LBnP 30 - Doppelganger

[D]Pomysł do dalszego rozwinięcia.

Tytuł opowiadania: Slasher Show

Kategoria: slasher, duchy, demony, reality show

 

Piątek. Zbliżała się godzina dwudziesta druga, na zewnątrz panował mrok. Jedynie szczury dreptały po ulicach miasta, zmierzając od jednego kosza na śmieci do drugiego, po drodze przeszukując niedbale rzucone zielone i niebieskie worki. W domach zapaliły się światła lamp i żyrandoli - życie o tej godzinie nigdy nie zasypiało. Wielu (szczęśliwych posiadaczy kablówki) włączyło odbiornik, ustawiając, jak co tydzień, na kanatle TVSS.

Najwyższy wieżowiec, ósme piętro z widokiem na park. Mieszkanie numer pięćdziesiąt sześć.

- Ej, zaczęło się już? – zapytał chłopak, grzebiąc w lodówce.

- Za minutkę – odpowiedziała dziewczyna, siedząca na kanapie. – Weź mi te serowe chrupki – dodała.

Tak zaczynał się piątkowy seans ze Slasher Show – podbijającym serca widzów programem, w którym uczestnicy umierali dla uciechy masy, wpatrzonej w ekran bez cienia refleksji.

Ludzie, brzmi dumie. Homo sapiens – człowiek rozumny. Tylko czy w parze z rozumem nie kroczy również okrucieństwo? Trudno zaprzeczyć. Istnieje nieformalne, nieoficjalne, nierozerwalne połączenie dobra i zła. Jedno bez drugiego egzystować nie może, choćby chciało. Harmonia istnieje tylko wtedy, gdy szala równowagi układa się w poziomie.

Slasher Show nie był czystym złem. Ciężko mówić, że program jest zły, skoro oglądalność każdego piątku, podnosiła słupek coraz wyżej. Slasher Show bazował na tym, co ludzie lubili oglądać, ale głośno o tym nie mówili. Zaszyci w domach, bez niewygodnych pytań i wytykania palcami, z uśmiechem na twarzach włączali telewizory przed dwudziestą drugą w każdy piątek. Czy powinni się wstydzić, że czasem kibicowali uczestnikom, a czasem trzymali kciuki za oprawcę?

Dylemat współczesnego świata.

 

Na ekranach pojawiło się nowocześnie udekorowane studio, w nieco futurystycznym stylu - jasne w delikatnych odcieniach czerwieni. Zgromadzona widownia zaczęła klaskać, gdy obok białego skórzanego fotela, pojawił się ubrany w dystyngowany garnitur Erhard Tremblay, cieszący się ogromną sympatią widzów. Uraczył zebranych szerokim uśmiechem, nachalnie eksponującym nasunięte na zęby porcelanowe licówki, które kontrastowały z oliwkową cerą mężczyzny. Dłuższe ciemne włosy miał zaczesane na gładko i spięte w krótką kitkę, tuż u nasady szyi, a błękitne oczy przysłaniały okrągłe okulary zerówki. Erhard roztapiał serca fanek nienaganną prezencją.

Na moment zapadła cisza.

- Witam wszystkich zgromadzonych w studiu – zaczął i ponownie uśmiechnął się – oraz przed telewizorami. Rozpoczynamy Slasher Show!

Rozniosły się gromkie brawa i wiwaty.

- W zeszłym tygodniu zostały wylosowane uczestniczki z drużyny czarnej – rozpoczął Erhard. – Dziś jedna z nich będzie toczyć walkę o życie. Czy jesteście ciekawi na kogo padnie?

- Tak! – odparła jednogłośnie widownia.

- Zapraszam, chodźcie tu do nas: Marianna, Lucy i Emma!

Dziewczyny, ubrane w ciemne damskie kombinezony, usiadły na połyskujących czerwonych krzesłach naprzeciwko nieprzerwanie uśmiechającego się prowadzącego. W tej perspektywie wyglądały jak Aniołki Charliego: brunetka, blondynka i ruda. Każda miała swój powód, aby wziąć udział w kontrowersyjnym programie, ale wszystkie powody łączył jednej spójnik – pieniądze.

- Boicie się? – zapytał Erhard, patrząc przenikliwie.

- I to jeszcze jak! – odpowiedziała żywiołowo jedna z uczestniczek.

Ognistowłosa Emma, tak ją zwali, była pozytywnie nakręcona i gotowa do działania. W przeciwieństwie do pozostałych dziewczyn, one miały zdecydowanie mniej do powiedzenia i o wiele więcej negatywnych emocji nimi targało. Przerażone, przełykały co jakiś czas zbierającą się gęstą ślinę.

 

Rozpoczęło się losowanie, która z uczestniczek dziś zginie? Lucy i Emma już dzierżyły koperty zalakowane czerwonym woskiem.

- Marianno – odezwał się Erhard.

Prowadzący wyrwał dziewczynę z letargu. Spojrzała na niego niepewnie, wzrokiem pytającym – to już? Ciężar obaw opadł jej na ramiona. Co ja tu robię? – zastanawiała się.

- To twoja koperta. – oznajmił brunetce.

Odebrała przedmiot. Ręce mimowolnie drżały.

- Jesteście gotowe? – zapytał.

Przytaknęły.

– Otwórzcie koperty.

Emma pierwsza zerwała wosk i wyciągnęła białą kartkę. Grymas niezadowolenia pojawił się na jej twarzy. Następnie Lucy pokazała publiczności taką samą czystą kartkę, na której widok odczuła ulgę, w końcu się uśmiechnęła. Marianna już wiedziała, to ona miała czerwony skrawek papieru, czyli karnet do gry w życie. Wysunęła z koperty szkarłatny prostokąt, prezentując go widzom jak relikwie świętego.

- I mamy zwycięzcę! – zawołała Erhard, unosząc rękę dziewczyny, jakby wygrała walkę w ringu.

- Losowanie! losowanie! – krzyczała widownia.

 

Koła fortuny znajdowały się przed Marianną, tuż na wyciągnięcie ręki. Pośpiesznie spojrzała na oba przedmioty, czytając półszeptem: Żniwiarz, Piroman z Abaulley, Nocny tropiciel, Martwiec, cmentarz, fabryka, więzienie, chata w górach…

- Kilka słów wyjaśnienia – powiedział Erhard. – Dla wszystkich nowych widzów, to jest Slasher Show – show, w którym można zginąć! Uczestnicy losują miejsce i oprawcę, z którym będą musieli się zmierzyć, przegrana oznacza odejście z show. Za pomocą środków farmakologicznych, patentowany produkt firmy Inatio, uczestnik wprowadzany jest do wykreowanego świata Alteriorbe, a technologicznie zaawansowana aparatura umożliwi nam śledzenie poczynań gracza. Tym, co budzi najwięcej kontrowersji wokół programu, jest fakt, że uczestnicy odczuwają realny ból. Żaden grymas, żaden jęk nie jest wytworem wyobraźni, to boli naprawdę! Ludzie o słabych nerwach proszeni są o wyjście.

W czasie przemówienia Erharda, Marianna podeszła bliżej koła opisanego, jako „miejsce akcji” i zakręciła. Przyjemny stukot wypełnił salę.

- I mamy to! – zawołał prowadzący. – Opuszczone miasto nocą.

Dziewczyna obróciła się delikatnie w lewą stronę, patrząc niepewnie na koło „oprawca”. Nieco drżącą ręką chwyciła za jego brzeg i ponownie zakręciła. Tym razem stukot nie brzmiał tak przyjemnie, jak przed momentem. Przed oczami wirowały Mariannie różne nazwy, w końcu przymknęła powieki.

Stukot ustał.

- I mamy to! – zawołał kolejny raz. – Nowość na naszym kole.

Nowość? – otworzyła oczy, spojrzała na nazwę wskazaną przez trójkątny wskaźnik. Pobladła.

- Doppelganger!

Widownia wzniosła okrzyki i oklaski. Hałas wypełnił całe studio jak tętent końskiego galopu.

- Masz ciężki orzech do zgryzienia – oznajmił Erhard. – Doppelganger, zły bliźniak, podwójny wędrowiec. Mówią, że spotkanie swojego sobowtóra zwiastuje rychłą śmierć! Jak będzie w twoim przypadku?

- Fortuna nie była dla mnie łaskawa – odpowiedziała Marianna, sztucznie uśmiechając się do prowadzącego.

Jak to możliwe? Taki zbieg okoliczności? – pomyślała. Do studia weszła wysoka kobieta ubrana w lekarski uniform. Długie nogi, talia osy, sztuczne piersi, usta, nos i rzęsy, a ciemne włosy zaplecione miała w gruby warkocza – prezentowała się fenomenalnie. W dłoniach trzymała ankietę i długopis.

- Witam cię w naszej grze – zwróciła się do Marianny. – Jestem Eleonora, będę wprowadzać cię w fazę snu rzeczywistego i monitorować w czasie aktywnej gry w Alteriorbe.

Każdemu z uczestnikowi przydzielano technicznego, czyli osobę, która od rozpoczęcia po zakończenie gry, odpowiadała za poprawny jej przebieg i stan fizyczny oraz psychiczny fałszywie śniącego.

- Rozpoczynamy grę! – zawołał Erhard.

 

Wraz z Eleonorą Marianna udała się do przygotowanego sterylnego pomieszczenia na tyłach studia nagraniowego. Jasne neonowe oświetlenie i zapach leków od razu przywodziły na myśl szpitalną salę operacyjną. Wyraźnie skrępowana usiadła na łóżku. Niespokojnie rozglądała się po białych ścianach bez okien.

- Przeprowadzę krótka ankietę – oznajmiła kobieta. – Imię i nazwisko?

- Marianna Birkin.

- Data urodzenia?

- Dwunasty lutego dziewięćdziesiątego drugiego.

- Imiona rodziców?

- Martha i James.

- Panieńskie imię matki?

- Shelby.

- Nałogi: papierosy, alkohol, narkotyki?

- Nie.

- Przewlekłe choroby, leki na stałe?

- Nie.

- Uczulenie na środki farmakologiczne?

- Nie.

- Wyrażasz zgodę na wprowadzenie cię w fazę snu rzeczywistego?

- Tak.

- Wyrażasz zgodę na niesterowany przebieg gry?

- Tak.

- Podpisz w tych dwóch miejscach. – Eleonora wskazała palcem na wykropkowane pola. – Z gry możesz zrezygnować w każdym momencie, krzycząc wyraźnie „koniec gry”.

Kobieta podeszła do oszklonej lodówki i sięgnęła po butelkę opisaną „Doppelganger”. Potrząsnęła nią energicznie, a bezbarwny płyn stał się wściekle fioletowy. Wbiła igłę przez gumowe wieczko i nabrała półtora mililitra środka.

Marianna położyła się na łóżku, głowę oparła o miękki zagłówek, ale nie czuła się komfortowo. Nie spojrzała na wbijającą się w skórkę igłę. Zawartość strzykawki opróżniła się momentalnie, a piekący ból pojawił się w miejscu ukłucia. Następnie Eleonora rozprowadziła zimny żel, mający wzmocnić przewodnictwo bioelektryczne, na skroniach oraz środku czoła Marianny i nałożyła czepek z elektrodami, rejestrującymi fale alfa, beta, theta, gamma.

Wszystkie obawy dziewczyny nagle się rozpłynęły. Zasnęła.

 

Obudził ją intensywny zapach. Smród gnijących resztek, zalegających w koszu od wielu dni, momentalnie ocucił oszołomioną Mariannę. Niechętnie przypomniała sobie gdzie jest i co ma zrobić. Opuszczone miasto nocą, które wylosowała na kole fortuny, było oświetlone raptem kilkoma lampami, rzucającymi mętne światło na puste ulice. Dziewczynie towarzyszył jedynie szum much, unoszących się nad koszem, brzmiący jak źle nastrojone radio, oraz łupiące w klatce serce.

Bała się. Nie wiedziała czego się spodziewać ani tym bardziej, w którą stronę ma pójść. Stała w tym samym miejscu od dobrych piętnastu minut aż poczuła nieprzyjemne mrowienie. Muszę się ruszyć – pomyślała, masując ramię. Szła blisko budynków, omijając otwartą przestrzeń. Co jakiś czas zaglądała zlęknionym wzrokiem przez witryny do wnętrz sklepów, upewniając się, że nikogo tam nie ma. Ale kogo miała się obawiać? Siebie?

Doszła do skrzyżowania. Tutaj ulicznych lamp było więcej, a sygnalizacja świetlna paliła się złowrogim czerwonym blaskiem. W niektórych budynkach okna rozjaśnione były bladą łuną. Mariannie zdawało się, że widzi przemykające przez światło sylwetki. Czy to ona?

Wróciła wzrokiem na skrzyżowanie i spojrzała we wszystkie strony: w lewo, w prawo i jeszcze na wprost. Nic nie widziała. Nabrała głęboko powietrza i wolno je wypuściła. Spojrzała raz jeszcze to w lewo, to w prawo i na wprost. Zamarła.

Coś masywnego kroczyło ku niej, ciężko stąpając po ziemi. Pojawiało się w punktach światła i niknęło w ciemności. Wysoka, niemal dwumetrowa kobieta nijak przypominała Marianne. Miała grubą szarą skórę o lekkim odcieniu niebieskiego i wrzody pokrywające niemal całe ciało, z których sączyła się smolista ciecz. Piersi były przegniłe i zjedzone przez twór przypominający nowotwór, a zdeformowaną głowę okrywały nieliczne kępki brązowych włosów. Twarz doppelgangera pokrywały różnej wielkości guzy i tylko jedno widoczne oko o błękitnej tęczówce, przypominało dziewczynie kim jest stwór.

- Tak bardzo cię przepraszam! – wydukała.

Niezaprzeczalnie, to była ona - przegniła jak zapomniane w sadzie jabłko.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Literkowa Bitwa na Prozę ponad tydzień temu
    Witamy w Bitwie. Życzymy wygranej.
    Prosimy o zmianę kategorii na Bitwy.

    Literkowa pozdrawia i życzy miłej zabawy
  • LeeaThorelli ponad tydzień temu
    Już zmieniam, z przyzwyczajenia machnęłam. ;)
  • pasja ponad tydzień temu
    Witam
    Wow! Ciekawe opowiadanie. Zaczynasz od miasta nocą i szczurów, poprzez ciepłe mieszkania obywateli, którzy zasiadają przed telewizorami i piątkowy seans ze Slasher Show zaczyna się. Trzy dziewczyny piszą się na śmierć.
    Narastająca akcja i cała oprawa jest zmysłowo opisana i pozwala nam czytelnikom znaleźć się tam w środku gry o życie.
    Doppelganger duch-bliźniak żyjącej osoby; fikcja i zły charakter. Istota posiadająca moc zjawiania się w dwóch miejscach jednocześnie.

    Niebieski płyn usypia Marianne, a kiedy się budzi; tak jak na początku mrok, smród i wyludnione miasto. Idzie i widzi swojego bliźniaka... ma szansę przerwać grę. Czy zrobi to?

    Zatrwożyłaś Autorko ale pozytywnie. Pozdrawiam

    tydzień, na kanatle TVSS... literówka czy taki myk
  • LeeaThorelli ponad tydzień temu
    Nie, tym razem to specjalny zabieg.
    Dziękuję za opinię. :)
  • Bajkopisarz ponad tydzień temu
    „tydzień, na kanatle TVSS.”
    Kanale
    „podbijającym serca widzów programie,”
    Raczej programem
    „koperta. – oznajmił brunetce.”
    Bez kropki
    „w grubego warkocza”
    W gruby warkocz
    „przypominała Marianne.”
    Mariannę jeśli spolszczamy, jeśli to zagraniczna wersja to jest ok.
    „i wrzody pokrywające niemal całe ciało, z”
    Szyk: i pokrywające niemal całe ciało wrzody, z

    Jaki jest cel gry? Co jest zadaniem Marianny, bo nigdzie nie widzę wyjaśnienia jej zadania. Zabicie bliźniaka? Ucieczka przed ni przez określony czas? Zaprzyjaźnienie się?
    Tak poza tym to bardzo porządne opowiadanie.
  • LeeaThorelli ponad tydzień temu
    Cel i zadanie - odpowiedź jest tytule show "slasher", czyli ucieczka, przetrwanie i wyeliminowanie przeciwnika lub śmierć.
    Jest to tylko tako one shot pod LBnD, nie chciałam za bardzo się rozpisywać i tak wyszło mi 1,5k słów. Próbowałam zwięźle naszkicować pomysł.
    Pomysł jest do rozwinięcia, ale nie wiem, kiedy to nastąpi.
    Dziękuję za opinię. :)
  • Antoni Grycuk ponad tydzień temu
    Czytało się świetnie. Atmosfera zbudowana pierwsza klasa. Było trochę drobnych błędów, ale zbudowane napięcie odwróciło moją uwagę.
    Bardzo mi się podobało, choć mam poczucie, że można by lepiej dopracować. Ale tylko troszkę.
    W sumie podobne trochę do filmu ze Schwarzeneggerem, ale to nie przeszkadzało.

    Pozdrawiam.
  • LeeaThorelli ponad tydzień temu
    Schwarzeneggerem? Takiego porównania się raczej nie spodziewałam. :D
    Na pewno byłoby lepsze, gdyby nie skrótowe przedstawianie akcji. Niemniej, i tak rozpisałam się na 1,5k słów.

    Co do filmu, który mogłabym polecić, jako podobny (a raczej moje opowiadanie), to Dom w głębi lasu.
    Dodatkowo, motyw świata w śnie inspirowany grą The Evil Within.

    Dziękuję za opinię. :)
  • Antoni Grycuk ponad tydzień temu
    LeeaThorelli
    w sumie moje pierwsze skojarzenie było o "Uciekinierze" ze Schwarzennegerem, ale to zupełnie o czym innym.
  • LeeaThorelli ponad tydzień temu
    Antoni Grycuk a to nie widziałam (chyba), z resztą, każdy ma swoje skojarzenia. Żyjemy w takich czasach, że o coś naprawdę oryginalnego, jest bardzo ciężko. :)
  • Shogun ponad tydzień temu
    Bardzo mi się podoba klimat tego opowiadania. Filozoficzne aspekty zła i dobra, człowieczeństwa. Gra podobna trochę do "Igrzysk śmierci".
    Cóż, historia pokazuje, że ludzie od zawsze pragnęli "chleba i igrzysk". Apropo twoich rozważań w tekście, uważam, że rozwój nauki na zalety, ale również ma wady. Otóż, im ludzie bardziej rozwijają się naukowo, tym bardziej zatracają swoje emocje, gdyż mówi się, że naukowiec powinien myśleć logicznie i trzeźwo. Takie moje subiektywne zdanie :)
    Jako zapalony czytelnik domagam się rozwinięcia ;D, bo zapowiada się świetnie.
    Pozdrawiam ;)
  • LeeaThorelli ponad tydzień temu
    Tak, dokładnie o to chodzi. Opowiadanie miało na celu pokazać do czego ten świat jest zdolny, co ludzie zrobią dla pieniędzy i sławy. A zniekształcony doppelganger jest symbolem zepsucia ludzi - gnijących od środka
    Emocje, ale też szacunek do ludzi. Jako studentka biologii wielokrotnie spotkałam się z niestosownym traktowaniem nas - studentów.
    Co prawda na igrzyskach nie opierałam się, ale faktycznie może nasunąć się takie skojarzenie.
    Od siebie dodam, że główną inspiracją był film dom w głębi lasu, a motyw świata w śnie czerpałam z gry the evil within.
    Napisałam to LBnP, bo siedział we mnie ten pomysł i teraz mam plan jak go rozwinąć, więc może coś naskrobię.
    Dziękuję za opinię. :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania