Wyprawa

Pewnego wiosennego dnia - kiedyś to w ciągu tej ponurej ciemnej zimy nastała wiosna?

Ale to wiosennego dnia Aragorn odszukał ją z pekiem listów w ręce.

- Elfy piszą mi, że Athenor nie jest już z nimi. Podczas straciła z jakąś grupą dzikich ludzi zbuntował się i przeszedł na ich stronę. On sam natomiast pisze mi, że odkrył osadę zagubionych ludzi i chce przyłączenia ich do królestwa. Prosi mnie o pełnomocnictwo, zgodę na budowę, narzędzia, maszyny rolnicze, rzemieślników, nauczycieli, nasiona, sadzonki, zwierzęta gospodarskie, a nawet kobiety dla osadników. ..- tłumiąc śmiech rozwijał listę król.

- Niezły list jak na buntownika - przytakneła Isena. Listy i plany. Szkoła Sarumana - pomyślała biorąc pismo do ręki. Nagle zaczęła czytać je czubkami palcow tak jak kiedyś strzępy pism Gandalfa w szkolnej wieży. Zobaczyła wysokie zielone lasy, barwy trochę innej niż szarawa Mroczna Puszcza. Potoki wody spływające na polany. Pstrągi w tych potokach. Ptaki w koronach drzew.

Poczuła znów sprężystość w kostkach stóp. Czujność ramion. Podniosła głowę.

- Nie mam kogo tam posłać. A ty go najlepiej znasz- mówił Athenor patrząc na nią uważnie. Nie wiedziała że się uśmiecha.

- A wyjaśniło się coś z jego pochodzeniem? - zapytała przerywając wizję.

- Kiedyś w jakimś rodzie zaginęła księżniczka. Daty by się zgadzały.

- Zaginęła?

- Właśnie. Ponoć została porwana. Ale Arwena twierdzi że być może uciekła. Pokochała kogoś niewłaściwego.... W każdym razie chodziła wzdłuż muru twierdzy nucąc hymn dziecku którego oczekiwała. I urodzil się Athenor. Jego rod chętnie by go adoptował, gdyby nie ten - bunt?

- Tak mu zależało by poznać swoje pochodzenie- zastanawiała się Isena.

- Może nie tego oczekiwał? - dodała.

- Znasz go najlepiej. Pojechałabys tam?

- Pojadę.

Aragorn podał jej listy i zwrócił się do wyjścia. Zawrócił jednak.

- Ale jeśli ci ludzie to dawni jego towarzysze z twierdzy? Jeśli odżyło w nim ziarno Sarumana?

- Athenor próbuje pójść własną drogą. Najpierw był pod władzą Sarumana. Potem widocznie próbowały pokierować nim elfy. Nareszcie poszedł własną drogą. Może robi to źle. Ale może da się to naprostować- powiedziała w zadumie.

- Ale gdyby jednak był to bunt. Chodzi mi o to, czy dałabyś sobie radę, czy byłabyś gotowa na taką sytuację gdyby to był bunt, który trzeba by było stłumić?

Isena dotknęła pierścienia.

- Któż jak nie ja? - powiedziała po chwili.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania