Dla oraz o J.

Śmiejesz się.

Już nie pamiętam kto i co cię rozśmieszyło, ale śmiejesz się, szczerze i na głos. Zasłaniasz uśmiech dłonią, skrywasz rumieniec, a z twoich oczu robią się urocze półksiężyce. Dźwięk twojego głosu dzwoni w moich uszach i chodzi mi po głowie, nie mogę się go pozbyć. Ta najpiękniejsza melodia trwa przy mnie całe dnie a ja żyję jedynie dla tych chwil, kiedy to niespodziewanie wybuchasz niekontrolowanym śmiechem. Wtedy zanika dla ciebie cały świat, a ja mogę bez ogródek patrzyć na twój uśmiech, który odpędza ode mnie deszcze, rozświetla mój mrok.

Kocham twój śmiech.

Patrzysz w skupieniu.

Ktoś opowiada ci z żywą gestykulacją jakieś wydażenie, a ty w pełni zainteresowany chłoniesz każde słowo tej osoby. Raz na ruski rok w pełni skoncentrowany, słuchasz uważnie, nie tylko uszami, ale całą duszą. Nagle twoje oczy wypełniają się olśniewającym blaskiem, który mnie oślepia i sprawia, że tracę zmysły, dokładnie tak, jak dawniej. To się nie zmieniło. Twe głębokie tęczówki błyszczą niemal jak bursztyny w promieniach letniego słońca, a ja nie mogę się napatrzeć. Zadziwia mnie ich kolor - czasami brązowy jak płynna czekolada, innymi z zielonkawym odcieniem, jak oliwka. Jedno wiem - te oczy są piękne. To przez nie miękną mi kolana, to w nich mogę się zatracić. Za nimi tęsknię. Och, jakbym chciała po prostu oprzeć swoje czoło o twoje, chwycić twoją dłoń i zwyczajnie wpatrywać się w te oczy. Chcę jeszcze choć raz napotkać twój przepełniony miłością wzrok, przeznaczony tylko dla mnie.

Kocham twoje oczy.

Idziesz przed siebie.

Wiatr targa twoimi szatynowymi, długawymi włosami, a ty spokojnie zmierzasz w stronę przystanku. Plecak nosisz niezmiennie na prawym ramieniu, prawą nogą też odbijasz sobie piłkę. Idziesz wolno, bo przecież na wszystko jest czas. Masz słuchawki na uszach - słuchasz tylko dubstepu - i cały świat ci wisi i powiewa. Nie widzisz mnie, jak za tobą stoję i sama sparaliżowana chwilowymi uczuciami, z bolącym sercem spoglądam, jak z każdym krokiem się oddalasz. Nawet, jeśli rzuciłabym się biegiem do przodu, jeżeli wykrzyczałabym twoje imię na cały głos, a nawet jeśli bym cię dogoniła, to i tak nie zaznałabym spokoju. Bo już nie mogę nagle wziąć cię w ramiona tak, że połamię ci wszystkie żebra, już nie mogę dać ci całusa w skroń albo czoło, choć lubiłeś, jak to robiłam, już nie mogę ci powiedzieć do ucha z żartobliwym wyrzutem: "kochany mój, nie graj w piłkę przy ulicy, bo wypadek spowodujesz". Mogę jedynie patrzeć na sposób, w jaki się ruszasz i sama wiecznie stać w miejscu.

Kocham twoje ruchy.

Łaskoczesz mnie.

Zupełnie specjalnie przypadkiem twoja dłoń tarmosi moje kolano. Wiesz, że to tam jest mój czuły punkt i to ty tak sprytnie wykorzystywałeś to przeciwko mnie. W sekundę kulę się i zwijam ze śmiechu, skandując twoje imię i obiecując ci brutalną zemstę, a ty jedynie posyłasz mi ten roztapiający wszelki lód uśmiech i kontynuujesz, nie zwracając uwagi na moje protesty. Reszta patrzy się na mnie jak na wariatkę - ja, która zwyczajowo ma dziesiątki na dziesięć ze wszystkich przedmiotów, rozsądna Maja, zawsze mówiąca poprawną polszczyzną - tak łatwo pokonana przez zwykłe łaskotki. A wtedy dociera do mnie fakt, że przecież nie tak zachowują się ludzie... w sytuacji takiej, jak nasza. Przecież łaskotanie moich kolan było takim naszym małym zwyczajem jeszcze wtedy, zanim wszystko wpierdzieliliśmy w cholerę, żeby się poszło rąbać. Dlaczego teraz do tego wracasz? A zresztą, nieważne. Rób ze mnie kretynkę, ty jeden potrafisz. Kiedy z tym chyrtym błyskiem satysfakcji robisz mi szacha i wykiwujesz mnie absolutnie, gdy korzystasz z mojej ufności i na każdym kroku daję się nabrać na jakiś debilny kawał, kiedy proponujesz mi przybicie piątki, a potem nagle żartobliwie cofasz dłoń i przeczesujesz włosy, na co już moje serce reaguje niebezpiecznymi palpitacjami, gdy przekomarzasz się ze mną o coś tak banalnego, że nasze argumenty brzmią: "tak, nie, tak, nie". Ja się wkurzam i mówię, żebyś spadał na bambus, ale bądźmy szczerzy, tego też mi brakuje.

Kocham, jak się ze mną droczysz.

Jesteś sam w sobie.

Zaistniałeś w moim życiu dziewięć miesięcy temu i od razu wiedziałam, że nie będę przechodziła obok ciebie obojętnie. Byłeś jednocześnie najlepszą i najgorszą rzeczą, jaka mi się w tym roku przytrafiła. Tyle bólu, łez i cierpienia było... A mimo tego wciąż się starałam, choćby dla własnych uczuć. A ty co? Tak znienacka się odwróciłeś, utraciłam cię, ale ty nadal jakoś... sprawiasz wrażenie, jakbyś wciąż mnie kochał. Niemalże jakbyś był gotów zacząć wszystko od nowa. Jesteś jak Enigma i odczytać się za żadme skarby nie umiem, ale powiem ci kilka rzeczy. Kiedy się do ciebie przytulałam, to było najlepsze uczucie na świecie. Twoje ciało mniejsze od mojego, ja o głowę wyższa i wyglądałl to komicznie, ale za to czułam się wtedy, jakby u ramion wyrastały mi skrzydła. Choć były to zaledwie ułamki chwil, to starałam się korzystać z nich w pełni, bo to emanujące uczucie ciepła i miłości dawało mi siłę niepojętą. Uwielbiałam się bawić twoimi włosami. Tak, jak kiedyś po prostu staliśmy objęci, to zaczęłam przeczesywać ci grzywkę. Też za krótko to robiłam, powinnam była korzystać. A już po naszym zerwaniu doszłam do pewnego wniosku. Że ten wysoki, inteligentny, spokojny i czuły Azjata, którego sobie wyobraziłam wcale nie musi być w moim życiu. Nie on, a ty. I to wcale nie zmieniony i wyidealizowany, tylko właśnie taki, jaki jesteś, tak idealnie nieperfekcyjny. Miej zaniki pamięci, niecierpiliw się, miej wyrąbane na wszystko, nie staraj się, wszystko. Bo ja za twoimi wadami też tęsknię. Za naszymi różnicami. Późno się zorientowałam, ale wciąż jestem cholernie głęboko zakochana.

Nienawidzę cię kochać, ale dla tego przypadku zgodzę się zostać sentymentalną masochistką.

Następne częściDla oraz o J. - Część 2  

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • KarolaKorman 23.06.2016
    zakochanie... Fajnie opisałaś tego chłopaka, łobuziaka J :) Dziewczyny faktycznie kochają łobuziaków, którym wszystko zwisa i powiewa :) Może jak J to przeczyta, znów będziesz łamać mu żebra. Tego Ci życzę, nie oceniam, pozdrawiam :)
  • Majeczuunia 23.06.2016
    J... No właśnie, J. Może to głupie, ale na wakacje się z nim nie pożegnałam i tak strasznie tego żałuję. Bo żebra połamać mu chciałam. Z miłości, choć prawdopodobnie teraz jednostronnej. Dziękuję, Karola :)
  • KarolaKorman 23.06.2016
    Połamiesz mu przy powitaniu, jak wróci :) Co się odwlecze, to nie uciecze :)
  • Majeczuunia 23.06.2016
    ano racja. i może wtedy damy sobie kolejną szansę, spróbujemy od nowa. takiej relacji szkoda pieprznąć w diabły :D
  • Grubas 23.06.2016
    Śmieszne... Tak jakby pisała to moja była... Dokładnie jak o mnie. Tyle że nie slucham dubstepu i nie jestem od niej niższy :D
  • Grubas 23.06.2016
    I też co śmieszniejsze miała Maja. Blondynka o pół głowy niższa... Czasem nie wiem, czy nie zraniłem jej nagłym zerwaniem. Ale to chyba nie ty? :D
  • Majeczuunia 23.06.2016
    Nie ja, Grubasie, nie ja ;) Mój... e, kurde, dobra, rąbać fakt, że ma przypałowe imię, Jonek był ode mnie niższy i to po tym go rozpoznawałam w pewnien sposób :)
  • Grubas 23.06.2016
    Majeczuunia Heh ulga :D
  • newer 23.06.2016
    Bardzo ładny tekst, się rozczuliłam. Powroty myśli o przeszłości, której najpiękniejsze strony mogłyby być terazniejszością. Nie jeteś w tym sama
  • Majeczuunia 23.06.2016
    dziękuję, newer, też przyznam, że podczas pisania się wzruszyłam
  • Numizmat 27.06.2016
    J? Ale chyba nie o naszym J? :O

    Trochę literówek, ale podejrzewam, że to z pośpiechu i ekscytacji, Wspaniałe, bardzo uczuciowe i pełne uroku, i słodyczy wyznanie. Bardoz niewinne. Numi pozdrawia i daje piąteczkę ;)
  • Majeczuunia 28.06.2016
    Coś ty, J skrót od imienia mojego byłego chłopaka, z powodów prywatnych nie ujawniałam go :)
    Niezwykle mi miło, Numi, dziękuję :D
  • Haruu 03.08.2017
    Ah, Maju
  • Nuncjusz 03.08.2017
    Docyś ;)
  • Haruu dwa lata temu
    ????
  • Haruu dwa lata temu
    Mialo byc serduszko a wyszly znaki zapytania :c

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania