Zmierzch Castoramium - Dzień Glorbrorka

Gwiazdy świeciły dzisiaj mocniej. Dzień Glorbrorka jest wyjątkowy. Jak mówi legenda tego jednego dnia oko Isitiris gaśnie, a gwiazdy zyskują jego moc. Piękny widok. Trudno wtedy rozpoznać czy jest dzień czy noc. Niebo jest całe złote z niewielkimi smugami kosmicznego beżu. Właśnie spektakl ten podziwiał Olwet Tczew siedząc na swoim ukochanym dywanie, Borysie. Co roku oglądał to niebiańskie przedstawienie jednak za każdym razem czuł się jakby widział je pierwszy raz. Castoramium wydawało mu się dzisiaj wyjątkowo piękne. Żelazne góry rysowały linie horyzontu, a księżyc Obi zastępował słońce, które tego dnia przygasało. Olwet nie mógł się nadziwić temu obrazowi. Był jak w transie. Nagle nastąpiło trzęsienie ziemi. Nie trwało długo jednak po nim nastąpił wielki i donośny okrzyk.

- Meandra mnie wzywa - powiedział sam do siebie Olwet. Zwinął Borysa i ruszył w stronę swego statku. Wpełzł do niego (wejście duże nie było) i uruchomił silniki. Ruszył do Brukbetium - jego rodzinnego miasta.

 

CDN.

Średnia ocena: 2.7  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Adam T 10 miesięcy temu
    W moim mieście, nocną porą zanotowano ostatnio tajemnicze zniknięcie El Praktikerro:) Nie towarzyszyła temu żadna kosmiczna aura, księżyc Obi spał. 5:)
  • Kuba 9 miesięcy temu
    Beznadzieja

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania