. Naprawdę pięknie dziękuję. BZN są dla mnie wyjątkowo ważne przez pryzmat "ćwierć-autobiograficznego ulewania trzewi" ;)
  • Blanka rok temu
    Canulas "przez pryzmat "ćwierć-autobiograficznego ulewania trzewi" ;)" - to to:) Nie chciałam przesadzić, wyręczyłeś mnie:)
  • Canulas rok temu
    Blanka , no "idzisz" Jeden zastrzyk - cała siata krówek. Dobry deal. ;)
  • Blanka rok temu
    Canulas, przezajebisty;) Nie no, po prostu wydaje mi się, że niektórych rzeczy nie trzeba pisać. Wiadomych;) ot. Pięknie to pięknie i już.
  • Canulas rok temu
    a zatem finalnie dziękuję, miss Blanko.
  • Canulas rok temu
    Ale dziękuję za wizytę, Marok.
  • marok rok temu
    A bardzo proszę. Przyjemnie było wpaść
  • Felicjanna rok temu
    To trochę źle, że cię
    nie ma.
    To trochę źle, bo nie zapisałem
    twej roboczej wersji.
    To trochę źle, że
    tęcza nie jest tak piękna
    w czarno-białym filmie.
    Tym wierszem mógłbyś wygrać konkurs literacki, a poza tym...
    Ciężki tekst, dużo metafor i szaleństwo.
    Nie podobają mi się takie ostateczności, wszystko czarne i smutne, ustalone z góry. Komputerowa gra... - mam nadzieję, że w to nie wierzysz. Wklikaj w you tube - pola morficzne - magia - może Ci się spodobać.
    Napisane świetnie, a bohaterów znienawidziłam z całego serducha.
    Pozdrówka
  • A ja jestem nimi zauroczona, zwłaszcza typem.
  • Ritha rok temu
    e make i ka pololi typ jest dobry, tez potwierdzam
    Wiwat 2000.
  • No przecież:

    ‘’I, mimo że za kilka chwil miała sfrunąć niczym płatek przedwczorajszej róży, umiała przyznać przed sobą, że nadal nad nią panuje w stu procentach. Fascynujące, że można odczuwać przed kimś tak wielki lęk, by zdołał on zagłuszyć nawet kroki zbliżającej się nieuchronnie śmierci.’’

    Typ wykwintny.
  • Canulas rok temu
    Dziękuję Ci Fel serdecznie i... Znam ideę pól morficznych. Masz rację, podoba mi się.
  • Canulas rok temu
    e make i ka pololi, przemyciłem w typie coś. Poszukaj.
  • Canulas rok temu
    Ritha - Wiwat to wiesz... co innego, ale żyje.
    Wiwat jest inny. Mają jakiś wspólny rdzeń, ale no, jest inny.
  • Felicjanna rok temu
    Canulas idea ideą, znana mi jest od jakiegoś czasu, ale akurat balt tv podaje ją fajnie.
  • ''e make i ka pololi, przemyciłem w typie coś.'' - ale chodzi tylko o to, że siebie, czy coś jeszcze bardziej podprogowego w niego wepchnąłeś ;)?
  • Canulas rok temu
    Felicjanna obadam. Dzięki
  • Canulas rok temu
    e make i ka pololi - różnie. Wręcz przeróżne.
    Nie mogę się wypowiadać :)
  • Ritha rok temu
    Canulas wiem, ze inny. Ja pierwiastek z każdej postaci biorę. Taki sam. Mini mini mini pierwiasteczek, który i u Marco, i u Maxa, i u Wiwata i choć gdzie wyłapuję.
    A poza tym chciałam wyrazić ubolewanie, że Pincet i w ogóle. O!;)
  • Canulas rok temu
    Ritha, ciiiiiiiii.
    (Ty wisz)
  • Ritha rok temu
    Już się uspokajam. Przestaję bębnić w blat. Spoglądać tęsknie w okno. Rozmyślać nad wzbudzaniem weny w Tjebja. Bo wkurzanie byłoby najprostsze, wystarczyłoby nasłać Terribla :D Żartuję.
    Ok, nie spamię po dziełem;)
  • Canulas rok temu
    Ritha - nie no, spox. Zostaw Terribla. Terribel jest spoczi. Będzie git
  • Okropny rok temu
    Canulas thx
  • Canulas rok temu
    Okropny - spox zioomm
  • Agnieszka Gu rok temu
    Witam,
    Chyle czoła nad "poetyckością" porównań, nad mistrzowskim warsztatem. Widać, żeś się nurzał w rozkoszy pisząc to dziełko.
    Widać, żeś błyskotliwie nastroił swe zwoje mózgowe, gdzie neurony rozbłyskując wyładowaniami grzały się niemiłosiernie.
    No widać tu wszystko jak na dłoni. To może jeden z twoich lepszych tekstów.
    A na pewno ma najgłębszy klimatycznie, najlepiej metaforycznie odzwierciedlony.
    Ale ja dziś mam nastrój do d... co zapewne rzutuje na mój brak tolerancji do pewnego rodzaju tekstów.
    Gdzieś mi taka "brutalnie-rynsztokowo poetycka tematyka" w mistrzowskim, przyznaję wydaniu - dziś nie siada.
    Łaknę czystego powietrza, naiwnej dziewiczości. No jak pech to pech.
    Ale tekst doceniam, bardzo nawet. Zresztą ty wiesz, co ja myślę.
    Pozdrowionka ;))
  • Canulas rok temu
    "Widać, żeś się nurzał w rozkoszy pisząc to dziełko." - nurzałem się, ale w destrukcyjnych jej odcieniach, A.Gu.
    Rozumiem. Surowość rzeźni jest tu wulgarna i cieżko by usiadła przekrojowo. Dziękuję Ci bardzo i tak. Pozdrawiam serdecznie. Wpadnij ze świeżą głową.
  • Elorence rok temu
    "To trochę źle, że cię
    nie ma.
    To trochę źle, bo nie zapisałem
    twej roboczej wersji.
    To trochę źle, że
    tęcza nie jest tak piękna
    w czarno-białym filmie."

    Pamiętam, że bardzo mi podeszła tamta część.

    "Aniele, nie nazbyt Boży.
    Stróżu, nie bardzo mój.
    Czemu przy mnie nie stałeś?
    Aniele o braku skrzydeł.
    Posłańcu z kurtyną oczu.
    Czemu nie przyleciałeś?

    Odchodzę.
    Znajdę cię inną
    i zabiję dla ciebie
    jeszcze raz."

    Tak dobrze operujesz słowami, że jak człowiek się wczyta to cała reszta nie ma znaczenia. Jest się głuchym na obce odgłosy. Słuchać tylko szum dochodzący z laptopa. Czuję się rozłupana na pół. Chciałam odwlec w czasie czytanie czegokolwiek, bo chwilowo przebywam na dnie i próbuję się od niego odbić, ale cały dzień coś robiłam (sprzątałam, segregowałam, pakowałam, porządkowałam), a teraz jestem zbyt zmęczona, żeby zrobić coś jeszcze, więc zdecydowałam się przeczytać.

    Ten fragment, który skopiowałam... jakoś tak zaszkliły się oczy. Przeczytany trzykrotnie, całość - dwa razy.
    To było bardzo, ale to bardzo dobre.
    W ogóle, podoba mi się nazwa: "w balecie zimowych noży". Tak jak u Rithy te "betonowe skrzydła".

    Pozdro, Can.
  • Canulas rok temu
    I również CI pięknie dziekuję Elołapku. Fajnie, że pamiętasz ""tamtą część", choć ich łączenia są szkaradne raczej.
    Ten fragment z Aniołem, co to kiedyś Ci napisałem, że mam dalej - zgubiłem. Pies drapał.
    Miło że Ci podeszło. I dziekuję za emocjonalny odbiór.
    Pozdro
  • Elorence rok temu
    Zgubiłeś? :(
    A tak dobrze się zapowiadało. Specjalnie skopiowałam sobie to do worda, aby nigdzie mi nie umknęło. Rzeczy ode mnie uciekają, więc muszę je jakoś trzymać w jednym, znanym mi miejscu.
  • Canulas rok temu
    Elorence , taa - skasowąło sie gdzieś. ALe to jeszcze dwie zwroty były. Mam coś rzeźbione w ten deseń. Jak dorzeźbię, wsypię. ;)
  • betti rok temu
    Zarówno tekst jak i wiersz zrobił na mnie wrażenie. Nieźle posługujesz się metaforą przy tym balansowaniu na krawędzi. Cieszę się, że napisałeś taki wiersz. Do tej pory pokazywałeś jedynie proste rymowanki, a jesteś przecież wszechstronnie uzdolniony.
  • Canulas rok temu
    Rymowanki są przeszłością. Czasem restartem. Nie odżegnuję się od tego. Tak samo od Leśmianizmów. Teraz kupiłem kilka pozycji nowoczesnej czy jeszcze jakiejś i niektóre rzeczy wyrzucają mnie z kapci.
    Dla wszystkich ludzi jest ten sam zestaw liter. Co decyduje o geniuszu czyimś, bo to, co ostatnio czytałem jest kapitalne. Naprawdę, nauka jest nieskończona.
    Dziękuję Ci bardzo za pochylenie, mimo że zapewne Cię naraziłem na dyskomfort ze względu na pewną "surową" brutalność.
    Pozdrawiam.
  • betti rok temu
    Canulas zaciekawiłeś mnie, czytałam więc z przyjemnością, chociaż tematy masz trudne, to muszę przyznać... Nic u Ciebie nie jest proste, a to dodaje smaku.
  • Canulas rok temu
    betti, no tak. Czasem (często) piszę pierdoły, czasem coś tam przemycam. Też lubię kilkuwarstwowość, choć rzadko kiedy uchwycam rdzeń. Nie wiem. Chyba ciężko mi przywdziewać czyjąś skórę czy spojrzeć z perspektywy innej niż moja. Dlatego mam bardzo okrojone wypowiedzi, jeśli idzie o czyjeś wiersze. Horyzont zbyt blisko oczu rozmywa tło
  • betti rok temu
    ''Od trzymania się za ręce

    potraciliśmy resztki

    papilarnych linii. '' - te wersy są majstersztykiem poezji. Tak piszą najlepsi poeci. Czy muszę mówić coś więcej?
  • Canulas rok temu
    Miło mi, ale to wiesz... To co piszę, a to co czytam... Nigdy się nie będzie po tej zieleńszej stronie płotu.
    Dziękuję pięknie, choć dalej podtrzymuje, że miło już dzisiejszej niepopularności, lubię wrócić do archaizmu w zapisie czy rymu. Nie wyzbywam się tego, ale zwłaszcza ostatnio, po przeczytaniu kilku rzeczy, coraz bardziej się otwieram na "nowoczesność".
  • Canulas rok temu
    No i ten, jeśli masz jakieś watpliwości, to oczywiście też się nie zamykam. Tam w tekście o "Korzonku" Ci odpowiedziałem na zapytanie o teksty dotyczące miłości. Cieżko ją nazwać, jak i teksty ją reprezentujące, normalną, ale próbowałem siejuż jakoś z tym mierzyć ;)
  • betti rok temu
    Canulas otwieraj się, bo byłaby wielka szkoda, gdybyś to zmarnował. Uważam, że grzechem jest niewykorzystanie potencjału, talentu.

    Czytałam. Szczerze mówiąc wybierasz zawsze trudne, ciężkie relacje, jeszcze nie wiem, jak się do tego ustosunkować. Z jednej strony mi się podoba, z innej trochę przeraża. Muszę to przemyśleć, dlatego nic nie napisałam.
  • Canulas rok temu
    betti - no ja łąpię dużo srok. Piszę to i tamto. Nie umiem sieukierunkować i nie chcę. Natomiast ostatnia książka "Zebrało się trochę śliny" mnie po prostu zmiotła z ziemi. Wcześniejsza "444 wiersze Poetów Angielskich - Barańczaka - też.
    Wiec dłubię trochę to, trochę tamto.
    Natomiast o ile opowiadania mogę pisać bez przygotować, o tyle twory wierszowe powstają tylko na bazie zaczynu emocjonalnego. Nie umiem ich wytworzyć syntetycznie. Te klocki są tak kruche. Jedna zmiana często burzy, a rzadko buduje. Nie mam na razie delikatności w tym. ALe daje satysfakcję na pewno.
  • Nuncjusz rok temu
    dlatego poezja jest tak cholernie trudna, ale ty dasz radę
    ja mam tylko niucha do tych spraw, ale tak pisać nigdy nie będę potrafił
  • Canulas rok temu
    a tam, tak samo jak ze sportem. Zamiast jedną rzecz, piętnaście. Chuj, że się zwalczały. Nie mając odpowiedniego parcia "świecznikowego" odbija sięod ścian. A ja nie mam parcia i do tego się rozdrabniam na kilka frontów. Tyle że mi taka niszowość naprawdę nie przeszkadza. Poezja jest baaardzo trudna, ale też uczucie po utrafieniu pełniejsze. Dzienks
    Ps. To chyba Twój pierwszy komentarz u mnie - przynajmniej taki, dotyczący tekstu ;) Magia świąt
  • betti rok temu
    Canulas łap te sroki, dobrze Ci to wychodzi. Ja oczywiście mam nadzieję, że przeczytam jeszcze niejeden wiersz w Twoim wykonaniu, który mnie zachwyci i poruszy.
  • Skryty rok temu
    Tak wtrącę się. Ze sportem jest podobnie, ćwicząc jeden, stajesz się lepszy w innych. Myślę, że w tym przypadku jest prościej, bo są to bardzo bliskie do siebie "rzeczy".
  • Canulas rok temu
    betti - będę działał, no ale to z taśmy nie spada. Te Tw, tam wyżej, trochę mnie poharatało
  • Canulas rok temu
    Skryty , tak, jasne. Chciałem tylko ukazać, że wąskość specjalizacyjna nie leży w mojej naturze. W tych kwesticah raczej nie powinno "się zwalczać", ale to też pokazuje pewien rodzaj nieogarnięcia. No, ale cóż. Talię kart można przetasować tylko raz.
  • Skryty rok temu
    Tym razem "my" to musimy być po prostu "my!" -> Tym razem "my", to musimy być po prostu "my!"

    Osiadłe na nadlewkach z lepiku krople deszczu, odbijały resztki życia eterycznym blaskiem. -> Osiadłe na nadlewkach z lepiku krople deszczu odbijały resztki życia eterycznym blaskiem.

    Nie skwitowała tego lakonicznym "No i" wiedząc, że On nie nawykł do tolerowania ignorancji. -> Nie skwitowała tego lakonicznym "No i", wiedząc, że On nie nawykł do tolerowania ignorancji.

    W komputerowym świecie, stworzonym przez Boga Ojca -> W komputerowym świecie stworzonym przez Boga Ojca

    Płomienie wiatru, wygryzające się w przerażone oczy. -> Płomienie wiatru wygryzające się w przerażone oczy.

    Pomimo tego, że nie wiedzieć czemu ubzdurała sobie odgrywać rolę tępej, usłużnej suki. -> Pomimo tego, że, nie wiedzieć czemu, ubzdurała sobie odgrywać rolę tępej, usłużnej suki.

    To jest chore i niepokojące, a przy tym takie niesamowite! *pokłony*
  • Canulas rok temu
    Ok. Bardzo, wręcz kurewsko się cieszę, że mi tu podjechałeś z pomocą, bo tekst jest dla mnie bardzo, bardzo ważny i jako taki, chciałbym by był (na ile się da) bez wad. To już drugi "Zimowy Balet" i oba to trochę odłożenie tarczy podczas walki.
    Zaraz wszystko reperuję, jednak nie mam pewności, co do rozdzioelania "Pomimo tego że. Wydaje mi sie, że tak jak zwłaszcza że czy pomimo iż, tak i tu nie ciachamy, ale możliwe, że sie mylę.
    Resztę natychmiast ogarniam.
    WIelkie dzięki.
  • Skryty rok temu
    Can https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/mimo-tego-ze;9837.html
  • Skryty rok temu
    Czyli rozdzielamy (Pomimo tego, że)
  • Canulas rok temu
    Skryty - tak - się już wyjaśniło. Ja się zresztą wykłucałem o jedno, a myslałem o czym innym. Chuj. Ogarnięte i naprawdę dziękuję . Niektóre twory, jak balety czy TW 02 z pierwszej edycji mają dla mnie znaczenie większe.
    Pozdrox świąteczny.
  • Maurycy Lesniewski 10 miesięcy temu
    A to tu? Umknęło mi przez to, że poprzednią cześć czytałem i myślałem, że to to samo. Dobra na spokojnie sobie obczaje.
  • Canulas 10 miesięcy temu
    Spokojnie, spokojnie Maurycu.
    Dzienks
  • Maurycy Lesniewski 10 miesięcy temu
    Mój najbardziej ulubiony fragment z całego zajebistego tekstu, którego nie będę przytaczał w całości bo przecież wiesz co napisałeś. A wiec fragment:

    „Od trzymania się za ręce
    potraciliśmy resztki
    papilarnych linii.
    Dwie osoby.
    Ty i ja.
    Selekcja Arki Noego”

    Dlaczego akurat ten, skoro masz tu tak wiele rzeczy, które mógłbym przytoczyć?
    Ten fragment, dla mnie ( nawet jeśli Ty pisząc myślałeś i planowałes inaczej) to serce tego całego tekstu tutaj, tak naprawdę tu jest wszystko. Pomimo zabarwienia pozytywnego, to raczej wyglada mi tylko na wspomnienie.
    Jeśli nie masz czegoś, czego strata zaboli, to tak naprawdę nie masz nic.
    Nie wiem, w którym momencie u autora można mowić o mistrzostwie, ale ten tekst, z poprzednią częścią to taka bomba, która ciagle wybucha niczym reakcja łańcuchowa. Wydaje sie, że juz koniec, że nie moze być nic... a tu ciagle atomy sie rozszczepiają i jest kolejny „bum” powodujący następny.
    Gdyby to było jedno co Twojego przeczytałem, to pewnie wiecej nie przyszła mi żadna inna refleksja, lecz jest inaczej.
    W tym tekście jest esencja z Ciebie, jest wiecej z Canulasa niż by sie mogło wydawać, że pomieszczą słowa.
    Pamietam, jeśli nie pierwszy to jeden z pierwszych Twoich tekstów, który zapodales na opowi. Zapewniam, że nie mam fotograficznej pamięci, utkwił mi wtedy w głowie i teraz mi sie przypomniał. Wtedy napisałem mniej wiecej tak, że: „Ten tekst jest bardziej wierszem, niż opowiadaniem i czytając trzeba naprawdę pomysleć...” coś takiego.
    Tu napisałeś coś chyba z dziesięć razy lepszego,a ja wtedy (nie napisałem tego), pomyślałem sobie „chciałbym tak umieć”,to teraz tym bardziej bym chciał :)
    Jednym słowem świetny tekst!
  • Canulas 10 miesięcy temu
    Heh, kurde, dobra pamięć. Coś było takiego z początkami Noir. Racja. Dziwne, że wyciągnąłeś ten wierszowy fragment, w sensie, że jest wyciągamy, bo jest ogólnie.
    Zgadzam się co do kwestii (poniekąd) wspomnieniowej, ale to również można założyć przez pryzmat tego, że tekst ma mieć wydźwięk osobisty.

    Bardzo ciekawa interpretacja pod kątem cyklicznego wybuchu bomb, bo poniekąd w taką przeplataną sinusoidę mierzyłem.

    Generalnie, to się zastanawiałem czy będziesz miał jakieś aluzje do tworów stricte wierszowych i czy środkowa, skąd-inąd surowość, nawet chamstwo, nie gryzie się z elementami poetyckimi.
    No ale widzę, że bez zastrzeżeń, więc git.
    Dzięki serdeczne, Maur.
  • Maurycy Lesniewski 10 miesięcy temu
    Do części wierszowej, jak sam zauważyłeś, zastrzeżeń zero.
  • Canulas 10 miesięcy temu
    Maurycy Lesniewski - no to git. Jak Mauryc daje stempelka, to już very git
  • Zaciekawiony 10 miesięcy temu
    świetnie napisane,jakoś mi wcześniej umknęło.
  • Canulas 10 miesięcy temu
    Dziękuję bardzo. Dużo wstawiam, to i przeleciało. Pamiętam, że pomagałeś mi mocno od strony technicznej przy pierwszym balecie.
  • Canulas 10 miesięcy temu
    Bajeczka. Siądę dziś lub jutro
  • Enchanteuse 9 miesięcy temu
    No to jestem. Może zacznę od tytułu. Jest boski.
    Fobofilia, nekrosadyzm, symforofilia <3

    Dwoje akrobatów intelektu, próbujących wciąż osiodłać dal. - to jest bardzo ładne, bardzo poetyckie. I do tego zrozumiałe, co jest zaletą :)

    Najbardziej podoba mi się czysto poetycka (techincznie) , choć ta proza poetycka wyżej też robi wrażenie. Jest oryginalność w języku, nowe, Twoje (a nie ściągnięte skądś tam) określenia, zaskakujące skojarzeniami. Podoba mi się to, że omijasz szerokim łukiem sentymentalność. Prawie jej nie ma (no ciuteczkę w tej tęsknocie, i końcowe wersy Jego.
    w tle odczuwalna atmosfera sado-maso, ale nienachalna. Dla mnie cały tekst to majstersztyk, nadający się spokojnie do publikacji, gdyby dołożyć do niego jeszcze parę podobnych. Co ja tu będę się produkować, Betti wyraziła wszystko, a ona na poezji zna się znacznie lepiej ode mnie.

    "Jakże niebezpiecznie
    wciąż poszerzać horyzonty upojenia bólem." - to sobie biorę.

    Słowem, pesymistycznie, ale mocno i poetycko. Pięknie, Can, pięknie. Chciałabym kiedyś umieć tak pisać :)
  • Canulas 9 miesięcy temu
    Aż żem spąsowiał na licu od tych sczodrości słownych. Dzienks, miss Enchanteuse. Się staram jak umim.
    Tekst dla mie istotny, tom podwójnie rady, że siadł.
    Pozdrowienia.
  • Enchanteuse 9 miesięcy temu
    Canulas i te starania widać. Teraz mam przynajmniej motywację, żeby więcej czytać na opowi :)
  • Canulas 9 miesięcy temu
    Enchanteuse, miło mnie :)
  • e make i ka pololi 3 miesiące temu
    Bylam znow.
  • Canulas 3 miesiące temu
    Widzę, widzę, na pulsie ręka.
  • e make i ka pololi 3 miesiące temu
    Canulas, tak, jak sie wszystkie balety naraz przeczyta, co uczynilam - to dopiero w pelni widac mistrzostwo pewnych splotow.
  • Canulas 3 miesiące temu
    e make i ka pololi - to i tak wszystko nie to. Jest coś wyżej, jest coś dalej. Trzeba kopać. To tylko kierunek, choć w dobrą stronę.
  • pkropka 3 tygodnie temu
    Byłam, utonęłam w Twoich słowach, może kiedyś wrócę.
    Uwielbiam takich pojebanych (bo inaczej tego nazwać nie umiem) - inteligentny/a, ma wszystko gdzieś i jest niebezpieczny/a. Opisałeś cudowną parę.
  • Canulas 3 tygodnie temu
    Oooo, balet :) super. Baardzo mi miło. Takie pary w połowie noirów. W sensie - relacje i ogólnie przeciwstawności. Dzięki Pani. Kropko.
    Miałem kiedyś zajebistego psa. Panią Kropkę. Tylko potem ją pzremianowałem na Panią Pieskę.
    No nic. Dzienks
  • pkropka 3 tygodnie temu
    Rzadko czytam noiry - chyba muszę zacząć.
    Cieszę się, że przypomniałam Ci coś miłego, Panie Canulasie ;)
    Proszę <3
  • Canulas 3 tygodnie temu
    pkropka, a no to zapraszam, jakby co. Też mam lekkie zaległości w waszych pracach. Pomału się odkurzam.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania