Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Chłopak, który broni się przed miłością cześć 2

Ból głowy był nie do zniesienia. Ostatni raz czułam się tak, kiedy piłam po raz pierwszy. A miałam wtedy 15 lat. Nie mogłam otworzyć oczu. Przez kilka minut trzymałam je mocno zaciśnięte. Dopiero po 15 minutach je lekko rozluźniłam . Czułam się jak w przedszkolu, otwierając najpierw jedno oko, tak jakbym podglądała kto się gdzie bawi się w chowanego. Po męczarni, którą przeżyłam otwierając oczy, dostałam wielkiego szoku. To nie był mój dom i nie wiedziałam gdzie jestem. Wpadłam w panikę. Miałam wrażenie, że moje zmysły właśnie zaczęły działać na podwójnych obrotach. Mój węch chciał coś poczuć a uszy tylko nasłuchiwały czyjeś kroki, ale nic poza głęboką ciszą nie dało się usłyszeć. Nagle tak jakbym się ocknęła. Sięgnęłam w dół ciała. Tak szybko jak zyskałam podwójne zmysły, to tak samo wyparowałam, szukając lustra. Okazało się to nie trudne, ponieważ było naprzeciwko ogromnego, wielkiego łoża, które jest drewniane, z baldachimem, pięknie zdobione, pościel fioletowa. Dopiero teraz zauważyłam, że druga połowa spania była ładnie pościelona, jakby nikt na niej nie spał. Pokój był ogromny, lecz smutny, ponieważ stało tam tylko wielkie posłanie, meble tego samego koloru, biurko i nic więcej nie było, żadnych plakatów, zdjęć nawet obrazu. Ściany są niebieskie. Jest czyściutko i tak ładnie pachnie. Jakby nie mieszkał tu chłopak. Odwróciłam się do lustra i zdębiałam. Moje oczy były podpuchnięte i byłam cała rozmazana a włosy miałam w nieładzie. Najważniejsze , że miałam na sobie długą, białą i przezroczystą koszulę -męską. Jestem w samej bieliźnie. Rozejrzałam się szybko za swoimi rzeczami, gdy nagle je dostrzegłam. Ubrałam się najszybciej jak się da i wybiegłam z pokoju. Było tu jeszcze 5 pomieszczeń. Zeszłam po schodach. Na siwych, stonowanych ścianach wisiało pełno zdjęć rodzinnych. Zachłysnęłam się powietrzem widząc kto na nich jest. Mały Marek patrzy się na mnie swoimi wielkimi oczami, uśmiech jak zawsze ma zniewalający uśmiech i jest chudszy niż teraz. Stoi z rodzicami na jakiejś wyspie. Musiałam stamtąd szybko zniknąć. Na dole korytarza natknąłem się na szczupłą, młodą kobietę, oczy ma zielone, blond włosy, ubrana w krótką, czarną sukienkę i nogi jej są tak zgrabne i długie. Jest zjawiskowo piękna. Spojrzała na mnie z ukosa. Machnęła mi głową i oderwała się od telefonu i powiedziała do mnie, że Marek mówił jej, że spotkamy się w szkole i szybko poszła gdzieś w głąb domu. Wyszłam na zewnątrz. Świeże powietrze dobrze sprawiło dla mojego organizmu bo nawet nie wiedziałam, że wstrzymałam powietrze. Rozejrzałam się co to za ulica i na szczęście zauważyłam, że to tylko dwie przecznice dalej od mojego domu. Nie mogłam uwierzyć, że on mieszka tak blisko i nigdy wcześniej przypadkiem się nie mineliśmy . Szłam tak szybko jak tylko mogłam. W domu na szczęście nikt się nie zorientował, że nie było mnie na noc. Wszystko już było posprzątane I w najlepszym porządku. Pomyślałam sobie, żeby wszystko było takie idealne. Weszłam na piętro. Zatrzasnęłam za sobą drzwi. Wybrałam sobie krótką spódniczkę i odkrywający mój szczupły brzuch i pępek, biała bluzkę. Toaleta była dla mnie oazą. Zimne strumienie spływające po moim ciele oraz zapach lawendy sprawiły, że moje mięśnie trochę się już rozluźniły. Zęby umyłam powoli i bardzo dokładnie. Włosy wyprostowałam, pomalowałam się najlepiej jak tylko umiałam I spojrzałam na zegarek. Była 7.30. Swoim czarnym Bmv w ciągu 10 minut trafiłam do szkoły. Zostało mi 20 minut do początku zajęć. W progu klasy biologicznej gdzie miałam pierwszą lekcje już zaczepiły mnie moje koleżanki, krzycząc jaka to nie była najlepsza impreza w ich życiu. Pomyślałam sobie żeby wszystkim było tak do śmiechu, ale przykleiłam jak najlepszy uśmiech i powiedziałam, że cieszę się bardzo, że im się podobało. Moja przyjaciółka Basia aż trzęsła się z wściekłości. Idąc do ławki już z daleka to zauważyłam, ponieważ znam ją od dwunastu lat od i każda mina mówi mi, wszystko to co muszę wiedzieć. Jej grymas na twarzy znaczy, że mam poważne kłopoty. Siadając na krześle dostałam wyzwiska w stylu Basi, czyli debilko, martwiłam się, gdzieś ty była do cholery ? Wszystko na spokojnie jej powiedziałam, po czym ona powiedziała, że zajęła się imprezę i, że wszystko poszło idealnie. Zadzwonił dzwonek na lekcje i wszyscy zaczęli się schodzić. Już po 20 minutach przestałam słuchać i kompletnie się wyłączyłam. Lekcja w najlepsze trwała. Nagle Basia puka mnie i zaczyna mówić, że jest niezapowiedziana kartkówka. Nic nie nauczona już wiedziałam, że to będzie dramat. Cała klasa zaczęła narzekać, ale Pani to nie poruszyło. Na szczęście okazało się, że to była prościzna. Pani od razu zaczęła sprawdzać a my mieliśmy chwilę dla siebie. Oglądałam Instagrama i słuchałam mojej ulubionej piosenki czyli ,, Zbuntowany anioł'' kiedy trafiłam na artykuł o modelingu. Zaprasza młode dziewczyny, kobiety i młodych mężczyzn do wzięcia udziału w sesji fotograficznej. Szybko zobaczyłam, że mam idealne wymiary i łapię się do odpowiedniej grupy. Moje spontaniczne myśli mówiły mi żebym tego nie robiła, ale jak zawsze ich nie słuchałam i wszystkie odpowiednie luki zostały wypełnione. Nacisnęłam przycisk kliknij i poszło. Teraz nie było odwrotu. W tej samej chwili co odwróciłam się od telefonu, zorientowałam się, że ktoś na mnie chrząka I nade mną stoi. Szybko wyłączyłam muzykę, schowałam telefon do plecaka i najgrzeczniej jak potrafiłam przeprosiłam Panią od biologii. Ona mi wybaczyła bo jestem jedną z najlepszych uczni z biologii. Dała koleżance kartki żeby nam rozdała I czytała oceny na głos. Kartki powoli się kończyły a ja umieram z niepokoju. Okazało się, że była ona ostatnia, ponieważ Pani powiedziała, że to nie było takie łatwe ( nie dla mnie) i miałam najlepszy wynik bo aż całe 100 procent. Wszyscy zaczęli mi gratulować jak to mieliśmy w zwyczaju. Jednak czyjś głos przebił się przez wszystkie. Od razu rozpoznałam kto to mówi. Marek zaczął się drzeć, że ta kujonka ma lepiej bo jest ulubienicą I powinnam pisać jeszcze raz z uczciwym podejściem. Mówił, że na pewno miałam odpowiedzi. Oczywiście Pani go okrzyczała, że nie ma sprawdzonych informacji oraz zaprzeczyła, że po prostu dobrze się uczę i nie podlega to dyskusji. Nie dałam jednak za wygraną i zaczęłam się drzeć, że on się do mnie z inteligencją nie dorównuje i po prostu ściska mu dupę I zazdrości. Za tą kłótnie musieliśmy oboje zostać po lekcji i posprzątać klasę. Cisza była nie do wytrzymania. Jedynym plusem było to, że nie mogłam doczekać się ostatniej lekcji, ponieważ jutro casting do zdjęć. Godziny po tym wszystkim płynęły dość szybko. Każdy z nas był cichy i nieustępliwy. Droga ze szkoły również była łatwizną i po 20 minutach, bo były lekkie korki, dotarłam do domu. Nie miałam dużo zadań więc zrobiłam sobie kawę rozpuszczalną, weszłam po schodach i już marzyłam tylko o łóżku. Postanowiłam jednak, że pochodzę sobie w moich czarnych szpilkach. Po dwóch godzinach już mnie stopy bardzo bolały więc sobie odpuściłam. Była godzina 19:30. Poszłam do łazienki zakręciłam kurek i nalałam całą wannę ciepłej wody. Rozebrałam się, zmyłam makijaż i leżałam w tej gorącej wodzie. Zasnęłam w tej wannie i okazało się, że dopiero po godzinie się obudziłam. Woda była już lodowata. Szybko się ubrałam w piżamę i poszłam do łóżka. Całą noc śniły mi się zielone oczy i piękna twarz Marka. Rano z zamiarem wykonania mojego planu, szczęśliwa poszłam sobie do szkoły, ale tylko na 3 lekcje. Historia, wos i edb były bardzo nudne, ale jakoś je przeżyłam. O godzinie 11.30 skończyłam szkołę. Moje stroje na sesję zostały w samochodzie więc tylko było trzeba dotrzeć na miejsce. 25 minut przed czasem już siedziałam w poczekalni. Sprawdziłam swój numer i i byłam trzydziesta piąta w kolejce, po czterech godzinach czekania nareszcie się doczekałam. Wyszłam na wybieg, poszłam i wróciłam i opowiedziałam im o sobie. Powiedzieli mi, że mam zgłosić się o godzinie piętnastej bo wtedy odbędą się wyniki. Sklep miałam blisko więc postanowiłam się do niego udać. Kupiłam sobie energetyka I nie miałam nic innego, ciekawszego do roboty więc wyszłam i wróciłam na miejsce, gdzie siedziałam i czekałam. Było bardzo dużo kandydatów, ale jednak wszyscy wychodzili z płaczem i nie wiedziałam czy to łzy radości, czy może jednak smutku. Przyszła w końcu kolej na mnie. Cała trzęsłam się ze strachu, ręce mocno ściskałam i wstrzymałam powietrze. Powiedzieli mi, że się dostałam i już dziś odbędzie się pierwsza próba. Pierwsze fotki miałam sama. Wcześniej makijażystka nałożyła mi masy tapety na twarz a jeszcze później fryzjer zrobił mi taką fryzurę, że nie posiadałam się z zachwytu. Miałam mieć najpierw zdjęcia a potem ewentualnie kiedyś jak się sprawdzę to wezmą mnie na pokaz. Ubrana byłam w skromną bardzo bluzkę z wielkim dekoltem i obcisłe spodenki z ćwiekami. Reklamowałam krem do opalania. Szło mi naprawdę bardzo dobrze. Fotograf co chwila mnie chwalił i już zbierałam coraz to większe plusy. W między czasie dowiedziałam się jeszcze, że będę mieć sesję z dwoma chłopakami. Przyszła właśnie ta chwila. Właśnie wchodzili już ubrani, uczesani gdy moje serce skamieniało. Oczy na pewno bardzo mocno rozszerzyłam, ponieważ właśnie na plan wszedł bardzo przystojny chłopak i Marek...

Ciąg dalszy nastąpi...

Sania

Średnia ocena: 1.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Ritha 2 miesiące temu
    Witam :)

    „A miałam wtedy 15 lat” – zapis liczb słownie
    ‘”je lekko rozluźniłam .” – bez spacji przed kropką
    „Czułam się jak w przedszkolu, otwierając najpierw jedno oko, tak jakbym podglądała kto się gdzie bawi się w chowanego. Po męczarni, którą przeżyłam otwierając oczy” – powtórzenie 2 x „otwierając” (do tego 3 x ”się”)
    „Nagle tak jakbym się ocknęła. Sięgnęłam w dół ciała.” – ocknęłam*

    „Okazało się to nie trudne, ponieważ było naprzeciwko ogromnego, wielkiego łoża, które jest drewniane, z baldachimem, pięknie zdobione, pościel fioletowa. Dopiero teraz zauważyłam, że druga połowa spania była ładnie pościelona, jakby nikt na niej nie spał. Pokój był ogromny, lecz smutny, ponieważ stało tam tylko wielkie posłanie, meble tego samego koloru, biurko i nic więcej nie było, żadnych plakatów, zdjęć nawet obrazu. Ściany są niebieskie. Jest czyściutko i tak ładnie pachnie. Jakby nie mieszkał tu chłopak. Odwróciłam się do lustra i zdębiałam. Moje oczy były podpuchnięte i byłam cała rozmazana a włosy miałam w nieładzie” – w tym fragmencie mieszasz czas teraźniejszy i przeszły, no i zatrzęsienie słowa „był/było”

    „Na dole korytarza natknąłem się na szczupłą, młodą kobietę, oczy ma zielone” – miała*, czemu „ma”? „Natknęłam się” to czas przeszły.

    Ok, nie doczytałam. Ściana tekstu, przegadane, sporo błędów. Przede wszystkim zastanów się co chcesz przekazać opisując daną scenę i na tym się skup, bo zanim czytelnik dojdzie do sedna, przedzierając się przez te wszystkie powtórzenia i zaimki, to już się zmęczy. Próbuj dalej, ale błędy trzeba wyeliminować. Może ten czas najpierw – jeśli decydujesz się na narrację w czasie przeszłym, to tego czasu się trzymaj. Warto kilkukrotnie przeczytać tekst po napisaniu, sprawdzając pod kątem właśnie takich rzeczy.
    Pozdrawiam :)
  • konfiguracja 2 miesiące temu
    Dobrze, że nastolatki chwytają się słowa pisanego, ale ta zwerbalizowana gimbaza przeraża pustym wnętrzem. Reszta za Rithą.
    1+

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania