Rozmowy z

Bardzo proszę o wytykanie mi błędów interpunkcyjnych i ortograficznych. Chcę nad nimi popracować.

 

***

 

- Wiesz jak to jest? – skuliła się na kanapie próbując ukryć spuchniętą i czerwoną od płaczu twarz między kolanami.

- No jak? – odpowiedziała przestrzeń z kaptura.

- To jest tak, że ktoś wyjmuje Ci z głowy wszystkie dobre myśli, plany, emocje, marzenia. Ogólnie wszystko co nadaje życiu jakiś sens. Może czasami nawet coś negatywnego wyjmie jeżeli to też dawało jakiś cel. I zamiast tego nalewa Ci żalu, smutku, frustracji, beznadziei. Zamraża wszystkie Twoje zamiary, zabiera energię.

Postać w kapturze stała ponuro nie ruszając się.

- Tak będziesz tu stać? – parsknęła zażenowana Franciszka unosząc lekko głowę. Nie dobrze jej się robiło patrząc na tę otchłań pod kapturem. Ale bardzo potrzebowała z kimś porozmawiać. Miała już dosyć tych niemych myśli w głowie. Chciała wypowiadać słowa na głos. Chciała być dla kogoś niemiła, chamska. Chciała zrobić z rozmówcy worek treningowy i wyładować na nim wszystkie swoje frustracje. Tak długo jej myśli robiły to na niej samej, że czuła się już otępiała z bólu.

- Mogę sobie zrobić herbatę? – powiedział po dłuższej chwili głęboki głos postaci.

Franciszka pokręciła z niedowierzaniem głową. W końcu zapytała:

- Czekasz na moje pozwolenie?

- Poniekąd. – odpowiedziała bez wzruszenia postać.

- Tak, zrób sobie herbatę. – Franciszka znów schowała głowę między kolana.

- Chyba powinnam zapytać czy Ty też chcesz herbatę. – postać wydała się lekko zaskoczona swoim własnym pytaniem. Zupełnie jakby zgadywała interpersonalną etykietę dobrego zachowania.

- Nie, nie chcę żadnej herbaty! – Franciszka podniosła głos poirytowana.

Kuchnia była otwarta na salon w którym znajdowała się Franciszka. „Bardzo dobrze, mogę nadal mówić, nadal ma mnie słuchać” pomyślała.

- Czuję się pusta. Zupełnie jakby ktoś wziął gałkownice i skrupulatnie ze mnie wszystko wyżłobił. – kontynuowała nie podnosząc tym razem głowy.

- Gałkownicę? – wyraźnie znieruchomiała postać stała właśnie w kuchni trzymając w jednej ręce pudełko z cytrynowym earl greyem, a w drugiej paczkę malinowego rooibosa.

- Weź rooibosa. Tak, gałkownicę. Tę taką łyżkę do nakładania gałek lodów. Przecież powinnaś wiedzieć co mam na myśli. - Postać jakby odmroziła się ze swojego znieruchomienia i zaczęła przygotowywać herbatę.

- Tak, przepraszam. Oczywiście, że wiem. Wydawało mi się, że mam się zapytać o gałkownicę. – gdyby wnętrze kaptura miało jakąś twarz to najprawdopodobniej przewróciłoby oczami.

- Nie mam celu. Nie wiem co chcę. Nic mi właściwie nie sprawia przyjemności. Obwiniam się za to, że nic nie robię, a nie robię nic bo nie wiem co chciałabym robić. Poza tym nigdy nie jestem w niczym wystarczająco dobra. Zawsze zaczynam coś i nigdy tego nie kończę. Ta pustka jest jak taka czarna dziura. Wysysa ze mnie wszystko. Chcę widzieć sens, chcę w coś wierzyć. Mieć jakieś hobby, jakąś pasję, ale musiałabym najpierw zobaczyć w tym jakiś cel. Ale ja żadnego celu nie mam. – po twarzy Franciszki spłynęły kolejne łzy – Wiesz przecież, że to nie tak że nie próbowałam. Tyle razy ile znowu zaczynałam coś nowego, albo ile razy ciągnęłam dalej to co robię. Tylko po to, żeby mieć nadzieję, że kiedyś w końcu coś poczuję. Że kiedyś w końcu coś zmienię, coś mnie pochłonie, będę chciała dla czegoś żyć. Mam już dosyć! – Franciszka znowu podniosła głos – Dosyć! Słyszysz mnie?! – tym razem krzyknęła głośno w stronę postaci. – Nie mam już siły więcej się starać. Nie wiem po co miałabym się starać. – zapadła dłuższa cisza – No powiedz coś do jasnej cholery! Nie stój tak z tą durną herbatą w ręku!

- Wiesz przecież, że to jestem ja. To ja wkradam się nocą do Twojej głowy, karmię się Twoimi myślami. – postać powiedziała przerażającym głosem nadal trzymając kubek z herbatą – Płacz. Krzycz. Jesteś zdana tylko na mnie.

Franciszka wzdrygnęła się, po jej plecach przeszedł zimny dreszcz. Nie czuła jednak strachu. Dalej tylko tę ziejącą pustkę. Przyłożyła dłonie do skroni i uszu.

- Wyjdź z mojej głowy! Zostaw mnie w spokoju! Wynoś się! – zaczęła krzyczeć i łkać głośno. – Nie mogę już Ciebie znieść! Chcę być sama, chcę mieć moje myśli tylko dla siebie! – masowała skronie, ale na nic się to nie zdało.

Nagle do pokoju wpadła mama Franciszki.

- Co się stało? – podbiegła do dziewczyny. Objęła Franciszkę próbując ją uspokoić. – Znowu z nią rozmawiałaś? – zapytała.

Franciszka przytaknęła tylko głową. Jej spodnie miały mokre nogawki. W kuchni leżał rozbity kubek, a dookoła niego rozlana herbata.

Następne częściRozmowy z... II.  

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Elizabeth Lies 29.10.2016
    No dobra, no może zacznę od błędów, skoro tak bardzo prosisz. Aha, co do interpunkcji, czasami mogę się mylić. Tak tylko informuję.
    - Wiesz jak to jest? – skuliła się na kanapie próbując ukryć spuchniętą i czerwoną od płaczu twarz między kolanami. - "skuliła się" z wielkiej
    Może czasami nawet coś negatywnego wyjmie jeżeli to też dawało jakiś cel. - Trochę dziwnie jak dla mnie brzmi początek zdania. Ja bym napisała tak "Czasami nawet wyjmie coś negatywnego, jeżeli..."
    Postać w kapturze stała ponuro (ja bym tu dała przecinek) nie ruszając się.
    parsknęła zażenowana Franciszka (przecinek) unosząc lekko głowę.
    Nie dobrze jej się robiło (też bym tu dała przecinek) patrząc na tę otchłań pod kapturem - Niedobrze
    Nie dobrze jej się robiło patrząc na tę otchłań pod kapturem. Ale bardzo potrzebowała z kimś porozmawiać. - zrobiłabym z tego jedno zdanie
    wyładować na nim wszystkie swoje frustracje. - to też mi jakoś dziwnie brzmi, może "Wyładować na nim cały swój gniew"
    Poniekąd. - bez kropki tam w dialogu
    - Chyba powinnam zapytać (przecinek) czy Ty też chcesz herbatę. – (z wielkiej) postać wydała się lekko zaskoczona swoim własnym pytaniem. - zastąp czymś "postać"
    Zupełnie jakby zgadywała interpersonalną etykietę dobrego zachowania. - etykieta dobrego zachowania to jak dla mnie takie masło maślane, może "jakby zgadywała wzorce dobrego zachowania/wychowania"
    - Nie, nie chcę żadnej herbaty! – Franciszka podniosła głos poirytowana.

    Kuchnia była otwarta na salon w którym znajdowała się Franciszka. - powtórzenie "Franciszka", szukaj synonimów
    mówić, nadal ma mnie słuchać” (przecinek) pomyślała.
    Zupełnie jakby ktoś wziął gałkownice (gałkownicę) i skrupulatnie ze mnie wszystko (wyżłabiał) wyżłobił.(bez kropki)
    wyraźnie znieruchomiała postać stała właśnie w kuchni (przecinek) trzymając w jednej ręce pudełko z cytrynowym earl greyem, a w drugiej paczkę malinowego rooibosa. - o co chodzi z tym "wyraźnie"? Nie rozumiem kontekstu zdania.
    Postać jakby odmroziła się ze swojego znieruchomienia - to głupio brzmi, może "ocknęła się" czy coś w tym stylu
    (z wielkiej) gdyby wnętrze kaptura
    a nie robię nic (przecinek) bo nie wiem co chciałabym robić
    Zawsze zaczynam coś - zawsze coś zaczynam
    (z wielkiej) po twarzy Franciszki spłynęły kolejne łzy (kropka)
    Wiesz przecież, że to nie tak (przecinek) że nie próbowałam
    Tyle razy ile znowu zaczynałam coś nowego, albo ile razy ciągnęłam dalej to co robię - tyle razy zaczynałam wszystko od początku, ja bym tak zaczęła, ale w sumie nie wiem do końca o co chodzi w tym zdaniu, popraw je jakoś
    zapadła dłuższa cisza - Zapadła (z wielkiej)
    postać powiedziała przerażającym głosem nadal trzymając kubek z herbatą - powiedziała postać przerażającym głosem, nadal trzymając...
    Nie mogę już Ciebie znieść! - mi lepiej brzmi "Cię" , Nie mogę już cię znieść, ale jak chcesz
    (z wielkiej) masowała skronie, ale na nic się to nie zdało.
    (z wielkiej) podbiegła do dziewczyny. Objęła Franciszkę (przecinek) próbując ją uspokoić.
    I "Ci, Ciebie, itp" pisz z małej, bo nie zwracasz się do czytelnika
    No i chyba tyle.

    Jak widzisz błędów trochę było, ale ogólnie tekst mi się podobał. Lubię takie opowiadania o "psycholach', sama mam sporo takich na koncie, ale nieważne. Czasami zdania Ci kulały, ale ogólnie było nieźle. Szukaj też synonimów, żeby unikać powtórzeń.
    Ogólnie opowiadanie niezłe. Popracuj jeszcze nad nim, a będzie dobre. Ode mnie 4 i jeśli napiszesz część kolejną chętnie zajrzę.
    Mam nadzieję, że trochę pomogłam. Trzymaj się/
  • Ata 31.10.2016
    Bardzo Ci dziękuję za poświęcenie na to czasu! Będę pracować nad błędami i stylem :)
  • Józef Kemilk 28.12.2016
    Jak dla mnie fajne. Co do interpunkcji, to też mam z nią cholernie kłopoty. Korzystam ze strony www.ortograf.pl i jest lepiej.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania