Wygnać na parapet

Wygnałabym głowę, mając te lat osiem, na parapet jeszcze tego wieczoru... Byle dostrzec nieodkryte piękno zza bloku. Lecz pięter było mnóstwo potęgujących wysokość a włosów na głowie zbyt wiele, by tak ryzykować i stąpać po krawędzi kiedy schody obok.

Mając te naście lat, wygnać dłoń na parapet chciałam. Liczyłam, że ktoś ją uściśnie, jednakże pięter tyle samo tkwiło i wysokość odstraszała. Z włosami to już sprawa inna była, wypadały.

Gdy zaś urodziny odpowiednią liczbę przyniosły, blok w mych oczach doszczętnie zniżył się. Pięter tak drastycznie ubyło niczym włosów na mej głowie. Krawędź parapetu wołała mnie, a wtedy na nogę padło i to ją wygnać chciałam. A biedna argumentować nie potrafiła.

I, choć wiedziałam, że skrzydłem nie była,

zwyczajnie... skoczyłam.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Enchanteuse 5 miesięcy temu
    :))
  • Florian Konrad 5 miesięcy temu
    Wygięła śmiało siało
  • Buczykp 5 miesięcy temu
    Ujdzie
  • Szalokapel 5 miesięcy temu
    Coś więcej?
  • Canulas 5 miesięcy temu
    Przepraszam Szalo, ale jakoś tym razem czuję to mniej.
  • Szalokapel 5 miesięcy temu
    Can, problemu nie ma, dziękuję za odwiedziny.
  • Pan Buczybór 5 miesięcy temu
    Hmm, rymy w opowiadaniu? Dość niezwykłe. Nawet niezła miniaturka
  • Szalokapel 5 miesięcy temu
    Dziękuję, cieszę się, że mnie odwiedziłeś. :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania