Poprzednie częściLawrence...  

Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Lawrence...[Historia rozbudowana]

[OD AUTORA]

[Cieszę się, że pierwotna historia się podobała, dzięki temu postanowiłem napisać dość alternatywną wersję, mając nadzieję, że się wam spodoba.]

 

Po szkole spotkało się dwóch znajomych.

- Ej! słyszałeś może o gościu o zwanym Lawrence?

- L-Lorenc? - Zastanowił się na chwilę - to chyba nie jest polskie imię, prawda?

- Właśnie nikt do końca nie wie jakiego jest pochodzenia ani jak powinno się to pisać, jedni są pewni, że imię to pochodzi z Anglii, a jeszcze inni twierdzą, że jest ono z Włoszech...Równie dobrze może być to nazwisko - dodał.

- Więc możliwie jest to kobieta...

- Tak, ale nie jest to ważne, przyjmijmy, że jest to facet....

 

Jakiś czas po śmierci swoich rodziców, Lawrence wprowadził się do małego mieszkania położonego na przedmieściach Warszawy, okolica wydawała się zawsze być ponura, a niebo pokryte szarością. W okolicy znajdował się opuszczony plac zabaw, który miał - na życzenie mieszkańców osiedla - wkrótce zostać zastąpiony przez park na poczet planu rozbudowy miasta, dzieci w okolicy było niewiele więc nikt nie stawiał sprzeciwu, nawet Lawrence, który większość wolnego od pracy czasu, spędzał oglądając telewizję oraz okazjonalnie relaksując się poprzez granie na komputerze z puszką zimnego piwa...

Każdy dzień jego marnej egzystencji wyglądał dokładnie tak sam; oglądał te same programy telewizyjne i włączał wiadomości o za dziesięć siódma aby zobaczyć, czy wydarzyło się coś nowego. Na darmo. W wiadomościach ten sam facet w tej samej ciemnej marynarce prowadził wywiad z ludźmi mieszkającymi obok miejsca popełnienia zbrodni. Ów zbrodnią były morderstwa, a konkretnie - Zabójstwa z użyciem noża, ponoć jakiś nożownik grasował w okolicach centrum miasta mordował losowe osoby w ich własnych domach, zostawiając podziurawione niczym ser szwajcarski ciała aby mogły się one z czasem rozłożyć i zgnić, pozostawiając okropny fetor...

W wiadomościach pojawiła jedna kobieta, której sąsiad został niedawno znaleziony martwy.

- Nie wiem co się stało...-powiedziała - chodziłam do niego codziennie, nosząc m-mu jedzenie b-bo sam nie był o siłach nawet się ruszyć ! Mówiłam, rzuć gościu chlanie! Wykończy cię ono! Dziś rano wchodzę i w....

Lawrence dopił piwo i odsunął się od kanapy, zrobił krótką rozgrzewkę aby poprawić krążenie po długim siedzeniu przed ekranem komputera, wiedział, że długie pozostanie w bezruchu może mieć fatalne w skutkach konsekwencje...

- Że też ktoś może być na tyle pojebany aby robić coś takiego... - Powiedział Lawrence, słuchając wiadomości.

Poszedł do lodówki, lecz w środku nie było nic, a pogoda raczej nie pozwalała mu na udanie się do sklepów, które leżały kilkanaście kilometrów od jego mieszkania.

- Morderca dalej nie jest uchwycony, miejska policja położy wsze---wypowiedź prezentera przerwana została wyłączeniem się telewizora, nastąpiła najpewniej awaria prądu ponieważ w całym mieszkaniu zapanowały grobowe ciemności ... W chwilach takich jak te zastanawiał się jak dobrze zna dom, w którym przebywa cały ten czas...

Lawrence postanowił zejść do piwnicy by zobaczyć czy generator nie uległ uszkodzeniu, żeby to zrobić musiał wyjść na zewnątrz i otworzyć drzwi, które do niej prowadziły.

Pożałował niemalże natychmiast, mocna bryza przeszyła jego ciało tak mocno, że myślał, że znajdował się pośrodku prawdziwego huraganu, uczucie to trwało dobre kilka sekund, ale jego ciało odebrało to jakby był na zewnątrz przez dobry kwadrans jak nie więcej.

Drzwi do piwnicy otworzyły się z głośnym piskiem, który niemalże perfekcyjnie zgrał się z bębnieniem deszczu. Lawrence myślał nad wymianą zamka, bo ten pisk rył mu w głowie niemiłosiernie, ale czy to brak chęci, czy lenistwo mu na to nie pozwalały.

- Ciemno... - to było pierwsze o czym pomyślał, gdy zszedł kilka stopni w dół, pomieszczenie było rzeczywiście eterycznie ciemne, jedynym źródłem światła były wciąż otwarte drzwi wyjściowe piwnicy - ostatnia szansa aby zawrócić - pomyślał, ale ostatecznie zszedł głębiej...

Nagle nastała światłość

Ding...

Ding...

Dong!

Dzwonek zadzwonił tak głośno, że wyrwało go to ze snu, otworzywszy drzwi, zobaczył otyłą kobietę, która stała tuż przed nim...

- Pani Kirsh! Co panią sprowadza? - Powiedział entuzjastycznie...

- Wczorajsza burza wywaliła panu prąd - Powiedziała spuszczając wzrok - Myślałam, że wpadnę i zapytam się czy nic nie uległo zniszczeniu -dodała.

- Ależ nic, a nic - odparł robiąc nieokreślony gest dłonią - Wpadnie pani na chwilę! Dopiero co wstawiłem wodę na herbatę, mam też ciastka! - Powiedział, a ona weszła...

Drzwi się zatrzasnęły i on wyciągną nóż...

Padł przeraźliwie głośny krzyk.

 

Ci sami szkolni znajomi spotkali się ponownie po szkole.

- I co było dalej? - Spytał młodszy z nich...

- "Dalej"?

- No wiesz z tym Lar-cem?

- LAWRENCE'M, nie wiem, historia tak się urywa i chyba nigdy się nie dowiemy jak się skończyła...

Obaj zauważyli, że przy czyimś domu zatrzymał się radiowóz policyjny, jego drzwi się otworzyły i z samochodu wyszedł szczupły policjant w wieku dwudziestu-paru lat, podszedł on do drzwi i zadzwonił...

Ding...

Ding...

Dong...

- Pani Kirsh? Dostałem od pani telefon ze zgłoszeniem popełnienia przestępstwa...

- Ach tak - Zawołała ze smutkiem - Chodzi o mojego sąsiada, niech pan wejdzie....

Policjant wszedł do środka i wędrował prosto przez szereg pokoi, aż zatrzymał się widząc szkarłatną ciecz...

- Jezu Chryste, co się tu stało?!

-Nie wiem co się stało...-powiedziała - chodziłam do niego codziennie, nosząc m-mu jedzenie b-bo sam nie był o siłach nawet się ruszyć ! Mówiłam, rzuć gościu chlanie! Wykończy cię ono! Dziś rano wchodzę i w....- Skończyła wyciągając nóż....

 

Następnego dnia w wiadomościach o godzinie za dziesięć siódmej poproszą kolejną osobę do wywiadu, a wiadomości skończą słowami: Morderca dalej nie jest uchwycony, miejska policja dołoży wszelkich starań aby w państwa domach nie było czuć strachu...

 

I powiedz, jak tu można być aż tak pojebanym?

Średnia ocena: 3.3  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Shogun 3 miesiące temu
    Ej! słyszałeś może o gościu o zwanym Lawrence? - Bez o

    Więc możliwie jest to kobieta... - Więc możliwe, że jest to kobieta

    przez park na poczet planu rozbudowy miasta, - tutaj po słowie miasta postawiłbym przecinek

    tak sam; - tak samo

    policja położy wsze--- - moim zdaniem lepiej pasowałoby słowo dołoży

    że myślał, że znajdował - powtórzenie że. Mogłoby być na przykład tak – że myślał, iż znajdował

    To tylko takie drobne niedokładności, które zauważyłem.
    Poza tym tekst bardzo mi się podoba, tak samo jak pierwsza wersja. Lubię takie niejednoznaczne historie oraz zwroty wydarzeń. Ode mnie 5.
    Pozdrawiam :)
  • DEMONul1234 3 miesiące temu
    Dziękuję za komentarz i wytknięcie mi tych niedoskonałości...chciałbym wiedzieć, która wersja spodobała ci się i dlaczego, jeśli to nie problem to poprosiłbym o odpowiedź :-)
    Co do historii, lubię jak są dwuznaczne oraz zawierają jakiś twist na końcu, taki już jestem.
  • Shogun 3 miesiące temu
    DEMONul1234 nie ma problemu, na odpowiedź zawsze możesz liczyć ;). Hmm, gdybym miał wybrać, która wersja mi się bardziej podoba, to mimo wszystko byłaby to pierwsza. Dlatego, że był tam motyw z tą ciemną postacią, a wręcz uwielbiam w opowiadaniach nadprzyrodzone elementy, jakieś opętania, szaleństwa, urojenia. Z tego powodu pierwsza wersja bardziej mi się podoba, nie ujmując oczywiście nic drugiej wersji.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania