.

.

Średnia ocena: 4.7  Głosów: 7

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Keraj dwa lata temu
    W półmroku bram jesteśmy narażeni na napaść, te ptaki kojarzą się trochę z kamerami.
  • Nachszon dwa lata temu
    Keraj, dzięki Tobie ten bezsensowny wiersz nabrał sensu. Nawet nie wiedziałem, że napisałem tak naprawdę dokumentację techniczną kamery.
    Sprawdźmy ją. Rozebrane do półmroku bramy to rzeczywiście świat widziany okiem kamery termowizyjnej z funkcjonalnością akomodacyjnego ruchu. W rzeczywistości pełna ciemność, w oku kamery już wydzielone pełne kontury, więc rozebranie z ciemności jak najbardziej uzasadnione. Ptak (czyli kamera) pachnie niskim powietrzem, bo z bram wychodzą menele (cięty kwiat ulicy) i oko naszego urządzenia zostaje skierowane w dół, na szemrane towarzystwo. Iskrzące nuty to oczywiście gitara, na której gra jeden (a może nie tylko jeden) z naszych lumpów. Ziejące usta, płomienne smoki to nic innego jak papierosy, które zapalają. Nasz ptak (kamera) reaguje na ciepło, więc pachnie rozgrzanym powietrzem, bo temperatura obiektu wzrasta. I ostatnia zwrotka. Dźwięki gitary upadły, muzyka przestała łagodzić obyczaje, więc menele poszli na noże. I tu jest słabość opisu technicznego, bo zakłada, że:
    a) są ludzkie duchy
    b) wydzielają ciepło
    I przy tym, niekoniecznie słusznym założeniu, kamera idzie w górę (ptaki pachną wysokim powietrzem), śledząc duchy pociętego nożami szemranego towarzystwa.
    Keraj, bardzo Ci dziękuję, bo przywróciłeś wiarę w sens mojej twórczości.
  • Ozar dwa lata temu
    Podoba mi się choć nie do końca kumam przesłanie. Jak byś mógł zobaczyć co ci napisałem pod twoimi komentarzami w To nie Bóg stworzył człowieka. To takie uwagi odnośnie Żydów i ich postawy w czasie wojny. Jestem ciekawy twojej opinii.
  • Nachszon dwa lata temu
    Przesłanie jest proste Ozar. Nie pisz wierszy, bo uwierzysz w smoki, a wtedy cały Twój racjonalizm pójdzie się rypać. Dzięki za komentarz. Zerknę później pod tamten tekst.
  • Maurycy Lesniewski dwa lata temu
    Hm, wiec jednak drapieżnik wyruszył na łowy:))
    I bardzo dobrze.
    Niektórzy wierzą w „w płomienne smoki”, ja tam wierzę. Czasem próbuje nieudacznik jednym takim być, czasem je widzę gdzieś, gdzie słów mi samemu zabraknie , świetnie kiedy je goszczę pod własnymi tekstami. Ta metafora jest po prostu świetna!
  • Maurycy Lesniewski dwa lata temu
    próbuję*
  • Nachszon dwa lata temu
    Nie bardzo wiem Maurycy, o czym mówisz, pisząc o "świetnej metaforze". Z wypowiedzi wynika, że o smokach, ale pisząc o nich pisałem po prostu o smoczycy ze Shreka. Wiersz nie ma nic kompletnie wspólnego z wypowiedzią pod Twoją "Laleczką". Akurat myśl z lenistwa zebrała tylko pojęcia z tamtej wypowiedzi, żeby wyglądało efektowniej. Jak się pisze o niczym, to trzeba to ukryć przynajmniej pod tanim efekciarstwem. I jak widzę do pewnego stopnia udało mi się. Dzięki za komentarz.
  • betti dwa lata temu
    Postarałeś się, Nachszon. Bardzo dobry wiersz.
  • Nachszon dwa lata temu
    Ironia wreszcie Ci się udała, bo wiersz jest cienki jak moja wypłata w latach 90. w pewnej firmie, która już nie istnieje. Układ zwrotek i rozmiary zdań powodują, że albo w czytaniu zakłóca się obowiązujący akcent paroksytoniczny i czyta się w miarę płynnie, ale nie po polsku, albo akcentuje się poprawnie i wtedy czytanie idzie jak gruda, potykając się na krótkich końcówkach. Zaburzenie płynności jest niedopuszczalne formalnie, ponieważ refrenem są ptaki, które, i tu już przechodzimy do semantyki, podnoszą się do lotu w sposób harmonijny, a nie stopniowy.
    Można przesunąć znaczenia do granic absurdalnych, ale nie można tego zrobić z wyrażeniami przyimkowymi, a wykwit może być na czymś, a nie z czegoś. Niby istnieje jedna z definicji wykwitu jako przejawu doskonałości, ale tutaj tekst sugeruje, że jest to wykwit marginesu społecznego z bram, a więc jest czymś takim jak wykwit na skórze. Od biedy można ten zabieg podciągnąć pod anakolut, ale bardzo nieudany. Omdlewanie ostrzy w objęciach gam mnie jest nawet metaforą, ale żenującą trawestacją powiedzenia "muzyka łagodzi obyczaje", a druga zwrotka nijak nie jest kontynuacją pierwszej. Jest jakimś czort wie skąd wziętym decorum nie pasującym do niczego. Sztukmistrze i ziejące smoki to aluzje do baśniowości ograne i wyświechtane, w dodatku tutaj użyte bez żadnego uzasadnienia. Antytetyczne zestawienie upadłych ciętych kwiatów i wysokiego lotu ptaków to zbędny i niczym nie uzasadniony patos, wprawdzie nie do końca jawny, ale też łatwy do wyłapania.
    Odpowiedź na pytanie, czym jest ten wiersz, odpowiedź brzmi: o niczym. Jest tak naprawdę głupim, prostackim zestawem słów nie kryjącym żadnego desygnatu. Dziwię się tym piątkom, ale widocznie coś tam w nim się komuś spodobało. Dzięki za komentarz.
  • pasja dwa lata temu
    Nic nie znika w odmętach internetu. Często myślę, że kiedyś ta bańka pęknie od nadmiaru usuniętych myśli o niczym.
    Milego dnia.
  • Nachszon dwa lata temu
    Nigdy Pasja nie pęknie, bo skoro są to myśli o niczym, to bańka jest wypełniona niczym, czyli wciąż pozostaje pusta:). Miłego dnia również.
  • sensol dwa lata temu
    coś ma. chwyta za serce
  • Nachszon dwa lata temu
    Wow! Naprawdę?! A ja myślałem, że za fiuta:)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania