Mój pierwszy raz
Było świetnie. Czułam się tak lekka. Unosiłam się nad ziemią, nie czując nic. Żadnych trosk, zmartwień, bólu liczyło się tylko tu i teraz. Wszystko dziwnie się rozmazywało, chwiało i działo w spowolnionym tempie. Szłam, a mój krok trwał wieki. Towarzyszył mi przyjaciel, ubrany tak jak ja w biały skafander. Skakaliśmy, śmiejąc się i ciesząc z tej lekkości. Już dawno nie czuliśmy nic podobnego. Staliśmy się pyłkiem, lecącym tam gdzie zamarzył sobie wiatr. Spodobało się nam to. To był mój pierwszy raz na księżycu. I nigdy, przenigdy nie uwierzę tym zazdrośnikom, że to była tylko łąka, a ja porządnie się naćpałam.
Komentarze (10)
Mimo krótkiego czasu podołałaś wyzwaniu. Brawo. 5
Dzięki bardzo.
Tekst króciutki (trochę szkoda :P), ale pomimo tego bardzo dobry. Z przyjemnością zostawiam 5 :)
Miał być dłuższy, ale nagle wszystkie pomysły zwiały. Ale fajnie, że mimo to Ci się spodobał.
Heh byłam ciekawa jakie może być inne wytłumaczenie niż lot w kosmos... A tu dragi xD i wszystko jasne jak słońce xD
Dragi tłumaczą wszystko. Dzięki za odwiedziny.
Lekko, zwiewnie i króciutko, dokładnie tak i tyle ta przyjemność trwa. Pozdrawiam. 5
Dzięki za odwiedziny i miły komentarz.
Szkoda, że tak krótko. Chętnie przeczytałabym rozszerzoną część :) A teraz 5.
Też bym ją chętnie napisała, ale mój mózg odmawia współpracy. Dzięki za odwiedziny i piątkę.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania