#

Wysoką budowlę, której wzrokiem nie dało się ogarnąć, pokrywały pierwsze cienie, zwiastujące zbliżającą się noc. Ostatnie promienie słońca skryły się zza gęstą, pochmurną chmurą, która zwiastowała deszcz. W tym czasie król wypadł z portalu na drewnianą podłogę, na jednym z holu zamczyska. Pluł krwią, resztkami sił ledwo udało mu się stanąć na nogi. Próbował sobie przypomnieć, skąd się nagle tu znalazł, gdzie wcześniej przebywał i co robił, ale po prostu nie mógł. Już sam zastanawiał się nad tym, kim był. Kręciło się mu w głowie tak bardzo, że aż wstrząsnęły nim dreszcze. Podparł się o najbliższy mebel, aby zachować jakąś równowagę, ale długo nie ustał na nogach. Ześlizgnął się prawym ramieniem po szorstkiej nawierzchni ściany, która drapała jego skórę. Cały czas w myślach coś mu uciekało, ale gdy tylko chwytał za odpowiednie wspomnienie, momentalnie się rozpływało. Chwycił się za głowę i ponownie postanowił się skupić. Jeszcze raz. Był wytrwałym człowiekiem i zawsze dążył do celu. Tak więc nie poddawał się. Jednak przestraszony tą całą sytuacją, wstał ponownie i ruszył najkrótszą drogą, prowadzącą do wielkiej sali tronowej. Stawiał kroki bardzo powoli, zachowując wszelką ostrożność.

Nie minęło wiele czasu, a przed nim pojawił się Eden. Król nie miał czasu na to, aby obmyślić plan, który pozwoliłby mu na odosobnienie, gdzie mógłby odpocząć, zanim w końcu dopadłby go wściekły myśliciel. Niestety, szczęście musiało go opuścić już dawno. Stąd przyjął wyraz obojętności, wiedział bowiem, że to co się wydarzyło, nie miało miejsca odwrotu. A było to na tyle ważnego, a jednak ostatnie godziny wyparowały, była tylko wielka pustka i dziura wspomnień.

– Ty! – Wyciągnął wskazujący palec przed siebie. – Jeszcze zapłacisz mi za to. – Eden poczerwieniał. Strumienie mocy, które lekko iskrzyły się, próbowały się z jego ciała wydostać, ale tak naprawdę był wyczerpany i ostatecznie żaden strumień mocy się nie pojawił. Król za to głośno charczał. Jakby chciał coś z siebie wydusić, ale z ust nic nie wypłynęło. Powstała cisza, która stawała się nie do wytrzymania. Eden spojrzawszy w oczy króla zrozumiał, że ten nic nie pamiętał. Nie wiedział, dlaczego tak się stało, ale lepiej było dla niego. Już i tak wiele mu planów pokrzyżował. Machnął energicznie dłonią i zaczął mamrotać do siebie.

– Mamy czas. Jeszcze go znajdziemy. – W oczach pojawiły się obłąkane iskierki zawziętości.

Wtedy stało się coś, co jak się władcy wydawało, kiedyś miało miejsce i znowu tak się działo. Jakaś siła spowodowała, że jego kolana się ugięły i pokłonił się przed myślicielem. Czarna energia zmąciła mu umysł, zaburzenie pamięci i pomieszanie faktów właśnie się dokonywało. Czuł, jak stawał się do szpiku kości zły. Oczy zabarwiły się na szarawy odcień. Sylwetka jeszcze bardziej się skurczyła. Ponownie założył kaptur. Już nigdy nie miał się otrząsnąć, a Eden miał o to zadbać. Od teraz kraina diametralnie się zmieni.

– Wyłapię was, co do jednego!

*

Ponad szczytami gór, gdzie wierzchołki iglastych drzew mieszały się z większą ilością brzóz i kasztanowców, kołyszące się na wietrze przynosiły orzeźwiający chłód. Ptaki przelatywały nad wioskami energicznie, trzepocząc drobnymi skrzydełkami, niosąc ze sobą posmak wiosny. Pąki, a to trawa przebijająca się przez cienką warstwę śniegu oraz piękna, soczysta zieleń, napawała nielicznych radością i uśmiechem.

Całą krainę otaczały wody, które tworzyły wokoło pierścienie. Następnie zbudowany systemem wielkich, półkolistych rur powodował, że wody spływały wprost do wiosek. Tak nawadniały rzeki, jeziora, tworzyły się nawet wodospady. Powiadali, że był to magiczny krąg zesłany przez bogów. Jedyna dobra rzecz, jaka podobno powstała.

Promienie słoneczne ogrzewały skały, z których można było natrafić na niezwykłe zjawisko. Ulatniała się bowiem wielka para, niczym gęsta mgła, która się unosiła i niewinnie sprawiała wrażenie płynącej. Kryła to, co znajdowało się w górze. Bo tam wysoko, gdzie wzrok nie sięgał, znajdowała się jeszcze jedna, mała osada. Tylko, że pomimo bliskości z niebem, w której niejeden by stwierdził, że była wręcz na wyciągnięcie ręki, tamtejsi ludzie byli nieszczęśliwi. Nie czuli się wolni tak, jak powinni, ponieważ działy się tam okropne rzeczy. Ludzkość odrzuciła ich. Wkrótce nawet miała o nich zapomnieć.

– Złapcie go – zawołali przybysze. – Nie dajcie mu uciec, to Poszukiwacz.

– Skąd takie informacje i bezprawne oskarżenia? – odpowiedzi domagał się lud. Ludzie powychodzili z własnych domów na główną drogę, która zapełniła się w mgnieniu oka.

– Z wydanego dekretu, na mocy nowego prawa, wszyscy Poszukiwacze stanowią zagrożenie dla kraju i mają zostać wyłapani, co do jednego. Od dziś – wypowiadał słowa bardzo wyraźnie – koniec z erą Poszukiwaczy!

– Jak tak? Przecież to tylko dzieci! Niczym nie zawinili, tak nie można... – zapiszczała kobieta. – To moje dziecko, nie możecie – jąkała się coraz bardziej. Przy tym płakała i szeroko wystawiła ręce w geście obronnym.

– Nie oddamy wam naszego dziecka – zawołał mężczyzna.

Zebrany lud otoczył i zasłonił chłopczyka.

– Tak więc nie mamy wyboru. Za zdradę – zawarczał z głosem pełnym jadu. – Brać ich.

Odrzuceni przez społeczeństwo Poszukiwacze musieli uciekać poza mury miast i znaleźć sobie kryjówkę na tyle dobrą, aby nikt nie mógł ich odnaleźć. W dodatku przez powstaniem nowego prawa stali się jeszcze bardziej nerwowi. Nie potrafili zaufać nawet sobie, zamknęli się w sobie, a innych ludzi omijali wielkim łukiem, gdyż stanowili zagrożenie tak samo, jak armia króla. A przecież chcieli jak najlepiej dla swojego kraju. Idea myślicieli była naprawdę wspaniała. Wydawałoby się, że nie do odrzucenia. Kto by nie chciał się uczyć i wiedzieć jeszcze więcej, przy tym poszerzając własne, dotąd nie odkryte horyzonty. Tylko, no właśnie. Magia dla wielu była niezrozumiała i ludzie zaczęli się jej obawiać. Nawet Poszukiwacze, którzy od zawsze byli dumni z tego, kim byli, teraz zastanawiali się nad własnym losem. Nie czuli się wyjątkowi. Samotność nie była czymś, czego chcieli. Teraz rodziny się ich wyparły, bo za wydanie ich w ręce króla można było dostać sztabkę złota. Tak, tyle byli warci. Pozostała im ucieczka. W duchu gromadka ludzi wierzyła, że otrząsną się i przebudzą. Będą walczyć, przecież po to zostali stworzeni. Jeszcze ludzkość przejrzy na oczy. Kiedyś na pewno, tylko czy aby na pewno nie będzie za późno?

Poza obrzeżami miast, głęboko w lesie, gdzie pod nogami plątały się drobne korzenie drzew, mijali się, od czasu do czasu ludzie w ciszy. Jedni szli wyżej i wyżej, jakby z nadzieją, że dostaną tam błogosławieństwa i siły.

– Hej, uważaj do kogo strzelasz – zawołał chłopczyk do dziewczynki, która przerzuciła długi łuk za siebie i zanim się obejrzał, uciekła w gęstwinie drzew. Zaś on okrył się szczelniej płaszczem, a w obu dłoniach trzymał krótki sztylet, jedyną jego broń, która miała ochronić jego bezwartościowe życie. Jego rodzice, podobnie jak w przypadku innych Poszukiwaczy, zostali wydani królowi. Ale uciekł. Musiał już liczyć tylko na siebie.

Wszystko za sprawą jednego, nieszczęsnego dnia, które zmieniło tą krainę piękna w dziczę i nienawiść. Wydarzenie, które podzieliło tysiąc różnych dusz. Tak. Można powiedzieć, że piekło właśnie zasiało swoje pierwsze ziarenko na ziemi. I syciło się każdym lękiem, każdym płaczem. Teraz wyrosło, a swoje owoce kiełkowało w kolejnym pokoleniu, które jakże naiwnie podążało za poprzednikami.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 8

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Nemezis 13.05.2017
    Dopiero co trafiłam na Twoje opowiadanie, nie znam poprzednich części, ale ta mi się bardzo podoba. Pierwszy fragment był ok, za często użyto słowa: "przypomnieć", ale to tylko drobna uwaga. Natomiast druga część rewelacyjna.
  • Tanaris 13.05.2017
    Postaram się bardziej następnym razem, aby do czegoś takiego nie dochodziło :p Poprawię jeszcze, dzięki śliczne ;)
  • Ritha 13.05.2017
    Ha piszesz, super, popołedniu czytne <3
  • Tanaris 13.05.2017
    Pomału do przodu ;D
  • Ritha 13.05.2017
    Tanaris no i super, przeczytałam i nie mam uwag, jest gut, ciekawie i klimatycznie, 5 :)
  • Tanaris 13.05.2017
    Ritha dzięki śliczne :D
  • Nieznana 13.05.2017
    Jest dobrze zostawiam 5 <3
  • Tanaris 13.05.2017
    Dzięki ;D
  • katharina182 14.05.2017
    No i kolejny świetny rozdział. Pogratulować. Znów piąteczka ode mnie poleciała. Jak chcesz, to Ci dodałam ten ostatni rozdział u mnie:) Pozdrawiam serdecznie
  • Tanaris 14.05.2017
    Oczywiście że chcę :D Wieczorem się za niego zabiorę jak dodasz :D Dzięki.
  • Paradise 15.05.2017
    Ale ładnie Ci ten rozdział wyszedł :) zostawiam 5 u
    I lecę dalej :)
  • Tanaris 15.05.2017
    Dzięki <3
  • Szymon Skolarus 16.05.2017
    Ciekawy rozdział:) Fajnie się czyta, lecę dalej :)
  • Tanaris 16.05.2017
    Dzięki xD
  • pasja 17.05.2017
    Nadrabiam i muszę przyznać, że poszukiwacze są wsród nas. Takie to znane I swojskie. A wracając do opowieści, czy zwycięży sprawiedliwość, i Eden zostanie pokonany? Jestem pewna, że dokona tego chlopiec. Znowu zostawiasz nas w zawieszeniu, ale o to chodzi. Pozdrawiam 5
  • Tanaris 17.05.2017
    Sama nie wiem jaka będzie końcówka :D Ale mam wiele pomysłów, także coś się z pewnością wydarzy xD
  • Tina12 18.05.2017
    Nadrabiam zaległości 5 :)
  • Tanaris 18.05.2017
    Fajnie xD Napisz potem, czy się podobało czy też nie.
  • Desideria 28.07.2017
    Czy król został jakimś łowcą poszukiwaczy?
    Nie myślałaś żeby zacząć dodawać na początku imię osoby, która tak jakby prowadzi narrację? Bo ja się w drugiej części trochę zgubiłam, a to mogło by ułatwić ;)
    Rozdział jak zwykle super, a najbardziej mi się podobały opisy. Miałam wrażenie, że idą Ci jeszcze lepiej niż na początku!
    Oczywiście 5 :)
  • Tanaris 28.07.2017
    Chyba tak zrobię, dzięki za pomysł.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania