Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Obrazki z wystawy - Odsłona VIII

Anna

 

 

Dagmara wciąż biegła. Miała wrażenie, że bezdomny z autobusu ją śledzi, cały czas za nią idzie; patrzy zaropiałymi oczami i wykonuje w powietrzu ogromny znak krzyża. Czuła w sobie jakieś nie nazwane szaleństwo; amok wymieszany z lękiem, który nie pozwalał jej się zatrzymać.

Zaczynało brakować jej tchu. Wydawało jej się, że spięte frotką w koński ogon, miedzianego koloru włosy coraz mocniej, coraz boleśniej ciągną, jakby same chciały się wyrwać z głowy. Było jej gorąco, żółty t'shirt z podobizną Toma i Jerrego pod ciemno błękitną bluzą z kapturem, zapinaną na biały, gruby zamek, prawie przylgnął do mokrego od potu ciała. Czarne rurki coraz bardziej krępowały ruchy. Wysokie, sznurowane, żółte buty coraz mocniej ciążyły.

To wariactwo, przekonywała siebie, po co miałby za mną iść? Wysiadłam z autobusu pierwsza. Nie widziałam, żeby on też wychodził. Pojechał pewnie dalej, na jakieś ohydne pastwisko dla karaluchów.

Instynktownie zwolniła. Pomyślała, że przydałaby się teraz jakaś ławeczka, na której można pozbierać myśli. Jak na złość, żadnej nie było; zauważyła za to ogromne kamienie, które położono przy skrzyżowaniach alejek i na trawnikach, najpewniej dla ozdoby. Przysiadła na jednym. Był olbrzymi, płaski, całkiem niezły substytut ławki. Podciągnęła kolana pod brodę. Serce łomotało jej w piersi, chcąc jak najszybciej wyskoczyć. Wewnątrz czaszki „ przelewał się” dudniący szum. Zaczęła głęboko oddychać, starając się nabierać powietrze szybko, a wypuszczać bardzo powoli. Nie od razu pomogło. Dopiero po którymś wydechu serce trochę się uspokoiło, dudnienie w głowie zmalało, a kanonada myśli przycichła.

W sumie, czym się tak przejęła? Spleśniałym żulem? Ilu takich widziała w życiu? Setki. Tak samo wyglądali, jak śmierdzieli. Omijała ich zawsze szerokim łukiem, żeby żaden nie zdołał jej zaczepić.

Dziś zaliczyła swój „pierwszy kontakt”; bliskie spotkanie trzeciego stopnia. Żul jednym, prostym zdaniem zgwałcił jej świadomość.

Przeszedł ją dreszcz.

Rozejrzała się. Niedaleko, za drzewami widać już było, znajome, kolorowe bloki. Wśród nich był ten jeden, najważniejszy, najświętszy; ośmiopiętrowiec z trzema klatkami, w którym mieszkała Anna.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Ewcia 5 miesięcy temu
    Fajne opowiadanie daję 5.
  • Adam T 5 miesięcy temu
    Hm, na razie nie widzę tego 5... Ale dziękuję, że znalazłaś czas i przeczytałaś:)
  • Adam T 5 miesięcy temu
    Ewcia, jest piąteczka, pewnie to ta twoja :)
  • katharina182 4 miesiące temu
    Widzę że mam trochę do nadrobienia. Trzymasz nadal poziom: p
    Rozdział super. Jak każdy poprzedni. Zostawiam 5;)
  • Adam T 4 miesiące temu
    Ciężko nazwać to razdziałem, to raczej przerwa na oddech, przeniesienie akcji, będzie miało to to znaczenie dopiero w finale. Dzięki wielkie za odwiedziny:)
  • KarolaKorman 4 miesiące temu
    Ciekawe przemyślenia, 5 :)
  • Adam T 4 miesiące temu
    To taki fragment na wyciszenie. dzięki za ocenę:)

Napisz komentarz