Obrońca prawa 1

- Uzupełnij mi szklaneczkę. – Powiedziawszy to, uciekłam wzrokiem od barmana by z udawanym zainteresowaniem ocenić towarzystwo na parkiecie.

- Wiem, że nie powinno się pchać palca w domykane drzwi, ale to już czwarty drink. Czy aby to nie za szybkie tempo?

- Masz rację to zawsze kończy się bólem …palca – dodałam do tego grymas na twarzy.

Facet za którego plecami było to wszystko, czego dziś potrzebowałam, wyciągnął jedną z butelek i bez słowa zajął się moją miksturą. Najważniejsza była szklanka, już czułam ten szron na opuszkach palców. Ta, którą zabrał do dezynfekcji mej szminki, nie była w stanie ostudzić buzującej krwi w moim ciele. Odstawiając gin, chwycił za szkło z bursztynowym płynem i następna kolejna butelka. Czekałam cierpliwie, a on celebrował te czynności z namaszczeniem, jakby chcąc mnie ukarać, by może nim doda ostatnią w repertuarze colę, ja się poddam.

Przyglądałam się jak wszystko to postawione na kontuarze nabiera mocy sprawczej, by mi dogodzić. Co ja za pierdoły wymyślam. Nie jestem w pracy, nie muszę wysilać się z etykietą, tym wszystkim, co mnie usztywnia, każe być prawowitym obywatelem. Tak więc śmiało mogę zadać sobie pytanie: - „ Koleżanko, Karolino, kiedy to wszystko poszło się paść” – tym mało sentencjonalnym zwrotem rozpoczęłam dysputę, która miała mnie wyciągnąć z impasu jakim była ta scena. Mianowicie nigdy w życiu nie postawiłabym orzechy przeciwko dolarom, na to, że ja – zerknęłam na czas wyświetlany na komórce, trochę to trwało, z racji procentów, wzrok musiał nabrać odpowiedniej ostrości – o 23 38 i to jak na wyświetlaczu widnieje w środę, będę przebywać w jakimś pubie. Jakimś bo ja w ogóle nie znam tego typu lokali, ba! Ja mało wiem o tej mieścinie. Ja przecież jestem, byłam..

PAS!

O nie. Tak nie będziemy się bawić. Dołowanie i alkohol, to nie są dobrzy partnerzy i ja ich nie będę łączyć. To nie to miejsce. Zaraz – w mało zgrabny sposób obróciłam się na krześle na szczęście przytwierdzonym do podłoża, które zawirowało ze mną jak ukazujący się ludzie na parkiecie – gdzie to moja przyjaciółka, czyżby znalazła adoratora do pląsów.

Następne częściObrońca prawa 2  

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania