W Świecie Marzeń Sennych i Wspomnień Nostalgicznych

gatunek: sny/koleżeństwo/czas wolny/fantastyka/surrealizm

 

"W Świecie Marzeń Sennych i Wspomnień Nostalgicznych"

 

Przebojowe Historyczne Miasto, Dzielnica Sztuki i Kultury. Noc. Lata 2018-2019.

 

Przez Skrzyżowanie Legendarno-Międzywymiarowe przechodził dwudziestokilkuletni mężczyzna, nazywający się Misteroń Holiłudoń. Był pisarzem, aktorem, twórcą gier komputerowych i filmów animowanych oraz autorem tekstów piosenek i utworów muzycznych. Spotkał dwie stojące w kręgach grupki kolegów i koleżanek z branży, którą był przemysł artystyczny i kulturalny. Jedna z grupek liczyła sześć osób, a druga składała się z pięciu osób. Każdy z tych ludzi miał po dwadzieścia kilka lat.

 

Wkrótce szybko nadeszło rano.

 

Wszyscy poszli razem do dużego parku przez zielone, zacienione licznymi dużymi drzewami przedmieścia, pełne nowoczesnych apartamentowców jak i zabytkowych, średniowiecznych ruin. Szli po dróżce spacerowej, ciągnącej się wzdłuż rzeki i zarośniętych niedużym lasem obszarów bagiennych. Gdy szli, wokół nich spadł niezwykły deszcz kolorowych, świecących gwiazdek, kwiatów, nut i chmur wielkości pomarańczowo-niebieskiej puszki jednej z wielu legendarnych oranżad. Na łące, oddzielającej bagnisty las od małej rzeki, znajdował się basen kąpielowy. Spacerujący ludzie podeszli do niego i weszli do niebieskawej, przezroczystej wody. Oprócz nich, kąpały się tam także wielobarwne jaszczurki, rozmowne owoce z poczuciem humoru oraz, zabawne żaby, traszki lubiące fraszki i inne literackie igraszki, chętnie imprezujące w plażowych klubach dyskotekowych flamingi, podstępne pelikany, posępne sępy i hałaśliwe mewy - piratki powietrzne znad bajecznych i tajemniczych mórz oraz oceanów.

 

Ciepły i słoneczny środek dnia.

 

Ludzie szybko wyskoczyli z basenu i przefrunęli nad piękną zieloną dzielnicą, leżącą na przedmieściach, między targiem miejskim a dużym parkiem, bardzo przypominającym las. Wylądowali przed elegancką restauracją o wielkich oknach, dzięki którym wnętrze cieszyło się dużymi ilościami naturalnego światła słonecznego. Weszli do środka lokalu. Usiedli na brązowo-beżowych krzesłach, przy długim stole, na którym leżał rozłożony biały albo beżowy obrus. Ściany były żółto-różowo-pomarańczowe.

 

Zaczęła lecieć zabawna muzyka. Rozmowni goście zaczęli jeść, pić, a po kilkudziesięciu minutach uczty także tańczyć. Misteroń Holiłudoń sięgnął po jeden z kilku jasnobrązowych orzechów wielkości mango, leżących na dużym talerzu, i położył go na swoim talerzu. Z łatwością rozłupał cienką oraz raczej gładką łupinę, Wewnątrz znalazł coś jakby orzeszka ziemnego, pistacjowego, albo orzecha laskowego. Zjadł go. Człowieka nagle naszedł kilkunastosekundowy błogostan, a jego głowę wypełniły marzenia i wspomnienia z najpiękniejszych snów oraz najlepszych chwil w życiu.

 

Następnie, mężczyzna umieścił puste skorupki do pobliskiego pojemnika na odpady, a potem przesiadł się o kilka krzeseł dalej, z okolic jednego narożnika pomieszczenia w pobliże drugiego kąta. Wziął swój talerz i sztućce ze sobą. Zajmując już nowe miejsce, podniósł z dużego talerza cienki, szary stożek, zwężający się ku górze, będący wielkości mandarynki, mający kształt przypominający cienką świecę, i posiadający konsystencję podobną do plasteliny albo ciastoliny. Postawił go na swoim talerzu. Odgryzł i zjadł jednego kęsa, potem drugiego, w końcu trzeciego. Ten dziwnie wyglądający baton, ciastko, czy co to było, miał również bardzo nietypowy smak, bardzo banalny, oraz lekko kwaskowaty. Człowiek ów znów doznał kilkunastosekundowego błogostanu, i ponownie naszły go marzenia oraz wspomnienia z najpiękniejszych snów i najlepszych momentów życia. Misteroń Holiłudoń zauważył, że na stole w zasięgu jego rąk leżał kwadratowy albo prostokątny kawałek karmelowo-śmietankowego ciasta tortowego, mający około dwadzieścia centymetrów średnicy. Zjadł go prosto z talerza za pomocą samych tylko ust, bez użycia sztućców ani nawet dłoni.

 

Następny dzień, wschód słońca.

 

Dwunastoosobowa grupa kolegów i koleżanek z Dzielnicy Sztuki i Kultury spotkała się w dużym lokalu towarzysko-rozrywkowym. Misteroń Holiłudoń był z nimi. Zatańczyli kilka wspaniałych tańców razem z dwustoma kilkudziesięcioma innymi osobami, mającymi po dwadzieścia kilka do około sześćdziesięciu czterech lat, po czym przenieśli się na zewnątrz i poszli na Plac Intergracyjno-Towarzysko-Rozrywkowy, otoczony średniej wielkości parkiem, posiadającym niezwykłe budowle ozdobne i piękne fontanny. Na trawniku urządzili relaksujący oraz odprężający piknik, po czym poszli na dalszą część bajecznego spaceru po niezwykłym mieście.

 

Środek dnia.

 

Dwanaścioro przyjaciół weszło do klatki schodowej jednego z kilku apartamentowców otaczających nieduży park na pograniczu centrum i przedmieść. Pod drzwiami do mieszkania jednego z kolegów, Misteroń Holiłudoń został zaatakowany przez przypominającego ośmiornicę, łażącego po ścianach i podłodze oraz zmieniającego kolory i kształty potwora wielkości muchomora. Próbował go rozdeptać, ale ten wyślizgnął się spod buta, otworzył okno, wyskoczył na zewnątrz i pofrunął na stojące kilkanaście metrów dalej drzewo, gdzie skrył się pośród gęstych skupisk liści.

 

Misteroń Holiłudoń poszedł do pięknego i klimatycznego baru, mieszczącego się kilka ulic dalej, w otoczeniu parku porośniętego licznymi drzewami oraz krzewami. Park ten posiadał kilka łagodnych wzgórz, sztucznie uformowanych w wyniku działań ludzi. Mężczyzna wszedł do lokalu. Obok otoczonego ośmioma krzesłami stołu, stojącego na środku pomieszczenia, tańczyło kilka tajemniczych postaci, mających po trzydzieści kilka lat, a nazywały się one: Pan Fantazyjny, Pan Rispekt, Pani Fantazyjna i Pani Friendship.

 

Misteroń Holiłudoń przyłączył się do nich. Po kilkunastu minutach wesołej zabawy tanecznej na parkiecie przy muzyce z gatunku disco i funk, otoczenie nagle zmieniło się w tropikalną plażę u malowniczych wybrzeży Fantazyjnej Wyspy Sennych Marzeń. Tu miał miejsce zachód ciemnożółtego słońca, podczas którego niebo miało jasnopomarańczowy kolor. Na piasku tańczyli imprezujący ludzie z baru, a tymczasem kilka kilometrów od brzegu, pod powierzchnią wody, tańczyły kałamarnice olbrzymie i przeteleportowane do czasów współczesnych ichtiozaury.

 

Przebojowe Historyczne Miasto. Środek kolejnego dnia.

 

Misteroń Holiłudoń, wraz z kolegami i koleżankami z którymi spotkał się na początku tego ciągu niezwykłych przygód, szedł na targ miejski, znajdujący się w centrum miejscowości. Grupa przyjaciół i przyjaciółek podeszła do rzędu stylowych sklepów ze starociami z całego późnego dwudziestego wieku. Ludzie powoli przechodzili obok wystaw oraz dotykali historycznych przedmiotów z legendarnych czasów, przypominając sobie najlepsze momenty ze swoich żyć, co sprawiło, że po kilku minutach zwiedzania jedna osoba po drugiej uniosła się w powietrzu i pofrunęła na tło nieba, aby tam ukryć się między pierzastymi oraz kłębiastymi obłokami, powoli przesuwającymi się po majestatycznym nieboskłonie.

 

Dwanaścioro przyjaciół, będących strażnikami i strażniczkami kultury oraz sztuki, znalazło się na dalekiej Planecie Wiecznego Vaporwave i Chillwave. Jeżdżąc, pływając i latając, zwiedzili liczne prześliczne miasta, parki, jeziora, sady, ogrody, łąki, pustynie, lasy oraz plaże mórz i oceanów. Podczas swojej niezwykłej, międzywymiarowej oraz międzyplanetarnej podróży, często natrafiali na sterty dziwnych, tajemniczych i zagadkowych staroci. Niektóre unosiły się w powietrzu na wysokość kilku metrów, albo wirowały w kółko, jakby tańczyły.

 

Koniec.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze

  • Piotrek P. 1988→Sorry, ale jeszcze raz do znudzenia powtórzę. W takim stylu i takimi obrazami, nikt tutaj nie pisze.
    W sensie pozytywnym rzekłem. Mógłby jakiś człek czytać, a film, by przedstawiał to, co czyta.
    I jeszcze odpowiednia muzyka:))→Pozdrawiam:)→🍭🌴🌸🍭🌿
    "Misteroń Holiłudoń"→świetna nazwa. Mogłeś umieścić w tytule. M.. H... w świecie marzeń...
  • Dekaos Dondi pół roku temu
    Wyżej to ja:))
  • Piotrek P. 1988 pół roku temu
    Dziękuję za inspirujący komentarz i ocenę, pozdrawiam :-)
  • maciekzolnowski pół roku temu
    He, no świetne, po prostu czepki (czepki?) z głów. ;-)
  • Piotrek P. 1988 pół roku temu
    Dziękuję za wesoły komentarz, pozdrawiam :-)
  • pasja pół roku temu
    Znowu Fanasy i przeurocze opisy fauny i flory. Misteroń Holiłudoń, pisarzem, aktorem, tekściarz piosenek i twórca filmów i gier komputerowych. Człowiek elokwentny i z wyobraźnią. Lato poszukiwanie bbeztroskich chwil. Zaprzyjaźnienie się z grupą równolatków z branży artystycznej i wyruszenie w podróż po mieście i czerpaniu przyjemności. Nawet trafia im się podróż międzywymiarowej i międzyplanetarnej. Oprócz miejsc zadziwiajacych natrafili na szereg rzeczy - śmietnisko. Zupełnie jak nasz kosmos.
    Pozdrawiam
  • Piotrek P. 1988 pół roku temu
    Dziękuję za pozytywny i inspirujący komentarz oraz za ocenę, pozdrawiam :-)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania