w intencji manny

powiesili łotra

ten który wieszał umywał ręce

po każdym skazańcu

wracał do siebie

jadł spał

i kochał się ze swoją kobietą

jak gdyby nigdy nic a przecież

 

zawisł łotr

i słońce mu świeciło w niewidzące oczy

i uszy zamknięte na głucho

gdy wołałam

 

łotrze łotrze

czy jest w piekle miejsce dla wieszających

czy może w raju powinnam ich szukać

którędy do Boga

 

może odpuści

ten jeden raz bez wota

mam tylko łańcuszek od pierwszej komunii

obrączkę

i męża łotra

 

dzieci rozsypane po kątach

próbują oszukać nasz powszedni głód

Średnia ocena: 4.3  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Dekaos Dondi miesiąc temu
    Igalgo→Tradycyjnie na Tak. Specyficzne wiersze Twe. W guście mym→zdaniem mym:)→Pozdrawiam:)↔5
    Chyba→głód:)
  • IgaIga miesiąc temu
    Dziękuję, DD.
  • Freya miesiąc temu
    Bardzo wielokrotny system mylenia pojęć 😝
    być może rozumiem 😥
  • IgaIga miesiąc temu
    Freya - chyba jednak nie rozumiesz. Cmok, cmok.
  • Angela miesiąc temu
    Twoje wiersze zawsze mają w sobie coś, co przemawia bezpośrednio do mojej duszy.
    Pozdrawiam

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania