LBnP nr XXIV - Przybysz z Jowisza II

Miłościwie panujący nam Jupiter wysłał mnie na misję kosmiczną na Ziemię. Wyznaczył mi do zbadania dwa obiekty, a właściwie dwie kobiety do rozpracowania.

— Technologicznie Ludzie stoją o wiele niżej od nas. Jednak zawsze możemy się czegoś nauczyć od innych cywilizacji. Miewają ciekawe pomysły, ale w praktyce nie zawsze potrafią zrealizować swoje marzenia. Wieki czekali na maszyny latające i rakiety. Ostatnimi laty nastąpił u nich wielki skok do przodu. Nie dorównują nam inteligencją. Pojemność mózgu u Ziemian jest pięciokrotnie niższa niż w naszej populacji. Niekiedy wysyłają sygnały świadczące, że trafiają im się niezwykle emocjonujące przeżycia. Wpadają w stan uniesienia i ulatują jakby w kosmos. Obserwowałem przez nasze teleskopy kilka par, które uprawiały sztukę miłości według pradawnych zwyczajów. Nazywają to erotyką, ekstazą czy bardziej powszechnie współżyciem płciowym. Ten stan szczęśliwości trwa niezwykle krótko, około piętnastu minut. Dla nas to mniej niż mini sekunda prędkości światła. Przeanalizuj te przypadki, weź pod lupę życie dwóch młodych białogłów — powiedział do mnie, wskazując na monitor.

— Cóż szczególnego Jego Szlachetność widzi w tych dziewczynach? Nie wyróżniają się niczym specjalnym.

— Mylisz się, zeskanowałem ich mózgowie. Myśli obu pań krążą wokół macho. Każda z nich śni o swoim rycerzu.

— Jestem fizykiem, nie interesują mnie takie wyimaginowane przypadki. Lepiej skierować tam jakiegoś naukowca o profilu humanistycznym.

— Ty spełniasz wszystkie kryteria, twój umysł nie zaśmiecają teorie zwane romantyzmem. Masz racjonalny pogląd na życie. Czekam na szczegółowe raporty o Wierze i Mariannie. Przybierzesz ludzką postać. Inaczej potraktują cię jak Ufoludka, a byłaby to zniewaga granicząca z kpiną.

 

****

Moje ciało poddano obróbce plastycznej. Wydłużono mi kończyny dolne, a dotkliwie zmniejszono wymiary głowy. Mistrzowie od sygnałów dźwiękowych zaopatrzyli mnie w elektroniczną muszlę, abym rozumiał ich mowę. Na małej planecie panuje prawdziwa Wieża Babel, co rusz to inne słownictwo, wymowa i gesty. Drażniła mnie ta ziemska różnorodność umykająca wszelkiej klasyfikacji.

****

Najpierw przyłączyłem się do Wiery, którą interesowała każda nowinka technologiczna. Ta doktorantka wpadała w entuzjazm na każdą wzmiankę o zdobyczach nauki o budowie planety. Pasjonowały ją góry i morza. Mówiła o tym godzinami. Czułem się usatysfakcjonowany uzyskanymi wiadomościami, zwłaszcza o ruchach górotwórczych. Na Jowiszu II borykamy się z tym zjawiskiem na co dzień.

Nocą milkła i bez fałszywego wstydu oddawała się miłosnym igraszkom. Techniki miłosne, które oni nazywają seksem, odbiegają od naszych, ale nie były do pogardzenia. Wszelkie nowe podniety działają zawsze w dwójnasób. Podarowałem Wierze kilka gadżetów, które ją zachwyciły. Dzięki tym miniaturowym przedmiotom zgłębimy dokładniej ich wiedzę i sfery intymne. Oprócz pożądania ta kobieta nie wywołała we mnie uczuć, o których pisali poeci.

 

****

Kiedy na statku usiadłem obok Marianny, nie zwróciła w ogóle na mnie uwagi. Podziwiała błękitne wody Morza Śródziemnego i postrzępioną nieregularną linię wybrzeża. Wykonywała masę zdjęć pejzażu, widoków miast i ciekawych obiektów określanych mianem zabytków. Podróżowała dla przyjemności, o pracy nie lubiła mówić. Cieszyła się niebywale każdą chwilą. Mnie też ogarniała euforia, gdy moje oczy napotykały jej ciemne źrenice. Słoneczne krajobrazy zaczęły również radować mój wzrok. Przyłączył się do niej około czterdziestoletni mężczyzna, z którym przywitała się wylewnie z nutą rozmarzenia. Długo patrzyli na siebie, przytulali się, a zachowywali się jakby sami przebywali na pokładzie. Wkrótce znikli gdzieś na dziobie, gdzie wstęp był zarezerwowany tylko dla załogi.

Marianna potraktowała mnie jak intruza, żadnego uśmiechu ani pozdrowienia po dotarciu do portu przeznaczenia. Znikła mi z pola widzenia w ramionach tego postawnego mężczyzny. Rozmawiali ze sobą w kilku językach, aparaty podsłuchowe nie nadążały za wyborem kolejnych plików z tłumaczeniem poszczególnych zdań. Trochę tam było angielskiego, trochę francuskiego i włoskiego. Mimika twarzy i język ciała zastępowały słowa. Zrozumiałem, co to znaczy upojenie. Ziemia ustępowała mi pod nogami. Przydarzyło mi się to pierwszy raz.

Bacznie obserwowałem tę parę. Wsiedli do motorówki i ruszyli dalej w stronę morskiej jaskini ze stalaktytami i wielkim stalagnatem. Nie okazali się gościnni, zamknęli za sobą wrota i umieścili tabliczkę „Zamknięte – Zapraszamy jutro”. Silnik łódki oblał mnie kaskadą wody i unieruchomił wszelkie moje wizjery. Nie udało mi się włączyć skanera. Zabawiali się wspólnie do zmroku. Pływali nago wokół groty i szczodrze obdarowywali pieszczotami swoje ciała. Poczułem się urażony i zdeprecjonowany jako przedstawiciel cywilizacji o wyższym poziomie rozwoju. W uszach rozbrzmiewał mi jej śmiech i intymne odgłosy.

Ponownie zobaczyłem ich na kamienistej plaży. Nie krępowali się wyrażaniem swoich uczuć. Niekiedy przyjmowali dość akrobatyczne pozycje, śmiali się i przyglądali się sobie z takim zapamiętaniem, że pojąłem znaczenie słowa zazdrość.

— Dlaczego nie przytulała się do mnie? Jej wargi ukoiłyby mój ból – stawiałem sobie irracjonalne pytania.

Tym razem nie zawiodła mnie technologia. Stworzyłem trójwymiarowy model jej figury, daleki od doskonałości. W hotelu nieśmiało dotykałem jej jedwabistą skórę, a szczególnie intrygowały mnie wszystkie krągłości.

Nasze Feminy wyglądają inaczej. Nie mają smukłych nóg ani tak rozwiniętych gruczołów mlekowych. Nie potrzebują ich, gdyż karmienie noworodków obywa się bez mleka matki. Ziemianie bardzo długo oczekują na potomstwo, ponad dziewięć miesięcy. Ich zaloty przypominają tańce godowe ptaków. Wymyślili zbyt wiele ceregieli. Coraz bardziej wciągały mnie zawiłości życia w Układzie Słonecznym.

Z natury są monogamiczni, teoretycznie mężczyzna powinien uprawiać miłość tylko z jedną kobietą. Prasa, a zwłaszcza telegazeta rozpisuje się o romansach gwiazd. Młodzi protestują przeciwko instytucji małżeństwa. Wolą wolne związki, osobiście ich poparłem. Ograniczać liczbę partnerek do jednej nie mieści mi się w głowie. Działają wbrew naturze, ale w tym wszystkim kryją się jakieś tajemnice.

Rankiem Marianna spacerowała samotnie po wąskich ścieżkach Ravelo. Zdradziłem jej swój sekret. Przyznałem się, że pochodzę z Jupitera II.

— Przybrałem sylwetkę odwzorowującą postać genialnego astronoma, Mikołaja Kopernika. Przewyższam inteligencją twojego ukochanego. Poznałem już jedną Ziemiankę, ona była mi przychylna. Nie odwracała się tyłem do mnie. Jestem przybyszem z innego Świata. Mogę ci wiele zaoferować. Mój prawdziwy wygląd odbiega od standardów europejskich. Nie odznaczam się potężną muskulaturą jak Dawid Michała Anioła ani imponującym wzrostem Marcella.

Zazwyczaj Feminy pozytywnie reagują na moje awanse. Ta jednak parsknęła śmiechem, patrząc na moją starannie wymodelowaną głowę o wysokim IQ.

— Drogi przyjacielu, serce kieruje się innymi kryteriami niż rozum. Kocham Marcella. Lubię przebywać w jego towarzystwie, podróżować po Kampanii i cieszyć się jego bliskością. Jest fascynującym mężczyzną, na którego długo czekałam. Nie umiem wymienić wszystkich jego zalet. Myśl o nim przepełnia mnie radością, a obcowanie z nim stanowi drogę do raju.

— Mogę cię zabrać w niezwykły świat. Nie przeczę, ta kraina jest malownicza, ale w skali jeden do dziesięciu dałbym jej tylko pięć punktów. Cóż powiesz na międzygalaktyczne podróże? Księżycowy krajobraz na Jowiszu II cechuje się cudownym kolorytem, zwłaszcza gdy ujrzysz czerwoną łunę przy wybuchu wulkanu. Złote płomienie sięgają niebotycznych wysokości ponad koronę Himalajów. Uniosę cię bezpiecznie w międzygwiezdnej kapsule. Poznasz nowe siedem cudów świata, o jakich nikomu nie śniło się we Włoszech ani w Polsce. Zaprowadzę cię do jaskini, w których będziemy się kochać w stanie nieważkości. Nasze ciała ogarną wstrząsy podobne do wyładowań atmosferycznych, których moc daje rozkosz mega orgazmu. Zachwyci cię koralowa atmosfera Wenus, oślepi blask spadających gwiazd, które na granatowym niebie odbijają się jak w kryształowym lustrze. Będę cię wielbić codziennie. Pozostawię rzeźbę twego ciała w każdym miejscu, gdzie dotrzemy w statku kosmicznym. Na twoje życzenie posiądę ziemską „ars amandi”. Nie odrzucaj mnie, błagam!

— Nieznany przybyszu, nie zamienię Marcella na nikogo. Błogi nastrój mnie ogarnia, gdy przemawia do mnie ciepłym głosem i śpiewa piosenki neapolitańskie. Uwielbiam spijać jego pocałunki o smaku boskiej ambrozji. Jej oczy pokryła czarowna mgiełka.

Usiadła na przydrożnym kamieniu i dodała pod moim adresem kilka słów.

— W moim kraju często powtarza się przysłowie „Każda potwora znajdzie swego amatora". Zapomnij o mnie. Poszukaj narzeczonej w Polsce. Moje rodaczki słyną z urody, włosów jak len i błękitnych oczów o barwie chabrów. Ja już odnalazłam swój ideał. Interstelarne podróże mnie nie nęcą. Wolę pogodne niebo Italii.

 

****

Nieustannie podążałem za Marianną. Szwendała się bez planu i smartfonu. Włóczyłem się po Bieszczadach, zwiedziłem drewniane kościółki pochodzenia łemkowskiego lub w stylu bojkowskim. Sztuka dawnych budowniczych wzbudziła we mnie respekt. Przed wiekami cieśle wznosili kościółki i cerkiewki bez użycia jednego gwoździa. Moja przewodniczka wybrała umieszczoną niedawno na tzw. Liście UNESCO świątynkę w Smolniku. Ten jeden obiekt zabytkowy jej nie wystarczył. Znalazła jeszcze dwa interesujące kościółki. Po drodze natknęła się na przełom Sanu, który dla mnie stanowił ładną miniaturkę. Bałem się, że skoczy ze stromego zbocza w wody tej rzeki. Na wszelki wypadek jako niewidzialny Anioł Stróż chwyciłem ją mocno za koński ogon. Co za nazwa dla fryzury!

W wysokich trawach prawie zanurzyła się cała jej postać, odnalazła sarkofag sprzed prawie sześciuset lat, choć to niewiele w historii wszechświata.

Chroniłem ją przed wszelkimi niebezpieczeństwami. W gąszczu traw mogła ją zaatakować żmija. Prześwietlałem wewnętrznym radarem całą trasę, aby nie dosięgło jej niebezpieczeństwo.

O zachodzie słońca zakończyła swą wędrówkę. Ogarnął ją strach, taki irracjonalny. Oczami wyobraźni widziała atakującego ją niedźwiedzia i banderowca.

— Nocą budzą się potwory – drżącym głosem rzekła sama do siebie wolno stąpając po szosie.

Postanowiłem ją ratować. Połączyłem się satelitarną komórką ze Strażą Graniczną, nagrałem wiadomość o niebezpieczeństwie czyhającym na samotną turystykę w odległości dwa kilometry od miejscowości Dwurnik. Poprosiłem aby odwieźli ją do schroniska bez wypytywania o nocne przygody.

Zrozumiałem, że nie mogę udawać przed nią bohatera. Nie imponowałem jej. W jej mózgu ciągle królował Marcello. Pomiędzy nimi istniał jakiś tajemny związek, którego nic nie mogło zerwać. Nie mogłem przeciąć tego węzła gordyjskiego. Zrozumiałem, że wówczas bym ją skrzywdził, co nie wchodziło w rachubę. Stałem się jej kosmicznym niewolnikiem. Ogarnęło mnie nieuleczalne cierpienie, jakim jest miłość bez wzajemności. Złośliwy duszek podszepnął mi powiedzonko „Bo w tym jest ambaras aby dwoje chciało naraz”.

Nazajutrz zadziwiły mnie anomalie pogodowe w górach. Upał ustąpił miejsca przymrozkom. Nigdy nie spotkałem się z takim zjawiskiem jak biały puch pokrywający drzewa i glebę. Nakryłem ją niewidoczną tkaniną, gdyż groziło jej przeziębienie. Niespodziewanie podziękowała za opiekę. Wyczułem w głosie nutę sympatii.

— Mogę spełnić jeszcze jedno twoje życzenie zanim powrócę na Jowisza II — rzekłem patrząc jej głęboko w oczy. — Przyznam się, że liczyłem na jej przychylność. Tymczasem ona dotknęła moją rękę gestem przyjaźni i napomknęła, że tęskni za Marcellem. Aparycją przypominałem zranione zwierzę. Wolałbym stanąć oko w oko z dzikim żubrem niż usłyszeć to imię.

****

Ostrzegłem faceta, że nie igra się z uczuciami Marianny. W niedługim czasie otrzymałem smutną dla mnie wiadomość: „Zostań świadkiem na naszym ślubie”. Nie odmówiłem. Z żalem patrzyłem jak ten przystojniak prowadzi do ołtarza moją uwielbianą kobietę oraz przyrzeka jej miłość, wierność i uczciwość małżeńską. Moje wnętrzności opanował bolesny skurcz, wszelkie moje organa pragnęły krzyczeć gromowładnym głosem Jupitera, ale nie wydały żadnego dźwięku. Wydawało mi się, że płonę jak ta Żyrafa na obrazie Dalego. Ja, wierny sługa rozumu, poddałem się snom surrealistów. Uciekłem z przyjęcia, gdyż trawiła mnie gorączka zagrażająca zwęgleniem mego organizmu. Ostatnim gestem rozpaczy zanurzyłem się w lodowate wody Soliny. Otrzeźwiałem.

Nie oparłem się pokusie popatrzenia na Mariannę ostatni raz. Włączyłem teleskopowe widzenie. Oboje w skąpych strojach hasali po górach. Czerpali z siebie niewysłowioną radość i kochali się pod osłoną kurtyny z liści jesiennych. Przed moimi oczami wirowały ich splecione ciała jak w kalejdoskopie. Dwa kolory odbijały się w złoto-czerwonej koronie drzew, biel jej ciała i słoneczny odcień jego oliwkowej skóry południowca tworzyły piękną mozaikę, którą chętnie utrwaliłbym na ścianach mego domu. Marzyłem, że swoimi długimi nogami otacza mój tors, gdy nieznany ptak odwrócił mój zaogniony wzrok. To delikatne stworzenie o kolorowym upierzeniu rozwinęło baner „Pornografia podlega karze do lat dwóch”. Dziobnął w aparat i podgląd zniknął. Natura wygrała starcie z zaawansowaną technologią podobnie jak alchemia ziemskich uczuć z moimi nadziejami.

****

 

Przed startem w drogę powrotną porwałem ze sobą cudowne niebieskookie dziewczę o płowych włosach, z którą wspólnie przemierzamy galaktyki. Upaja ją seks w świetle mgławic. Junona nam sprzyja, mamy już czwórkę wspaniałych dzieci. Nasi potomkowie odziedziczyli po matce łagodność, a po mnie zdolności do nauk ścisłych. Wierzę, że bezbolesne porody przyczynią się jeszcze do powiększenia naszej rodziny. Marzy mi się dzielna jedenastka ze mną jako kapitanem drużyny.

Moja żona doskonale zasymilowała się z naszą społecznością. Prowadzi dużo lżejszy tryb życia dzięki postępowi natury technicznej. W Bieszczadach harowała w gospodarstwie od świtu od nocy. Śniła aby wznieść się w obłoki u boku silnego mężczyzny, który jej nigdy nie opuści. Chętnie opowiada przyjaciółkom o dziwnych obyczajach na Ziemi, które one chętnie przyjęłyby na naszej planecie, zwłaszcza staropolskie pocałunki w rękę.

Słowa Marianny okazały się prorocze, odnalazłem sens istnienia z moją nową partnerką o egzotycznej urodzie i umiejętności współżycia. W swej prostocie unika zadawania niepotrzebnych pytań. Zagadki obce są jej naturze.

 

****

Jupiter pochwalił moje działania. Każda kropla świeżej krwi odnawia nasz gatunek i gasi pragnienia poznania, tego co nieznane. Moje wspomnienia i tłumaczenia podręczników uwodzenia rozeszły się w mig. Rośnie zapotrzebowanie na tego typu literaturę pełną mroku i zagubienia w sidłach miłości. Mariolka już pracuje nad nową serią „Harlekinów”.

Odnoszę wrażenie, że Jego Szlachetność chętnie ruszyłby w podróż moim śladem gdyby nie obowiązki wobec planety, nad którą czuwa od pokoleń. Czyżby chciał ulec chwili zapomnienia?

Od czasu do czasu drzemie we mnie tęsknota za tą czarnulką, której nie zdołałem zdobyć pomimo całego arsenału środków o ponad ludzkiej mocy. Jej trójwymiarowy obraz ciągle tkwi w mej pamięci. Opór mej woli nie pozwala go skasować, choć nieraz usiłowałem. Bywa, że bezwiednie wyciągam rękę by zaspokoić zmysły namiętności.

Historię mej ziemskiej miłości zamykam w jednym tytule dzieła z epoki romantyzmu „Cierpienia młodego Wertera z Jowisza II”. Nie popełniłem samobójstwa, ale cień Marianny nigdy nie zniknie z mej podświadomości bez względu na miliony lat świetlnych, które nas dzielą.

 

Bożena Joanna

październik 2019

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 11

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Literkowa Bitwa na Prozę 2 tygodnie temu
    Brawo! Witamy w Bitwie i życzymy wygranej.
    Jeszcze prosimy o wklejenie linku na Forum
    http://www.opowi.pl/forum/literkowa-bitwa-na-proze-linki-do-w934/#reply
  • Bożena Joanna 2 tygodnie temu
    Ok, załączony
  • pasja 2 tygodnie temu
    Przecudowne opowiadanie połączone kosmiczną miłością Jupitera. Przyznać muszę, że niestety takie są Słowianki gospodarne i jak kochają to na zawsze. Opisy szalenie profesjonalne i moje piękne Bieszczady w tle. Przewędrowałam je wzdłuż i wszerz. Cieszę się że zdecydowałaś się na udział.
    Temat wykorzystany oraz dodatkowe też gdzieś się plączą.
    Pozdrawiam serdecznie.

    wzrok inPrzyłączył się?
  • Bożena Joanna 2 tygodnie temu
    Dziękuję Pasjo za zachętę i miłe słowa. Za tło romantycznych przygód wysłannika z Jowisza specjalnie wybrałam odmienne otoczenie, łagodny klimat wybrzeża śródziemnomorskiego i prawie dzikie Bieszczady. Serdecznie pozdrawiam!
  • Bożena Joanna ponad tydzień temu
    Dziękuję, poprawiłam. Mam trochę zmęczone oczy.
  • Keraj 2 tygodnie temu
    Miłość nie zna ograniczeń. Pięknie napisane 5
  • Bożena Joanna 2 tygodnie temu
    Zakochany racjonalista na odległej Ziemi poznaje życie od strony ludzkiej nie tylko technologicznej. Dzięki za przeczytanie tego dość długiego tekstu. Załączam serdeczne pozdrowienia!
  • kalaallisut 2 tygodnie temu
    Przeczytałam z uśmiechem :)
    Cierpienia z powodu miłości i obcego złapały za serce ;) Tak to jest jak się marzy o dotyku niedostępnyvh gruczołów mlekowych :D.
    Koniec końców każdy znalazł coś dla siebie i historie kończą się szczęśliwie.

    Ps że tęskni na Marcellem. —* za
  • Bożena Joanna ponad tydzień temu
    Dziękuję za wizytę i przyjemny komentarz. Jeśli udało mi się wzbudzić chwilę wzruszenia, to mój cel został osiągnięty. Poprawiłam literówkę. Serdecznie pozdrawiam!
  • Tjeri 2 tygodnie temu
    Dzień dobry. Dość przyjemny tekst, wywołujący uśmiech.Fajnie było wspomnieć Bieszczady...
    Poczepiam się jednak rzeczy, które z punktu widzenia akcji, czy przesłania są kompletnie nieważne i w zasadzie można by je pominąć, zakładając np. konwencję bajkową. Ale myślę sobie, że wystarczyłoby parę drobnych zmian, żeby usunąć rażące rzeczy - dlatego piszę.
    Mam na myśli stwierdzenia z pogranicza, nazwijmy to, astrofizyki. Jowisz to gazowy olbrzym. Składa się z gazów, głównie z wodoru. Nawet jeśli jest tam jakaś lita "ziemia", to będzie to jądro, ale potworne ciśnienie itp... wiadomo. Ruchy górotwórcze - z racji powyższej - również brzmią dziwnie. Dobrze byłoby też wyeliminować zdania typu: "Ten stan szczęśliwości trwa niezwykle krótko, około piętnastu minut. Dla nas to mniej niż mini sekunda prędkości światła. " Bo trochę poplątanie z pomieszaniem. Ja wiem, że to nie jest tekst naukowy, ani nawet SF i że chodzi o co innego i będę mogła żyć nadal, jeśli wszystko zostanie jak jest... :)) Ale to tylko parę drobnych zmian i może zechce Ci się kiedyś tam wprowadzić zmiany.
    Pozdrawiam!
  • Bożena Joanna ponad tydzień temu
    Dziękuję za staranną analizę mego opka. W Internecie znalazłam krótką wzmiankę o planetoidzie Jowisza, gdzie w podziemiach występują pokłady wody. Nie umieściłam tej informacji w tekście, gdyż uznałam ją za mało istotną. Opowiadanie jest konkursowe, więc na razie nie wprowadzę zmian. Przyszło mi na myśl, że dodam uściślenie Jowisz II lub Jowisz BIS aby nie razić brakiem podstawowych wiadomości o wszechświecie. Pomyślę o tym, ale na razie jestem po laserowaniu oka, więc lepiej abym nie dotykała tekstu. Obawiam się, że narobię mnóstwo literówek. Cenię uwagi Czytelników. Serdecznie pozdrawiam!
  • Tjeri ponad tydzień temu
    Tak, z tym Jowiszem II to świetny pomysł na eleganckie wybrnięcie :). Pozdrawiam!
  • Bożena Joanna tydzień temu
    Tjeri Dziękuję za poradę i akceptację zmienionej nazwy. Serdecznie pozdrawiam!
  • Tom Bordo ponad tydzień temu
    Bożena Joanna, zapraszam do przeczytania mojego opowiadania pt. Szkoła
  • MarBe tydzień temu
    Najciekawsze jest to, że sami nie wiemy, co kieruje nami w wyborach partnerów do uniesień. Gdyby było inaczej nie doświadczalibyśmy, aż tylu rozczarowywań.
    Z przyjemnością przeczytałem.
    Pozdrawiam
  • Bożena Joanna tydzień temu
    Miło mi, że mnie odwiedziłeś. Masz rację, uczucia mają swoje sekrety, nie podlegające logice i rozsądkowi. Może w tym ich urok. Cieszę się, że się podobało. Serdecznie pozdrawiam!
  • Aga jednostrzały tydzień temu
    Nooooo, ależ historia :) Nieziemska :))
    I udział w konkursie - super :)
    Opowiadanie bardzo mi się podobało. Fajne, napisane lekkim piórem.
    Pozdrawiam serdecznie :)
  • Bożena Joanna 6 dni temu
    Dziękuję za odwiedzinki i miły komentarz. Serdecznie pozdrawiam i czekam na nowe opowieści!
  • Dekaos Dondi 2 dni temu
    Bożeno Joanno→Bardzo ładna romantyczno - galaktyczna opowieść.
    Chociaż trochę wątpię, iż uwierzyła że on Kosmita, skoro wyglądał człowieczo.
    Ale przecież to by nie miało żadnego znaczenia,
    gdyż prawdziwa miłość, nie ma ''wyglądu'' i jest ''szybsza od światła'' pokonując w mig wszelkie różnice wizualne.
    No ale dobrze, że chociaż tak się skończyło. Albo raczej zaczęło:))
    Pozdrawiam↔🌟🌟🌟🌟🌟
  • Bożena Joanna 2 dni temu
    Dziękuję, prześliczne gwiazdki! Pozdrowienia!

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania