#

– Już myślałem, że cię zgubiłem. – Król wyłonił się zza drzew i ominął bezszelestnie drewnianą ławkę. Następnie spojrzał w przestraszone oczy chłopca, które po chwili zwężały się obznajmiając ostrożność.

– Pan mnie śledził? – Nie dowierzałem.

– Musisz... – Nie dokończył, gdyż mu przerwałem. Wiedziałem jedno, tego było za wiele. Miarka się przebrała.

– Nic nie muszę. A już na pewno nie mam zamiaru wracać do domu! – Odwróciłem się napięcie, ignorując staruszka.

– Musisz uciekać i to natychmiast! – zacharczał niczym dzikie, groźne zwierze. Jako, że następca milczał, pośpiesznie dodał. – Ostrzegałem cię już wcześniej, żebyś zawrócił do domu. Tam byłbyś bezpieczny.

– A pan znowu to samo. Nie będzie mi nikt obcy mówić, co mam robić. Czego chcesz starcze, powtarzam ostatni raz. I proszę przestać wygadywać takie bzdury.

Teraz mężczyzna postarzał się, wydawał się drobniejszy niż przed chwilą.

– To moja wina, nie udało mi mi się... – Mężczyzna mamrotał do siebie. W jego słowach wyczułem napięcie. – Przepraszam, że cię niepotrzebnie nastraszyłem, ale musisz mi zaufać. – Że niby miałem zaufać komuś, kto z początku bawił się grą słów i wręcz napawał moim strachem? A teraz chciał, abym nagle mu uwierzył? Przeprosiny niczego nie zmienią. Nie miałem zamiaru okazywać skruchę. Nadal nic nie rozumiałem. – Nie powinieneś tu być. Nie w tym miejscu i o takim czasie - gadał jak obłąkany. Ponownie. – Co mam zrobić, abyś mi uwierzył?

– Powiedź prawdę. Tylko tyle. - Na te słowa prychnął.

– Gdybym miał czas. Zaraz tu będzie. – Odwróciłem się razem z nim i spojrzałem w głęboką ciemność. Zimny wiatr zawiał tak mocno, że musiałem szybko zasłonić twarz szalem. Wciąż nikogo nie widziałem.

– Ej! – Zwróciłem się w jego stronę. – Że niby kto tu ma przyjść? – odrzekłem. Poczułem się jak w jakimś horrorze. Jakbym właśnie przeniósł się do momentu w filmie, w którym miał pojawić się potwór. Obawiałem się i z każdą sekundą serce mocniej mi biło. Zacząłem snuć własne domysły. A co jeśli ten dziadek w gruncie rzeczy naszą rodzinę znał i chciał mnie teraz ostrzec przed niebezpieczeństwem? Z drugiej strony wydawało mi się, że po prostu postradał zmysły.

– Już za późno... – Otworzyłem szeroko oczy i przybrałem pozycję obronną, lekko nachylając się do przodu w razie natychmiastowej ucieczki. Wprawdzie chciałem zachować rozsądek, żeby nie ulec panice, tylko uspokoić się, ale sam już nie wiedziałem, miałem mieszane uczucia. A ten pan wcale mi nie ułatwiał.

– Staruszku – powtórzyłem. I wtedy zadrżałem. Na całym ciele znikąd pojawiły się ciarki. Ręka dziwnie się trzęsła. – Co ty wygadujesz? Odpowiedz! – wrzasnąłem, ale on zamilkł. – Czy to ma jakiś związek z tym, że ktoś naszą rodzinę prześladował? – No dalej, błagam. Niech odpowie. Żadnej reakcji, najwidoczniej mnie nie słuchał. Zapatrzył się w głębie lasu ponownie. Jego ręce niespokojnie drgały, podobnie jak u mnie. Także tam spojrzałem, ale było tak ciemno, że za nic w świecie nie mogłem nic wypatrzeć. Dłużej nie wytrzymałem tej ciszy i chciałem ponownie zadać pytanie, ale mężczyzna podniósł natychmiast do góry rękę nakazując, abym ucichnął. Popatrzył mi ponownie w oczy i lustrował mnie wzrokiem od góry do dołu. Dziwnie się wtedy czułem.

– Ty nic nie wiesz o sobie. – Zaśmiałem się, ponieważ nie tego chciałem usłyszeć.

– Można konkretniej jeśli łaska? – Poczerwieniałem ze złości. Denerwowało mnie, że wszyscy przede mną mieli tajemnice. Pierwsi byli rodzice, a teraz ten dziwny człowiek. Nie mogłem dać za wygraną. Musiałem dowiedzieć się czegokolwiek.

– Wymazali ci pamięć, więc to tak – burknął coś tam pod nosem, ale udało mi się zrozumieć sens słów. – Wszystko jasne. – Chwycił się za bródkę i zaczął ją masować, na chwilę się zamyślił i dokończył. – Może lepiej dla ciebie, żebyś o niczym nie wiedział...

– Wymazali?

– Myśl chłopcze. Myśl.

– Kto to był? Jak? Kiedy? – myślałem. – Mam prawo wiedzieć! Jeśli mi nie odpowiesz, zacznę krzyczeć. – Już otwierałem szeroko usta, ale mi przerwał.

– Cii... – syknął. Cofnął się jak oparzony. Pokręcił przecząco głową i westchnął. – Najprawdopodobniej twoja mama.

– Mama? – Tego się nie spodziewałem. To nie mogła być prawda. Kłamał, nie było wątpliwości. Znak zapytania widniał na twarzy. Zmarszczyłem brwi. – Niby czemu miałaby to zrobić?

– Boże dziecko, nie mamy czasu na pogawędkę. Skryj się za tym drzewem – rozkazał i wskazał mi najgrubszy pień. Niechętnie podążyłem w tamtym kierunku.

I wtedy dziadek upadł. Chwycił się za brzuch. Pojawiła się osoba ubrana w długi płaszcz, podobny do tego, co miał starzec. Tylko, że różniły się kolorem, złote nitki na materiale zabłysnęły.

– Głupi król. Chyba tak powinienem cię nazywać. Nie wiem, jak się tu przedostałeś, ale zostaniesz surowo za to ukarany. – Ręce jego drżały ze złości. – Myślisz, że nie wyczuję chłopaka? Że go uchronisz przed przeznaczeniem? Grubo się mylisz. – Czy on właśnie zwrócił się do niego królu? Jeśli tak to kim był, żeby się tak do niego zwracać. Nie to było najistotniejsze. Czyżby mówili o mnie? Zakręciło mi się, ale szybko przytrzymałem się drzewa przed upadkiem.

Król podniósł się, spod swojej ciemnej szaty wyciągnął długi miecz.

– Zwykłem ostrzem wydaje ci się, że mnie pokonasz? – zaśmiał się przybysz.

– To nie jest zwyczajny miecz.

– Naprawdę? Dla mnie to kupa złomu i nic bardziej wartościowego.

Wychyliłem się i wtedy dziadek puścił do mnie lewe oczko. Już wiedziałem, co miałem zrobić. Był to impuls, który nakazał mi uciekać jak najdalej z tego miejsca. Chyba w tym nie byłem taki zły. Tylko na moje nieszczęście potknąłem się o korzeń. Przy tym mocno uderzyłem się w głowę. Coś wypadło mi z kieszeni i zabłysnęło na fiolet. Był to mój miś. Prawie sięgnąłem po niego, aby go schować z powrotem, ale wtedy dziadek wrzasnął:

– Nie dotykaj. – Jednak było za późno. Otworzyła się przede mną niczym wielka, okrągła dziura. Ból głowy coraz bardziej się pogłębiał. – Co się ze mną dzieje – szepnąłem. To nie było podobne do mnie, aby nie ogarniać sytuację. – Co to do cholery ma być? – Przeraziłem się po raz pierwszy w życiu tak porządnie. Nawet jak przyszedłem poobijany do domu, to wprawdzie bałem się reakcji rodziców, ale w porównaniu z tamtym wydarzeniem, to przekraczało wszelkie granice. Ale nie mogłem się cofnąć. Ścisnąłem pięści i próbowałem wstać. Były takie ciężkie. Jakby ktoś przybił mi je do ziemi.

Dziadek i przybysz walczyli ze sobą. Ten drugi wydawał mi się mocniejszy, w dodatku wyczuwałem w nim dziwną energię, mroczną. Zobaczyłem, jak tworzył przy kolejnych ruchach dłoni nieznaną mi moc. Nie dowierzałem swoim oczom. Przede mną pojawił się portal, który był urzeczywistnieniem moich snów. Był taki prawdziwy. To musiał być żart. Zaraz pewnie miała wyjść cała załoga i śmiejąc się, powiedzieliby mi, że wkręcili mnie w niezły, telewizyjny numer. Nikt nie wyszedł. Tak, to nie było innego wyjścia, jak uznać to za sen. Zamknę oczy i wszystko zniknie. Będzie tak jak wcześniej. Wziąłem głęboki oddech i otworzyłem z powrotem oczy. Tym razem portal był już dwa razy większy. Nie!

I wtedy stało się coś nieprzewidywalnego. Jakaś siła skręciła i skierowała się prosto na mnie. Zasłoniłem oczy dłońmi. Czekałem, aż mnie dopadnie, ale nic się nie stało. Nadal miałem czucie w rękach, nie poczułem bólu. Dopiero po chwili sobie uzmysłowiłem. Król w ostatniej sekundzie mnie osłonił przed strumieniem mocy. – Dlaczego? – szepnąłem. Z oczów popłynęły mi pierwsze strumienie łez. Muszę coś zrobić. Cokolwiek. Przecież on zaraz zginie. Ledwo trzymał się na nogach.

– Za słaby jesteś. – Zaśmiał się ponownie Eden. I utworzył kolejne, jasne promienie. – Bez mocy nic nie wskórasz. – Zbliżał się w naszym kierunku. Był coraz bliżej.

– Muszę ruszyć swoje nogi – błagałem w duchu. Pocisk wystrzelił. – Teraz. Ruszcie się nogi! – zawołałem. Pierwszy krok był dla mnie objawieniem. Poczułem się taki lekki. Jakbym właśnie obudził się z długiego snu, w pełni zregenerowany, mający z tyłu skrzydła. Jednak zamiast skrzydeł pojawiła się wokół mnie energia, która pokryła ciało. Rozkazałem sobie ponownie. Udało mi się wystrzelić pocisk.

– Widzisz, doskonały będzie z niego władca. Moc się w nim budzi. Czuję ją.

– Nie, nie pozwolę ci na to. Nie będzie twoją kolejną marionetką – odparł król.

Po wyminie ciosów, ostatecznie siła uderzeniowa wrzuciła króla i mnie w portal. Wirowałem z taką siłą, że jeszcze chwila, a wydawało mi się, jakby ktoś wyrwał mi nogi i ręce z tułowia. – To tylko wielka pralka, a ja przez przypadek się w niej znalazłem – tłumaczyłem sobie histerycznym śmiechem. Prawie zaczynałem zachowywać się jak obłąkany, ale właściwie czemu nie, tak się czułem. Nagle wszystko stanęło w miejscu. Przede mną ostatni raz pojawił się dziadek od którego wszystko się zaczęło.

– Słuchaj uważnie. Wierzę, że masz moc. Musisz uratować nasz świat. – Z czoła i wargi króla leciała krew. Pokiwał mi głową, abym tym się nie przejmował. Pokręcił oczami i kontynuował teraz do kogoś mi obcego. – Jesteście tymi skalistymi cieniami prawda? Jeśli tu jesteście, na imię najwyższego władcy tego świata błagam, wyrzućcie tego oto tu chłopca gdzieś indziej, byle nie do zamku. Nie może się tam dostać.

– Co nam zaoferujesz? – odparły budząc się i otwierając liczne oczy. – Król wiedział, że nie posiadł żadnych magicznych mocy, które skaliste cienie tak uwielbiały i zdawał sobie także sprawę, że Eden musiał im coś zaoferować równie wartościowego, ale odpowiedział im szeptem. Niestety niedane było mi tego dosłyszeć.

– To tylko sen starcze, prawda?

– Też chciałbym w to wierzyć.

– Co mam zrobić...

I wciągało nas ponownie, tylko że teraz spływałem w dół sam, żadnych obcych krzyków, tylko ręce popychające mnie do przodu. – Mamo, przepraszam. Wybacz mi tato. Tak bym chciał was za wszystko przeprosić – wyszeptałem i zniknąłem.

Od tego zaczęła się moja przygoda, podróż, o której nigdy nie śniłem. Jednak, co się dalej wydarzyło, musicie poczekać. Najpierw trzeba przybliżyć wam dokładniej miejsce, do którego trafiłem.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 9

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Mrocznaa 07.05.2017
    O kurczę. O.o Ciekawi mnie w jakie miejsce się dostanie i co król im zaoferował. Mam nadzieję że szybko dodasz następną część. 5 :D
  • Tanaris 07.05.2017
    Postaram się coś dodać, ale żeby tak się stało, muszę najpierw coś napisać :P Haha xD
  • Mrocznaa 07.05.2017
    Wierzę, że ci się uda xd
  • Tanaris 07.05.2017
    Mrocznaa Też tak myślę ;D <3
  • katharina182 07.05.2017
    Nadrobiłam. Oczywiście każdy rozdział zarobił 5 ode mnie:) Naprawdę dobrze ci idzie pisanie fantasy. Zaciekawiasz. Będę czekać na kolejną część. Sorki za tak krótki komentarz ale jakoś dzisiaj weny nie mam:P Pozdrawiam
  • Tanaris 07.05.2017
    I tak dłuższy, niż ja u ciebie zostawiam :P Także nie masz za co przepraszać. <3
  • Paradise 07.05.2017
    Fajnie, że dodałaś nowy rozdział :) bardzo mi się podobał czekałam aż obudzi się w nim moc :D oczywiście zostawiam 5 :) i czekam na kolejny:)
  • Tanaris 07.05.2017
    Kolejny już w niedalekiej przyszłości :P
  • pasja 07.05.2017
    Król uratował chłopca przed Edenem i zamkiem. Skaliste cienie posłuchają króla. Najważniejsze jest to, że chłopiec poznał prawdę o sobie. I rozpoczęłaś nową podróż, zostawiając nas w próżni. Tajemnica pewnie będzie to kraina, gdzie trafi przyszły król. Pozdrawiam 5
  • Tanaris 07.05.2017
    Dzięki kochana za komentarz <3
  • Tina12 07.05.2017
    Nie spodziewałam się, aż tak szybkiego biegu wydarzeń. Tak ważne jest to że chłopiec dowiedział się kim jest
    5
  • Tanaris 07.05.2017
    Tak, ale pomalutku wiemy coraz to więcej xD
  • Tina12 07.05.2017
    Tanaris
    I to jest ważne :)
  • Szymon Skolarus 08.05.2017
    Jak zwykle super 5 :)
  • Tanaris 13.05.2017
    O dziękuję :D
  • spacewing 08.05.2017
    Cześć.
    Chyba niepopularna opinia, ale hej - bez krytyki się nie rozwijamy.
    Styl jest naprawdę słaby, przykro mi. Musisz koniecznie zacząć jak najwięcej czytać - zainteresuj się innymi gatunkami niż fantastyka. Spróbuj czegoś nowego - mniej romansów i snów niespełnionych księżniczek, a więcej naprawdę przygodowych książek, z fabułą która pochłonie Cię na całe dnie. Popracuj nad przecinkami i zobacz, jak zapisuje się dialogi.
    Teraz treść opowiadania:
    -Jako że następca milczał, pośpiesznie dodał. - jaki następca? Czy to jest wyjaśnione w poprzedniej części? (przyznaję się bez bicia, że nie czytałem)
    -wydawał się drobniejszy niż przed chwilą. - nigdzie nie ma informacji, że on poprzednio był tęgim mężczyzną lub po prostu mniej drobny
    -[...]Nie w tym miejscu i o takim czasie. - Gadał jak obłąkany. - dlaczego gadał jak obłąkany? Z tego dialogu w cale tak nie wywnioskowałem. Dialog to cytat wypowiedzi postaci, popraw go tak, by brzmiał na obłąkańczy, wtedy dopiero dopisz "gadał jak obłąkany" (choć ten styl...)
    -Jakbym właśnie przeniósł się do momentu w filmie, w którym miał pojawić się potwór.- Naprawdę? Zaraz coś wyskoczy na Ciebie z ciemności i jedyne, do czego możesz to porównać, to fragment filmu?
    -Ej starcze. Co ty wygadujesz? Odpowiedz! Czy to ma jakiś związek z tym że ktoś naszą rodzinę prześladował?- a teraz wypowiedz na głos te słowa. Czy naprawdę ludzie w ten sposób mówią?
    -Jeśli mi nie odpowiesz, zacznę krzyczeć.- wow, przed chwilą skakał, jakby miał dziadkowi powybijać zęby, a teraz po prostu zacznie krzyczeć?
    -Niechętnie podążyłem w tamtym kierunku.- ale jeszcze kilka linijek wyżej robiłeś w gacie ze strachu, przywołując straszną scenę z filmu!

    Przeczytałem resztę, ale już się znudziłem wypisywaniem tego. Proszę, utrzymaj charakter postaci do końca. Chłopiec jest cwaniakiem, potem beksą, znowu cwaniakiem? Król nie wypowiada się jak król - nawet jeśli już trochę zwariował/czy cokolwiek mu się przydarzyło, nie wiem czy powinien być takim zbitym kundlem przed dzieckiem. Jeśli miał być jego mentorem, to niech zachowuje się jak mentor.
    To tyle jeśli chodzi o wskazówki. Wybacz proszę, ale opisywany motyw jest tak oklepany, że już chyba nic bardziej oczywistego nie da się tam wrzucić. No i to zakończenie. Chyba już totalnie Ci się nie chciało pisać.

    Proszę nie przyjmuj tego do siebie, ale potraktuj jako wskazówki do pisania. Nie atakuję Ciebie jako osoby, a jedynie pracę, którą tu zamieściłaś. Ćwicz dalej, jest nad czym pracować, ale też jest zdecydowanie warto.
  • Tanaris 08.05.2017
    Następca - w poprzednich częściach jest wyjaśnione. Z pewnością opowiadanie ma wiele wad, wezmę sobie twoje rady do serca. Zdecydowanie muszę popracować nad tym! Dzięki śliczne. Motywy pewnie oklepane, czasami miewam podobne uczucie że tak właśnie jest. Ale no, spróbuję się bardziej wysilać. Jeszcze raz dziękuję za szczery komentarz. Daje kopa w dupę, pozytywnie rzecz jasna. Właśnie dzięki takim komentarzom można wiele się nauczyć.
  • Ritha 10.05.2017
    No i jestem na bieżąco i muszę czekać, agrrr ;) Podsumowując, całość podoba mi się bardzo, i widzę Twoje postępy na różnych płaszczyznach, i czekam w takim razie na ciąg dalszy :)
  • Tanaris 10.05.2017
    Wcześniejszy komentarz dał mi w jakimś stopniu zastój, dosłownie stanęła przede mną bariera w pisaniu :/ Mam nadzieję, że szybko się pozbieram :*
  • Desideria 28.07.2017
    Czy król jest gotów nawet poświęcić życie dla nieznajomego chłopca? Mam wrażenie, że tak. Liczę jednak na to, że przeżyje, bo jest bardzo pozytywną i szlachetną postacią. Pozdrawiam 5!
  • Tanaris 28.07.2017
    Dzięki i też ślę pozdrowienia. :D

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania