Poprzednie częściObłoczni  

Obłoczni

Pośród brwi zadziwionych, znad zmrużonych oczu,

kędy szeptem wybrzmiewa, dosięgając szczytów.

Niżej, w rozbłyskach cienie przyczajone czyta,

delikatnym pomrukiem przez piersi przetoczy.

 

Wnet, błękitem rozmaże szarości przedsenne,

by rozbudzić w ramionach wichrowym uściskiem.

Zagrzmią śmigłe pioruny, nim ulewa tryśnie,

zamaczając pościele, sadzawkę wypełni.

 

Rzęsa się zazieleni, zmarszczy czoła, bowiem

przez powierzchnie na styku uwolni iskrami.

Spłyną dłonie jak liście, a my w nich skąpani,

wśród burzowych uniesień, zatoniemy w sobie.

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • piliery 3 miesiące temu
    Piękny erotyk. Nic tu dodać nic ująć.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania