kokon

czerwone wstęgi biegną

przez całą intymność

przenikają biel i milczenie

wszystkie połowy

półsny i półjawy

drżą w jednej sieci

 

usta jakby nie miały skóry

łączą się każdym nerwem

niepewność jest pewna

w każdym dotyku

imiona umierają pierwsze

lodowiec rośnie z gorączką

 

sny na wyspie

zacierają twarze

kompletnie

Następne częścikokon  

Średnia ocena: 3.4  Głosów: 8

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Angela 4 miesiące temu
    Dobre, klimatyczne, na tyle mroczne, że z leksza ciarki mnie przeszły.
    Pozdrawiam.
  • JamCi 4 miesiące temu
    Mnie też się podoba. Już chyba piąty raz wracam i czytam od nowa.
  • Wrotycz 4 miesiące temu
    Takie lubię najbardziej, bo wdzierają się metaforą w przeczuwaną głębię istnienia.
    Świetny wiersz!
    5.
  • Maurycy Lesniewski 4 miesiące temu
    Pierwsza strofa bardzo ok.
    W drugiej:

    usta bez skóry (tak bym zaczął, bardziej ostro i dobitniej)

    No i trochę bym jeszcze pokombinowałem, ale to ja.

    Ciekawy wiersz!

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania