Poprzednie częściDiabelski młyn  

Diabelski młyn

Zgrzytnęły sworznie i łańcuch śpiewa.

Trzymasz oparcie już błysk w błękicie

oczu speszonych.

Szarpnęło... i ruch powolny, lecz przyśpieszony.

Świat tak wysoki,

głupio zamglony.

 

Muzyka z nizin wypływa skocznie.

A ty w uśmiechu, woalce szczęścia,

krzyczysz i rękę chwytasz radośnie.

Poczekaj jeszcze

słońca odejścia.

 

Wagonik stary,

więc odpływamy.

 

Raz.

I znów i heja

w chmur dzikie lasy.

Białych jedwabi. Wiuu... wiatr szalony

łzy nam wyciska.

Bije pokłony.

 

Kropla obsycha.

 

Zgrzytnęło znowu – zakołysało.

W dół pędzi ziemia.

Wracamy miła.

Tu ziemia - halo...halo, no halo...

Cisza.

 

Dlaczego durna odśrodkowa

podobno (chyba, słyszałem) siła.

Nic nie urwała?

 

Nie obroniła?

Średnia ocena: 3.1  Głosów: 9

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Florian Konrad miesiąc temu
    w złym dziale opublikowane, to wiersz, nie proza
  • puszczyk miesiąc temu
    Samo się gdzieś tam wkręciło.
    Nie oznaczałem rodzaju.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania