LBnP (XX) - Łania

Biegła, mimo braku tchu. Gałęzie łapały ją za sukienkę, włosy, twarz. Strużka krwi, płynąca z rozcięcia nad brwią, powoli zasychała nieprzyjemnie ściągając skórę.

Biegła, mimo że nie wiedziała gdzie jest. Biegła przed siebie z sercem przepełnionym nadzieją. Tylko dlatego miała jeszcze siłę poruszać nogami. Przy każdym kroku w stopy wbijało jej się igliwie, szyszki, korzenie. Nie patrzyła pod nogi, ból był nieistotny. Wbiła wzrok przed siebie i uciekała jak najdalej.

 

Dwa dni stały się wiecznością. Dwa dni temu była beztroska, szczęśliwa. Jechała z ukochanym nad morze. Mieli spędzić cudowny tydzień w domku jego rodziców. Tydzień wygrzewania się na plaży, sączenia drinków i poznawania swoich ciał. To był ich pierwszy wspólny wyjazd i zamierzała sprawić, że zakocha się w niej do szaleństwa.

Po drodze zatrzymali się na małej stacji benzynowej, położonej na uboczu. Wokół las, kilka domków widocznych w oddali, trzy dystrybutory i budka, w której uśmiechnięty starszy pan czytał gazetę. Zatankowali i chłopak poszedł skorzystać z toalety. Długo nie wracał, więc chciała sprawdzić co się dzieje. Ostatnie co zapamiętała, to głuche uderzenia szarpanych drzwi, zapach stokrotek i tępy ból w skroni.

 

W pierwszej chwili myślała, że ma kaca. Rozsadzało jej głowę, język wysechł na wiór. Z trudem otworzyła oczy. Znajdowała się w starej, rozpadającej się szopie. Przez szpary w deskach przesączały się ciepłe promienie słońca, zewsząd dochodził śpiew ptaków. Poczuła, że znów osuwa się w nieświadomość, kiedy w drzwiach ujrzała cień.

 

Powrót do świata bolał. Powoli odżywały jej wspomnienia, zaczęła zdawać sobie sprawę z powagi sytuacji. Strach połaskotał ją w kark. Modliła się, żeby nie zobaczyć szopy, kiedy otworzy oczy. Chciała, żeby to był tylko zły sen. Wtedy usłyszała ptaki.

Ból głowy zelżał, poczuła za to, że ma skrępowane ręce. Usłyszała, że krzyczy. Krzyczała ile sił w płucach, dopóki nie zdarła gardła. Potem szarpała więzy, aż znów zapadła w niebyt.

 

Mogła się tylko domyślać, że nastał nowy dzień. Ptaki dalej świergotały, jednak światło stało się intensywniejsze. Z początku próbowała po cichu się uwolnić. Szybko straciła siły, była osłabiona, zmarznięta i głodna. Zaczęła więc krzyczeć. Tym razem nie był to dziki wrzask wściekłości. Wołała o pomoc, chociaż wiedziała, że nie nadejdzie. W końcu poddała się i zamilkła. Wtedy postać pojawiła się znowu. Był to niewysoki, lecz dobrze zbudowany mężczyzna ubrany w kombinezon maskujący. Byłem to ja.

Nakarmiłem ją i nieznacznie poluzowałem więzy. Tak, żeby nie zorientowała się co robię. Niech myśli, że uwolniła się sama. Nie ma piękniejszego wyrazu twarzy, niż nadzieja następująca po rozpaczy. Kiedy skończyła jeść, pogłaskałem ją po głowie i odszedłem. Czekałem w stałym miejscu – zawsze biegną prosto przed siebie.

 

Dwa dni temu jej świat był pełen radości. W dwa dni zmieniłem go w szarą beznadzieję, a w dwie minuty sprawiłem, że wybuchł paletą barw. Nadzieja, poczucie własnej siły i ulga. Cudowna mieszanka rozświetlająca jej twarz, kiedy biegnie w moim kierunku. Wyobrażam sobie wtedy, że nie może doczekać się spotkania ze mną. Przykładam lunetę do oka i czekam. Czasem mnie zauważają i zamierają, jak łania złapana w światło reflektorów. Żadna nie krzyczy, nie błaga o litość. Ta jednak mnie nie widziała. Padła na plecy chwilę po tym, jak lekko nacisnąłem spust. Podszedłem kilka dzielących nas kroków, nachyliłem się i pocałowałem ją w czoło. Dokładnie tam, gdzie chwilę temu pocałował ją pocisk.

 

Dałem jej pluszowego misia, żeby nie była samotna, i zakopałem pod świerkiem. Niedaleko płynie rzeka, wciąż pamiętam jak szumiała, kiedy układałem ją do snu. To piękna okolica, myślę, że było jej tam miło.

Kilka lat później dowiedziałem się, jak miała na imię. Izabela – pierwsza, którą odnaleźli. Co jakiś czas spotykam jej imię, kiedy media wygrzebują dawno zapomniane sprawy.

Średnia ocena: 4.9  Głosów: 16

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Aisak 3 miesiące temu
    Był film o podobnej tematyce.
    Chyba na faktach.
    Facet podrywał dziewczyny, więził je, wypuszczał i polował na nie, co dawało mu satysfakcję.
    A potem je zakopywał.

    Są tacy psychopaci. Gdzieś w promieniach słońca czają się na swoją kolejną ofiarę...
  • Aisak 3 miesiące temu
    Co prawda dałam 5, ale jednak na wyrost.
  • pkropka 3 miesiące temu
    Dzięki Aisak , rozumiem czemu na wyrost.
    Pewnie nawet oglądałam ten film, ale nie pamiętam tytułu. O polowaniach nawet kilka było (książek też).

    Dzięki za przeczytanie :)
  • Dekaos Dondi 3 miesiące temu
    No cóż→pkropka→Bardzo dobrze się czyta. Stan ciągłego niepokoju. Początek zaczęty od ''środka'' wydarzeń!!
    Mogło być dwojako.1→ Eliminacja ukochanego przez: ''ja'' 2→ Ukochany był tym ''ja''i ona nie była: pierwszą i ostatnią.
    Pozdrawiam→5
  • pkropka 3 miesiące temu
    Dzięki wielkie DD. Miło mi, że się zaniepokoiłeś :)
    Pozdrawiam słonecznie!
  • Dekaos Dondi 3 miesiące temu
    pkropka→Przeczytałem drugi raz i jeno jeden tytuł mnie się nasunął: Łania. Byłby zachęcający, bo taki czysty, niewinny i dlatego skłaniający do myśli odwrotnej. Że może być zakłócony.
    To jeno moje subiektywne:))
  • pkropka 3 miesiące temu
    Ooo dziękuję bardzo DD. Ja zupełnie nie mogłam wymyślić tytułu, więc wykorzystam Twój, jeżeli pozwolisz <3
  • Tomek Bordo 3 miesiące temu
    Wydaje mi się, że moje lepsze.
  • pkropka 3 miesiące temu
    Możliwe.
  • Literkowa Bitwa na Prozę 3 miesiące temu
    Witamy kolejne opowiadanie w Bitwie. Powodzenia i Brawo!
  • Dekaos Dondi 3 miesiące temu
    Sorry, że się narzucam. Gdybyś zechciała - ale nie musisz - to zerknij. To jeden z pierwszych, jaki w ogóle napisałem:)
    http://www.opowi.pl/dzien-w-ktorym-zakwitly-konwalie-a39642/
  • pkropka 3 miesiące temu
    Absolutnie się nie narzucasz. Z chęcią przeczytam - tytuł mnie zaciekawił. Konwalie to ulubione kwiaty mojej mamy.
    Rozumiem, że mogę wykorzystać Twoją sugestię na tytuł u mnie? Nie chciałabym kraść bez pozwolenia :)
  • Dekaos Dondi 3 miesiące temu
    pkropka→ Możesz sobie przywłaszczyć tytuł lub część. A co! Będzie mi miło:))
  • pkropka 3 miesiące temu
    Dzięki :D
  • Elizabeth Lies 3 miesiące temu
    "Tyko dlatego jeszcze" – tylko
    "Przy każdym roku w" – kroku, chyba że biegła latami
    "Powrót do świata bolał. Powoli wracały jej " – tutaj jest powrót i wracały, jak dla mnie brzmi to średnio, któreś słowo bym zastąpiła, ale może się czepiam
    "Wołała o pomoc, która wiedziała, że nie nadejdzie. " – skąd pomoc wiedziała, że nie nadejdzie? A tak serio, to lepiej brzmi "chociaż wiedziała, ze..." albo coś w tym stylu
    "płucach, aż zdarła gardło i nie mogła dłużej. Potem szarpała więzy, aż znów zapadła w niebyt." – trochę dużo tego "aż", ale może znowu się czepiam
    " Podszedłem kilka dzielących nas kroków, nachyliłem się i pocałowałem ją w czoło. Dokładnie tam, gdzie chwilę temu pocałował ją pocisk." – chciałam powiedzieć, że powtórzenie, ale przeczytałam zdanie kilka razy i jednak spodobał mi się ten zabieg
    Bardzo uczuciowy nasz pan morderca, ale to dobrze, każdy może kreować swojego psychola. Tak się zastanawiam skąd tyle wiedział o bohaterce? Gdzie jedzie, co planuje, co robi w szopie? Albo świetnie się przygotował, albo sobie dopowiedział. To i to niezłe.
    Ciekawi mnie jeszcze co się stało z jej chłopakiem. Został zamordowany? Szukał swojej dziewczyny? Jeśli tak, to jak szybko psychopata musiał się ewakuować z ciałem nieprzytomnej dziewczyny.
    Dobre opowiadanie, moje klimaty. Jednak zabrakło mi trochę mroku, a morderca był ciut zbyt ckliwy, mogłoby też być dłuższe, ale ogólnie ode mnie 4
  • pkropka 3 miesiące temu
    Dziękuję Elizabeth Lies, bardzo pomocne uwagi. Z powrotem i wracaniem sama zwróciłam uwagę, ale nie miałam pomysłu jak z tego wybrnąć. Zmotywowałaś mnie do zwiększenia wysiłku.

    Co do dużej wiedzy mordercy - nie odpowiem. Mam swoje wyobrażenie, ale nie chcę go narzucać. Zgadzam się, że oba wyjaśnienia są niezłe. ;)
    Nad mrokiem pracuję. Bardzo go lubię, ale nie umiem go wydobyć.
  • pasja 3 miesiące temu
    Witam
    Ciekawie odgraniczasz dwa światy. Wewnętrzy i zewnętrzny. Walka o przetrwanie trwa w bezustannym biegu i nie ma zakończenia. Świadomość nie dobiega do mety i pozostaje na zawsze obok. Czas jakby stanął w miejscu, dopóki moje ja nie umrze.
    Ładnie temat zainspirowany w realiach trilleru.

    Pozdrawiam
  • pkropka 3 miesiące temu
    Dziękuję bardzo Pasjo.
    Piękne podsumowanie <3
    Pozdrawiam cieplutko.
  • Maurycy Lesniewski 3 miesiące temu
    Powiem, że jesteś mistrzynią zakończeń! Tekst bardzo dobry, no, ta bitwa ma już kilka bardzo ciekawych pozycji, będzie trudno wybrać tym razem.
    Ps Twój tekst jednak lepszy od Tomka B ;)
  • pkropka 3 miesiące temu
    Dziękuję! Jest mi bardzo miło, że tak myślisz. <3
  • Canulas 3 miesiące temu
    Noo, kurcze. Całkiem ciekawe. I tak, był taki film.
    To co tu mi się najbardziej podoba — poza brakiem happy-endu — to świetne oszustwo, co do narratora. Bardzo późno się zdradzasz z tym, kto jest narratorem. Śpiewasz swą pieść ropzządnie i dobrze. Dałem się oszukać. Tekst mi się podobał.
    Amen.
  • pkropka 3 miesiące temu
    Dziękuję Canulasie. Cieszy mnie, że oszustwo się udało.
  • 00.00 3 miesiące temu
    Fragment z tym pocałunkiem po kuli najlepszy. Całość zdystansowana, ogólnie jest ok. :)
  • pkropka 3 miesiące temu
    Dziękuję :)
  • Literkowa Bitwa na Prozę 3 miesiące temu
    Zapraszamy Autorkę na Forum! Rozpoczynamy głosowanie.
  • Margerita 2 miesiące temu
    pięć bardzo ładnie to opisałaś
  • pkropka 2 miesiące temu
    Dziękuję Margerito :)
  • Ritha 2 miesiące temu
    „Przy każdym kroku w stopy wbijało jej się igliwie, szyszki, korzenie. Nie patrzyła pod nogi, ból był nieistotny. Wbiła wzrok przed siebie i uciekała jak najdalej” – powtórzenie wbijało/wbiła

    „Po drodze zatrzymali się na małej stacji benzynowej, położonej na uboczu. Wokół las, kilka domków widocznych w oddali, trzy dystrybutory i budka, w której uśmiechnięty starszy pan czytał gazetę. Zatankowali i chłopak poszedł skorzystać z toalety. Długo nie wracał, więc chciała sprawdzić co się dzieje. Ostatnie co zapamiętała, to głuche uderzenia szarpanych drzwi, zapach stokrotek i tępy ból w skroni” – wow, cudna narracja

    „Był to niewysoki, lecz dobrze zbudowany mężczyzna ubrany w kombinezon maskujący. Byłem to ja.
    Nakarmiłem ją i nieznacznie poluzowałem więzy” – świetne przejście, majstersztyk, kurwa, nie wiem, pierwszy raz widzę tak cudne przejście z pozycji trzecioosobowego narratora do pierwszoosobowego, no, no, no, propsy

    „Nie ma piękniejszego wyrazu twarzy, niż nadzieja następująca po rozpaczy” – pkrppka! Coś Ty tu odwaliła? Jestem zachwycona!

    „Czekałem w stałym miejscu – zawsze biegną prosto przed siebie” – i to

    „Dwa dni temu jej świat był pełen radości. W dwa dni zmieniłem go w szarą beznadzieję, a w dwie minuty sprawiłem, że wybuchł paletą barw. Nadzieja, poczucie własnej siły i ulga. Cudowna mieszanka rozświetlająca jej twarz, kiedy biegnie w moim kierunku. Wyobrażam sobie wtedy, że nie może doczekać się spotkania ze mną. Przykładam lunetę do oka i czekam. Czasem mnie zauważają i zamierają, jak łania złapana w światło reflektorów. Żadna nie krzyczy, nie błaga o litość. Ta jednak mnie nie widziała. Padła na plecy chwilę po tym, jak lekko nacisnąłem spust. Podszedłem kilka dzielących nas kroków, nachyliłem się i pocałowałem ją w czoło. Dokładnie tam, gdzie chwilę temu pocałował ją pocisk” – cały ten akapit

    I reszta, do samego końca.

    Klimat tego opowiadania to 300 % mój gust. Jestem zachwycona!
  • pkropka 2 miesiące temu
    Ritho, dziękuję bardzo. Jest mi niesamowicie miło, że trafiłam w gust. I czuję się zaszczycona, że wrzuciłaś to opowiadanie do wątku z najlepszymi. Brak mi słów, dziękuję <3
  • Ritha 2 miesiące temu
    pkropka mi jest brak slow po przeczytaniu tego, bardzo mocno w moj gust, bardzo. Wspaniala narracja, swietna postac oprawcy, dobry dobor słow. Nie mam pytan. Brawo.
  • Ritha 2 miesiące temu
    "Po drodze zatrzymali się na małej stacji benzynowej, położonej na uboczu. Wokół las, kilka domków widocznych w oddali, trzy dystrybutory i budka, w której uśmiechnięty starszy pan czytał gazetę" - mozna zarzucic temu sztampowy entourage, ale to nie zmienia faktu, że przeczytalabym kazda ksiazke, ktora by sie tak zaczynala :)
  • pkropka 2 miesiące temu
    Ritha, chyba masz słabość do stacji benzynowych ;)
    Bardzo się cieszę, że tak Ci się podobało <3
  • Jared 2 miesiące temu
    Jest parę przecinków zgubionych - głównie przed "co".
    "(,) się dzieje"
    "(,) co robię"

    Narrator morderca to bardzo ciekawy zabieg. Przypomina mi to nieco "Prowadź swój pług przez kości umarłych" Tokarczukowej, tam z kolei zdemaskowanie narratorki jako morderczyni było zwrotem akcji i zakończeniem zarazem. Tekst byłby jeszcze lepszy, gdyby właśnie zakończyć go w ten sposób - przyznaniem się narratora do zbrodni na samiuśkim końcu :D Tekst sympatyczny również lingwistycznie - fajne zdania składasz, zwłaszcza to z pocałunkiem pistoletu, bardzo poetycka kulka w łeb :P
  • pkropka 2 miesiące temu
    Zwrócę uwagę na przecinki, dzięki.
    Książki nie znam, z chęcią przeczytam. Może zanim do niej dobrnę zapomnę jak się kończy :p
    Dziękuję bardzo za poetycką kulkę w łeb <3
  • Justyska 2 miesiące temu
    Witaj. Przeplynelam przez to opowiadanie z zaciekawieniem. Narrator mnie zaskoczyl i bardzo ladnie poprowadzony koniec.
    Ode mnie 5 i pozdrowienia!
  • pkropka 2 miesiące temu
    Witaj Justysko. Dziękuję bardzo za przeczytanie i pozdrawiam!
  • sensol 2 miesiące temu
    groza groza groza. ciarki biegają po plecach. dobre!
  • pkropka 2 miesiące temu
    Bardzo mnie cieszą Twoje ciarki Sensolu :)
  • Mia123a 2 miesiące temu
    Tak, leciało kiedyś coś podobnego w telewizji. Ale jak to świetnie zrobiła. Napisałaś. Co za treść, co za tytuł! Gratuluję wygranej :)
  • pkropka 2 miesiące temu
    Dziękuję bardzo. A za tytuł moje ukłony w stronę Dekadosa Dondi. On popełnił uczynek nadania nazwy, kiedy ja nie umiałam <3
  • Mia123a 2 miesiące temu
    *zrobiłaś

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania