Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Zakochałem się, ale to chłopak... Rozdział 4

[Niektóre treści przedstawione w tym opowiadaniu mogą być kontrowersyjne i nieodpowiednie dla niepełnoletnich czytelników. Jeśli nie pałasz sympatią do LGBT oraz/lub stosunków homoseksualnych, to opuść to opowiadanie... Niektóre treści zawarte w opowiadaniu mogą znacznie odbiegać od rzeczywistości i zostały dodane na potrzeby opowiadania.]

- Yashiro...Czy on j-j-jest...

- Martwy...

Przez chwilę staliśmy bez wypowiadania ani jednego słowa.

 

Może jednak powinienem zacząć od początku...

Tego wczesnego poranka ze snu zbudziło mnie ostre brzęczenie budzika, co jedynie potwierdzało, że ustawienie go na godzinę tak wczesną było złym pomysłem. Wstałem, a następnie ruszyłem leniwie w kierunku łazienki aby wziąć szybki prysznic i ogarnąć się zanim przyjdzie mi zjeść śniadanie. Tak też zrobiłem, po prysznicu zszedłem schodami do kuchni, gdzie zauważyłem siedzącą przy stole siostrę, która sprawiała wrażenie jakby wstała wcześniej ode mnie. Jej włosy były w widocznym nieładzie, a wyblakłe spojrzenie jedynie dawało jej wygląd niewyspanej i - dokładnie jak ja - zniesmaczonej porankiem. Pewnie, gdyby nie kładła się zawsze spać tak późno to przyzwyczaiłaby się do wstawania rano, to się jednak nie zmieniło od nie wiadomo ilu lat.

- Dzień dobry... - zawołałem z lekkim ziewnięciem, chcąc pokazać siostrze, że tak wczesne wstawanie nie służy nikomu.

- Dzień dobry - odpowiedziała matka, której udało się po cichu przemknąć z sypialni do kuchni, trzymając w lewej dłoni nic innego jak wcześniej przygotowany kubek z głupawym nadrukiem. Zdawała się być najbardziej żywa z nas trojga - o której wychodzicie?

W odpowiedzi ubiegła mnie siostra.

- Za jakieś dwadzieścia minut...o ile braciszek skończy marudzić i się ubierze - Spojrzała na mnie z nutką politowania.

- Wiesz, ty też nie wyglądasz najlepiej...spójrz tylko na te włosy!

- Ja ci dam ty pa--

DRING,

DRIIIING!

Naszą kłótnie przerwał dzwonek do drzwi.

- Któż to może być? - zapytała matka.

- Pewnie listonosz, no bo kto inny mógł--- Zanim zdążyłem dokończyć zdanie, otworzyłem drzwi i ku memu zaskoczeniu zobaczyłem za nimi Yashiro. Miał na sobie białą koszulę oraz czarne spodnie, jednak jego wygląd i tak potęgowało ostre spojrzenie, które nie ustępowało ani na sekundę.

- Yo... - powiedział na powitanie, wpatrując się we mnie jak w jakiś obraz.

- Y-Yashiro! Co ty... N-nie miałeś...?

Wykrzywił się w nieokreślony sposób.

- Wstałem dzisiaj wcześnie by zaoszczędzić wam kłopotu.

- O...Naprawdę? - spytałem, choć dobrze domyślałem się odpowiedzi. Wpuściłem go do środka i nakazałem by się rozgościł.

Dayhoon Yashiro usiadł na niewielkich rozmiarów kanapie, a następnie pomachał do mojej siostry, którą to widocznie speszyło(jakby nie patrzeć to przyłapała nas w dość niezręcznej sytuacji).

- To ja lecę się ubrać.

- Dobrze, Soruś, ale wracaj szybko na śniadanie - przycichła na chwilę - Ty jesteś Dayhoon, prawda? Może pomógłbyś mi przy kanapkach?

Ruszyłem z biegiem do pokoju, niemalże wykopując do niego drzwi, a następnie zacząłem się przebierać.

- Dlaczego musi on to robić? - spytałem się w myślach.

- "Przybyłem tu dla ciebie" - odparła wyimaginowana odpowiedź, pochodząca z ust Yashiro.

- Kretyn! Kretyn! Kretyn ! - pewnie moje zachowanie można zbliżyć do mang, czy anime, ale ze złości i podirytowania runąłem na podłogę i zacząłem się po niej turlać. Trwało to około trzech minut.

- Sora! Co tak ci długo to zajmuje? - ktoś mnie zawołał, ale mój krzyk zdenerwowania w dużym stopniu stłumił to wołanie.

- Już idę! - Upewniłem się, że mój ubiór nie był byle jaki, a potem otworzyłem drzwi pokoju by zejść ponownie na dół, wtedy...

- Witaj, mistrzu! - odezwał się z entuzjazmem Dayhoon - Chciałbyś obiad? A może kąpiel? A może...hihi...M-NI-E?

- AAAAAAAAAAAAaaaaah! Mówiłem kretynie! TO nie jest ŻADEN YAOI!!!

 

***

- Woooow, ludzi jest tu od groma, prawda? Braciszku? - ciche słowa siostry przeszły mi koło uszu, gdyż gwar rozmów był nie do zniesienia.

Na festiwal kulturowy zebrało się naprawdę sporo osób, plac przy szkole zdawał się być tak zapełniony, że nie było gdzie nogi postawić. Jednak plac wydawał się być przytłoczony nie tylko przez ogromną ilość osób, ale także przez stoiska, na których można było kupić wszystko od onigiri(1), czy ramen, innymi słowy było wszystko co dusza zapragnie.

- Szczerze, nie spodziewałem się takiego zamieszania z powodu kilku stoisk z ramen...

Siostra spojrzała na mnie spode łba, jakby dawała mi do zrozumienia, że popełniłem jakiś błąd.

- Przecież ci wspominałam, że to festiwal kulturowy...Jest tu wszystko od potraw japońskich po te, które pochodzą z Afryki, czy innych odległych miejsc - zrobiła pauzę - O, widzisz? Yashiro coś zasmakowało!

Spojrzałem na Dayhoon'a, który przez całą drogę milczał, teraz poznałem tego powód...W prawej dłoni trzymał trzy trójkątne onigiri, a w lewej - zieloną herbatę w butelce.

- Żartujesz sobie, prawda?

Odkręcił butelkę i wziął jeden głęboki łyk.

- No co? Jeśli są złe, to ja nie chcę być ten dobry!

- Yashiro...głupku...

- Uwielbiam gdy się złościsz, to takie...

- Ani się waż! - powiedziałem, zatrzymując go.

Siostra stanęła jak wryta, a następnie wybiegła do przodu...

- Są tam moje przyjaciółki, lecę! Narka!

Yashiro odmachał jej na pożegnanie po czym stanął na przeciw mnie.

- Zaczynamy randkę?

EEEeee CO?

- Jaką "randkę"? - spytałem z irytacją, jednak on ruszył w kierunku stoiska z grami, które było spory dystans od nas.

Dayhoon zapłacił parę jenów, a potem chwycił za kolorowy młotek i przygotowywał się na rozpoczęcie gry. W ogólnym skrócie była to gra, która polegała na trafieniu zabawkowym młotkiem w pojawiające się w losowych miejscach potwory. Liczba miejsc, w których mogli się pojawić była mniejsza od dziesięciu, więc wyzwanie stanowić mogła jedynie dla małych dzieci.

- Zaczynam! - powiedział, na co mężczyzna stojący przy stoisku pokiwał głową i włączył grę.

Potwory zaczęły się pojawiać w równych odstępach czasu, po czym częstotliwość ta zaczęła się zwiększać z każdym trafieniem. Yashiro, na którego ciele zdążyły się pojawić pierwsze krople potu, zadawał zdecydowane ciosy, aż...

D-DIIINg!

Nie chybił ani jednego celu, przez co facet musiał mu dać żądaną przez niego nagrodę. Na pułkach znajdował się rząd pluszowych zabawek, na samym dole były małe lalki, nieco wyżej leżały pluszaki, a na samej górze - misie.

- Poproszę jednego...

- Proszę bardzo, dzięki za grę!

Odeszliśmy kawałek, kierując się w bliżej nieokreślonym kierunku.

- To dla ciebie...- powiedział, wręczając mi średnich rozmiarów miśka, który przypominał smutnego szczeniaka...

- Zgłupiałeś? - odparłem, kładąc trofeum na bok.

- Nie... - odparł enigmatycznie, złapał mnie i zaciągnął w ciemną uliczkę, gdzie przyparł mnie plecami o spowitą cieniem ścianę - Doskonale się z tobą bawiłem, chciałbym abyś...

- Yashiro...

Dayhoon zbliżył swoją twarz do mojej, jego dłonie sprawiały, że ucieczka od tego co miało się stać wydawała się niemożliwa.

Wtedy...

- EJ! - zawołał zachrypnięty głos - Co wy tam robita?

Yashiro mnie puścił i razem powędrowaliśmy wzrokiem w kierunku mężczyzny. Nie było ciemno, ale posiadając twarz zakrytą kapeluszem, nie byliśmy w stanie dokładnie się mu przyjrzeć.

- Kim pan jest? - spytałem, jednak nie odpowiedział od razu.

- Jestem właścicielem tego budynku, tego o tu - wskazał palcem na prawie niewidoczny od ciemności budynek.

- Zrobiliśmy coś nie tak? - zadałem kolejne pytanie, podczas gdy mój towarzysz stał cicho za mną.

Mężczyzna cicho się zaśmiał.

- Czy robiliśta? Masz mnie za głupca? Widziałem jak się całujeta, chłopaczku!

Nagle zrobiło mi się zimno, bałem się, że ktoś przyłapał nas w tak...niekomfortowej sytuacji.

- J-ja...

- Nie tłumaczta się, chłopalki...Powiem wprost: nie chcę aby para pedałów mi się tu złaziła i lizała...Zabierz więc tę ciotę stąd, albo...

- Albo co? - powiedział zza moich pleców Yashiro, a następnie wyszedł przede mnie by przestraszyć jegomościa, ten jednak stał na miejscu zupełnie niewzruszony.

- Chłopcze...Dobrze radzę...Spieprzajcie stąd cioty, albo was połamię.

- Sam łazisz i grozisz i gówno robisz, wal się ch--

Yashiro chciał dokończyć, ale mężczyzna go złapał i zaczął okładać pięściami, podbiegłem by odtrącić od niego faceta, ale ten ani trochę nie chciał odstąpić. Dayhoon padł na ziemię i otrzymał serię kopnięć, przez co zaczął wydawać głośne krzyki i wołania o pomoc. Rozejrzałem się dookoła i w oddali zauważyłem sporych rozmiarów odłamki stłuczonego szkła, chwyciłem więc jeden i podbiegłem do okładającego kopniakami mojego towarzysza.

- Proszę! Niech pan przestanie !

Nie poskutkowało. Wołałem jeszcze parę razy, ale każda kolejna próba również kończyła się fiaskiem.

- Ty jebana CIOTO! Mówiłem wypieprzajta mię stąd... - przyłożył stopę do głowy Yashiro, wtedy...

SLASH!

- ghh...aaaah...ghuuugh! Co t-ty mi zro--

Trafiłem go odłamkiem szkła w gardło, powodując wylew sporej ilości krwi. Krew wypływała strumieniem, brudząc niemalże całe moje ubranie, a powodując, że mężczyzna, który jeszcze przed chwilą pełnią życia okładał po twarzy Dayhoon'a, tracił wszelkie kolory, aż w końcu...padł.

- Yashiro...Czy on j-j-jest...

- Martwy...

Przez chwilę staliśmy bez wypowiadania ani jednego słowa. Staliśmy tak w ciszy, zastanawiając się czy dało się to rozwiązać w inny sposób, czy dało się...

- AAAAAAAAAAAAA!!! - zawołała kobieta, która właśnie przechodziła z dzieckiem - OCHRONA! oChRoNA!

Wpadłem na durny pomysł, który bezpowrotnie zmienił bieg naszej historii...

- UCIEKAJMY ! - powiedziałem.

(1)Onigiri - popularna potrawa japońska, kojarzona z kulkami ryżowymi, czy ryżem uformowanym na kształt trójkąta. Wypełnione są często nadzieniem.

[OD AUTORA: Kiedy wyszedłem tej nocy na spacer, powitały mnie miliardy jasno świecących gwiazd, coś niesamowitego! Chciałbym móc porównać to do historii Sory i Yashiro, ale ta drastycznie się zmieni od kolejnych rozdziałów. Napisany przeze mnie rozdział pewnie zostanie "zjechany" przez krytyków, ale jak ma być to będzie. Zrobię przerwę od pisania na jakiś tydzień aby odpocząć z powodu choroby...Jakoś dużo nas choruje ostatnio, czyż nie? Tak czy siak, dzięki za wytrwanie do końca rozdziału, miał być on bardziej kontrowersyjny, ale ocenzurowałem go by osoby wierzące się na mnie nie żaliły...Jeszcze raz dzięki i widzimy się w rozdziale 5 ! :-) ]

Średnia ocena: 3.3  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • sisi55 miesiąc temu
    Nie wiem jak mam to skomentować. W następnym rozdziale dopiero się okaże co dalej, ten był nudny.
  • Shogun miesiąc temu
    Kurcze, no takiego przebiegu spraw się nie spodziewałem. Co to teraz będzie? Będą uciekać? Zaszyją się gdzieś? Ciekawe.
    Hmm, czyli mam rozumieć, że miałeś przygotowany scenariusz na dalszą historię, ale jednak będzie inaczej? No, zobaczymy co dla nas przygotujesz?
    To prawda, sporo nas choruje w ostatnim czasie. Zdrowia życzę oraz weny i pozdrawiam DEMON ;).
  • DEMONul1234 miesiąc temu
    Mam pewien pomysł na zakończenie serii, to jest jeden z dwóch najważniejszych rozdziałów z całej serii(ten drugi pojawi się jakiś czas potem) Jeśli starczy mi pomysłów to serię zakończę na 12 rozdziale, w najgorszym wypadku na 8...Co do fabuły...to miałem ją przygotowaną do właśnie tego rozdziału, sam nie wiem co będzie dalej, ale wiem chociaż jak seria się skończy, zawsze coś...
  • DEMONul1234 miesiąc temu
    po tej serii, skupię się nad fabułą "Opiekuna 2", choć mam wstępny zarys.
  • Shogun miesiąc temu
    DEMONul1234 czyli jeszcze nas trochę rozdziałów czeka. Dla mnie bomba :).
    O proszę, dobrze słyszeć, gdyż na "Opiekuna 2" również czekam z niecierpliwością :).
  • Kocwiaczek miesiąc temu
    Okeeej... pułki przez ó poproszę:)

    A co do treści. Mam wrażenie, że zbyt chaotyczna. Nie zawsze odnajduję związek przyczynowo-skutkowy. Strasznie dużo niedopowiedzeń. Przeskakujesz z myśli na myśl. Gonisz. Ale Ciebie nikt nie goni więc dlaczego tak biegniesz? Uparcie starasz się skupić na końcu historii, a to widać, a nie powinno być widać. Zaskakujesz, a za chwilę mówisz że będzie koniec. Ocb?&OMG? Daj nam się zżyć z bohaterami, daj ich polubić i się przywiązać. Zrzucileś bombę więc teraz z klasą znieś konsekwencje i zbuduj rozdziały, które zlasują nam mózgi ale i dadzą logiczne wytłumaczenie. Wiesz o co mi chodzi:) Zaskocz nas ale tak... konstruktywnie. Odpocznij, zbierz myśli, nie na wariata. Zdrówka życzę:)
  • DEMONul1234 miesiąc temu
    no oki...nie mogę nic zdradzić, ale czasami potrzeba próby aby zrozumieć czym jest miłość :+0
  • piliery miesiąc temu
    Bardzo to chaotyczne. Za długie jak na Twoje umiejętności. Nie sposób cokolwiek radzić, przy takim nagromadzeniu różnej maści błędów. Zajmij się małymi formami

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania