Wątpliwe zrozumienie

Na asfaltówce wiodącej ze Slough do Etonu leży wiewiórka. Jest piękna i naturalna jak uosobienie samej natury. Czarne oczka połyskują w świetle brzasku i zdaje się do mnie przelotnie uśmiechać, choć nie porusza się wcale. Ot, martwa ruda kitka. Pewnie potrącił ją jeden z tych kierowców ciągnących bladym świtem do roboty na szóstą albo siódmą. Żal futrzaka, choć cóż mogę zrobić ja, liść na wietrze, który sam też przeminie, i to wkrótce. Litości struna się we mnie budzi i rezonuje niczym dusza włoskich skrzypiec. I nagle pojawia się hałas w pobliskich chaszczach. Oho, to wiewiórka, ale inna, nie ta przejechana. Na mój widok zrywa się i biegnie, stara się czmychnąć czym prędzej do zagajnika. Wygląda to tak, jakbym wyrwał ją z głębokiej wiewiórczej zadumy. Czyżby matka ofiary? A może partner? Przez cały czas na nią czekał i się nie doczekał. Stał tuż przy krańcu jezdni, ryzykował życiem, a wszystko to na próżno. Miał już pewno na końcu języka wiewiórcze zawołanie: „gdzie jesteś, kochanie”. Durne, głupiutkie, bezmózgie stworzonko nie rozumie umierania. Nie to co ja. Człowiekiem będąc, kumam to w zupełności. A może nie?! No cóż! Za parę lat na pewno zrozumiem, wszyscy zrozumiemy prędzej czy późnej. 

Średnia ocena: 4.3  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Pan Buczybór 3 miesiące temu
    taki trochę refleksyjny klimat. Jezdnia jako alegoria przemijania, tęsknoty, zatracenia - ciekawe podejście.
  • JamCi 3 miesiące temu
    Może wiewióka Cię nauczy bardziej. Wtedy.
  • maciekzolnowski 3 miesiące temu
    Dzięki za comments; ano, JamCi, nawet od wiewiórki można się czegoś nauczyć, jak widać. Pozdr. :-)
  • Dekaos Dondi 3 miesiące temu
    Maciekzolnowski→Bardzo mi ta miniaturka podeszła. Niby niewiele, ale... dużo jakby.
    Cały czas ''jesteśmy wiewiórkami chodzącymi na jezdni''
    Aż w końcu ''mokra plama'' → przechodzi na drugą stronę tajemnicy
    Tak mnie jakoś... no... →Pozdrawiam:)→5
  • Piotrek P. 1988 3 miesiące temu
    Maciekzolnowski, ten krótki a mocny, filozoficzny, zastanawiający i dający do myślenia tekst dobrze mi się czyta, podoba mi się, 5 i pozdrawiam :-)
  • maciekzolnowski 3 miesiące temu
    DD, Piotrek, dzięki. Nawet nie sądziłem, że ten króciak może się spodobać. Ot, historyjka z życia wzięta. Jej inna (fantastyczna) wersja jest taka:

    Na asfaltówce wiodącej ze Slough do Etonu leży sobie wiewiórka. Jest piękna i tak naturalna jak uosobienie samej natury. Czarne oczka połyskują w świetle brzasku i zdaje się nawet do mnie uśmiechać, choć w rzeczywistości wygląda na martwą. Jest martwa. Ot, mała ruda kita. Pewnie potrącił ją jeden z tych kierowców ciągnących bladym świtem do roboty na szóstą albo siódmą, kto wie. Ech, żal futrzaka, choć przecież co mogę zrobić ja, liść na wietrze, który sam też przeminie, i to wkrótce. Litości struna się we mnie budzi i rezonuje niczym dusza włoskich skrzypiec. I nagle pojawia się hałas – gdzieś tam, coś jakby w pobliskich chaszczach tajemniczego. Oho, wiewiórka, ale inna, nie ta przejechana. Na mój widok zrywa się i biegnie, stara się czmychnąć czym prędzej w zarośla. Wygląda to tak, jakbym wyrwał ją z głębokiej zadumy. Czyżby matka ofiary? A może partner? Przez cały czas na nią czekał i się nie doczekał. Stał na poboczu, ryzykował życiem, a wszystko na próżno. Miał już pewnie na końcu języka wiewiórcze zawołanie: „gdzie jesteś, kochanie”.

    I tak zastanawiając się nad całym tym zajściem, wsiadłem w wehikuł i odleciałem w siną dal kosmiczną, ziemskie sprawy pozostawiając mieszkańcom Ziemi. Durne, głupiutkie, bezmózgie stworzonko nie rozumie umierania. Nie to co ja, istota rozumna, wyjątkowa, człowiek z przyszłości, gwiezdny podróżnik. Człowiekiem będąc, kumam to w całej rozciągłości. (Ale czy aby na pewno? Niektóre sprawy jednak nigdy się nie zmienią). Za parę lat, czekając na Sąd Ostateczny, zrozumiem. Wszyscy zrozumiemy prędzej czy późnej istotę rzeczy.
  • marok 3 miesiące temu
    Bardzo fajna miniaturka. Na wieczór idealna, choć przed snem, na takie głębsze zastanowienie, jeszcze lepsza :)
  • maciekzolnowski 2 miesiące temu
    Na wieczór i na mrok w sam raz. Mrok, Marok - nawet się fajnie rymuje. Dzięki, zdróweczka!

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania