Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Obrazki z wystawy

Odsłona I

NOGI

 

— Jezu! – krzyczy Anka. – Zaraz nam wyłączą wodę!

Krew miesza się z mydlaną pianą i spływa przez stary, brudny syfon do ścieku. Kto by pomyślał, że winę można zmyć ot tak.

Moja głowa za chwilę eksploduje. Zakrywam twarz poduszką, jakby tętniło w niej jego życie... Nie zwracam uwagi na krew i inne paskudztwa. Oczy palą mnie od łez, gardło, suche i opuchnięte od krzyku, odmawia posłuszeństwa. Czuję się, jak worek pełen smrodu i wyrzutów sumienia. Każda myśl kaleczy mózg; to co stało się przed chwilą, chowa się głęboko w podświadomości, a ja cały czas to stamtąd wydłubuję. Z drugiej strony, nie mogłem inaczej postąpić, uwolniłem świat od kreatury, która kalała go swoim istnieniem; był niczym rozpaćkane odchody na pięknie przystrzyżonym trawniku. Strach pomyśleć, co by się stało, gdybym nic nie zrobił.

Stałem potem pod prysznicem chyba pół godziny, szorowałem każdy centymetr ciała, drapałem skórę na głowie, czyściłem szczotką paznokcie, wciągałem wodę przez nos, żeby pozbyć się jego zapachów, płukałem usta wielokrotnie... i ciągle czuję się brudny; nieodwracalnie n i m „skażony”. Syndrom Lady Makbet? Uświnione ubranie wcisnąłem do foliowego worka i upchnąłem w koszu na śmieci. Siostra uwinęła się z myciem i przebieraniem o wiele szybciej, ale ona zawsze była sprytniejsza. Moja dzika, szalona siostrzyca.

 

Stella spaceruje nerwowo po pokoju. Mimo licznych obrażeń, trzyma się zadziwiająco prosto. Nie czuję jej ciepła, nie słyszę jej kojących słów, które dotąd zawsze miała w zanadrzu; nie odbieram tego cudownego, czupurnego cwaniactwa, którym mnie oczarowała. Dociera do mnie tylko zwielokrotniona strachem kakofonia uczuć.

— Może on jeszcze żyje? – Jej szept jest nerwowy, nienaturalny. Wyczuwam w nim tłumioną ostatkiem sił panikę.

— Sama sprawdź! – odpowiadam opryskliwie.

— A ty, jak myślisz? Może jeszcze żyć?

— Jak dla mnie, nie!

Czuję, że mam jej dosyć. Ona chyba też to wyczuwa, ale mimo to nie przestaje:

— Powinnam ci podziękować – szepcze. – Uratowałeś mnie. On na to zasłużył, nie powinieneś mieć wyrzutów. Zrobiłeś to, co musiałeś... To, co by zrobił każdy...

Mam nadzieję, że dostrzega ironię w moim głosie kiedy mówię:

— ...Musiałem?! Tak myślisz?! Zabicie człowieka, to jest coś, co się musi?! Ciekawe, co na to policja? Sąsiedzi na pewno coś słyszeli, może już dawno ktoś zadzwonił. Lada chwila mogą być tu gliny!

— Chyba żartujesz! – odzywa się Anka. Wyciera dłonie ręcznikiem. Nie zauważyłem kiedy weszła – Kto tu zadzwoni po gliny? Ta krowa głucha, jak pień? A może ten cymbał z przeciwka?!

Siada na kanapie. Ręcznik niedbale kładzie obok.

Założyła czystą bluzkę i szare "dresy", granatowe halówki nadal umazane są krwią.

— Prosiłam, żebyś zamknął drzwi. Zamknąłeś? – pyta, patrzy na mnie tym swoim masakrującym wzrokiem i czeka. W jej oczach odbija się cały pokój, jak w wypolerowanym lustrze. Widzę siebie, rozciągniętego na szarym dywanie w czerwono-białe kręgi, z pomarańczową poduszką przyciśniętą do piersi. Obok przykucnięta Stella. Mam wrażenie, że się uspokaja. Liczę na jej zdrowy rozsądek.

— Jakie drzwi? – Podnoszę się na łokciach i wbijam w Ankę załzawione oczy.

— Tamte! – odpowiada rozdrażniona. – Widać jego nogi!

— Przeszkadza ci to?!

— Rusz się i zamknij! Nie chce go oglądać!

— Sama zamknij! – Czuję, że wzbiera we mnie złość.

— Nie pójdę tam!

— Ja też nie!

Mokry ręcznik "tnie" mój policzek. Dość tego! Zrywam się gwałtownie, doskakuję do kanapy i uderzam! Anka zakrywa głowę rękami.

— ...Auuu! Zdurniałeś baranie?! – krzyczy przez łzy. Nawet najmniejszy ból powodował, że zaczynała płakać.

— Wnerrrwiasz mnie! – warczę tuż przy jej uchu. – Uspokój się i siedź cicho. Zobaczymy, czy też będziesz taka pyskata, jak wpadnie tu „psiarnia”!

Jej kolano ląduje idealnie w centrum mojego krocza. Kwicząc, jak prosię padam na klęczki; dobrze, że nie kopnęła mnie z całej siły, ciągle mam jeszcze szansę. Walcząc z paraliżującym bólem, łapię ją za włosy. To trudne, ale skuteczne. Piszczy jeszcze cieniej, niż ja. Ściągam ją na podłogę i przygniatam całym ciężarem. Chce mnie ugryźć, ale chwytam jej drobną twarz i ściskam z całych sił... Jeszcze moment i połamię jej szczękę!

— Kuba! – Słyszę ostry krzyk Stelli. Chyba nareszcie doszła do siebie. – Puść ją! Uspokójcie się! Anka, dosyć już! Słyszysz?!

Dziękuję Stella, na to czekałem. Za chwile pewnie straciłbym oko; ostre pazury mojej siostry były dosłownie o włos.

— Chcecie się pozabijać?! Co wam się stało?! Nie tylko wy jesteście winni! Ja też! I to może nawet najbardziej! Pójdę i zamknę te drzwi, a wy się uspokójcie... Dobrze? Mogę na was liczyć?

Czuję się, jak pierwszoklasista pod czujnym okiem pani nauczycielki. Anka ciężko dyszy. Na jej purpurowej twarzy widać biały odcisk mojej dłoni. Co myśmy chcieli zrobić?

Podnoszę się ciężko z podłogi. Krocze pali mnie żywym ogniem, z rozciętej wargi sączy się krew. Podaję dłoń siostrze.

— Przepraszam cię – mówię pojednawczo.

— … Nie ma sprawy – głos Anki drga jeszcze resztkami wściekłości. Wstaje lekko z podłogi, całuje mnie w policzek. Przytulam ją mocno i stoimy tak przez długą chwilę.

— Myślałem, że cię zabiję... – mówię szeptem blisko jej ust.

— Myślałam, że ja ciebie też... – odpowiada jeszcze ciszej niż ja. – Płaczesz?

— Nie, to ty płaczesz.

— … Ale łzy są na twoich policzkach...

— … Ale płyną z twoich oczu.

— Dlaczego my wszystko musimy robić razem?

Anka uśmiecha się przez łzy. Odchyla głowę, przeciera oczy, potem moje policzki i mówi:

— A teraz przytul mnie bardzo mocno.

Średnia ocena: 4.8  Głosów: 13

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Szalokapel 9 miesięcy temu
    Jestem pozytywnie zaskoczona. Udało Ci się. Rzadko kiedy opowiadania aż tak podobają mi się. Wybrałeś dobry temat, ciekawie go przedstawiłeś. Taka nutka tajemnicy. Zakończenie wybitne. Opisy bardzo dobre, urzekły mnie. Błędów nie widziałam, ewentualnie drobny interpunkcyjny - przed "ale" przecinek. Dialogi świetnie zbudowane, naturalnie. Czy będzie kontynuacja? Przeczytałam pierwszy Twój tekst, na pewno zajrzę do innych, o ile są.
  • Adam T 9 miesięcy temu
    Dziękuję Ci, Szalokapel za dobre słowa:) Kontynuacja, oczywiście jest i już dziś pojawi się kolejna "Odsłona" Obrazków ale ponieważ to obrazki więc będą na początku trochę porozrzucane i dopiero z czasem wpadną we wspólny nurt. Mam nadzieję, że również pozytywnie Cie zaskoczą.
  • Szalokapel 9 miesięcy temu
    Ha! Właśnie zauważyłam drugą część. Wieczorkiem, w sensie troszkę później przeczytam i dam znać w komentarzu jak wyszło. Ciekawe plany masz, nie powiem, że nie. Zobaczymy jak wypadnie realizacja. Możesz mi mówić w skrócie Szalo. Pozdrawiam, do zobaczenia w następnej części.
  • Zdzisław B. 9 miesięcy temu
    Domyślam się, że jest to fragment większej całości, do tego nie od początku.
    Spojrzałem więc tylko pod względem prowadzenia dialogu i narracji oraz zapisu. Jest dość dobrze, ciekawie, z czasem powinno być lepiej. 4,5 za treść i diaologi, 3,5 za zapis. Razem 4.

    Moje sugestie:
    *interpunkcja w kilku miejscach
    *kakafonia - kakofonia
    *to już mówi Anka. - odezwała się Anka, wycierając dłonie w ręcznik".
    * kiedy weszła - kiedy weszła.
    *Siada na kanapie. Ręcznik niedbale rzuca obok. - Siadła na kanapie, ręcznik rzucając obok. (jeżeli rzuciła, to wiadomo, że niedbale)
    *go oglądać!... - go oglądać! (albo wykrzyknik, albo wielokropek)
    *- Sama zamknij!... - czuję, - Sama zamknij! - Czuję, (jeżeli po wypowiedzi rozpoczynasz narrację wyrazem związanym z mową /powiedział, krzyknął, westchnął/, to małą literą, a wypowiedź nie kończy się kropką (może być wykrzyknik lub pytajnik). Jeżeli natomiast jest to wtręt narracyjny, np. czuję, podnoszę się - to dużą literą /Czuję, Podnoszę się/, a wypowiedź kończymy kropką, wykrzyknikiem czy pytajnikiem)
    *mokry ręcznik tnie mój policzek (tnie?)
    *padam na kolana i łapię ją za włosy. (nie wiem, ale ja wpierw bym się odruchowo chwycił rękoma za krocze)
    *miażdżę (może: gniotę?)
  • Antypody 9 miesięcy temu
    Ja od strony laika-czytelnika. Czyta się bardzo fajnie, temat jak dla mnie bardzo ciekawy i taki hm.. popularny. Kojarzy mi się z Igrzyskami Śmierci, nie wiem dlaczego, trochę jak gra komputerowa. Na pewno będę czytać dalej!
  • Dimitria 9 miesięcy temu
    Historia bardzo wciągająca i podobają mi się reakcje bohaterów są takie naturalnie :) Oczywiście zostawiam 5 i biorę się za kolejną część.
  • katharina182 9 miesięcy temu
    Bardzo ciekawy i wciągający tekst. Rozumiem że jest to tylko fragment. Mi się bardzo podobało. Masz przyjemny styl pisania. Od razu chyba przejdę do następnej części. Zostawiam 5;)
  • Adam T 9 miesięcy temu
    Zdzisławie, ogromne dzięki za Twój komentarz. Rozwiałeś kilka moich wątpliwości, których zawsze mam tysiąc kiedy usiłuję coś napisać.. Co do fragmentu: "Siada na kanapie. Ręcznik niedbale rzuca obok", użyłem krótkich zdań w czasie teraźniejszym chcąc podkreślić fakt, że akcja dzieje się niejako na oczach czytającego, tu i teraz. Coś, jak w sztuce teatralnej. Nie polemizuję z tym co napisałeś, wyjaśniam tylko dlaczego tak a nie inaczej.
    Druga sprawa, rzeczywiście jest to fragment ale początkowy. Tak zaczyna się cała opowieść.
    Serdecznie pozdrawiam:)
  • Zdzisław B. 9 miesięcy temu
    Adamie, wiem, że piszesz całą akcję w czasie teraźniejszym. Ten akurat fragment zapisany jako "siadła" nie kłóciłby się z teraźniejszością. Ale to Ty, jako autor, decydujesz. Sugeruję, nie narzucam.
    Również pozdrawiam :)
  • Adam T 9 miesięcy temu
    Głęboki ukłon przed Wami wszystkimi. Dziękuję za wszystkie miłe słowa, mam nadzieję, że sprostam oczekiwaniom...
  • Adam T 9 miesięcy temu
    Zdzisławie, wczoraj już nie mogłem odpisać bo "siadł" mi internet więc piszę dziś. Poprawki i sugestie naniesione ( tu i w innych tekstach). Pewnie nie wszystkie ale jeszcze raz wielkie dzięki za wskazanie właściwej drogi :)
  • AndreaR 9 miesięcy temu
    Gdzieś mój kom. zaginął, więc napisze raz jeszcze - świetnie się czyta. Mam niedosyt...;)
  • Adam T 9 miesięcy temu
    ... To dobrze, że nie przesyt :) Ogromne dzięki za uwagę i komentarz :)
  • illibro 8 miesięcy temu
    Wciąga! Wczoraj przeczytałem odsłonę siódmą skróconą i zauważyłem podobieństwo do Walkera Percy, którego właśnie czytam;-)
    5 ;-)
    "W jej oczach odbija się cały pokój..." - super, przez chwilę miałem wrażenie, że patrzę na całą scenę, jakbym patrzył przez szerokokątny wizjer w drzwiach ;-) ... Jak jakiś podglądacz bezwstydny ;-)
  • Adam T 8 miesięcy temu
    ILLIBRO, witaj w świecie "bezwstydnych podgłądaczy", moja historia ma być bezwstydna. Przykro, ale Waltera Percy muszę nadrobić, bo nic nie czytałem:) Do tej pory nie wpadliśmy, że tak powiem, na siebie. Dziękuę, że znalazłeś czas dla moich wytworów. Pozdrówki :)
  • Adam T 8 miesięcy temu
    Znowu wpadka, oczywiście: Walker Percy...
  • KarolaKorman 7 miesięcy temu
    Ujrzałam dzisiaj chyba już dwunastą część, a ja nawet nie zajrzałam do pierwszej - maja wina. I podjęłam decyzję, że nadrobię te zaległości :) Tak więc będę u Ciebie teraz częstszym gościem, bo zaciekawiłeś mnie tą częścią i zamierzam dowiedzieć się kogo zatłukli i jakie relacje wiążą bohaterów. Zostawiam 5 :)
  • Adam T 7 miesięcy temu
    Podziękowania:) Zapraszam:)

Napisz komentarz