Wilcza Miłość Rozdział III

- Emil wrogowie nadchodzą! - wbiegł jak popażony James.

 

- Co?! - Zerwałam się z Emilem na równe nogi, obserwując wystraszonego Jamesa.

 

- Ile ich jest?! - Zapytał zdenerwowany alfa.

 

- Dziesiątki może setki... - Spojrzałam na Emila, na jego słowa jego oczy zrobiły się czarne, zresztą moje też.

 

- Ty masz tu zostać-Warknął, wybiegając z pokoju. O Boże o by nic ci się nie stało. Zaczęłam bać się o Emiego, ale wiedziałam, że nic nie mogę zrobić, jasno mi powiedział, bym tu została.

 

= Masz zamiar się go posłuchać?

 

= Tak, nie mam zamiaru się mu sprzeciwiać.

 

= Jesteś Luną powinnaś pomagać w walkach.

 

= Zamknij się!

 

= A co jeśli mu się coś stanie?! Co z ciebie za Mate?! - Na jej słowa opadłam na łóżko i zaczęłam szlochać do poduszki.

 

= Płacz tutaj nic nie da, leć mu pomóc.

 

= Wyjdź z mojej głowy-Złapałam się za głowę, zwijając się w kłębek i wybuchając jeszcze większym płaczem.

 

Emil:

 

Wybiegłem jak poparzony z domu za Jamsem, gdy tylko wyszedłem zobaczyłem setki wilków czekających na moje rozkazy.

 

- Na co czekać, atakować! - Ruszyłem w stronę lasu za obcymi zapachami, a moi ludzie za mną.

 

= Nie pozwolimy zabrać naszej Mate? - zapytał przerażony mój wewnętrzny wilk.

 

= Nie ma takiej opcji ona jest tylko nasza, a mój brat pożałuje, że się w nią wpoił.

 

Biegliśmy dobre dziesięć minut, gdy zobaczyliśmy armie składającą się z setek wrogów, na której czele był wielki czarny wilk.

 

- Witaj Emil - powiedział wielki czarny wilk uśmiechając się przy tym sztucznie. Ten wielki czarny wilk był moim bratem.

 

- Po co mieszać w to innych? Załatwmy to między sobą-Zaczeliśmy miedzy sobą krążyć. Czułem strach, bo zawsze był ode mnie silniejszy, ale wiedziałem, że muszę go pokonać dla Emili.

 

- Słyszeliście sam się nim zajmę- powiedziałem do swoich ludzi.

 

- Zawsze byłeś honorowy, więc czas na walkę na śmierć i... - nie zdążył dokończyć, bo skoczyłem na niego wbijając kły w jego kark. Lekko się wstrząsnął i szybko mnie zrzucił widziałem, że nie zrobiło to na nim wielkiego wrażenia. Zaczęliśmy zawziętą walkę o moją Mate. W pewnym momencie poczułem olbrzymi ból w tylnej prawej łapie. Ugryzł mnie co mnie mocno spowolniło, ból był niedoniesienia, wtedy zrozumiałem, że nie jestem wstanie go pokonać, lecz musiałem spróbować...

Następne częściWilcza Miłość rozdział IV  

Średnia ocena: 3.7  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • DEMONul1234 3 tygodnie temu
    1. Każde z następujących zdań ma (przynajmniej) jeden błąd:

    "- Emil wrogowie nadchodzą! - wbiegł jak popażony James" Poparzony piszemy przez "rz" + szyk trochę nie tak

    "- Co?! - Zerwałam się z Emilem na równe nogi, obserwując wystraszonego Jamesa" Po myślniku z małej.

    "- Ile ich jest?! - Zapytał zdenerwowany alfa." Jak już chcesz ten dopełniacz saksoński to chociaż do poprawnie zapisanych imion, tu "Alpha" + duża litera, gdyż to imię, bądź ksywka.

    NIE ZOSTAWIAM OCENKI ^^
  • Shogun 3 tygodnie temu
    No coś się dzieje, to dobrze :). Wydaje mi się, iż ten czarny wilk powinien zwrócić się do Emila, a nie do Jamesa. W końcu to Emil był jego bratem.
    Kurcze, byłoby super gdybyś opisała proces ich przemiany w wilkołaki, bo szczerze przyznam, że mi tego zabrakło.
    Walka trochę chaotyczna no bo jak? Emil ugryzł brata w kark i nic mu się nie stało. Powinien chociaż paść na ziemie o ile nie w ogóle nie zginąć, a nie dość, że żyje i ma się świetnie to jeszcze pogryzł nogę Emila, co go tak strasznie spowolniło, choć przecież jest różnica między ugryzieniem w kark, a w nogę, powiedziałbym nawet, iż znaczna.
    No ale ogólnie zaczyna się coś rozkręcać. Zobaczymy jak wszystko potoczy się dalej. Czekam na następny rozdział i pozdrawiam ;)
  • Natkaz21 3 tygodnie temu
    Ojejciu imienia mi się pomyliły, a resztę postaram się zmienić

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania