Cesarskie opowieści - Rozdział 1 - fragment

Poprzednie: http://www.opowi.pl/cesarskie-opowiesci-prolog-a57126/

 

Historia którą wam dziś przypomnę rozgrywa się w zamierzchłych czasach a rozpoczyna się w mieście Tavand, dawnej stolicy królestwa o takiej samej nazwie.

Był to zwyczajny, chociaż nieco zimny i mglisty dzień, w pewnym domu w południowej części miasta budzili się właśnie mieszkańcy. Z okien spływała poranna rosa która rozpraszała światło wpadające do izby. W jej rogu stało łóżko a w nim leżał rozciągający się chłopak.

Miał na imię Argon i miał już siedemnaście wiosen, był dość wysokim czarnowłosym chłopcem o szlachetnych rysach i posturnej chociaż nie wysportowanej budowie, spod jego grzywki przebijały się oczy o silnym kolorze błękitnego lodu. Był sierotą, mieszkał z wujkiem Lucjuszem który był niegdyś kupcem lecz interes się nie kręcił to też został czeladnikiem. Argon był osobą spokojną ale o swoje walczyć umiał, nie był pracowity ale się wywiązywał.

Dzień jak co dzień w końcu nie chętnie wstał przetarł twarz i ruszył jak zwykle ku studni miejskiej do centrum. Gdy miał już wychodzić wuj zawołał do niego – uważaj argonie, dziś w mieście większy ruch i w części północnej są jakieś przepychanki, wróć szybko – na co Argon odpowiedział krótko zapewniając że wróci szybko. Wuj był dla niego kimś w rodzaju ojca, pomimo iż był kilkanaście wiosen starszy to z wyglądu przypominał bardziej rówieśnika Argona.

Chwycił więc wiadro i wyszedł na zewnątrz, powiało chłodem a wiatr trzasnął drzwiami, zatrząs się nasz bohater z zimna, przecież nie dawno wstał i nie obudził się do końca. Dom w którym mieszkał był w biedniejszej dzielnicy która powstała za murami miasta toteż nie było wybrukowanych drug ani kamiennych, wszędzie jak o tej porze dnia było lekkie błoto. Nie opodal była studnia ale picie z niej było ryzykowne ponieważ ludzie chorowali pijąc z niej toteż ci którzy mieli czas lub zdrowie chodzili do centrum. Idąc jak co dzień mijał sąsiadów, posterunki jak i ruiny dawnej wieży gdzie niegdyś znajdowała się siedziba miejskiego maga. Jak co dzień rozmyślał o tym że chciałby się w końcu wyrwać z tego miasta i podróżować jak niegdyś jego wuj. Lucjusz często opowiadał mu historię i legendy co tylko pobudzało Argona by opuścił te mieścinę. Pomimo iż było to drugie największe miasto ludzi to chciał z niego uciec, miasto było podzielone na dwie strefy okupacyjne i jedną ale za to największą lenną w której mieszkał.

Idąc nucił starą pieśń patriotyczną za co groziła kara chłosty a nawet śmierci, mijając posterunki cesarstwa przypominał sobie opowieści o wielkim Tavandzie, cesarstwo dla niego było wrogiem w takim duchu został wychowany. W jego wyobraźni ciągle przeplatały się dwa wątki, potężnego Tavandnu oraz magów, bowiem magowie w Tavandzie nie byli prześladowani przez długi czas. Dopiero cesarstwo i królestwa wschodu zmusiły Tavand do walki z magią lecz mimo to tavandczycy pomagali jak mogli każdemu kto pokazywał zdolności magiczne.

Gdy Argon przekroczył mury miejskie zobaczył że odbywa się kolejna egzekucja, podbiegł więc bliżej, magowie zawsze próbowali jakoś się ratować co dawało rozrywkę pospólstwu a no i ciekawych rzeczy mógł się dowiedzieć w tłumie. Podszedł więc tam i zauważył dwóch mężczyzn oraz jedną młodą dziewczynę która przykuła jego, a zresztą nie tylko jego wzrok. Sam kat nie miał ochoty dokonać egzekucji ale w końcu musiał wziąć się do roboty. Po chwili odczytano pierwszy wyrok, odczytał go jak co dzień dowódca garnizonu – niniejszym ja, Merladok, z łaski jej cesarskiej mości i w jego imieniu skazuje tych o to łotrów za zdradę cesarza oraz państwa, a także że nikczemne używanie sztuk magicznych oraz przynależenie do zdradzieciej grupy zwanej WmiK – grupa ta była organizacją która miała na celu przywrócić Tavand na mapy świata. Po chwili dodał on – zostają oni skazani na śmierć poprzez powieszenie a wyrok zostanie wykonany natychmiast bez odwołania.

Argon już nie raz widział egzekucję, niemal codziennie ale ta była dla niego jakaś inna. Gdy pierwszy mag zawisł poczuł dziwny ból głowy i ciarki przeszły po jego ciele. Następny mag zaczął krzyczeć i przepalać line przez co dodatkowo musieli oplątać go żelaznym łańcuchem. Nagle na stryczek wbiegł posłaniec, Merladok spojrzał na niego, podszedł i wysłuchał, jego mina zbledła a on sam spuścił na chwilę głowę zamykając oczy. Gdy ją podniósł oznajmij że egzekucja musi być przerwana, a mieszkańcy mają się rozejść przekazując innym żeby zebrali zapasy i schowali się w domach lub wyjechali poza miasto. Ludzie w tym momencie również pobledli, rzadko kiedy odwoływano egzekucje a tym bardziej wydawano taki rozkaz. Jedynie Argon nie zawracał sobie głowy tym co zostało powiedziane, wpatrywał się cały czas w nieznajomą na stryczku, miała być martwa lecz pozostanie żywa. Chwile potem zabrano ją i pozostałych z powrotem do garnizonu a ludzie wraz z Argonem zaczęli się powoli rozchodzić rozsiewając między sobą plotki że albo to elfy atakują albo golemy, nikt nie wiedział co tak naprawdę się dzieje.

Wolnym krokiem Argon ruszył ku studni by po chwili spostrzec że powinien już być z powrotem przyspieszył więc, już nie szedł a biegł w domu czekało na niego sporo pracy. Miał pecha, wieści szybko się roznoszą i do studni była długa kolejka, nie widziało mu się w niej stać ale cóż, musiał. Naszczęście dla naszego bohatera w kolejce stał już jego dobry przyjaciel Felis razem z przyjaciółką Sabin, gdy go zobaczyli ucieszyli się, nie widzieli go już kilka dni – Argon! Tutaj! Chodź! Tu! - zawołali do niego z tłumu. Obok nich stała masa ludzi, a ich spojrzenie w chwili w której Argon dostał się do środka kolejki było zabójcze. Tłum zaczynał coraz bardziej panikować, a z niektórych zakątków wydobywały się głosy oburzenia i sprzeciwu – hańba! - zaczęli krzyczeć niektórzy. Ludzie nie wiedzieli co się dzieje lecz mimo tego się oburzali.

Tymczasem Argon i przyjaciele przyglądali się tłumowi rozmawiając – dawno cię nie widzieliśmy coś robił?? - zapytał Felis - pewnie szlaban dostał od wuja – dodała śmiejąc się Sabin. Sabin była niską dziewczyną i miedzianych włosach i oczach złotych jak złoto, często śmiała się sama z swojego wzrostu. Felis natomiast był wysportowanym blondynem podobnego wzrostu jak Argon, o szmaragdowych oczach. Po chwili śmiechu Argon przerwał te naśmiewki - co? Nie, poprostu dużo pracy miałem ja się tak jak wy nie szlajam… - wtedy schylając się i mówiąc to do Sabin, Felis przerwał mu - ha! Dobre, ty i praca? Coś mi się to niezbyt widzi… prędzej spałeś i jadłeś jak zwykle - wtedy Argon popatrzył się na niego z pożałowaniem i pokiwał głową a Sabin również się zaśmiała pytając po chwili - wiesz co się dzieje?

- szczerze mówiąc nie mam pojęcia - powiedział rozkładając ręce - jakiś posłaniec przerwał egzekucję a Merladok kazał zebrać zapasy i siedzieć w domach.

- podejrzane trochę… - powiedział z zastanowieniem Felis.

Chwile potem gdy bohaterowie nadal rozmawiali otworzyła się potężna brama głównego garnizonu. Był on wielki, niegdyś w dawnych czasach był siedzibą królów, teraz jego potężne wieże i sale wietrzeją tracąc dawną chwałę, Teraz urzęduje tu namiestnik cesarza i największy w Tavandzie garnizon.gdy wrota się otworzyły, most opadł, ze środka w krwiście czerwonych zbrojach, na czarnych wierzchowcach wyjechali Revalscy żądacy z Merladokiem na czele. A zaraz za nimi szli piechurzy, a ostrza ich i piki lśniły w słońcu, ostre niczym żądła . Po chwili żołnierze okrążyli przepychając tłum główny plac.

- ludzie! - zaczął krzyczeć pachołek Merladoka który zawsze ogłaszał plebsowi nowiny, ale tłum był jakby niewzruszony - ludzie! - krzyczał dalej. Merladok wyjął wtedy z pochwy miecz, a jego żądacy uczynili to samo, gdy skinął mieczem żołnierze zaczęli uderzać nimi o tarczę czyniąc tym samych duży rozgłos. Ludzie widząc ostrza które wymordowały setki ich rodaków zaczęli się uspokajać i odchodzić od studni. Argon z przyjaciółmi widząc to szybko pobiegli w stronę studni przedzierając się przez tłum.

Nagle wszystko ucichło, a wieszcz zaczął przemawiać - ludu tavandu, nocy dzisiejszej nasze najjaśniejsze cesarstwo zachodu weszło w stan wojny z królestwami wschodu - powiedział a tłum się przeraził - królestwo Shine zaatakowało podstępnie w nocy miasto waszych rodaków na południu, Kirggród. - wtedy tłum zaczął bojkotować, jednak mimo to wieszcz kontynłował - nasi bracia z cesarstwa na szczęście odparli ich zdradziecki atak, jednocześnie zatwierdziło utworzenie Armii Cesarskiej Tavand-u, każdy chłop i szlachcic ma zgłosić się do garnizonu by dać się zapisać - w tedy tłum zaczął się rozglądać i dziwić, w końcu nie posiadali własnej armii od wieków, ludzie nie wiedzieli czy się radować czy bojkotować. po chwili żądak dodał - jednocześnie musimy walczyć z samozwańczymi oddziałami “Wolnego Tavandu” które to oddziały dokonały zdrady współpracując z królestwami zachodu - skończył a wtedy sam Merladok rozkazał ludziom mówiąc - ludu, rozejdźcie się natychmiast do domów, od dziś zaprowadza się w całym lennie cesarskim godzinę policyjną, a każdy kto zostanie tu przez jeszcze 10 minut zostanie wysłany na roboty na cesarską wyspę - skończyła ludzie zrozumieli że coś jest na rzeczy. Ludzie zaczęli uciekać a Argon z przyjaciółmi nieporadnie biec z wiadrami pełnymi wody śmiejąc się jednocześnie, lecz ludziom nie było do śmiechu. Wojna oznacza że znów poleje się krew, ich krew.

 

jest to fragment, nie wymyśliłem jeszcze tytułu. a w samej historii zajdą pewnie zmiany. mam problem z dialogami ale mam nadzieję że da się to czytać, dziękuje za przeczytanie tego, za poświęcony czas. miłego dnia/nocy

Średnia ocena: 3.8  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Zaciekawiony 2 miesiące temu
    Główny problem z dialogami polega na tym, że wypowiedzi zaczynasz od kreski, ale nie przerzucasz ich do nowej linijki, co pogarsza czytelność. Wygląda to dziwnie w zestawieniu z faktem, że tekst jest dzielony na akapity. Drugi problem to pisanie słów z "nie" zawsze oddzielnie. No i pogubione przecinki, miejscami nieużywanie dużej litery na początku zdania (masz też imię bohatera zapisane małymi literami), przez co wygląda to tak, jakby ci się ciągnęło cały akapit jedno długie zdanie. Generalnie wygląda jak test pisany na kolanie.

    "Tymczasem Argon i przyjaciele przyglądali się tłumowi rozmawiając[. enter]
    – [D]awno cię nie widzieliśmy[,] coś robił?? - zapytał Felis[. enter]
    - [P]ewnie szlaban dostał od wuja – dodała śmiejąc się Sabin. Sabin była niską dziewczyną [o] miedzianych włosach i oczach złotych jak złoto [bardzo niezgrabne porównanie], często śmiała się sama z swojego wzrostu. Felis natomiast był wysportowanym blondynem podobnego wzrostu jak Argon, o szmaragdowych oczach. Po chwili śmiechu Argon przerwał te naśmiewki[dowcipy? żarty?][enter]
    - [C]o? Nie, po[ ]prostu dużo pracy miałem[,] ja się tak jak wy nie szlajam… - [W]tedy schylając się i mówiąc to do Sabin, Felis przerwał mu[. enter]
    - [H]a! Dobre, ty i praca? Coś mi się to niezbyt widzi… [P]rędzej spałeś i jadłeś jak zwykle - [W]tedy Argon popatrzył się na niego z pożałowaniem i pokiwał głową a Sabin również się zaśmiała pytając po chwili[: enter]
    - [W]iesz co się dzieje?
    - [S]zczerze mówiąc nie mam pojęcia - powiedział rozkładając ręce[.] - [J]akiś posłaniec przerwał egzekucję a Merladok kazał zebrać zapasy i siedzieć w domach."

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania