wycieczka

płacz na końcu języka

na wskroś tęsknoty

że stłuczony wazon

przez małego chłopca

zrzucony nieporadnie z tego

zabytkowego stołu

pękł

na tysiąc kawałków

 

a ty milczysz

siedzisz

nie zabierasz głosu

liczysz tylko minuty

kłamliwego czasu

który powoli

tłucze wybija

łzy z twoich oczu

 

milczysz

liczysz

że twój koniec

będzie po prostu

lub choć trochę mniej

łamliwy

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • LinOleUm 7 miesięcy temu
    lubię poćwiartowane wiersze, ta forma jest strawniejsza, nie trzeba już jej przedtrawiennie rozdrabniać.
    i mam nadzieję, że Twój styl nie przestanie być łamliwy, bo robisz to wspaniale, czułam emocje. a to dużo.
  • zygula 7 miesięcy temu
    bardzo dużo dla mnie.
  • Canulas 7 miesięcy temu
    No, kurdeee. Tak się wycina drzewa, żeby nie uszkodzić lasu.
    Bajaderrra. Odmalowane jak trza
  • zygula 7 miesięcy temu
    twoje słówka dla mnie zawsze się błyszczą
  • sensol 7 miesięcy temu
    nie zachwyca
  • zygula 7 miesięcy temu
    jakaś maritt pod ups

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania