Wyspy Oxleya. Rozdział V - Sheera i "Niebieska Królowa".

Sheera patrzyła jak urzeczona na niewielki okręt. Z pewnością był to jakiś szkuner, czy bryg - nigdy nie miała głowy do tego całego dziwnego nazewnictwa.

-Mały statek kupiecki. - Stwierdziła na głos. - Do przewożenia małych ładunków. Załoga... Ze czterdziestu? Powiedzmy. Plus minus. Kapitana w zasięgu wzroku brak... pewnie siedzi na statku albo na plaży. - Postanowiła zakraść się trochę bliżej. Tym razem szła, trzymając się linii drzew i - mimo, że odległość dzieląca ją od statku wynosiła jakieś ćwierć mili - usiłowała się skradać. Szła powoli, czując dreszczyk emocji. Gdy dotarła na sam koniec cypla, do statku miała nie dalej niż sto jardów. Była jednak całkowicie odsłonięta. Była też pewna, że widzi kilkanaście osób siedzących na plaży, a jedna osoba z pewnością miała lunetę i ją obserwowała - dostrzegła charakterystyczny dla lunety odblask światła. Wykonała kilka swoich rozpoznawczych ruchów: wygięła plecy w łuk, zarzuciła włosami, wypięła pupę... Przejechała dłonią po piersiach i obserwowała odblask. Był przez chwilę, a potem znikł. Jej obserwator najwyraźniej nie był zainteresowany, co nie przydarzało się często. Postanowiła zaryzykować i wykonać manewr uwodząco-obezwładniający, czyli wszystko to, co wcześniej, tylko wolniej i dłużej. Nie mogło nie zadziałać.

A z drugiej strony nie było odzewu. Do szarego statku, który najwyraźniej nosił nazwę "Niebieska Królowa", miała mniej więcej sto jardów, oceniając na oko. W wodzie nie dostrzegła żadnych oznak bytności przeróżnych stworów wprost z późnonocnych opowieści swoich kochanków i ich pijanych przyjaciół, nie było żadnych podejrzanych wystających płetw, wijących się macek i przeróżnego innego dziadostwa. Miała wybór: zostać na swojej części wyspy - bądź co bądź, nie odkryła jeszcze wszystkich jej tajemnic; albo usiłować dostać się na statek, i być może znaleźć się w lepszym położeniu. Koniec końców, na statku na pewno są jacyś mężczyźni... A ona w tej chwili potrzebowała jednego, a przynajmniej niektórych jego elementów.

Podjęła decyzję. Poprawiła rzemienie mocujące nogę i upewniła się, że nie spadną przez tą chwilę, jak będzie w wodzie. W razie, jakby jednak jej starania zawiodły, przewiązała ją jeszcze chustą. Weszła powoli do wody. Ostrożnie stawiała kroki, usiłując jednocześnie płynnie iść płycizną, zanurzać się tak, aby jej nie widziano z drugiego brzegu i dotrzeć do statku. Mniej więcej po kilkudziesięciu metrach płycizna skończyła się nagle, ale Sheera już płynęła czymś na kształt żabki w stronę okrętu. Gdy się znalazła przy nim, musiała powtórzyć najtrudniejszą część, znaną sobie już z "Madre de Deus" - tylko w tym wypadku miała do przebycia jedną piątą tej drogi, z burt zwisały pomocne sznury, a drabinka była wykonana naprawdę porządnie. Żaden ze szczebli się nie chwiał, ani nie był obluzowany.

Gdy dotarła na szczyt i stanęła wreszcie na pokładzie, jej oczom ukazało się dwóch rosłych mężczyzn, których wygląd obiecywał wiele, a których zachowanie nie pozostawiało żadnych wątpliwości. Stała tak, naga i ociekająca wodą, i patrzyła urzeczona na poruszające się usta. Mimowolnie rozchyliła swoje. Usłyszała chrząknięcie i niechętnie oderwała wzrok od tego, który klęczał.

-Czy w czymś możemy pomóc, panienko? - zapytał ten o piersi równie szerokiej i kudłatej, co obita futrem niedźwiedzim szafa. Ten ciężko pracujący oderwał się na moment od swojego zajęcia i odwrócił, ale szybko wrócił do swojego zajęcia.

-Gdzie... Gdzie kapitan?

-Przecież kapitan poszedł w głąb wyspy szukać cywilizacji, czy tam wiatru...Och. - Odpowiedział ten sam, robiąc gest sugerujący, że na wyspie nie ma sensu szukać czegokolwiek, bo najlepsze rzeczy są pod ręką... Drugą ręką opierał lekko o głowę tego poniżej.

-Dobrze, to ja... Poczekam na niego tutaj, dobrze? - spytała Sheera, zdezorientowana. Facet wzruszył potężnymi ramionami. Spodziewała się walki na śmierć i życie, gościny w kajucie kapitańskiej lub, ostatecznie, gwałtu zbiorowego. Ale nie tego. To zdecydowanie wykraczało poza wszelkie jej oczekiwania. Po raz pierwszy w życiu czuła się zbędna w męskim towarzystwie.

Przez chwilę chciała wrócić, ale zamiast tego usiadła na ziemi i szczerze się rozpłakała.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • juózio - 3 latka 11.04.2016
    Im więcej tym lepiej. Głupia nie płacz tylko wyciągnij wnioski. Wszyscy jesteśmy kochani i ten teges, ksiądz by wiedzial o czym mówię? Pzdr
  • Adam T dwa lata temu
    Klata jak obita niedźwiedzim futrem szafa, muszę zapamiętać to porównanie :)) Muszę przyznać, że sytuacja przekomiczna i przekomicznie opisana. Czy znajdzie się na sali mężczyzna (w sensie taki, co lubi kobiety)? Pewnie tak, tylko co z tego wyniknie? Znów pięć.
  • Ritha dwa lata temu
    "Postanowiła zaryzykować i wykonać manewr uwodząco-obezwładniający, czyli wszystko to, co wcześniej, tylko wolniej i dłużej." xD
    Ma niunia pecha, ciągnie się za nią zła passa jak widać zbyt długo, skoro skończyło się płaczem. A może to złośliwa karma. :)
  • Canulas 8 miesięcy temu
    "-Mały statek kupiecki. - Stwierdziła na głos." - stwierdziła (wiesz jak, nie?)

    "Tym razem szła, trzymając się linii drzew i - mimo, że odległość dzieląca ją od statku wynosiła jakieś ćwierć mili" - mimo że - bez przecinka

    " Była jednak całkowicie odsłonięta. Była też pewna, że widzi kilkanaście osób siedzących na plaży, a jedna osoba z pewnością miała lunetę i ją obserwowała " - była, była

    "Był przez chwilę, a potem znikł. Jej obserwator najwyraźniej nie był zainteresowany, co nie przydarzało się często." - był, był

    "-Przecież kapitan poszedł w głąb wyspy szukać cywilizacji, czy tam wiatru...Och. - Odpowiedział ten sam" - - odpowiedział.

    Średnio mi się podobało. Może se za dużo obiecywałem, bo Sheera, ale nie sądzę. Jakoś tak - nie siadło za bardzo.

    Wciąż bardzo ok, ale nie. Ta, nieszczególnie.
  • Okropny 8 miesięcy temu
    Homoakcje nie dla Księciunia?
  • Canulas 8 miesięcy temu
    chyba nie o to biega. Nie wiem czy treść. Może. Może ja byłem jakiś zjebany. Własne nastawienie, moment czytania, tez ma znaczenie? - Techniczna strona mnie wkurwiła, bo jest napisana w moim odczuciu trochę gorzej. Te powtórzenia z reguły równoważy jakiś opisowy czar, a tu nie było.
  • Okropny 8 miesięcy temu
    Canulas przyznaj po prostu, że homoakcje nie dla ciebie, i ze jesteś gburkiem wieczorami
  • Canulas 8 miesięcy temu
    Okropny, albo nagromadzenie "bylo-był" nie dla mnie. Ale myślałem, co mi nie zagrało. Podzielę się tym później, bo nie mam czasu.
    Chyba znalazłem przyczynę
  • Okropny 8 miesięcy temu
    Canulas czekam na to "pozniej" z utęsknieniem
  • Canulas 8 miesięcy temu
    Nie wątpię
  • Canulas 8 miesięcy temu
    Ok, diagnoza może, ale nie musi, brzmieć tak.

    1. Byłem wkurwiony - własne nastawienie była niestety przekładalne.
    2. Powtórzenia, o których wspomniałem. Kurwa, gdybym żył w niewiedzy, sądząc, że NOżyczki, to Nożyczki, nie wkurwiałoby mnie to tak. Zaakceptowałbym wadę, bo każdy je ma.
    Jednak u Ciebie już czytałem kilka lub kilkanaście, naprawdę zajebistych rzeczy i to uwstecznienie stylu (wiem, że dwa lata temu) mnie wkurwia.

    3. Być może najważniejsze. Nie podeszło mi to: "Spodziewała się walki na śmierć i życie, gościny w kajucie kapitańskiej lub, ostatecznie, gwałtu zbiorowego." - wiem, że to humoreska miała być, ale nie pasuje mi
    do niej. Ani śmieszne, ani mądre. Można inaczej ująć niż: gwałtu zbiorowego.
    Całość wpłynęła na ocenę treści.
  • Okropny 8 miesięcy temu
    Canulas poczekam, aż poczytasz dalej. Wkurwienie, odwrotność uwstecznienia i niepodejdźnięty tekstem fragmentarycznym charakter postaci zrobiły z ciebie bestię interpretacyjną w miejsce merytorycznego wozu bojowego pełnego dzielnych chwatów.
  • Canulas 8 miesięcy temu
    Kurwa, robię, co mogę i robię to szczerze, chłopcze.
  • Okropny 8 miesięcy temu
    Canulas a czy ja tobie gdzieś piszę że nie? Nadmieniam tylko, żeś po nagłu najechał laczem na jeża iś niegotów był na miękkość plus kolcość w kwestii żywości i Słodziasznej pocieszności
  • Canulas 8 miesięcy temu
    Okropny, zobaczymy. Nie "mendrkuj"
  • Agnieszka Gu 5 miesięcy temu
    No, biedaczka ;)) Tylu facetów i ... nic ;))
    Świetna część. Ryczałam ze śmiechu :))
  • Okropny 5 miesięcy temu
    Po to to jest, żeby kąciki ust unosić :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania