Poprzednie częściKsiężniczka Isena Spotkanie pierwsze  

Księżniczka Isena - Gondor

Tego ranka zaspała. Zaspał cały dom. Czarodzieje szykowali się do odjazdu, zabierając ze sobą nowe adeptki. A tymczasem Saruman zaangażował cała służbę do poszukiwań. Jeden z gości zgubił jakiś klejnot i trzeba go było odnaleźć.

- Cenne to było? - pytała Isena gorliwie przewracając w pralni poszwy.

- Drobiazg, pamiątka jakaś ,ale wstyd. No nic, popatrzę wieczorem w gwiazdy , powinienem go zobaczyc- powiedział Saruman, zaprzeczając sam sobie , bo mocy drobnego nie magicznego klejnotu nie można było dostrzec w gwiazdach.

Kilku troli z narzędziami weszło opukiwać podłogę w którejś z sypialni. A ona zamiotla kupkę martwych mrówek w tym miejscu infirmeri, na którym stłukł się słoik. Teraz nie mogła o tym myśleć.

Podobnie jak o śnie nie śnie który miała nad ranem. Obudziły ja dzwieki na dziedzińcu. Podjazd szykował się do drogi. Prowadził go Athenor, najbardziej zaufany sługa mistrza. Nawet lubiła tego spokojnego , milczącego i dokładnego rycerze. Nie zaczepiał dziewcząt i nigdy nie widziała go pijanego. Teraz ze zwykłą sobie starannością pomagał wsiąść na konia wyraźnie osłabionemu Gandalfowi. Pomyslala że nie zdąży przebiec przez wszystkie schody i korytarze by oddać mu pierścień , po czym bezładnie upadła na łóżko.

 

Isena ciekawa była swojej nominacji. Mogła to być zarówno wioska podobną do tej z której pochodziła jak i jakiś dwór. Podczas szkolenia dziewczęta uczyły się nawzajem sposobów życia w każdym z tych środowisk. Ciekawe, gdzie pośle ja, dziewczynę z ubogiej wioski, ale najlepsza uczennice, która jednak nie uległa jego urokowi.

Mistrz wesela ja dopiero popołudniu. Dostrzegła zwój dokumentów, pudło z biżuterią, i kluczyk od szaf na piętrze. A więc jakiś dwór, bo tam przechowywano dworskie suknie.

- Spakujesz sobie wyprawę dla skromnej szlachcianki. Kolia i kolczyki są moje, bransoletę możesz sobie zatrzymać.

- Nie jestem szlachcianką - powiedziała pytającym tonem.

- Masz wuja w Gondorze. Pamiętaj odwiedzać go regularnie, potrzebuje stałych dostaw tego białego proszku.

Gondor! Jedzie do Gondoru! Na królewski dwór! To brzmi jak bajka. Był sobie król, i miał dwóch synów. Piękne królestwo zielonych łąk i bujnych lasów. Zdrowych poddanych. Na co tam ona?

Rozumiała że otrzymała zadanie którego szczegóły pozna później. Saruman robił za darmo wiele, zwłaszcza dla ubogich utalentowanych dziewcząt. Bo nie robił niczego na darmo.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania