Poprzednie części: Wieczór na konarach
Wieczór
Kruszy się światło pod paprocią,
rzeka wypycha czas w zakole,
zmrok grudy ziemi równo dociął
i głos stęskniony w wietrze poległ.
Dym w kasztanowym monolicie
do snu obraca wszystkie drzewa;
ujrzymy siebie znów o świcie,
gdy nurty Ziemi szepną „teraz”.
Komentarze (18)
Bardzo ładnie skomponowany obraz.
Zaciekawiony, dzięki za opinię.
Neurotyku→U Ciebie, to już nie byłem nawet dłużej.
No Tak. Naprawdę istnieje tylko teraz, w nieskończonym krótkim czasie,
ściśnięte jak śledź przemijania, między przeszłością a przyszłością:)
A co do wiersza, to nawet bardzo mi się podoba. Ładne też niedokładne rymy w pierwszej, psują trochę, dokładne w drugiej...licie:)
Pozdrawiam→5
Dekaos, dziękuję za interpretację.
Jakie piękne zasypianie zatrzymane w kadrze. Takie że nic już innego się nie chce. A jednak z nadzieją poranka - wiosny.
JamCi, dziękuję za komentarz.
Pod względem formy jest to naprawdę świetne.
Bulomurze, dziękuję.
Jakoś to sobie zaśpiewałam. Bardzo ładnie, Neuro ☺️
O,O-Ren się zjawiła :) Miło Cię widzieć na Opowi. Dziękuję za ocenę.
Bardzo smutny i bardzo dobrze napisany.
Betti, cieszę się, że dostrzegłaś, może nie jedyna, aczkolwiek jedyna, która wprost to oznajmiła, że wiersz jest przygnębiający.
Czy ktoś były skłonny zinterpretować puentę?
/ujrzymy siebie znów o świcie,
gdy nurty Ziemi szepną „teraz”
Mi kojarzy się z reinkarnacją. Być może postacie "ujrzą siebie znów", bo przychodzą w nowym wcieleniu, być może dlatego, że pochowano ich razem pośród natury i ich dusze razem kończą ziemską wędrówkę i rozpoczynają następną w bliżej nieznanym kierunku. Być może zostali przez kogoś wskrzeszeni ("dym w kasztanowym monolicie" kojarzy mi się z obrzędem, czymś mistycznym.
Możliwe, że w ogóle nie chodzi o coś, co dla nas w sposób oczywisty jest żywe, a na przykład o cień, który nie istnieje bez światła (stąd
" ujrzymy siebie znów o świcie,
gdy nurty Ziemi szepną „teraz” " - może to wiązać się z obrotem Ziemi i pojawieniem się światła, które ożywia cień).
marcepanowypotwor, drugi odłam (od "Możliwe, że w ogóle nie chodzi o coś...") interpretacji zatrzymał mnie na dłużej (długo). Dzięki!
*byłby
Nie jest przygnębiający, jedynie mówi o tym, że istnieje życie wieczne i tam spotkamy się z tymi, za którymi tęsknimy.
Ale bardzo możliwe, że źle odczytuję, bo zawsze po swojemu.
Okej.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania