ZNOWU ZACZĄŁEM PIĆ

Zdechł mi kot. Zeżarł jakieś paskudztwo i skonał w samotności w garażu pod samochodem upierdolony cały w smarach. Minęło pół dnia zanim go znalazłem. Życie znowu straciło sens i tym samym po dłuższym odwyku zacząłem znowu pić. Wziąłem zasiłek, parę ulubionych książek, kilka flaszek Portera i wsiadłem w pociąg do Mielna. Nigdy tam wcześniej nie byłem. Mówiono na nie polska california. Zawsze chciałem to sprawdzić. Podróż zajęła około siedmiu godzin. Zdążyłem po drodze w warsie srogo szarpnąć opłakując futrzaka. Jedna kobieta siedząca naprzeciwko strasznie się zmartwiła.

- Wszystko z panem w porządku? Może kogoś zawołać...

- Wszystko dobrze. Proszę się nie fatygować - Odpowiedziałem.

- Może za dużo pan pije. To do niczego dobrego nie prowadzi - Kontynuowała.

- Za to dodaje skrzydeł - Skwitowałem.

Odwróciła się i wlepiła wzrok w okno.

Około 17:00 byłem na miejscu. Na campingu było wyjątkowo cicho. Poszedłem zapytać o wynajem przyczepy.

- Dzień dobry! - Rzuciłem.

- Dobry, dobry. W czym mogę pomóc koledze? - Spytał cieć.

- Ile taka przyjemność na trzy doby?

- 50 zł od dnia.

- To znaczy?

- Będzie jakieś 150.

- Wchodzę.

Facet zaprowadził mnie do campera. Stał na samym końcu pola, w rogu. Nie mógł otworzyć drzwi. Zaczął nimi szarpać jakby miał je zaraz wyjebać z zawiasów. W końcu się udało. Wtarabaniłem się do środka. Jebało wilgocią i tanim winem.

- Może znajdzie się coś innego? - Spytałem zniechęcony.

- Niestety to ostatni luźny camper. Szczyt sezonu kolego. To jak?

- Dobra. Niech stracę.

Speluna zaklepana. Musiałem na początku trochę ją odświeżyć. Otworzyłem okna i nalałem sobie jednego. Wyjrzałem przez lufcik, odpaliłem papierosa i skupiłem wzrok na morzu mieszkań na kółkach. Naprzeciwko fajna dupa z niezłymi cycami polewała się wodą z ogrodowego węża. Kilka przyczep dalej jakieś młokosy paliły haszysz z bongo. Zaczynało mi się podobać. Dolałem sobie następną kolejkę, wrzuciłem na ząb kabanosa i postanowiłem się zintegrować.

Gdy wyszedłem na obchód liczyłem na cycastą, ale skończyła się płukać. Zacząłem się zastanawiać ile par w tym momencie pieprzy się w tych garsonierach. Miałem wrażenie że wszyscy wpadają tu tylko na dziki seks. Ostre, wakacyjne dupczenie. Podeszło dwóch typów od haszu.

- Bakasz mordo?

- Bo ja wiem. Chyba trochę za wcześnie, za to chętnie strzele parę koktajli.

- Baa. Mordo nie ma problemu. Czekaj no zaraz wrócimy.

Młokosy nie wróciły. Olałem ich. Byli zdrowo nafukani także nie miałem zamiaru udzielać im rad. Chwile później jakiś kolo przebrany za pande przetaczał się z garnkiem pełnym monet. W końcu stanął przy mnie.

- Ile trzeba? - Zapytałem.

- Ile pan da.

Rzuciłem mu dychę. Zastanawiam się czego się naćpał i na co zbierał forsę. Spacerowałem dalej między przyczepami w których paliły się światła, ale było cicho. Jakby wszystkich pomordowano. Opuściłem camping i udałem się na stacje benzynową gdzie nabyłem paczkę Winstonów i czteropak piwa. Sprzedawca o imieniu Marek zaproponował hot-doga, ale odmówiłem. Spakowałem rzeczy i wyszedłem. Zawsze lubiłem spokój. W końcu nie bez powodu zabrałem swoich ulubionych autorów. Zawsze potrafili mi dotrzymać towarzystwa gdy wszyscy inni w koło zawiedli. Tym razem, pomimo, że nie było mnie niespełna dwa kwadranse, impreza ruszyła na całego. Na środku obozu płonęło wielkie ognisko. Zdecydowałem się przyłączyć, zrobić dobre wrażenie by móc nazajutrz bez obaw o swoje lokum spokojnie wyjść na miasto. Przy płomieniu siedziało kilkoro ludzi.

- Słyszeliście, że Prodigy wykorkował?

- Prodigy? Podobno udławił się jajkiem.

- Pierdolisz Jasiu. Kolo chorował na zakrzepice krwi.

Sami lekarze pomyślałem. Otworzyłem piwo by się tym nie przejmować. Liczyłem, że towarzystwo zmieni temat. Wlepiłem wzrok w płomień, który zahipnotyzował mnie na dłuższą chwilę.

- O nowy! - Ktoś nagle zauważył.

- Czy ty dzisiaj przyehaeś?

- Dokładnie tak. Pare godzin temu. Myślałem, że wszyscy umarli.

- A gdzie tam. Dopiero się wszystko zaczyna. Chcesz kwasa?

- Nie dzięki. Ostatnio unikam dragów. Wole się napić.

- Skąd jesteś?

- Z Warszawy.

- Oooo. A znasz Tymona?

- Trudne pytanie. To ksywa czy imię?

- Imię i ksywa.

- W takim razie chyba nie.

- A co tam słychać!!! Co tam w stolicy się dzieje?

- Stara bida. Chcą rozbierać pałac kultury.

- Ten taki duży? Ten w środku tam, na środku ?

- Taa.

- Nie pozwól im. On jest zajebisty. Nie pozwól na to przenigdy.

- A wiesz kto go postawił?

- Nie wiem. Ale fajny jest.

- Stalin. Byś o nim nigdy nie zapomniał.

- Coo?

- Nie ważne.

Dosiadła się jakaś panienka.

- Siema dziku

- Cześć królewno. Gdzie masz swojego księcia?

- Bóg go wie. Wczoraj poszedł w tango i nie wrócił. Pewnie się gdzieś kurwi.

- Nie zależy ci ?

- Jeszcze nie wiem. Czemu dałeś się wrobić w tą spelunę? Ile chciał Stan.

- Stan?

- Gościu z budki.

- 50 zyla za dobę.

- Co?? To kutas. Wyczuł żeś z wawy to cie naciągnął.

- Spokojnie. Przeżyje.

- Co cie tu sprowadza? Zabawa? Kobiety?

Miałem już sporo w czubie. Nie wiedziałem co powiedzieć.

- Nie wiem. Po prostu wsiadłem w pociąg i przyjechałem.

- Widać, że to coś poważnego. Czasami lepiej jest się wygadać. Wyrzucić z siebie negatywne emocje.

- Hm...Straciłem kota.

- Kota? Chrzanisz!

- Poważnie stary.

Laska spojrzała się na mnie zmieszana jakby miała mi zaraz wymierzyć liścia w twarz.

- To współczuje. Też miałam kiedyś kota. Miał na imię Adolf i ciągle rozrabiał.

- I co się z nim stało?

- Dał nogę której nocy i tyle go widziałam.

- Może nie okazałaś mu zbyt wiele miłości i poszedł szukać szczęścia gdzie indziej tak jak twój pan.

- A Ty?

- Co ja?

- Mam wrażenie, że tobie też ktoś okazał niewiele miłości.

- Chyba miałem jej nadmiar, ale nie potrafiłem tego unieść. Przytłoczyła mnie.

- Dziwny z ciebie człowiek.

- Tam mówią.

- Nie chcesz nic z tym zrobić?

- Co masz na myśli ?

- Nie wiem. Udać się do specjalisty.

- A czy uważasz, że ci wszystko ludzie tutaj potrzebują go mniej ode mnie?

- Nie wiem. Mówimy teraz o tobie.

- Słuchaj stary. Musze się napić.

Podniosłem kubek z zimną wódką którą niedawno mi ktoś dolał po czym przechyliłem jednym haustem. W tym momencie spłynął na mnie magiczny kryształ homeostazy.

- Ty dupku! Jesteś stuknięty! - Krzyknęła dziewczyna.

- Co się stało?

- Drugi raz powiedziałeś do mnie stary.

- Naprawdę?

- Tak gnojku. Lepiej sobie uważaj.

- Wybacz. Jestem wstawiony. Może lepiej jak sobie już pójdę.

- Jak uważasz. Będę się za ciebie modlić.

- Lepiej pomódl się za tych wszystkich narkomanów, chorych na raka i głodne dzieci w Afryce. Mi Bóg w niczym nie pomoże.

- Skąd wiesz? Nie wierzysz w Boga?

- Chyba rzeczywiście czas na mnie podsumowałem.

 

Dobiegła północ. Spojrzałem tej nocy ostatni raz na księżyc i udałem się wężem do swojej gabloty. Wciąż zalatywało w niej tanim winem.

Średnia ocena: 3.7  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Puchacz 2 tygodnie temu
    Mam mieszane uczucia po lekturze.
    Wyczuwa się klimat Hłaski, pewnego surrealizmu, purnonsensu i dekadencji.
    Nieźle się czyta, choć przeszkadza mi nachalny styl luzactwa i przekleństw.
    Nie jestem wrogiem ich używania, ale co wnosi do treści np. "upierdolony kot"?
    Jakby był zwyczajnie brudny, usmarowany itp. To byłoby źle?
    Tak że raczej w opisach mi to przeszkadza, niż w dialogach.
    Te są źle zapisywane. Jest też ort.
  • Antoni Grycuk 2 tygodnie temu
    Scenka bardzo naturalna, dialogi prawdziwe, niewymuszone, z klimatem.
    Całość jednak to tylko scenka. I nijak sie ma do tytułu. Nie mówię, że to błąd.
    Ogólnie podobało mi się. Gdyby to był fragment ksiązki, to super, ale jak na krótki tekst nie spełnia moich oczekiwań, bo jest bez jakiegokolwiek przesłania.

    - Nie ważne. - to piszemy razem

    - Tam mówią. - taK?

    - A czy uważasz, że ci wszystko ludzie tutaj potrzebują go mniej ode mnie? - wszyscy?

    Pozdrawiam.
  • refluks 2 tygodnie temu
    Jest różnica między także a tak że.
    refluksowi się spodobało.
  • Puchacz 2 tygodnie temu
    Tu jest ta różnica.
  • refluks 2 tygodnie temu
    Doprawdy??

    "Byli zdrowo nafukani także nie miałem zamiaru udzielać im rad."

    także czy tak że, Puchaczu?
  • Puchacz 2 tygodnie temu
    W tym wypadku - tak że.
  • refluks 2 tygodnie temu
    I tego się czepiałam czepliście.
  • Puchacz 2 tygodnie temu
    Oki
  • Szpilka 2 tygodnie temu
    Tekst wciąga 👍🙂

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania