Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Krwawe słońce. Część 1. Pierwsza krew.

Bartek ma tylko szesnaście lat, ale życie go nie oszczędza. Matka alkoholiczka wyżywa się na nim fizyczne i psychicznie każdego dnia, ponieważ uważa, że to przez niego mąż ją zostawił. Ojciec też nie lepszy. Porzucił ich, bo nie mógł już wytrzymać z żoną. Choć kto wytrzymałby z kimś kto tylko pije i poza tym nic innego nie robi. Wszczyna awantury i Bóg wie jeszcze jakie ekscesy. Miał już tego dość, więc pewnego dnia po prostu odszedł. Dziecka jej nie odebrał, gdyż stwierdził, że niepotrzebny mu balast. Na szczęście ojciec decyzją sądu musi płacić alimenty. Dzięki temu jakoś żyją, bo matka nie pracuje. Co prawda nie jest to łatwe, bo większość tego idzie oczywiście na alkohol, ale mimo to egzystują. Tak już jest od ponad dziesięciu lat.

Co do syna, Bartek to chodzące dobro. Nigdy nie narzekał, złego słowa nie powiedział. Cierpliwie znosił wszystko to co robiła matka, oraz na dodatek prześladowanie ze strony rówieśników.

 

Do czasu...

 

Był to zwyczajny dzień, jak każdy inny. Wracałem właśnie z biblioteki. Często tam bywałem, aby w spokoju się pouczyć. Słońce powoli zachodziło chowając się za horyzont i tworząc przy tym wspaniały spektakl barw od żółci, pomarańczy do czerwieni. Przypomniałem sobie, że czytałem kiedyś, iż jeżeli zachodzi ono w taki sposób, to gdzieś zostanie przelana krew. Co za nonsens - pomyślałem i poszedłem dalej. Po pewnym czasie natknąłem się na moich prześladowców Adama, Mateusza i Daniela. Z tego co widziałem stali pod drzewem i rzucali kamieniami w małego kotka, który prawdopodobnie nie mógł sam zejść. Obok nich stała i płakała mała dziewczynka. Błagała ich aby przestali, bo zrobią jej zwierzakowi krzywdę.

­- Przestańcie, błagam przestańcie! ­ krzyczała patrząc na nich przez łzy.

­- Co przestańcie? Co przestańcie? Stul pysk! - ­ryknął Mateusz i pchnął dziewczynkę na drzewo z taką siłą, że uderzając o nie plecami zabrakło jej tchu.

Próbowała płakać, lecz musiała złapać oddech. Po chwili ryczała na całego. Nie mogłem tego tak zostawić, więc bez zastanowienia podszedłem do nich.

­- Cześć chłopaki. Możecie zostawić tą dziewczynkę i kotka w spokoju? - ­spytałem nieśmiało.

­- Patrzcie, patrzcie. Pojawił się bohater - ­powiedział Daniel i wszyscy trzej wybuchnęli śmiechem.

­- Żaden bohater. Po prostu proszę, abyście zostawili ją w spokoju - oznajmiłem cichym głosem.

­- Rozkazujesz nam? - ­spytał wyzywająco Adam.

­- Nie rozkazuję, tylko proszę.

Widać było, że są już zirytowani.

­- Prosisz? Prosi to się na kolanach - ­powiedział Mateusz po czym podszedł do mnie i z całej siły uderzył pięścią w brzuch.

Uderzenie było tak mocne, że prawie zwróciłem obiad. Zgiąłem się w pół i upadłem na kolana.

­- O, i to jest prawidłowy sposób proszenia, prawda panowie?

­- Tak! - ­odkrzyknęli Adam i Daniel i zaczęli się śmiać.

­- A teraz proś - ­powiedział Mateusz.

Nie mogłem wykrztusić z siebie słowa. Nadal odczuwałem skutki uderzenia.

­- Mówże! - ­ponaglał.

Nie byłem w stanie. Po prostu, fizycznie.

­- Masz dziesięć sekund. Jeżeli przez ten czas nie poprosisz, to nauczymy cię szacunku.

Zaczął odliczać.

­- Dziesięć, dziewięć, osiem, siedem, sześć, pięć, cztery, trzy, dwa, jeden, zero.

­- Pro...sze - wymamrotałem.

­- Za późno, czas minął. Podnieście go chłopaki. Czas wyedukować naszego znajomego.

Dwaj jego towarzysze złapali mnie pod ręce i z chytrymi uśmieszkami podnieśli na nogi. Wtedy to Mateusz zaczął okładać mnie pięściami. Ciosy lądowały na brzuchu, głowie, klatce piersiowej. Trzymali mnie mocno, więc nie mogłem upaść. Mój oprawca nie przestawał. Powoli traciłem już zmysły. W głowie mi się kręciło i miałem wrażenie, że boli mnie każdy najmniejszy skrawek ciała.

Wtedy usłyszałem głos.

 

­- ᴢᴀʙɪᴊ ɪᴄʜ﹐ ᴢᴀʙɪᴊ ᴛʏᴄʜ sᴜᴋɪɴsʏɴᴏ́ᴡ.

 

Od razu mnie otrzeźwił. Zacząłem na powrót myśleć. Nie wiedziałem skąd pochodzi, ale słyszałem go bardzo wyraźnie. Wydawał się znajomy. Tylko dlaczego chciał, abym kogoś zabił? Niby kogo? Chłopaków? Przecież nie mam możliwości, a nawet gdybym miał, to nigdy w życiu nie zrobiłbym czegoś takiego. Przecież ludzi nie można zabijać. To niemoralne.

 

­- ɴɪᴇᴍᴏʀᴀʟɴᴇ﹖ ᴢᴀʙɪᴊ ɢɴᴏɪ ɪ ᴛʏʟᴇ.

 

Lekko mnie to zdziwiło. Skąd on to wie? Czyta mi w myślach? Tak się skupiłem na tym wszystkim, że nawet nie zauważyłem kiedy chłopaki zniknęli zostawiając nas nareszcie w spokoju. Widocznie im się znudziliśmy. Odpędziłem jednak myśli o tym głosie. Poza tym już go nie słyszałem. Leżałem na ziemi cały poobijany. Krwawiłem z nosa i czułem jak puchnie całe moje ciało. Po prostu wrak. Przypomniałem sobie jednak o dziewczynce i kotku. Spojrzałem na nią. Ból przy każdym ruchu rozrywał mi mięśnie, a ruszyłem tylko głową. Widziałem, że z tej całej histerii i emocji straciła przytomność. Usłyszałem miauczenie kota. No tak, jeszcze on - pomyślałem. Nam nadzieję, że mimo mojego stanu zdejmę go. Spróbowałem wstać. Nic z tego. Trwałem więc w tej pozycji jeszcze przez jakiś czas. W końcu zebrałem wszystkie siły jakie jeszcze miałem. Podźwignąłem się z trudem sycząc przy tym z bólu. Człowiek przez ostatnie dziesięć lat dzień w dzień był bity i kopany, a jednak nie przyzwyczaił się do tego uczucia - pomyślałem sobie. Popatrzyłem gdzie jest zwierzak. Na szczęście nie był wysoko. Spróbowałem się wspiąć. Na próżno. Znów tylko leżałem na ziemi. Patrzyłem się na kota, który po chwili zeskoczył na mój brzuch. Jęknąłem przy tym z bólu i aż się skuliłem.

­- Nie mogłeś tego zrobić wcześniej mały? - spytałem.

Oczywiście nie otrzymałem żadnej odpowiedzi. Zauważyłem, że dziewczynka się ocknęła.

­- Proszę, oto twój kotek - ­mówię i ledwo podaję jej kotka, który teraz wydawał mi się ważyć tonę.

­- Dziękuję panu - powiedziała już teraz uśmiechnięta.

­- Nie ma za co. Uważaj na niego następnym razem. Na przyszłość strzeż się tych chłopaków. Jak sam widziałaś są niebezpieczni.

­- Dobrze - ­odparła i poszła w swoją stronę.

Chyba nawet nie zauważyła jak wyglądam, albo może nie chciała tego widzieć. Nie spytała jak się czuję. W sumie, nie ważne. To tylko małe dziecko - pomyślałem. Skierowałem się w swoją stronę i powlokłem do domu.

 

Dotarłem do niego grubo po dwudziestej drugiej. Chwyciłem za klamkę. Drzwi był jak zwykle otwarte. Gdy tylko przekroczyłem próg w moje nozdrza uderzyła ostra woń alkoholu, a do uszu dochodziły krzyki matki. Chyba usłyszała, że wróciłem, bo zamilkła. Wyskoczyła do przedpokoju jak torpeda i znów zaczęła wrzeszczeć.

­- A ty gdzie się włóczysz gówniarzu? - zapytała.

O dziwo nigdy, nawet gdy była pod wpływem znacznych ilości różnorakich trunków, to nie plątał się jej język. Zawsze mnie to fascynowało.

­- Pomagałem jednej dziewczynce zdjąć kota z drzewa - odpowiedziałem.

­- Kotek, patrzcie go. Co mnie obchodzi jakiś cholerny kotek i w ogóle jak ty wyglądasz? - spytała przyglądając mi się z pogardą.

­- Chłopacy mnie pobili gdy próbowałem pomóc z tym zwierzakiem.

­- Znowu się biłeś? I tak wyglądasz? Jesteś porażką. Nie potrafisz się nawet obronić. Tylko byś się uczył i książki czytał. Jesteś taki sam jak twój ojciec - ­powiedziała.

Na myśl o mężu przez jej twarz przeszedł cień.

­- Nawet wyglądasz jak on. Obrzydlistwo. Brzydzę się nim i tobą! - ­krzyknęła

Popatrzyła na mnie jeszcze przez jakiś czas. Na jej twarzy malowała się wściekłość. W pewnym momencie, dosłownie w ułamku sekundy wzięła zamach i uderzyła mnie w głowę. Cios był na tyle silny, że przewróciłem się i uderzyłem w ścianę.

Wtedy to się stało.

Ponownie usłyszałem ten głos.

 

­- ᴢᴀʙɪᴊ ᴊą﹐ ᴢᴀʙɪᴊ ᴢᴀʙɪᴊ ᴢᴀʙɪᴊ.

 

Znów te zabijanie. kogo niby miałbym zabić. Matkę? To jakiś żart. Nigdy w życiu.

 

­- ᴄᴏ ɴɪɢᴅʏ ᴡ żʏᴄɪᴜ﹖ ɴᴀᴅᴀʟ ᴄʜᴄᴇsᴢ ʙʏć ᴛʀᴀᴋᴛᴏᴡᴀɴʏ ᴊᴀᴋ śᴍɪᴇć﹖ ᴊᴀᴋ ɴᴀᴊɢᴏʀsᴢᴇ śᴄɪᴇʀᴡᴏ﹖

 

- Nikt mnie tak nie traktuje - ­mimochodem odpowiedziałem mu w myślach.

 

­- ɴᴀɪᴡɴɪᴀᴋᴜ﹐ ᴡ ᴊᴀᴋɪᴇᴊ ʀᴢᴇᴄᴢʏᴡɪsᴛᴏśᴄɪ ᴛʏ żʏᴊᴇsᴢ﹖ ᴘʀᴢᴇᴊʀᴢʏᴊ ɴᴀ ᴏᴄᴢʏ ɪ ʀᴏᴢᴇᴊʀᴢʏᴊ sɪę. ᴘʀᴢᴇᴅ ᴄʜᴡɪʟą sᴛłᴜᴋłᴀ ᴄɪę ᴡłᴀsɴᴀ ᴍᴀᴛᴋᴀ. ᴋɪᴍ ᴏɴᴀ ᴊᴇsᴛ﹖ ᴢᴡʏᴋłᴀ ᴢᴀᴘɪᴊᴀᴄᴢᴏɴᴀ sᴢᴍᴀᴛᴀ. śᴍɪᴇć ɴɪᴇ ᴄᴢłᴏᴡɪᴇᴋ. ᴄᴢʏ ᴋᴛᴏś ɴᴏʀᴍᴀʟɴʏ﹐ ᴀ ᴢᴡłᴀsᴢᴄᴢᴀ ʀᴏᴅᴢɪᴄɪᴇʟᴋᴀ ʟᴇᴊᴇ ᴅᴢɪᴇń ᴡ ᴅᴢɪᴇń sᴡᴏᴊᴇɢᴏ sʏɴᴀ ᴘʀᴢᴇᴢ ᴘɪᴇᴘʀᴢᴏɴᴇ ᴅᴢɪᴇsɪęć ʟᴀᴛ﹖ ᴏᴅᴘᴏᴡɪᴇᴅᴢ ᴍɪ ɴᴀ ᴛᴏ ᴘʏᴛᴀɴɪᴇ. ᴘᴏᴢᴀ ᴛʏᴍ﹐ ᴛʏʟᴋᴏ ᴏɴᴀ sᴛᴏɪ ᴄɪ ɴᴀ ᴅᴏʀᴏᴅᴢᴇ.

 

Nie mogłem się nie zgodzić. Prawdą jest, że nie powinno się robić takich rzeczy własnemu dziecku i to jeszcze przez tak długi czas, z powodu tego, że jakiś pacan zwany moim ojcem ją zostawił. W sumie się nie dziwię, tylko chlanie, chlanie i chlanie z jej strony. Każdy by oszalał. Dziwiły mnie moje myśli. Nigdy nie patrzyłem na to w ten sposób. Czyżby to przez ten dziwny głos, który słyszę w głowie? Najbardziej niespodziewane było jednak to, że powoli podobały mi się te myśli. Coraz bardziej i bardziej. Uśmiechnąłem się do siebie. Matka wydzierała się na mnie, ale nie zwracałem na nią uwagi pogrążony w myślach. Czy to tak odczuwa się gniew? Nigdy nie doświadczyłem czegoś podobnego.

 

­- Nie, nikt o zdrowych zmysłach nie zrobiłby czegoś podobnego. Stoi mi na drodze? Ale do czego?

 

­- ᴡ ᴋᴏńᴄᴜ sɪę ᴢᴇ ᴍɴą ᴢɢᴏᴅᴢɪłᴇś. ʙʀᴀᴡᴏ. ɴᴏ ᴊᴀᴋ ᴛᴏ﹖ ᴅᴏ ᴡᴏʟɴᴏśᴄɪ.

 

- Do wolności? - spytałem.

 

­- ᴛᴀᴋ. ɢᴅʏ ᴊą ᴢᴀʙɪᴊᴇsᴢ ɴɪᴋᴛ ᴊᴜż ɴɪᴇ ʙęᴅᴢɪᴇ sɪę ɴᴀᴅ ᴛᴏʙą ᴘᴀsᴛᴡɪł ɪ ᴢɴęᴄᴀł. ʙęᴅᴢɪᴇsᴢ ᴍᴏ́ɢł ʀᴏʙɪć ᴛᴏ ᴄᴏ ᴄʜᴄᴇsᴢ. ᴡʏʙɪᴇʀᴀᴊ﹐ ᴀʟʙᴏ ᴀᴋᴛᴜᴀʟɴᴀ ᴡᴇɢᴇᴛᴀᴄᴊᴀ﹐ ᴀʟʙᴏ ɴᴏᴡᴇ żʏᴄɪᴇ.

 

- Ale zabijanie jest nielegalne.

 

­- ᴘɪᴇᴘʀᴢᴇɴɪᴇ. ᴛᴏ ᴄᴏ sɪę ᴛᴜᴛᴀᴊ ᴡʏᴘʀᴀᴡɪᴀ ᴛᴇż ᴛᴀᴋɪᴇ ᴊᴇsᴛ. ɪ ᴄᴏ﹖ ᴋᴛᴏś ᴄᴏś ᴢ ᴛʏᴍ ᴢʀᴏʙɪł﹖ ɴɪᴇ﹐ ɢᴏ́ᴡɴᴏ ᴢʀᴏʙɪʟɪ﹐ ᴛʏʟᴇ ᴄɪ ᴘᴏᴡɪᴇᴍ. ᴘᴏᴢᴀ ᴛʏᴍ ᴘʀᴢᴇᴢ ᴄᴀłᴇ ᴅᴏᴛʏᴄʜᴄᴢᴀsᴏᴡᴇ żʏᴄɪᴇ ʙʏłᴇś ᴅᴏʙʀʏ﹐ ᴍɪłʏ ɪ żʏᴄᴢʟɪᴡʏ. ɪ ᴄᴏ ᴢᴀ ᴛᴏ ᴅᴏsᴛᴀłᴇś﹖ ᴄᴏ ᴢ ᴛᴇɢᴏ ᴍᴀsᴢ﹖ ɴɪᴄ﹐ ᴊᴇsᴛᴇś ᴢᴀᴅᴇᴘᴛʏᴡᴀɴʏ ᴊᴀᴋ ʀᴏʙᴀᴋ﹐ ᴛʀᴀᴋᴛᴏᴡᴀɴʏ ɢᴏʀᴢᴇᴊ ɴɪż ᴘɪᴇs﹐ ᴘᴏɴɪżᴀɴʏ ɪ ᴋʀᴢʏᴡᴅᴢᴏɴʏ. ᴋᴏɴɪᴇᴄ ᴛᴇɢᴏ﹐ ᴄᴢᴀs ɴᴀ ᴢᴍɪᴀɴʏ. ᴡʏʙɪᴇʀᴀᴊ

 

To co mówił głos nabrało dla mnie sensu. Wszystko co stwierdził to prawda. W końcu przejrzałem na oczy. Jak ja mogłem tak żyć? Być tak traktowany, przez tych wszystkich, którzy nawet nie powinni zwać się ludźmi. W miarę jak sobie to uświadamiałem narastała we mnie wściekłość, złość. Czułem, że zaraz eksploduję.

 

­- Chcę wolności, nowego życia.

 

­- ᴍąᴅʀʏ ᴡʏʙᴏ́ʀ﹐ ᴀ ᴛᴇʀᴀᴢ ɪᴅź ɪ ᴢᴀʙɪᴊ ᴛą ᴘᴏᴅłą ᴅᴢɪᴡᴋę.

 

- Jak mam to zrobić?

 

­- sᴘᴏᴋᴏᴊɴɪᴇ﹐ ᴢɴᴀᴊᴅᴢɪᴇsᴢ sᴘᴏsᴏ́ʙ.

 

Opuścił mnie. Wróciłem do rzeczywistości. Matka skończyła wreszcie swoją tyradę.

­- A teraz idź zrobić mi kolację ty życiowa porażko - powiedziała władczo.

Ja ci dam kolację suko - pomyślałem. Wstałem ociężale i powlokłem się do kuchni. Zacząłem gotować. Na szczęście ręce miałem jako tako sprawne. Matka jak zwykle poszła szukać kolejnej flaszki. Kroiłem cebulę. Wziąłem do tego największy i najostrzejszy nóż.

-­ Mamo! - zawołałem.

­- Czego? - spytała zdenerwowana.

­- Chodź sprawdzić, czy wystarczy ci tyle cebuli do jajecznicy.

­- Nic nie potrafisz dobrze zrobić gamoniu! - ­warknęła.

W końcu podeszła do blatu i zerknęła na pokrojone warzywo.

W tym właśnie momencie wykorzystując ostatki swoich sił wziąłem zamach i wbiłem jej nóż w gardło. Wszedł tak głęboko, że koniec ostrza wystawał z drugiej strony. Popatrzyłem jej w oczy. Była zaszokowana, nie wiedziała co się dzieje, a ja patrzyłem jak ulatuje z niej życie. Zataczała się próbując jeszcze chwycić coś rękami. Odsunąłem się i przyglądałem temu spektaklowi. Podobał mi się. W końcu padła martwa, a wielka plama krwi naznaczyła podłogę.

Nie mogłem w to uwierzyć. Naprawdę nie żyła. Nareszcie będę panem swojego losu. Nikt mnie już nie skrzywdzi.

­- Jestem wolny! - krzyknąłem na całe mieszkanie.

 

­- ᴛᴀᴋ﹐ ᴊᴇsᴛᴇś. ᴛᴇʀᴀᴢ ᴛᴡᴏɪᴍ ᴋᴏʟᴇᴊɴʏᴍ ᴄᴇʟᴇᴍ ʙęᴅᴢɪᴇ ᴢᴇᴍsᴛᴀ.

 

Słysząc to uśmiechnąłem się od ucha do ucha.

 

Bartek zapomniał o tym, że to co wieczorem nazwał nonsensem stało się faktem.

Bowiem dziś przelano krew.

 

Shogun

Następne częściKrwawe słońce. Część 2. Zemsta.  

Średnia ocena: 4.4  Głosów: 8

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Kocwiaczek 3 miesiące temu
    Wytrzymały, wybuchnęli, mam nadzieję, chłopaki nie chłopcy, odpowiedz, ja bym dała dziwkę nie kreaturę ;). Poprawiłabym trochę przejście pomiędzy opisem Bartka, a jego drogą do domu. Coś na zasadzie: dzisiaj ja Bartek wracam z biblioteki itp. Pokombinuj. Czekam na ciąg dalszy :)
  • Shogun 3 miesiące temu
    Dziękuję za komentarz i wskazanie niedociągnięć oraz sugestie. Jeżeli chodzi o to przejście to popracuję nad nim. Również wydawało mi się takie jakby niedopasowane, ale nie miałem na nie pomysłu. Dziękuję również za to, że do mnie zajrzałaś :).
  • Kocwiaczek 3 miesiące temu
    Shogun nie ma za co;) zaglądam z miłą chęcią. Podoba mi się jak wypowiada się glosik w jego głowie. Pierwszy raz piszesz tekst z tak "ostrym" słownictwem i masz do tego smykałkę. Co do tzw. niedociągnięć - ja za każdym razem jak wstawiam rozdział znajduję kolejne błędy pomimo, że czytałam tekst wiele razy. Nieuniknione. Innym łatwiej jest coś wyłapać. Świeże oko ;)
  • Shogun 3 miesiące temu
    Kocwiaczek bardzo mi z tego powodu miło. Właśnie zastanawiałem się jak wyjdą te wstawki z wewnętrznym głosem. Cieszę się, że odebrałaś go pozytywnie. Co do słownictwa również miałem pewne obawy, bo nigdy jeszcze nie używałem go w tak "ostrym" wydaniu w żadnym tekście, więc rozmyślałem, czy się wpasuje i będzie, że tak powiem naturalny, a nie wymuszony. Co do błędów masz rację. Tyle razy przeczytałem ten tekst, i poświęciłem sporo czasu na poprawki, a mimo to znalazłaś kilka, za co jestem wdzięczny ;).
  • Dekaos Dondi 3 miesiące temu
    Szogunie→Z tym wewnętrznym głosem, to dobry pomysł. Ciekawy tekst. Niby taki konkretny... ale nie zupełnie. Dialogi też o.k.
     Bartek ma tylko szesnaście lat, a jakże już doświadczony przez życie→chyba teraźniejszy, bardziej pasuje do dalszych zdań.
        ''Jak to ja Bartek człowiek z zamiłowanie do nauki i książek miałem w zwyczaju wracałem właśnie z biblioteki''→coś tu nie pasi:)
    Duże litery trochę źle się czyta. Lepiej inne czcionki jak już→Cʜᴏᴄɪᴀżʙʏ ᴛᴀᴋɪᴇ
    No i lepsze pauzy w dialogach – –– :)→Pozdrawiam:)→5
    P.S→Znowu skojarzenie z dwoma moimi:)
  • Shogun 3 miesiące temu
    Dekaos Dondi dziękuję za twoją opinię. Mi również coś nie pasowało w tych dwóch zdaniach, a co do dużych liter, to masz racje, powinienem użyć innej czcionki. Właśnie, te pauzy. Jeszcze, że tak powiem nie umiem ich właściwie stosować, ale mam nadzieję, iż się w końcu nauczę. Aż jestem ciekawy, jakie twoje teksty przyszły ci do głowy :). Dziękuję za wszystkie sugestie.
    Pozdrawiam :).
  • Dekaos Dondi 3 miesiące temu
    Shogunie→ Gdyby co, to nie wszystkie czcionki są widoczne na telefonie.
    Lepiej sprawdzić i wybierać takie, gdzie polskie znaki, się mało różnią.
    W zasadzie wszystko piszę na kompie. Półpauzy u mnie→prawy alt i znak→minus.
    Skojarzenie to jeno w pewnych aspektach→Umysł Matki / Wewnętrzne Rozterki:)
  • Shogun 3 miesiące temu
    Dekaos Dondi dziękuję za rady, pomogą jak nic. W wolnej chwili rzucę okiem na twoje teksty :).
  • Shogun 3 miesiące temu
    Dekaos Dondi próbowałem wprowadzić te zmiany z półpauzą i czcionką, o którym mówiłeś, ale mi się nie udało. Nie wiem o co chodzi. Wprowadziłem zmiany normalnie w wordzie na kompie i wszystko było w porządku. Potem dodałem tak zmieniony tekst do edytora na portalu i bum, półpauzy całkowicie zniknęły, a czcionka wcale się nie zmieniła. Nie wiem, tak jakby edytor nie odczytał tych zmian, czy coś. Dlatego zostawiłem tak jak było, czyli ze zwykłymi łącznikami i dużymi literami.
  • Infernus 3 miesiące temu
    Ciężki los zgotowałeś chłopakowi. Ile można cierpieć? W końcu tama musi puścić. Z głosami w głowie fajna sprawa, tylko nie wielkimi literami. Utrudnia czytanie i wygląda jak wygląda. Może wystarczyło wstawić cudzysłów, nie wiem. Po powrocie Bartka do domu zabrakło konsekwencji jego stanu - myślę, że powinien przynajmniej chcieć się ogarnąć, zmyć z siebie krew, czy coś...

    "Jak to ja Bartek człowiek z zamiłowanie do nauki i książek miałem w zwyczaju wracałem właśnie z biblioteki." /cos tu nie gra.

    "Podźwignąłem się z trudem sycząc przy tym z bólu. " /"podźwignąłem"?

    "- Nie ma za co. Uważaj na niego następnym razem, oraz na tych chłopaków." /oraz tu jakoś nie pasuje.

    "- Ale zabijanie jest nielegalne i niemoralne - powiedziałem w myślach mając jeszcze resztki uporu" / jakoś zatrzymałem się na tym "nielegalne".

    "Ja ci dam kolację suko - pomyślałem sobie." / wystarczy "pomyślałem."

    Chyba.
  • Shogun 3 miesiące temu
    Dziękuję za komentarz. O niektórych niedociągnięciach już wiem, ale nie zdążyłem jeszcze wprowadzić poprawek. Mimo wszystko dziękuję, że je wpisałeś i podałeś kilka sugestii. Uwzględnie je. Co do konsekwencji, przyznam, że tak miało być. Chodzi o to, że matka nie przejmuje się tym jak on wygląda i czy jest ogarnięty, czy nie. Ma iść robić kolację i tyle. To jest dla niej najważniejsze, a nie syn. Taki miałem zamysł.
    Pozdrawiam :)
  • sisi55 3 miesiące temu
    To wszystko dzieje się za szybko. Taki głos nie pojawia się tak po prostu tylko rośnie z każdym dniem. Charakter chłopaka zmienił się drastycznie w ciągu paru godzin i jego reakcja na martwe ciało była dosyć dziwna bo ,,uśmiechnął się od ucha do ucha". Dodałbym więcej szczegółów przy zabijaniu alkoholiczki bo w sumie jest to najciekawsza scena, a krótka.
  • Shogun 3 miesiące temu
    Dziękuję za opinię. Może się tak wydawać, ale tak miało być. Chodzi o to, że chłopak od zawsze był dobry, no jak aniołek. Przez ponad dziesięć lat nic nie narzekał na swoją sytuację. Wydawało się, że wszystko jest w porządku, lecz tak naprawdę złość w nim narastała i narastała przez te wszystkie lata. Nie zdawał sobie z tego sprawy. W końcu zaowocowało to powstaniem drugiej osobowości, która się przebudziła i spowodowała eksplozję, bo tak naprawdę nasz bohater był chodzącą bombą zegarową. Dlatego też, wszystko potoczyło się tak szybko. Mam nadzieję, że dobrze to wyjaśniłem, choć szanuję Twoje zdanie :). Co do zabijania matki, racja mógłbym dodać tam więcej szczegółów i bardziej rozbudować tą scenę.
    Pozdrawiam :).
  • Dekaos Dondi 3 miesiące temu
    Hmm→Trudno mi rzec, bo działam od początku na→LibreOfficeWriter
    Ƙɾաɑաҽ Տłօńϲҽ 
    https://www.messletters.com/pl/ → stąd biorę czcionki →ta np →Cute v3
  • Shogun 3 miesiące temu
    Rozumiem. Ja działam na OpenOffice Writer. No nic, będę musiał pokombinować. Na razie zostawię tekst taki jaki jest. Dziękuję za link. Sprawdziłem, naprawdę fajna stronka :).
  • AtamanRozhovorny 2 miesiące temu
    Cóż... Fajny tekst, ciekawy pomysł. Jest trochę błędów w zapisie i żeby rozczytać te głosy w głowie naprawdę trzeba się wysilić. Pomysł z nimi super, ale niepotrzebnie tak fikuśna czcionka. Mimo wszystko opowiadanie z dużym potencjałem.
  • Shogun 2 miesiące temu
    Dziękuję uprzejmie. Cóż, były głosy aby zastąpić duże litery taką fikuśną czcionką, ale może rzeczywiście jest aż nazbyt fikuśną. Za niedługo będę powracał do tego opowiadania, gdyż w końcu czas pozwoli mi na napisanie drugiej części. Wtedy też przejrzę dokładnie część pierwszą. Dziękuję za odwiedziny i poświęcony czas.
    Pozdrawiam :).
  • AtamanRozhovorny 2 miesiące temu
    Shogun nie ma za co, cieszę się, że tu trafiłem :) a do głosów można zastosować zwykłą kursywę, wielkie litery faktycznie też nie są dobrym pomysłem.
  • Shogun 2 miesiące temu
    AtamanRozhovorny dziękuję za radę. Zastosowanie kursywy to bardzo dobry pomysł. Cieszę się, że jesteś zadowolony i skromnie zapraszam do zapoznania się z resztą moich tekstów :).
  • AtamanRozhovorny 2 miesiące temu
    Shogun chętnie się rozejrzę. Zapraszam również do siebie jeśli jeszcze nie zaglądałeś :)
  • Shogun 2 miesiące temu
    AtamanRozhovorny a zajrzę, zajrzę, bardzo chętnie :)
  • AtamanRozhovorny 2 miesiące temu
    Shogun super, w takim razie czekam na odzew u mnie :)
  • Raven18 2 miesiące temu
    Bardzo ciekawy początek, mam nadzieję, że chłopak rozpęta prawdziwe piekło ... aż mi się Joker przypomniał :D
    Co do liter GŁOSU - faktycznie, najlepiej będzie jeśli napiszesz to zwykłą czcionką, tylko na przykład kursywą i wielkimi literami. Przyznam szczerze, że nie wszystko byłem w stanie rozczytać (ale to może dlatego, że jestem debilem :D) ale sens zrozumiałem.
    Czekam na drugą część, pozdrawiam!
  • Shogun 2 miesiące temu
    Nie no, teraz jak tak patrzę, to rzeczywiście trudno to przeczytać, a już zwłaszcza na telefonie. Będzie do poprawki. Hmm, no kto wie, będę myślał nad koncepcją i zobaczymy co się w dalszym ciągu z tego rozwinie :).
    Również pozdrawiam ;).
  • Dekaos Dondi 2 miesiące temu
    Tak z koma zerkłem:) →    Mᴏżᴇ ᴛᴀᴋᴀ ᴄᴢᴄɪᴏɴᴋᴀ ʙʏ ᴘᴀsᴏᴡᴀłᴀ →1.Lower Upper Light          https://www.messletters.com/pl/
    Ta faktycznie trochę trudna do zerkania:)
  • Shogun 2 miesiące temu
    Dekaos Dondi dziękuję serdecznie, będzie pasować jak ulał. Bardzo ułatwiłeś mi zadanie, gdyż miałem mały dylemat związany z tą czcionką.
    Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam ;).
  • Dekaos Dondi 2 miesiące temu
    Trochę się rozjechało:))
  • AtamanRozhovorny 2 miesiące temu
    No i teraz da się "po ludzku" rozczytać głosy :D
  • Shogun 2 miesiące temu
    Właśnie niedawno zmieniłem. Cieszę się, że nie ma już z tym problemu :D.
  • Dekaos Dondi 2 miesiące temu
    Shogunie→Mógłbyś jeszcze podmienić z normalnej czcionki→ó→niżej kreska→oraz: j→lepiej widać.
    I przybliżyć przecinki i pytajniki. To jeno sugestia:)
  • Shogun 2 miesiące temu
    Dekaos Dondi właśnie się nad tym zastanawiałem, bo też mi trochę tak niezbyt wyglądało. Teraz wiem, że lepiej zmienić. Dziękuję za sugestię. W wolnej chwili poprawię :).
  • pasja 4 dni temu
    Jak często losy pokrzyżują drogi. Z dobrego człowieka potrafi zrobić się bestia i odwrotnie. To nie horror to gra naszymi uczuciami. naszym wnętrzem, które wybucha, bo już nie może poradzić sobie z zewnętrzem. To istnienie w istnieniu się budzi i dokonuje zbrodni, dokonuje sadu nad złem robiąc zło. Coś w nas pęka i juz nie potrafimy inaczej funkcjonować.
    Słyszenie głosów czy urojenia, wynikają właśnie z dysfunkcji naszego mózgu. Coraz więcej wiadomości dochodzi do niego i nie możemy pomieścić. Wybuchamy: Albo w ciszy zapadamy w depresję, albo stajemy się zabójczym umysłem; przełącznik pomiędzy wyspą i korą czołową przestaje funkcjonować normalnie.
    Urojenia to zaburzenie myślenia i w tym przypadku bohater błędnie postrzega rzeczywistość i tworzy wokól siebie cały system niewzruszonych, mocnych przekonań bez oparcia w rzeczywistości. Przypadek nadaje się do leczenia.
    Dobrze zaczęta opowieść z pogranicza horroru, ale czy na pewno? Bohater jest bardzo elokwentny i dlatego jego inteligencja zaburza tok myślenia. Wiemy, ze pośród zabójczych umysłów tacy ludzie są najliczniejsi. Czy stając w tym szeregu będzie szczęśliwszy?
  • Shogun 4 dni temu
    Dokładnie tak. Strzeście się gniewu cierpliwych, jak to mówią. Prawda, bodźców było multum, zwłaszcza tych negatywnych, które w końcu przelały czarę goryczy. Rozlała się ona po umyśle bohatera z całą mocą i zmieniła go nie do poznania.
    Racja, to gra uczuciami, wnętrzem człowieka, ale czy to właśnie nie jest prawdziwy horror?
    Bardzo ciekawa analiza, od strony funkcjonowania naszego mózgu. Całkowicie się zgodzę. Bohater jest inteligentny, czego na pierwszy rzut oka może nie widać, a wiadomo, że z inteligentnymi najtrudniej, gdyż tworzą w swoich umysłach inną rzeczywistość, którą uważają za słuszną, do której realizacji dążą. I zazwyczaj na wszystko mają odpowiedź.
    Czy stając w szeregu zabójczych umysłów będzie szczęśliwy? Kto wie? Jak wiadomo, w szaleństwie łatwo się zatracić.
    Dziękuję, że zajrzałaś do mojego dość dawno tekstu oraz za świetny komentarz ;D
    Pozdrawiam ;)
  • Akwadar 4 dni temu
    Przeczytałem.
    Warsztat... warto nad nim popracować. Fabuła... idę do następnej części.
  • Shogun 4 dni temu
    Dzięki, że wpadłeś. No, nad warsztatem pracować trzeba, nie ma co :) A fabuła, no trochę się tam dzieje w drugiej części :D

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania