Bitwa Literacka – Pałac Pamięci – Pustka

Pustka.

Nie widział, nie słyszał, nie czuł. Czy on w ogóle istniał? W głowie krążyło mu tylko jedno zdanie, w kółko i kółko:

 

Chodź, zaprowadzę cię do Pałacu Pamięci, wszystkie twoje wspomnienia znikną, już nie będziesz czuł bólu ani rozpaczy, braciszku.

 

A potem zalała go nagła fala barw, zapachów i emocji. Plątał się w tym wszystkim, to było zbyt gwałtowne, zbyt silne jak na jego słabe zmysły. Nadmiar odczuć nie pozwalał mu na rozróżnienie kształtów czy kolorów, które miał przed sobą. Jednak powoli przyzwyczajał się. Zamrugał kilkakrotnie, jakby to miało pomóc. Widok mozolnie nabierał ostrości, a do uszu chłopaka dobiegł szelest liści. Rozmazane dotychczas formy zaczęły przypominać drzewa, aż wreszcie całość mógł odbierać tak jak powinien.

Wstał, bo jak się okazało siedział, i otrzepał się z niewidzialnego kurzu. Ciekawy swojego położenia rozglądnął się po okolicy, niestety nie znalazł żadnego punktu orientacyjnego. Wszędzie rosły tylko wierzby, sosny, brzozy, krzewy róż i inne tego typu zielska. Pomijając ich wyjątkowo dziwne ubarwienie, wszystko wskazywało na to, że jakimś cudem znalazł się w lesie. Tylko dlaczego te liście są takie lśniące i kolorowe? Róż, błękit i srebro to zdecydowanie nie był ich normalny, zielony odcień.

Chwycił się za głowę. Może to jakieś halucynacje? Tak, to na pewno to, tylko co on robił, że je ma... Może uderzył się w głowę? Chwila. Otworzył z przerażenia oczy. Nic nie pamiętał. Kim był, skąd się tu wziął? Pustka.

Postanowił iść przed siebie, bo co miał do stracenia, może czegoś się dowie albo kogoś spotka. Ziemia, w miejscu w którym stawiał stopę, zaczynała świecić delikatną, srebrną poświatą, a następnie powoli gasła. W ten sposób, pomimo coraz większego mroku, widział dokładnie wszystkie detale. Dotknął ostrożnie pnia szarobłękitnej brzozy i jej kora również zabłysła. To wyglądało wręcz magicznie.

Zaczął biec i podskakując starał się dosięgnąć liści, gałęzi i kwiatów, aby te również świeciły. Czuł się jak małe dziecko bawiące się swoją ulubioną zabawką. Nawet nie spostrzegł, gdy las zaczął się rozrzedzać. Wkrótce znalazł się na wielkiej, porośniętej wysoką do połowy ud trawą, polanie. Z każdym jego ruchem źdźbła szeleściły cicho. Obrócił się wokół własnej osi i nagle zatrzymał. Daleko przed nim zauważył szklany, lśniący, jak miliony gwiazd, pałac. Z tej odległości nie mógł ocenić jaki wielki był, ale zdecydowanie nie mały ani nawet nie duży, dało się go określić tylko jednym słowem, ogromny.

Szybko ruszył w kierunku tej budowli. Nie wiedział ile mu to zajmie, ale skoro nie miał nic lepszego do zrobienia, co mu szkodziło? Wiatr delikatnie smagał go po twarzy, a on nabierał coraz większej prędkości. Nie męczył się ani nie dostawał zadyszki.

Gdy w końcu znalazł się u podnóży pałacu, mógł ocenić jego ogrom. Zdecydowanie wielkość przewyższała jego przypuszczenia. Zamrugał szybko powiekami zdziwiony. Powoli położył dłoń na szkle, było zimne i nieco przypominało lustro odbijając wszystko wokół. Odsunął rękę i skierował się do stromych schodów, które zaś prowadziły do masywnych, dwuskrzydłowych, misternie rzeźbionych wrót. Z wahaniem nacisnął na klamkę i pchnął je. Otworzyły się niezwykle cicho. Chłopak spodziewał się co najmniej jakiegoś skrzypnięcia.

Wszedł do środka i natychmiast rozglądnął się po holu. Wydawał mu się strasznie pusty, wypełniały go jedynie kolumny i kolejne stopnie prowadzące wyżej. Wspiął się po nich i przekroczył otwór w ścianie zwieńczony ostrym łukiem, w który nie wstawiono drzwi. Innych przejść nie zauważył.

Znajdował się w pomieszczeniu pełnym piedestałów, na których za szklanymi pokrywami migały hologramy, przedstawiając rozmaite sceny. Na każdej z nich pojawiał się ten sam, jasnowłosy, chudy chłopak. Ostrożnie podszedł do najbliższej projekcji, a ta zabłysła ostrym światłem, oślepiając go. Zamknął pospiesznie oczy, a gdy je otworzył znów nie widział, nie słyszał, nie czuł.

Pustka.

Dopiero po chwili zmysły zaczęły wracać.

 

~*~

 

Stał w jakimś pomieszczeniu, do którego światło słoneczne przedostawało się jedynie przez szpary pomiędzy żaluzjami. Na dywanie siedziała drobna postać, jej postura była skrzywiona nad białym arkuszem papieru, a wokół porozrzucane zostały rozmaite przyboru. Osoba ta odznaczała się jasnymi, prawie białymi, blond włosami.

Nagle lampa, ustawiona tuż obok regału z książkami i fotela, rozbłysła, a do pokoju weszła elegancko ubrana kobieta. Poprawiła znajdujące się na nosie okulary w czerwonych oprawkach i założyła za ucho niesforny, jasnobrązowy kosmyk. Usiadła powoli na oparciu fotela i spojrzała w kierunku osóbki rysującej na podłodze. Założyła nogę na nogę i głęboko westchnęła.

– Towen. – Jej ton był surowy i sztywny. – Towen! – Cisza. – Dlaczego ciągle mi nie odpowiadasz? – Przypominało to bardziej warknięcie niż melodyjny, kobiecy głos. – Słyszysz mnie? – Wstała i podeszła do chłopca, nachyliła się nad nim. – Jesteś nieznośny – mówiąc to uderzyła go w policzek.

Nie zareagował, wyglądało to jakby był do tego przyzwyczajony. To dziwne, zważając na to, że wyglądał na jakieś dwanaście lat, może mniej. Wyprostował się, ponieważ siła kobiety odchyliła go lekko na bok, i kontynuował kreślenie linii na kartce. Kreski powoli zamieniały się w zgarbioną postać znajdującą się na pomoście. Księżyc, położony u góry obrazu, ledwo oświetlał tafle jeziora.

Chłopak, obserwator tego zdarzenia, zbliżył się do nich powoli, a oni nie zauważali go. Spojrzał na swoje ręce, a następnie pomachał jedną z nich przed twarzą chłopca. Zero reakcji. Powtórzył tą samą czynność z drugą osoba. Nic. Może to kolejne halucynacje?

Nie dano mu dłużej rozmyślać, do pokoju wkroczyła dziewczyna. Twarz miała wykrzywioną przez grymas złości, chociaż nie mógł widzieć tego dokładnie, bo przez co najmniej połowę jej czoła, prawe oko i część policzka przebiegała ciemnoblond grzywka.

– Znowu znęcasz się nad Wenem? – krzyknęła i poprawiła kucyka, zapewne odruch spowodowany zdenerwowaniem.

– Nie krzycz na matkę, Eileen – powiedziała chłodnym głosem kobieta, najwyraźniej jej rodzicielka.

– Nie krzycz na syna, matko. – Nastolatka naśladowała jej głos. – Nie rozumiesz, że on jest inny?

 

Chodź, zaprowadzę cię do Pałacu Pamięci, wszystkie twoje wspomnienia znikną, już nie będziesz czuł bólu ani rozpaczy, braciszku. – W umyśle chłopaka ponownie pojawiły się te słowa, a potem wszystko zniknęło.

 

Pustka, powoli się do niej przyzwyczajał.

 

~*~

 

Tym razem pojawił się w sali lekcyjnej, na tablicy namalowano jakieś bazgroły, które do połowy zostały zmazane. Ławki stały w czterech rzędach, a tuż przed nimi masywne, mahoniowe biurko. Siedział za nim sędziwy nauczyciel z siwymi włosami i w grafitowym garniturze. Przeglądał dokumenty, gdy do pomieszczenia wtargnęła kobieta ciągnąc za rękę jasnowłosego chłopca. To te same osoby z halucynacji wcześniej, ale tym razem dzieciak był o jakieś dwa lata starszy.

– Profesorze – zaskrzeczała matka, jej głos był zdecydowanie nieprzyjemny.

– Pani Connel.– Kiwnął głową na przywitanie mężczyzna.

– Wystarczy Cassia. – Uśmiechnęła się ukazując rządek białych, zapewne sztucznych zębów. Pociągnęła blondyna za rękaw koszuli. – Przedstaw się.

Chłopiec nie odezwał się i mocniej zacisnął dłonie na rysowniku, który trzymał. Spojrzał na podłogę i zadrżał lekko. Otworzył zeszyt pełen rysunków, ale kobieta natychmiast mu go wyrwała i zgromiła wzrokiem.

– No mów.

Wyjąkał coś pod nosem, na co ona warknęła cicho. Nauczyciel przyglądał się wszystkiemu.

– Spokojnie proszę pani, on jest inny, musi pani to na razie zaakceptować. Postaramy się go naprawić – oświadczył, po czym dodał dumnie: – Jesteśmy w tym specjalistami.

 

Chodź, zaprowadzę cię do Pałacu Pamięci, wszystkie twoje wspomnienia znikną, już nie będziesz czuł bólu ani rozpaczy, braciszku. – Mówiła to zdecydowanie dziewczyna, tylko kim była?

Świat zawirował, a on znów stracił zmysły.

 

Pustka, tak łatwo przychodziło mu ją zaakceptować.

 

~*~

 

Korytarz szkolny, pełno uczniów przechodzących nim i siedzących na ławkach czy podłodze tuż obok klas, gdzie zaraz odbędą się lekcje. Chłopak szybko ruszył wzdłuż niego, chciał już zobaczyć kolejne bolesne zdarzenie z życia Towena, tak się nazywał, prawda?

Gdy już miał się zatrzymać zauważył go. Szedł z blokiem A3 w jednej ręce i tornistrem przewieszonym przez drugą, z kieszeni wystawały dwa pędzle i farba akrylowa. Wyglądał niesamowicie smutno, wpatrując się w dół, szedł przed siebie, a mijające go osoby trącały go ramionami. Był niski jak na swój wiek, więc raz trafiały one w jego barki, a raz na wysokości głowy. Miał prawdopodobnie szesnaście lat i powinien zacząć już przypominać młodego mężczyznę, on jednak nadal był tym samym, drobnym chłopcem. Tylko jego twarz się zmieniała, była coraz bardziej zmęczona, zdecydowanie nie należała do małego dziecka.

Ktoś popchnął go mocniej i upadł. Przybory wysypały się z plecaka, natychmiast zaczął je zbierać. Gdy już miał podnieść blok, postawna osoba o mocno zarysowanej szczęce i czarnych włosach, wzięła go z podłogi i zaczęła kartkować, oglądając dzieła chłopaka. Na twarzy tej postaci pojawił się złośliwy uśmieszek.

– Hej, niemowo, to twoje? – Zaśmiał się starszy chłopak, a wraz z nim pozostali.

Pierwsza kartka spadła na płytki, widniała na niej dziewczyna siedząca pod drzewem, wokół niej szalała burza. Potem na podłodze znalazła się następna, samotny krzew róży pośród wysokich traw. Tak, w ślad poprzednich, kolejne strony, wypełnione rysunkami, zapełniały korytarz. Zrozpaczony chłopiec począł je zbierać, ale za każdym razem, jego oprawca, przytrzymywał je, brudnym od błota, trampkiem, a gdy zabrakło mu nóg, wspomogła go reszta uczniów.

W końcu wszystkie obrazy skończyły potargane lub ubrudzone, ale dlaczego chłopiec miał ich winić? Byli tylko szarą masą społeczeństwa, nie rozumieli, co to znaczy być innym.

 

Chodź, zaprowadzę cię do Pałacu Pamięci, wszystkie twoje wspomnienia znikną, już nie będziesz czuł bólu ani rozpaczy, braciszku. – Te słowa nabierały coraz większego sensu. Dlaczego utożsamiał się tak bardzo z Towenem?

 

Pustka, nie czuł się zaskoczony, spodziewał się jej. W pewnym sensie nawet ją polubił. Gdy nie ma się zmysłów i uczuć wszystko jest prostsze. Nikt cię wtedy nie skrzywdzi.

 

~*~

 

Kolejna wizja pojawiła się dopiero po dłuższym czasie, ale to dobrze. Potrzebował odpoczynku, wiecznego odpoczynku. Rozejrzał się po pomieszczeniu, wyglądało na szkolną łazienkę. Kilka kabin stojących pod ścianą i umywalek naprzeciw, a nad nimi lustra. Jedno z nich zostało rozbite, po podłodze walały się jego odłamki, jedne większe, drugie mniejsze, ale wszystkie równie ostre.

W rogu, oświetlane przez nikłe promienie słoneczne, stały dwie osoby, mężczyzna i kobieta. Chociaż raczej wypadałoby powiedzieć chłopiec, ten sam jasnowłosy chłopiec co wcześniej. Pomimo męskich rys twarzy, które wskazywały, że minął rok lub dwa odkąd ostatni raz go widział, dalej wyglądał równie dziecięco, a szczególnie jego postura. Tuż przed nim była o kilka lat starsza, ale nadal młoda, Eileen. Dało się ją rozpoznać po blond włosach i grzywce na pół twarzy.

Dziewczyna trzymała w dłoni spory kawałek rozbitego lustra, a z jej palców ciekły stróżki krwi. Uśmiechała się delikatnie, niemal uspokajająco. Towen drżał od spazmów wywołanych płaczem. Szloch niósł się echem po pokoju.

– Spokojnie – rzekła jego siostra. – Wszystko będzie w porządku, wiesz? Tak będzie łatwiej, mnie i tobie. Spotkamy się tam, po drugiej stronie.

Kiwnął głową przełykając gorzkie łzy.

– Chodź, zaprowadzę cię do Pałacu Pamięci, wszystkie twoje wspomnienia znikną, już nie będziesz czuł bólu ani rozpaczy, braciszku. – mówiła tnąc białą skórę na jego nadgarstkach. Rany układały się w napis: Bo jesteś inny.

Upadł.

A potem po raz kolejny zniknęło wszystko, ale tym razem nie powrócił.

 

Pustka, miał ją kochać czy nienawidzić?

Pustka, dlaczego jednocześnie go raniła i ratowała?

Pustka niejedno ma imię, ale jego Pustka nazywała się Eileen. Doprowadziła go do Pałacu Pamięci, a stamtąd nie ma już powrotu. Będzie ciągle zapominać i przeżywać te chwile od nowa, a dopiero zabliźnione rany zostaną otwarte.

 

~*~

 

Oto mój pierwszy tekst na Bitwę Literacką, ma 1827 słów jakby kogoś to interesowało.

Mam nadzieję, że jakkolwiek wyszło i nie popełniłam zbyt wielu błędów. ;)

Nie wiedziałam do jakiej to dać kategorii, więc wybrałam "Smutne", może być taka czy zmienić?

Średnia ocena: 3.5  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • KarolaKorman 24.11.2015
    ,,lśniący jak miliony gwiazd pałac.'' - brak przecinka
    ,, a mijającego go osoby'' - połączyłaś dwa słowa - a mijające go osoby
    ,,zaczęła kartkować oglądając dzieła chłopaka.'' - zaczęła kartkować, oglądając dzieła chłopaka.
    ,,– Znowu znęcasz się nad Wenem?'' - nie wiem dlaczego tutaj nazwałaś chłopca Wenem
    Ostateczny komentarz i ocenę wpiszę, jak pojawią się wszystkie prace, a kategoria może być :)
  • Sileth 24.11.2015
    Tylko jeden brak przecinka o.o Jestem z siebie dumna. *^*
    Ogólnie błędów dość mało, jak narazie, więc się cieszę.
    Co do Wena, to pomyślałam, że jako jego siostra mogłaby zwracać się do niego skrótem imienia. Towen - odcinamy "To" i zostaje nam Wen.
    To dobrze, że kategoria pasuje, bo serio nie wiedziałam, gdzie to opowiadanie wrzucić.
    Pozdrawiam. X
  • KarolaKorman 29.11.2015
    Błędy 7/10
    Pomysł 8/10 Podobał mi się ten pomysł i ładnie go zrealizowałaś, choć mogłaś się bardziej rozpisać.
    Całokształt 8/10
    Pomysł dodatkowy 3/5
  • LinOleUm 24.11.2015
    Ja niestety nie oceniam, ale Pałac Pamięci kojarzy mi się. Bardzo z serialem "Sherlock"
    Pozdrawiam.
  • Sileth 24.11.2015
    Nie oglądałam, więc nie wiem. ;) Ciekawy ten serial?
  • KarolaKorman 24.11.2015
    Sileth, nawet mi to przez myśl nie przeszło :) Dobrze, że zapytałam, jednak późna pora muli moje szare komórki hi, hi :)
  • LinOleUm 24.11.2015
    Sileth Świetny, zależy od gustów, mi się podoba.
  • Sileth 24.11.2015
    LinOleUm Na pewno kiedyś zerknę skoro polecasz ;)
    KarolaKorman.W porządku :D
  • Majeczuunia 24.11.2015
    PRZEPRASZAM ŻE ROBIĘ OFFTOP ALE WIDZIAŁAM TWĄ ODPOWIEDŹ NA ME PYTANIE NA FORUM
    ZNASZ BTS
    I EXO
    KOCHAM CIE
  • Sileth 24.11.2015
    Ano :D Znam też B.A.P, Shinee i kilka innych, ale najbardziej jestem VIPem *^*
  • Majeczuunia 24.11.2015
    Sileth
    Ja słucham EXO (suuuuuhooooo) BTS i Seventeen :) A, i jeszcze GOT7
  • Sileth 24.11.2015
    Majeczuunia Te też są spoko :3 Ja się tym interesuje dopiero od maja, więc ogarniam dopiero jak kto się nazywa i jak wygląda, w jakim zespole xD Ale z Bigbang ich nawet po głosie rozpoznam *.*
  • Majeczuunia 24.11.2015
    Ja to wgl od lipca jakoś i w niektórych nawet wygląd mylę XD Ale BTS znam na wylot, wiem że Jin ma najlepsze ciało XD
  • Sileth 24.11.2015
    Majeczuunia Ja tak znam Bangów :D
  • Slugalegionu 25.11.2015
    Błędy oraz pseudo błędy:

    1) Rozmazane dotychczas formy zaczęły przypominać drzewa, aż wreszcie całość mógł odbierać tak(,) jak powinien.
    2) Ziemia, w miejscu(,) w którym stawiał stopę [...].
    3) Z tej odległości nie mógł ocenić(,) jaki wielki był ~ jak(?)
    4) Nie wiedział(,) ile mu to zajmie, ale skoro nie miał nic lepszego do zrobienia, co mu szkodziło?
    5) Powoli położył dłoń na szkle, było zimne i nieco przypominało lustro(,) odbijając wszystko wokół.
    6) Zamknął pospiesznie oczy, a gdy je otworzył(,) znów nie widział [...]
    7) [...] a wokół porozrzucane zostały rozmaite przyboru. ~ przybory.
    8) [...] mówiąc to(,) uderzyła go w policzek.
    9) Nie zareagował, wyglądało to(,) jakby był do tego przyzwyczajony.
    10) Powtórzył tą samą czynność z drugą osoba. ~ tę; osobą.
    11) Przeglądał dokumenty, gdy do pomieszczenia wtargnęła kobieta(,) ciągnąc za rękę jasnowłosego chłopca.
    12) Uśmiechnęła się(,) ukazując rządek białych, zapewne sztucznych zębów.
    13) W rogu, oświetlane przez nikłe promienie słoneczne [...] ~ bez przecinka.
    14) Kiwnął głową(,) przełykając gorzkie łzy.
    15) [...] braciszku. – mówiła(,) tnąc białą skórę na jego nadgarstkach. ~ Bez pierwszej kropki.

    Całokształt:

    Piękne emocje, a postacie są super. Najpewniej rysujesz, ale mam pewien problem. Nie miałem okazji poznać chłopaka, bo jego charakter sprowadza się do olewania świata. Ja wiem, że taki miał być, ale mimo wszystko trochę mi to przeszkadza. A i niektóre wątki są urwane. Na przykład nauczyciel. No okej, przyjął go do szkoły i na tym koniec wątku. Reszta historii mogłaby dziać się nawet w mojej szkole.

    Pomysł:

    Wizja śmierci zawsze jest według mnie dobrym pomysłem, acz bywa, że ktoś go schrzani. Tobie się jednak ta "sztuka" nie udała. :) Podobna do mojej starej wizji, ale to nieważne.

    Pomysł dodatkowy:

    Owszem, wszystko spotykało bohatera dlatego, że jest inny, ale na piątkę zabrakło mi pewnego szczegółu. Nie traktowania mnie jak głupka z mówieniem, że to dlatego, że jest inny.

    Błędy: 6
    Całokształt: 8
    Pomysł: 7
    Pomysł dodatkowy: 4
  • Sileth 25.11.2015
    Yeah, ukazuje się moja przecinkofobia! Wiedziałam, że to zbyt piękne mieć tylko jeden taki błąd. >.< Ehh, zdecydowanie muszę nad tym popracować. Ale powiem, że się starałam i tych przecinków było wcześniej dużo mniej!
    O literówkach nie będę wspominać, bo i najlepszemu się zdarzą, nawet po przeglądnięciu tekstu kilka razy. ;) Cieszę się, że nie jest ich jakoś strasznie dużo.

    Miło mi, że spodobały ci się postacie, je najbardziej dopracowywałam. Owszem, rysuję, ale dość kiepsko niestety. Na pewno nie potrafiłabym naszkicować takiego Towena. ;_; Co do poznania chłopaka - faktycznie mogłam więcej przedstawić jego charakteru, ale co będę płakać nad rozlanym mlekiem, mówi się trudno. ;)
    A propos urywania wątków, niby mogłabym je przedłużyć, ale chciałam by były takie krótkie i gdy próbowałam napisać je dłuższe, wychodziły strasznie sztucznie. :// Oczywiście możesz mieć swoje własne zdanie, nie przeszkadza mi ono. Następnym razem postaram się bardziej. ^^

    Na początku Towen miał być w śpiączce, ale gdy pisałam tę scenę zmieniłam jakoś zdanie i chyba bardziej pasowało tu takie zakończenie. :)

    Wypraszam sobie, ja cię jak głupka nie traktowałam. XD To postacie tak o nim mówiły. Oczywiście żartuję, być może trochę zbyt nachalnie to przedstawiłam. Nie będę się wykłócać ze zdaniem osoby czytającej, bo wiadomo, że piszący odpiera wszystko inaczej. :D

    Dziękuję za ocenę i pozdrawiam. X
  • Slugalegionu 25.11.2015
    Śpiączka jest mocnym konkurentem, oba te pomysły byłyby doskonałym zakończeniem. Jak dla mnie są sobie równe. :) Co do reszty koma, wszelkie argumenty mi wytrąciłaś za pomocą tekstów w stylu "ale to Twoje zdanie" za co masz u mnie plusa. Są tacy, którzy nazwaliby mnie ignorantem, a już zwłaszcza przy narzekaniu na Towena, który na zawsze pozostanie Towerem. :)
  • Slugalegionu 25.11.2015
    A i jeszcze jedno. Ja w tych sprawach jestem kiepski. X to skrót od hugs and kisses?
  • Sileth 25.11.2015
    Skoro tak twierdzisz, musiałabym się nad tym zastanowić. Taka prawda, twojego zdania nie zmienię, więc czemu ma ci się starać udowodnić, że jest inaczej niż uważasz? Takie trochę bez sensu. ^^ Do tego wolę krytykę od pochwał, gdy ktoś wytknie mi błędy - mogę je poprawić i starać się bardziej, a co mam zrobić z chwaleniem? No nic. xD E tam, jednemu się podoba taka postać, a drugiemu nie - ludzka rzecz. Haha, nie skojarzyłam wcześniej tak tego imienia!

    Interpretuj to jak chcesz, ja sama pewna nie jestem, ale weszło mi to już w nawyk. ;)
  • El Guardia 27.11.2015
    Błędy : 6
    Całokształt : 7
    Pomysł : 5
    Pomysł dodatkowy : 3
  • Jack O'Frost 02.12.2015
    Miałem połowę komentarza, komputer się zawiesił i muszę pisać jeszcze raz... Cudownie.

    "A potem zalała go nagła fala barw, zapachów i emocji. Plątał się w tym wszystkim, to było zbyt gwałtowne, zbyt silne jak na jego słabe zmysły." - Przecinek przed "jak".

    "Jednak powoli przyzwyczajał się." - Zmieniłbym układ na "Jednak powoli się przyzwyczajał". Tak brzmi lepiej i jest estetyczniej.

    "Rozmazane dotychczas formy zaczęły przypominać drzewa, aż wreszcie całość mógł odbierać tak jak powinien." - Przecinek przed "jak".

    "Wstał, bo jak się okazało siedział, i otrzepał się z niewidzialnego kurzu." - Konieczna rekonstrukcja.

    "Ciekawy swojego położenia rozglądnął się po okolicy, niestety nie znalazł żadnego punktu orientacyjnego.." - Rozglądnął? Niby poprawnie, ale nie brzmi dobrze.

    "Róż, błękit i srebro to zdecydowanie nie był ich normalny, zielony odcień." - Zielony przecież nie może być innym kolorem, a ze zdania wynika, że jednak może...

    "Postanowił iść przed siebie, bo co miał do stracenia, może czegoś się dowie albo kogoś spotka." - Po "stracenia" dałbym znak zapytania, a dalej nowe zdanie.

    "Ziemia, w miejscu w którym stawiał stopę, zaczynała świecić delikatną, srebrną poświatą, a następnie powoli gasła." - Przecinek przed "w którym", nie przed "w miejscu".

    "Zaczął biec i podskakując starał się dosięgnąć liści, gałęzi i kwiatów, aby te również świeciły." - Rozdziel "podskakując" przecinkami z obydwóch stron, bo to wtrącenie.

    "Wkrótce znalazł się na wielkiej, porośniętej wysoką do połowy ud trawą, polanie." - Musiałem dwa razy przeczytać te zdanie, by je zrozumieć.

    "Daleko przed nim zauważył szklany, lśniący, jak miliony gwiazd, pałac." - Mam wątpliwości co do zdania... Bardziej by pasowało "Daleko przed nim stał szklany, lśniący jak miliony gwiazd pałac.

    "Z tej odległości nie mógł ocenić jaki wielki był, ale zdecydowanie nie mały ani nawet nie duży, dało się go określić tylko jednym słowem, ogromny." - Zdanie długie, ciężko się czyta, trudno coś z niego zrozumieć... Przecinek przed "jaki", a przed ogromny dałbym myślnik, nie przecinek.

    "Nie wiedział ile mu to zajmie, ale skoro nie miał nic lepszego do zrobienia, co mu szkodziło?" - Przecinek przed "ile".

    "Z wahaniem nacisnął na klamkę i pchnął je." - "Na" jest tutaj zupełnie niepotrzebne, po prostu nacisnął klamkę".

    "Znajdował się w pomieszczeniu pełnym piedestałów, na których za szklanymi pokrywami migały hologramy, przedstawiając rozmaite sceny." - Pokrętne zdanie, dwa razy musiałem czytać, by je zrozumieć.

    "Na dywanie siedziała drobna postać, jej postura była skrzywiona nad białym arkuszem papieru, a wokół porozrzucane zostały rozmaite przyboru." - przybory

    "Osoba ta odznaczała się jasnymi, prawie białymi, blond włosami." - Określenie "jasne włosy" dotyczy się blond włosów, więc dla mnie to trochę masło maślane, ale pewien nie jestem, więc jako błąd nie uznaję.

    'Nagle lampa, ustawiona tuż obok regału z książkami i fotela, rozbłysła, a do pokoju weszła elegancko ubrana kobieta." - Ponownie zagmatwane zdanie.

    W tym momencie przestaję wytykać błędy, czasu nie mam :/
    Dobra, przeczytane do końca.
    Zacznę na początek od zdań - niektóre były strasznie zagmatwane, ciężko mi było się w nich zorientować. Niektóre były za długie, przez co ciężko się czytało, a inne spokojnie można było połączyć w jedno.
    Irytowały mnie zagraniczne imiona. Jesteśmy w Polsce, więc polskich imion nie powinniśmy się wstydzić, bo są piękne. Szczególnie że nie wiedziałem, jak czytać imiona bohaterów.
    Widać, że śmierć polega na tym, że w kółko przeżywamy momenty z naszej przeszłości, dałaś nam to jasno do zrozumienia. Przeżywamy na nowo, by wszystko znowu zapomnieć. Choć może się mylę? Może po uświadomieniu sobie, co się z nami stało, dzieje się z nami coś dalej? Idziemy do nieba, piekła, czy coś w ten deseń? Jaki był Twój zamysł podczas pisania?
    Dalej. Pałac wydawał mi się bardziej wątkiem pobocznym niż głównym, choć bez wątpienia był. Czasem o nim zapominałem i musiałem sobie przypominać. Bardziej skupiłaś się na temacie dodatkowym, co odbiło się na tekście. Jednak interpretacja dobra, podobała mi się, choć pałacu było mało.
    Temat dodatkowy. Niby był, ale musieliśmy uwierzyć Ci na słowo, że bohater jest inny. Zabrakło przykładów z jego życia, które by nam to udowadniały.
    Końcówka była dla mnie niejasna i nie mam pojęcia, jak ją zinterpretować? Dosłownie? Eileen zabiła Towena?
    Wykorzystanie tematu pałacu pamięci w mowie potocznej jest, jak dla mnie, dziwne, nie przekonuje mnie.
    Ogólnie, gdyby rozpisać i poprawić błędy, opowiadanie byłoby naprawdę dobre. Czuję niewykorzystany potencjał.
    Podsumowując:
    Błędy: 5, sporo ich było.
    Całokształt: 6
    Pomysł: 8
    Temat dodatkowy: 3
  • Sileth 02.12.2015
    Jak będę na komputerze to wypowiem się na temat całego komentarza, ale teraz chciałam wspomnieć o jednym: To nie były zagraniczne imiona - wymyśliłam je sama. :) Do tego nie każdy lubi nazywać postaci Marysia, szczególnie gdy akcja nie dzieje się w Polsce.
    Nie rozumiem, jak to, że jesteśmy w Polsce ma wpływać na moje opowiadanie, dla mnie to nie ma żadnego związku. Równie dobrze mogę mieszkać w Berlinie i czy to coś zmienia? Jak dla mnie nic. To zależy tylko od autora.
  • Sileth 02.12.2015
    Sprawdziłam, że Eileen to prawdziwe imię, ale nie wiedziałam o tym. ;)
  • Slugalegionu 02.12.2015
    "Nie lubię polskich imion" - pisała. XD
    "Co z tego, że te imiona nie są takie, jak lubisz?" - pisała. XD

    A tak na serio to wiem, żeś nie traktowała tego jako błąd. :v
  • Jack O'Frost 02.12.2015
    Polacy nie gęsi i swój język mają. Tyczy się to również imion.
    Według większości wszystko, co polskie, jest złe, a u Ciebie zauważyłem to samo. Poza tym, do zagranicznych, czy też wymyślonych imion, uwagi nie przykuwałem. Miałem jedynie problem z ich prawidłowym przeczytaniem, co mnie niezwykle irytowało. Na ocenę jednak nie wpłynęło.
    Slugalegionu - aha. Znowu niepotrzebnie się wtrącasz. Czyżbyś miał do mnie uraz?
  • Sileth 02.12.2015
    Jack, sądzę że Slugalegionu chciał mi wytknąć, że sama się u niektórych czepiałam polskich imion. ;) Uwaga nie była do ciebie, a do mnie, więc nie masz o co się denerwować.
    To dobrze, że nie brałeś ich pod uwagę. ;) Emm... Ja Towen czytam Towen, nie wiem jak ty... Eileen - Eilen, a Cassia - Kasja, ale Casia też by uszło. xD Chodzi bardziej o własną interpretacje. ;)
    Jak, czy wypominałbyś Andrzejowi Sapkowskiemu Triss albo Yennefer, bo jest Polakiem? Albo Feliksa (to jest polskie, ale cii), Neta i Nike Rafałowi Kosikowi, albo że Orson Scott Card rodziców Endera, Polaków, nazwał nie polskimi imionami? Dla mnie imiona są tylko inwencją twórczą autora, a ja staram się nie używać żadnych istniejących imion (z małymi wyjątkami), bo chcę aby były oryginalne. Do tego nigdy nie lubiłam opowiadań pełnych Marysi, Wojtków, Kaś, Beatek, Mariuszków i tak dalej. Nie wiem dlaczego, tak po prostu, dlatego u mnie nie uświadczysz polskiego imienia, szczególnie że nigdy akcja moich opowiadań nie rozgrywa się w Polsce. Jeśli kiedyś będzie, wtedy nazwę Polkę czy Polaka: Feliks, Magda, Gosia, Wiktoria, Kamil.

    Ale koniec o tym, jeszcze wyniknie z tego kłótnia, a tego nie chcemy. ;)
  • Jack O'Frost 02.12.2015
    Sileth, Sapkowskiego nie czytałem... Jakoś nie mam siły się za to zabrać, szczególnie że średnio przepadam za fantastyką. Niemniej zależy od realiów świata przedstawionego. Czytałem w innych komentarzach, że nie lubisz polskich imion, co wpływa na całokształt. Ale skoro akcja dzieje się w Polsce, imiona muszą być polskie. Chyba nie do końca się zrozumieliśmy, albo ja już nie myślę przez zmęczenie :(
    Co do Slugilegionu - mam wrażenie, że żadna dyskusja już nie może się odbyć bez jego udziału. Niemniej z tego powodu się nie denerwuję, raczej nieco irytuję, choć to i tak za dużo powiedziane.
    Bez odbioru, pisać muszę :(
  • Anonim 02.12.2015
    Sileth już chyba z dziesięć razy dane było mi przeczytać jak to strasznie ci przeszkadzają polskie imiona. Proszę, nie rób tego więcej, bo już mam odruchy wymiotne. Zachowaj ten swój odchył dla siebie. Pozdrawiam i wiecej się nie wtrącam
  • Sileth 02.12.2015
    *co nie wpływa. ;)
  • Sileth 02.12.2015
    FilipzKonopii W porządku, postaram się więcej tego nie robić. :)
  • Sileth 02.12.2015
    Emmm, więc tak. Przecinków komentować nie będę, bo wiem, że ciągle pisze ich za mało. >.<
    2) Dla mnie brzmi dobrze, ale jak kto woli. ;)
    4) Skoro tak mówisz... Wydaje mi się ok.
    5) Lepsze będzie rozejrzał?
    6) Nie do końca rozumiem twoją wypowiedź, wytłumaczysz? >.< Czuję się nieco niekumata...
    7) Jak uważasz, przy poprawianiu błędów zastanowię się nad tym. ;)
    10) O.O Ewidentnie to trzeba przeredagować...
    11) Czy ja wiem... Myślę, że jest okej, ale to twoje zdanie. Trochu tych przecinków za dużo...
    12) Dlaczego ciężko? Jakoś tak go nie umiem sensownie rozdzielić..
    15) Dla mnie jest ok, ale coś się postaram zrobić z tym zdaniem. :)
    17) Niekoniecznie, są też włosy ciemnoblond, albo jasnobrązowe. Jasny to niekoniecznie blond. ;)
    18) Coś z nim zrobię...

    Okej, rozumiem, że robię dużo błędów. xD Niestety.
    Wydaje mi się, że szukam jeszcze złotego środka i dlatego raz są za długie, a raz za krótkie.
    O tym już mówiłam.
    Myślę, że chodziło tu o odbiór własny. Nie chcę narzucać mojej interpretacji, to trochę bez sensu. ;)
    Może nie pojawiał się często, ale dla mnie był ważny, więc myślałam, że to wystarczy. Cieszę się, że ci się podobało, następnym razem napisze o tym trochę więcej.
    Sądzę, że dziwnym było jego nie komunikowanie się z innymi, życie we własnym świecie.
    Własna interpretacja, tak jak wcześniej. Nie lubię narzucać. ^^
    W mowie potocznej? To znaczy?

    Dziękuję za ocenę. :))
  • Jack O'Frost 02.12.2015
    "5) Lepsze będzie rozejrzał?" - Tak, zdecydowanie.
    "6) Nie do końca rozumiem twoją wypowiedź, wytłumaczysz? >.< Czuję się nieco niekumata..." - To co napisałem. Ze zdania wynika, że zielony może być innym kolorem, na przykład srebrnym. Ale przecież nie może.
    "11) Czy ja wiem... Myślę, że jest okej, ale to twoje zdanie. Trochu tych przecinków za dużo..." - W moim przykładzie "Daleko przed nim stał szklany, lśniący jak miliony gwiazd pałac." przecinki są postawione dobrze.
    "12) Dlaczego ciężko? Jakoś tak go nie umiem sensownie rozdzielić.." - Zbytnio rozpisywałaś się na temat wielkości zamku, co zagmatwało mi w głowie.
    "17) Niekoniecznie, są też włosy ciemnoblond, albo jasnobrązowe. Jasny to niekoniecznie blond. ;)" - Samo określenie "jasny" bez określenia danego koloru tyczy się, z tego, co wiem, blond włosów.
    A ja bym chciał przeczytać Twoją interpretację, by móc porównać.
    Mowa potoczna, czyli dialog.
  • DeadHuman 02.12.2015
    "w kółko i kółko:" - w kółko i w kółko, jak już.

    Reszta, jak i pewnie nie, jest już wymieniona, więc...

    Ogólne wrażenie? Bardzo dobre, zaciekawiło mnie to opowiadanie, ale niestety czegoś mi zabrakło. To było takie dziwne, mało zrozumiałe... Trochę mi się widzi, jakby ta Eileen była potworem, psychopatką, śmiercią i wgl ucieleśnieniem zła.
    Chłopiec natomiast... Cóż... Nie było widać w nim inności, po prostu się nie odzywał z różnych powodów.

    Błędy: 4.5/10 - masakrycznie dużo, męczyłem się z tymi błędami bardzo mocno, ale że poprzednicy wytknęli, to nie ma sensu, żebym ja również to robił, prawda? Najgorzej to było z przecinkami... Ojeju...
    Pomysł: 7.5/10 - dobry, ale czegoś mi brakowało. Wyjaśnienia głębszego?
    Całokształt: 7/10 - gdyby nie błędy, byłoby osiem. Tak, wpływają na tę ocenę. Ogólnie nie czytało się tak źle, styl bez polotu, ale za to konkretny... Czasami denerwowała składnia, ale pominę... Klimat był wporzo, wciągnął mnie ten świat.
    Temat dodatkowy: 4/5 - nie wiem, co postawić... Wahałem się, ale jednak trzy. Dlaczego? Otóż... Zdawało mi się, że było częścią, ale było naciągane... Tak mi się zdaje przynajmniej... Jakby wlepione tak, by było, już po napisaniu tekstu. Ale ogólnie bardzo dobrze go widać, choć nie ma do tego powodów.

    Chyba tyle, lecę dalej, pozdrawiam :)
  • DeadHuman 02.12.2015
    Trzy? Pomyłeczka XD Chodziło mi o cztery, oczywiście.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania