Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

W XXI WIEKU

DANNY

JAKE

SZERYF

TOM

MEG

RYAN

ANN

MINA

 

[Wczesna wiosna. Grupka młodych ludzi, dobrych znajomych, wybrała się Land Roverem na piknik. Danny i Jake oglądają pornosa na telefonie i wesoło rozmawiają. Szeryf cicho rozmawia z Tomem. Meg ogląda swoje zdjęcia na Instagramie i raz po raz poprawia włosy, a Mina pisze z mamą na Facebooku. Siedzący w głębi sceny na kocu Ann i Ryan zaczynają rozmawiać podniesionymi głosami, aż w końcu zaczynają się kłócić i wyzywać. Ryan, wściekły, przewraca Ann na koc i zaczyna ją dusić; Ann charczy i wierzga nogami, nikt jednak nie zwraca na to uwagi: Danny i Jake dalej oglądają pornosa, Meg ogląda swoje zdjęcia na Instagramie, a Szeryf i Tom kontynuują rozmowę. Nagle daje się słyszeć głośne chrupnięcie — to Ryan skręca Ann kark.]

 

(Ryan podbiega do swoich znajomych, rozgorączkowany, z pobielałą twarzą, a w jego oczach pobłyskują łzy)

 

RYAN. Skręciłem tej kurwie, Ann, kark. Zawsze za moimi plecami źle mówiła o mojej matce, a rodzice to rzecz święta.

 

(Deklaracja Ryana nie wzbudza żadnej reakcji, Danny i Jake w dalszym ciągu oglądają pornosa, Szeryf dalej rozmawia z Tomem, a Meg i Mina robią coś na swoich telefonach)

 

MEG (do siebie). Chyba jednak do kolejnego zdjęcia na Instagramie będę musiała je przefarbować, są już po prostu wstrętne. Jak uważasz, Mina?

 

MINA. Nie, chyba nie są jeszcze takie najgorsze.

 

MEG (uśmiechając się). Tak myślisz?

 

MINA. Tak.

 

MEG. To super, kocham cię, Mina!

 

(Po twarzy Ryana zaczynają cieknąć łzy)

 

RYAN (krzycząc). Słyszycie?! Zamordowałem ją, zamordowałem naszą najlepszą przyjaciółkę. Zamordowałem Ann. Ale to dlatego, że była zwykłą dziwką, która za moimi plecami źle mówiła o mojej matce, a matka to rzecz święta!

 

(Ryan podbiega do Danny'ego i Jake'a, wytrąca im telefon z rąk i zaczyna dziko potrząsać Dannym. Na telefonie murzyn spuszcza się dorodnej blondynce na twarz, a zniewieściały nastolatek zlizuje spermę z jej ust, a potem sam zaczyna obciągać murzynowi)

 

RYAN. Słyszysz, Danny? Może przynajmniej na tobie zrobi to wrażenie, bo wiem, że swego czasu Ann dała ci kosza. Zamordowałem ją, leży nieżywa - tam, na kocu.

 

DANNY. Czyli to oznacza, że już nie jesteście razem? Zerwaliście dzisiaj?

 

(Ryan kiwa głową. Danny patrzy na pornosa na telefonie, po czym zaczyna się trząść jak w febrze)

 

DANNY. Ryan, a co byś powiedział, jakbym... ja... jakbym...

 

(Ryan bieleje, a jego twarz zaczyna przypominać stalową maskę, ale kiwa głową na znak zgody)

 

DANNY (z radością). Juhu! W końcu spróbuję z Ann wszystkiego, o czym zawsze marzyłem, ale dała mi kosza!

 

(Danny podnosi się i ociężałym krokiem idzie w stronę leżącej na kocu, nieżywej Ann, kurczowo trzymając ręce na kroczu. Ryan siada obok Jake'a)

 

(Dotarłszy do koca, Danny opuszcza spodnie i majtki do wysokości kolan i położywszy się obok Ann, powoli zaczyna zdzierać z niej sukienkę. Liże jej sutki i ugniata w rękach jej piersi, a potem szeroko rozkłada Ann nogi i zaczyna kopulować z jej zwłokami, ciężko dysząc. Po osiągnięciu spełnienia wstaje, zakłada spodnie i szeroko się uśmiechając, leniwym krokiem wraca do grupki znajomych)

 

DANNY (do siedzących). Kiedyś Ann dała mi kosza, ale dzisiaj sobie powetowałem, skorzystałem z okazji!

 

MINA. Ale super! Mama napisała mi, że wychodzi nowa seria błyszczyków do ust!

 

MEG. Naprawdę?

 

(Szeryf wstaje.)

 

SZERYF (patrząc Danny'emu w oczy stalowym wzrokiem). Pójdziesz siedzieć, Danny. Zawsze najpierw robisz, a dopiero potem myślisz. To Ryan skręcił Ann kark, ale to twoją spermę gliny znajdą w jej cipie i nie dalej jak za kilka miesięcy będziesz smażył się na krześle elektrycznym. Usmażą cię żywcem, bo jesteś po prostu wielką, głupią, tłustą świnią, która nie panuje nad instynktami.

 

DANNY. Ale ja tylko... chciałem... żeby przez chwilę było mi przyjemnie.

 

SZERYF. Usmażą cię żywcem, Danny, a jak z czymś się pomylą przed smażeniem, to zaczniesz się palić jak na stosie i dymić. Znając twoje szczęście, tak właśnie będzie.

 

(Danny zaczyna szlochać)

 

TOM (klepiąc Danny'ego pocieszająco po ramieniu). Nie martw się Danny, jesteś naszym najlepszym kumplem i nie zostawimy cię w potrzebie! Wiesz, że Szeryf lubi się czasem z nami podroczyć. W samochodzie mam benzynę, więc bez problemu zatrzemy ślady.

 

(Tom idzie do Land Rovera po kanister z benzyną. Potem, wróciwszy, razem z Szeryfem, Dannym, Ryanem i Jake'iem idą do leżących na kocu nagich zwłok Ann. Szeryf chwyta Ann za jedną nogę i każe Tomowi trzymać drugą. Nagle daje się słyszeć głośny śmiech Miny)

 

MINA. Ann zawsze mówiła, że lubi być naturalna, ale nigdy bym nie przypuszczała, że jest aż taka owłosiona. Ja się golę.

 

(Mina i Meg śmieją się wesoło)

 

SZERYF. My trzymamy nogi Ann dobrze i pewnie. Trzymamy nogi Ann dobrze i pewnie, a ty, Danny, lej do środka benzynę, jeśli nie chcesz się smażyć na krześle elektrycznym. Pół kanistra do środka, a pół na Ann. Pół do środka, a pół na Ann, Danny. Aż żal takiego ciała, takiego pięknego bladego gładkiego jak alabaster ciała, ale nie mamy innego wyjścia.

 

(Danny wlewa pół kanistra benzyny do pochwy Ann, resztą zaś oblewa jej ciało)

 

SZERYF (wyciągając i zapalając zapalniczkę Zippo). Odsuńcie się, dwa kroki w tył moi wierni muszkieterowie.

 

(Tom, Danny, Jake i Ryan robią dwa kroki w tył)

 

SZERYF. Niech ogień, który zaraz się tu rozszaleje, strawi nie tylko twoje bluźniercze winy, Danny, lecz i całe zło tego plugawego świata.

 

TOM. Amen.

 

RYAN. Amen.

 

JAKE. Na wieki wieków, amen.

 

SZERYF (rzucając płonącą zapalniczkę na zwłoki). Amen.

 

(Zwłoki Ann zaczynają się palić i skwierczeć. Tom, Danny, Ryan, Jake i Szeryf z uwagą przyglądają się całej scenie)

 

SZERYF. Twoje winny zostały strawione przez oczyszczający ogień, Danny, ogień strawił wszystko. Jak mi Bóg świadkiem — ogień pochłonął wszystkie twoje winy. Uniknąłeś kary na tym padole, ale będziesz smażył się w piekle, a my razem tobą.

 

TOM. A my razem z tobą, Danny.

 

RYAN. My z tobą, Danny.

 

JAKE. A my z tobą, Danny.

 

(Ogień powoli wygasa. Pod działaniem ognia piękne dawniej zwłoki Ann przekształcają się w dymiący, trudny do rozpoznania poczerniały zezwłok)

 

SZERYF. I po sprawie. Jesteś czysty, Danny.

 

TOM. Jesteś czysty jak łza, Danny, a wszystko dzięki mnie i Szeryfowi, twoim dwóm wiernym muszkieterom.

 

(Meg i Mina podbiegają do - stojących obok dymiących zwłok - Ryana, Szeryfa, Jake'a Danny'ego i Toma)

 

MINA (z płaczem). To, co stało się Ann, to pestka! Patrzcie, co mi się stało.

 

(Pokazuje wszystkim zgromadzonym ułamany paznokieć. W jej oczach szklą się łzy)

 

TOM (podchodzi do Miny i klepie ją po ramieniu). Będzie dobrze, Mina, nie przejmuj się, wszystko będzie dobrze.

 

(Nagle dzwoni telefon. Meg odbiera i rozmawia chwilę na uboczu.)

 

MEG. Muszę lecieć, mama dzwoniła, że muszę jej w czymś pomóc.

 

SZERYF. Meg, ale wiesz, że to, co się tutaj dzisiaj stało, zostaje między nami? Wiesz, że jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi. Ryan i Ann po prostu pokłócili się. I tyle. Czasem tak się zdarza w życiu. To nie powód, żeby wydawać najlepszych kumpli, jak Ryan i Danny. (Do Miny). I ciebie to też dotyczy, Mina.

 

MEG. Jack, przecież wiesz, że to tak naprawdę nikogo nie obchodzi. Jeszcze pięć lat temu... może by obchodziło, ale dziś...

 

MINA (patrząc na swój paznokieć, z płaczem). Złamał się przy myciu naczyń.

 

TOM (do Miny) Zabierz biedną Meg ze sobą, Mina, a my zajmiemy się tutaj wszystkim, jak trzeba. Pamiętajcie — nie widziałyście się ostatnio z Ann, a my jakby co będziemy każdemu mówić to samo.

 

(Mina kiwa głową, a potem razem z Meg schodzą ze sceny)

 

SZERYF. No nic, panowie. Zawinie się zwłoki w resztki koca, a potem zniesiemy je do rzeki i tam wrzucimy. Danny, złap z tamtej strony. Ryan, ty tu. A ty tutaj, Tom.

 

TOM. Chłopaki, zaczekajcie!

 

(Tom kładzie się obok zwęglonych zwłok, żeby zrobić sobie zdjęcie)

 

SZERYF. No nic, to ja też. Taka okazja trafia się raz w życiu.

 

(Szeryf robi sobie zdjęcie ze zwłokami, obnażając zęby w śnieżnobiałym uśmiechu, po czym w czwórkę zawijają zwłoki w koc i idą z nimi do rzeki)

 

DANNY. Boże, chłopaki! Ja chciałem tylko... żeby było mi przyjemnie. Czy to grzech, jeżeli przez chwilę jest komuś przyjemnie?

 

RYAN. Chyba nie.

 

JAKE. Chyba nie.

 

TOM. Każdy jest przecież tylko człowiekiem.

 

(Piątka przyjaciół kieruje się do Land Rovera, żeby wrócić do domu)

 

21.08.2019

 

*/Tekst inspirowany filmem 'W zakolu rzeki'/

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Aisak 3 tygodnie temu
    Bardzo dobra sztuka.
    Przyznam, że trochę mnie zatkao kakao, ale wszystko widziałam o usłyszałam.

    XXI wiek? Myślę, że z powodzeniem można wstawić dowolny wiek zmieniając rekwizyty.
    Wyobraź sobie damy dworu zajęte plotkowaniem.

    To w wieku jest problem, tylko w nas.
    W ludziach.

    Mogę powiedzieć, że byłam w teatrze na dobrej sztuce.
  • stefanklakson 3 tygodnie temu
    Aisak, dziękuję za komentarz i czas poświęcony na przeczytanie, bo tekst jest dłuższy. Rzeczywiście - wydaje się, że tytuł można by zmieniać, zmieniwszy rekwizyty.
  • Wrotycz 3 tygodnie temu
    Co "przyjaciół" łączy? Zajmowanie się wyłącznie samym sobą, innymi tylko wtedy, gdy ma się z nich przyjemność. Totalny brak empatii, skutkujący okrucieństwem.
    Troska o jakże płytki wizerunek własny.
    Czy technologiczne zabawki w tym pomagają (tytuł) - oczywiście.
    Wiele tu ironii, niestety często już z realnych zachowań.
    Mocna drama!
    Potrzebna.
  • stefanklakson 3 tygodnie temu
    Wrotycz, dziękuję za czas poświęcony na przeczytanie i komentarz.
  • PawelM 3 tygodnie temu
    To nie są przerysowane karykatury ludzi, ale rzeczywistość. Czy ktoś z was nie zna przynajmniej kilku takich osób? Stawiam 5 :-)
  • stefanklakson 3 tygodnie temu
    Paweł, dziękuję za komentarz. Ja jako nadworny sługa księcia Lucyfera, starałem się, ażeby tekst przede wszystkim nie zanudził.
  • PawelM 3 tygodnie temu
    Można poruszać subtelnością najgłębsze struny duszy, lub walić po łbie. Obie metody świetnie zwalczają nudę. Druga, według mnie, bardziej ryzykowna musi kontrować przemoc i wulgaryzmy odpowiednią jakością lub głębią. Tobie świetnie to wyszło. Pozdrawiam.
  • fanthomas 2 tygodnie temu
    I kolejny dobry tekst, mocny, czarnohumorzasty i z przesłaniem.
  • stefanklakson 2 tygodnie temu
    Fanthomas, co do humoru to zgodzę się, że jest w jednym miejscu. To raczej poważny tekst a la dynamit TNT w wykonaniu Stefana.
  • fanthomas 2 tygodnie temu
    stefanklakson czarna satyra

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania