Kasia - rozdział 1

Obudził mnie zapach naleśników, które mama robi mi co tydzień w sobotę. A musicie wiedzieć, że moja mama robi najlepsze naleśniki na świecie.

 

- Mmmmmm - pomyślałam - Jak to pachnie!

 

Woń była bardzo kusząca, ale byłam tak padnięta po nocnej imprezie u Marysi, że nawet to nie zmusiło mnie do wysunięcia się spod kołdry. Mogłabym spać tak dzisiaj przez calutki dzień. Gdy już myślałam, że zasnęłam koło ucha odezwał się kawałek piosenki Izabeli Trojanowskiej. Sięgnęłam po telefon i spojrzałam na wyświetlacz. Dzwoniła Marysia. Rozłączyłam się i znowu padłam na materac. Co ona może chcieć? Też powinna być niewyspana. A co jeżeli coś jej się stało?! Szybko wpisałam numer i kliknęłam zielony przycisk.

 

- Halo?

 

- Cześć Kasiu! Chciałam tylko ci powiedzieć, że zostawiłaś u mnie swoją książkę.

 

Jak mogłam o niej zapomnieć? Musiałam być naprawdę śpiąca.

 

- Ale ze mnie gapa - odpowiedziałam po chwili - Mogłabym po nią wpaść tak za godzinkę?

 

- Nie ma sprawy

 

- To zaraz będę, całuski!

 

Rozłączyłam się i wreszcie wstałam z łóżka. Wcisnęłam na siebie jeansy i czerwoną, obcisłą bluzkę.

 

- Wstałam!

 

- No nareszcie! - zaśmiała się mama - Chodź na śniadanie!

 

Wylałam na naleśniki pełno syropu i dodałam łyżkę Nutelli. Tak jak lubię.

 

- Mamo, muszę wpaść do Marysi. Zostawiłam u niej książkę.

 

- Leć, tylko się pośpiesz.

 

Sprawdziłam autobus i poszłam na przystanek. Siedząc na brudnej, białej ławeczce pisałam z Bartkiem - kolegą z klasy, który w sumie bardzo mi się podobał. Tak się z nim "zapisałam", że starsza pani, która mieszka w domku przed nami, musiała mnie lekko szturchnąć, gdy podjechał autobus. Napisałam do niego tylko szybkie "Pa" i schowałam telefon do kieszeni.

 

To był jeden z tych nie fajnych, brudnych, śmierdzących autobusów. Wsiadłam do niego z niesmakiem i usiadłam na brudnym, startym krześle. Przede mną było tylko pięć minut drogi. Jakoś wytrzymam.

 

Wysiadłam na przystanku przy ulicy Tanecznej 14, przeszłam na drugą stronę ulicy i już stałam przed domem koleżanki. Kliknęłam w przycisk na domofonie.

 

- Kto tam?

 

- To ja Kaśka.

 

- Już otwieram.

 

Przeszłam przez wysoką, srebrną furtkę i weszłam po schodkach prosto do przedpokoju domu Marysi. Przywitałyśmy się i poszłyśmy do jej pokoju. Był cały różowy w białe kropeczki.

 

- Oto ona - Podała mi książkę leżącą na biurku.

 

- Dzięki.

 

- Nie ma sprawy.

 

Wtedy znowu rozległa się moja piosenka. Marysia zaczęła chichotać. Muszę zmienić dzwonek - pomyślałam - Wszyscy się z niej śmieją.

 

Odebrałam od mamy.

 

- Halo?

 

- Cześć kochanie, mogłabyś wpaść do pani Picking w drodze powrotnej? Ma dla mnie moje pędzelki.

 

- Dobrze.

 

- Dzienks.

 

Marysia wlepiła w mnie swoje błękitne oczy

 

- Co się stało - zapytała

 

- Nic takiego. Mama prosi, żebym wzięła od pani Picking farbki.

 

- A, ok.

 

- To ja już będę lecieć

 

- Dobra, do zobaczenia w poniedziałek.

 

Cdn.

Następne częściKasia - rozdział 2  

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Margerita 8 miesięcy temu
    Witam na opowi ja tu wrócę trochę później
  • Margerita 8 miesięcy temu
    No to jestem tekst mi się podoba i ja też lubię naleśniki piąteczka
  • Bartek 8 miesięcy temu
    Dziękuję(:
  • Bartek 8 miesięcy temu
    I jakby co ja jestem facetem. Nie tą Kasią (;????
  • Margerita 8 miesięcy temu
    Sama nick mi za siebie
  • Bartek 8 miesięcy temu
    Dzisiaj napiszę drugi rozdział. Dzięki za miłe słówka.
  • Agnieszka Gu 8 miesięcy temu
    Witam,
    Jak na 12-latka napisałeś bardzo ładnie.

    Można wprowadzić kilka poprawek np.
    1/ edytuj tekst i zmniejsz te odstępy między wersami
    2/ zlikwiduj powtórzenia np. tutaj: "...A musicie wiedzieć, że moja mama robi najlepsze naleśniki na świecie." - to drugie zdanie, gdzie znów w użyciu jest słowo "mama". Lepiej będzie brzmiało: "A musicie wiedzieć, że robi najlepsze naleśniki na świecie." - mama można opuścić, bo wynika z kontekstu.

    Tyle na początek. Opowiadanko lekkie i poprawnie poprowadzone.
    Niewiele się dzieje, ale jako wprowadzenie, jest ok.
    Przyjemne i takie, hm... lekkie w odbiorze :)
    Pozdrawiam i pisz dalej :)
  • Agnieszka Gu 8 miesięcy temu
    Ad punktu 2/ choć może zostaw tą mamę, bo brzmi ładnie :))
  • Bartek 8 miesięcy temu
    Dzięki. Zapamiętam(:
  • Canulas 8 miesięcy temu
    Jeśli wiem jest, jaki jest, to bardzo spoko.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania