Dribbelek - Na jagody - ostatnie zbiory

Poszedłem raz na borówki. Niedomknięty plecak pozostawiłem w pobliżu na trawie i zacząłem wielogodzinne zbiory. Gdy skończyłem, zarzuciłem go z powrotem na plecy. Nagle poczułem ukłucie w okolicy szyi i upadłem na ziemię. Mój bagaż runął wraz ze mną. Wypełzła z niego żmija zygzakowata. Urwał mi się film zwany życiem.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Canulas 5 miesięcy temu
    A to jeszcze lepsze. Dużo lepsze. Wiadomo, że liczba słów musi się zgadzać, ale zastąpiłbym czymś słowo "mój" - w zdaniu "Mój niedomknięty plecak". Ot maniera cięcia dookreśleń.
  • maciekzolnowski 5 miesięcy temu
    Dzięki, Canulas. Masz rację. Już to poprawiam.
  • Justyska 5 miesięcy temu
    A to franca. Dlatego zawsze mam ze sobą zestaw z apteki w razie ugryzienia :)
  • maciekzolnowski 5 miesięcy temu
    Justyska (fajnie, że tu jesteś tak w ogóle), gdyby żmijka użarła Cię w szyję, nie miałabyś żadnych szans na przeżycie! Smutne to, ale jak najbardziej prawdziwe.
  • maciekzolnowski 5 miesięcy temu
    Ale kleszczy boję się bardziej! :)
  • Justyska 5 miesięcy temu
    Na kleszcze też mam zestaw do wyciągania :p
  • maciekzolnowski 5 miesięcy temu
    Ten zestaw działa chyba tylko na duże, z małymi jest kłopot. Czystek ponoć odstrasza kleszcze.
  • Justyska 5 miesięcy temu
    No małe to mendy:)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania