W Kosmosie

Zza obrotowego fotela, na którym spoczywał nasz dowódca, wybrzmiewało ogromne milczenie. Żywię przekonanie, że i on wtedy wyczuwał powagę sytuacji dotyczącej całej galaktyki. Był to czas naszych wojen z parszywymi oddziałami pod panowaniem generała Nasty, chcącego zawładnąć Ziemią po to, by móc kontrolować każdy ludzki umysł w celu odebrania wolności rasie ludzkiej tak, by nikt nie mógł przyczynić się do życzliwych uczynków. Nasty nie znosił miłych gestów, czułych słówek, jakichkolwiek najdrobniejszych posunięć ku godnemu traktowania drugiego człowieka. Z tej przyczyny uważałem go za kosmitę nie tylko nieokrzesanego i ekscentrycznego, ale też po prostu nieludzkiego a jego powstanie za samoistne, acz niewytłumaczalne żadnym prawem fizyki narodzenie zła.

Stojąc kilka metrów przed mostkiem dowodzenia i czując nastrój panujący na naszym najbardziej wytrzymałym statku kosmicznym już chciałem się odezwać do zwierzchnika, lecz to on pierwszy wykonał ruch w postaci obrócenia się fotelem centralnie do mnie, ukazując przy tym całą swą pozieleniałą sylwetkę. W ostatnich dniach jego skóra znacznie poszarzała, jak mniemam, pewnie ze względu na straty poniesione w dotychczasowych bojach. Tylko on z całej naszej załogi miał taką zdolność zmiany koloru skóry a już dawno odkryłem, że w głównej mierze o kolorze decydował stan wewnętrzny samego szefa.

- Wiem, że tu stoisz już od jakiegoś czasu, Żerkowski. – Spojrzał na mnie znacząco i kontynuował z serdecznym tonem: - Pewnie Ci też nie łatwo patrzeć na to co się dzieje…

Wstał i podszedł do panelu zarządzania produkcją tlenu.

- Zostało nam pięć ostatnich kapsuł ratunkowych… - Poinformował mnie z żalem. Nie za bardzo byłem elokwentny w tym czasie, więc przeniosłem wzrok gdzieś w dal za przezroczystą szybą. Mówił do mnie coś jeszcze, ale szybko się wyłączyłem pogrążając w rozmyślaniach nad sztuczną inteligencją, a konkretnie tej, którą opracowywał Nasty. Na jakim etapie tworzenia już jest? Czy jeśli przegramy to czy sztuczna inteligencja dosięgnie każdego człowieka? I czy ta inteligencja mogłaby w ogóle zdziałać coś dobrego, gdyby ją programować w sposób inny niż nasz przeciwnik?

Z myśli wyrwał mnie widok kolorowych laserów, ni stąd ni zowąd pojawiwszy się za oknami.

- Yy.. Szefie? – Wymamrotałem. – Musimy sprawdzić co to za wiązki światła.

Średnia ocena: 2.5  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania