Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Nowa Era - Rozdział Drugi - Wszystko zostaje w rodzinie

Zimną, piątkową noc Johannes, Johan i Jonatan spędzili we trójkę w sypialni ostatniego mężczyzny. Właśnie w tej, bo była największa.

Była to bardzo długa, tonąca w alkoholu, przesycona seksem noc. Panowie świetnie się bawili. Na początku starali się zachowywać w miarę cicho, ale po kilku butelkach wódki kompletnie zapomnieli, gdzie są i co się w ogóle dzieje.

Robili coś w rodzaju wymiany. Najpierw Johannes kochał się z Johanem (miał pierwszeństwo, w końcu był jego mężem), podczas gdy Jonatan siedział na sofie i pił wódkę, spokojnie się temu przypatrując. Potem to on lądował w łóżku z chłopakiem, a jego brat odpoczywał przy kieliszku. Wreszcie obaj bracia zatracali się w swoich ramionach, kiedy ledwo żywy Johan wpomagał swoją odpornosć alkoholem.

I potem cały proces zaczynał się od nowa. Ogromną rolę w utrzymaniu przy życiu starszych panów grała wódka, która podnosiła niemłodych już braci na nogi. Najlepiej trzymał się Johan, chociaż i on z trudem mógł ustać w miejscu.

Zwieńczeniem wieczoru był jeden zbiorowy seks, po którym nastąpiło rytualne wypicie kieliszka wódki przed snem. Wreszcie wykończeni panowie smacznie zasnęli, co poprzedzili głośnym wykonaniem fińskiej piosenki świątecznej. Nad ranem wreszcie zapanowała cisza. Do momentu, w którym Jonatan zaczął chrapać jak niedźwiedź, co zdarzało mu się jedynie po spożyciu zbyt dużej ilości alkoholu.

 

Następnego dnia rano ktoś zapukał do sypialni.

- Halo! Jest tam kto?

Nikt nie odpowiedział.

- Uwaga!

Drzwi powoli otworzyły się. W szparze ukazała się głowa najstarszego członka rodziny, Jespera Johannesberga. Na jego twarzy natychmiast pojawił się szok.

Johannes i Johan leżeli obok siebie na łóżku, Jonatan spał z głową zwisającą nad podłogą. Żaden jednak nie był nagi.

Wszyscy mieli na sobie lśniące, satynowe szlafroki, każdy w innym kolorze - Johannes miał fioletowy, Johan niebieski, a Jonatan czerwony.

Jespero aż otworzył usta ze zdumienia. Bynajmniej jednak nie był zszokowany tym, co zaszło. Dziwił się, dlaczego go wczoraj nie zaproszono na ,,zabawę". Jemu chyba też należały się jakieś wrażenia, prawda?

Mężczyzna cicho zamknął drzwi sypialni, mrucząc pod nosem. Wprawdzie miał młodego, energicznego męża - był nim jego najmłodszy syn, Janne. Ale czasami chce się mieć mocniejsze doznania.

Niezadowolony Jespero wyszedł na dwór sprawdzić skrzynkę na listy. Musiał ochłonąć.

Jespero Johannesberg był bardzo miłym, sympatycznym staruszkiem. Miał 74 lata, ale kondycji i sprawności umysłowej mógłby mu pozazdrościć niejeden nastolatek. Był niski, jak reszta rodziny, miał o dziwo gładką, niemal wcale nie pomarszczoną skórę, długie do połowy ramion, gęste, białe loki i jasnobrązowe oczy. Lubił się uśmiechać, uważał, że to poprawia zdrowie, które zresztą miał jak koń. Zdrowie było w Finlandii na wagę złota z powodu ciężkich i nieprzewidywalnych warunków pogodowych. Latem było tak gorąco, że gdyby ktoś w południe wyszedł z domu na słońce, pewnie już by nie wrócił. Zimą z kolei było tak mroźnie, że nikt nie wychodził na zbyt długo, żeby nie wylądować w szpitalu z odmrożeniami.

Teraz w Finlandii była wczesna wiosna, podobna do polskiej. Trochę padało, gdzieniegdzie leżały resztki śniegu, robiło się coraz cieplej.

Jespero otworzył skrzynkę na listy pasującym do niej złotym kluczykiem i wydobył ze środka trzy listy. Adresowane były do niego, Jonatana i Jogannesa.

Mężczyzna zamknął skrzynkę. Wrócił do domu, oglądając trzy identyczne, złote koperty.

,,Może to jakaś wygrana?", pomyślał lekko rozbawiony Jespero, siadając na sofie w salonie. ,,5 milio..."

Z przerażeniem zobaczył krew cieknącą mu po rękach. Szybko odłożył otwartą kopertę. Zaciął się papierem.

Jak zwykle. Powinien wreszcie kupić nożyk do otwietania listów.

Gdy opanował krwawienie, zajrzał do koperty. W środku był list i coś jeszcze. Jespero ze zdumieniem przyjrzał się małej, złotej obrączce z maleńkim, czerwonym rubinkiem. Przez chwilę nie wiedział, co to.

Kilka sekund później przeszłość uderzyła go w twarz z całą siłą, bez litości. Mężczyzna siedział na sofie, ściskając w dłoni pierścionek. Źródło jego kłopotów.

Ale nie tylko. Wkrótce okazało się, że podobne prezenciki od przeszłości dostali też Jonatan i Johannes. Oraz niepokojące listy.

Średnia ocena: 3.7  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Klaudunia tydzień temu
    Krótki rozdział, nie mam dzisiaj czasu : )
    Jest bardzo istotny dla dalszej części
  • Pan Buczybór tydzień temu
    Eee, chyba już teraz jestem pewien, że to parodia i absurd. Technicznie i narracyjnie mogłoby być lepsze, ale w miarę gładko się to czyta. Rozumiem, że cały świat przedstawiony jest mocno umowny, tak samo bohaterowie, więc nie będę już sobie zwracał za bardzo tym głowy, tylko po prostu razem z tobą będę płynąć przez to coś.
    I w ogóle trochę mi się kojarzy to komiksem Kawaii Scotland, jeśli chodzi o ten "idealny" świat mężczyzn.
  • Klaudunia tydzień temu
    No cóż, nawet, jeśli to absurd, dalej będę pisać. Dzięki : )

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania