Syn Hadesa

Nowy Jork. Miasto, w którym życie toczy się tak jak zwykle, no może prawie, tak samo.

"Przepraszam!" krzyczał pewien nastolatek podczas biegu. Już od jakiegoś czasu, krople potu niczym poranna rosa skapywały mu z czoła, a on sam biegł niczym rasowy olimpijczyk. Unikał wszystkich którzy stali mu na drodze, nie wpadł na nikogo, zaskakując wszystkich przechodniów. Nastolatek miał zaledwie piętnaście może szesnaście lat, a jego czarne włosy oraz purpurowe oczy zapadały w pamięć. Na sobie miał zwykły mundurek szkolny, składający się z czarnej marynarki, (co nie było dobrym pomysłem, w końcu było lato) niebieskich spodni oraz czarnych butów.

"Uważaj!" chłopak wyminął kolejną osobę i jeszcze bardziej przyspieszył. Po 40 minutach, niezliczonych wyminięć i uników, w końcu dobiegł do Prywatnego Liceum Kata (inaczej zwanej szkoły dla bogatych). Nazwa idealnie odzwierciedlała bezlitosność jaki cięty język niektórych nauczycieli.

Powoli podchodził do swojej klasy, ale najpierw spojrzał na zegarek, który ukazał 8:43 zostały mu dwie minuty. Dyskretnie otworzył drzwi i czołgając się wszedł do klasy. "Masz coś na swoje usprawiedliwienie ?" Niestety, kiedy był już zaledwie kilka centymetrów od swojej ławki został zauważony. Nastolatek powoli podniósł się z ziemi i poprawił swój mundurek, zaskakując wszystkich, którzy go nie zauważyli. Jego nauczyciel był 56-letnim mężczyzną o siwych włosach i krótkiej koziej bródce. Nosił biały kitel, czarne spodnie oraz okulary. Ken, bo tak nazywał się nastolatek, wyprostował się i z beznamiętną twarzą jak u lalki, dumnie stwierdził.

"Prawie zdążyłem." umilkł na chwilę po czym dokończył. "Na następną lekcję."

Nauczyciel pokiwał głową z satysfakcją i przemówił radosnym głosem. "Mam dziś dobry humor więc wyjątkowo potraktuje to jako spóźnienie." uczeń podziękował, ale nauczyciel zaraz dokończył. "Za to po lekcji będziesz musiał coś dla mnie zrobić, a lekcja kończy się.... Teraz!" dzwonek zadzwonił, a uczeń wybiegł z klasy, jakby go sam diabeł gonił i przez przypadek kogoś potrącił.

"Uważaj jak biegasz." dobiegł go dziewczęcy głos, którego jeszcze nie słyszał, ale szybko się opanował i odpowiedział. "Nie przeszkadzaj." dziewczyna nie wiedziała o co mu chodzi. Niestety dla chłopaka, który już wstał i chciał dalej uciec było już za późno. "Przepraszam nowa, ale możesz nas zostawić." dziewczyna, na którą wpadł nastolatek była o rok od niego młodsza, miała różowe włosy i oczy oraz bladą cerę. Oczywiście słyszała plotki o tutejszych nauczycielach, więc nie domagała się przeprosin i szybko zniknęła. Za to chłopak przeklinał swój los. "Ken przypadkiem o czymś nie zapomniałeś?" Chłopak zamyślił się na chwilę i odpowiedział cichym głosem. "Nie nazwałbym tego przypadkiem."

Oczywiście nauczyciel to zignorował.

"Mam do ciebie prośbę odnośnie do zajęć klubowych." nagle zainteresowanie nastolatka podskoczyło. Nauczyciel spojrzał czy nikogo nie ma i zabrał Kena do swojego gabinetu. Gabinet nie był zbytnio imponujący. Zielone ściany, biały sufit, drewniane biurko tylko fotel wydawał się luksusowy. Nauczyciel zamknął drzwi i zajął swoje miejsce po czym zaczął. "Masz przegrać! Dzień w dzień wszyscy na ciebie postawiają i wygrywają, a ja nie mam dochodu z zakładów! Właśnie dla tego musisz przegrać." Nauczyciel nie ukrywał swojej frustracji, bowiem przez Kena przegrał już wypłatę na dwa lata do przodu. W Prywatnym Liceum Kata było pewne, comiesięczne wydarzenie, na którym można było zarobić oraz zyskać sławę. Były to rangikngi w klubach. Najpopularniejsze były kluby łuczniczy, szermierzy, kendo oraz atletyki. Przynajmniej tak było, dopóki trzy miesiące temu przez sprawy prywatne, Ken musiał się tu przenieść i dzięki rozmieszczeniu zajęć klubowych dołączył do tych klubów. Wszystkie pierwsze miejsca zostały zajęte przez niego, a uczniowie szybko stracili nadzieję na pokonanie go. Co doprowadziło do upadku tej zabawy, ale jeśli Ken odpuściłby sobie udział, wtedy zapał w uczniach zostałby rozpalony ponownie.

 

"To nie będzie proste proszę pana, może jeśli zostałbym odpowiednio przekonany."

Ken oczywiście, przez swój bystry umysł znał odpowiednie korzyści, jakie może wyciągać z tej sytuacji, których nie wypuści.

"Ile?" chociaż nauczyciel miał lepsze warunki, w końcu mógłby spróbować wyrzucić Kena, ale przez wzgląd na to, że chłopak jest najlepszym uczniem oraz kilka innych plotek, nie chciał zbytnio ryzykować.

"Nie jestem chciwy trzydzieści procent wystarczy." Nauczyciel spojrzał na niego zaskoczony po czym krzyknął. "Zgoda!" Po trzy miesięcznej, nużącej passie ciągłych wygranych, przez same plotki o braku udziału pewniaka, potencjalne zakłady powinny wynosić ponad siedem milionów dolarów. Już wystarczyło tylko wymyślić wymówkę, dlaczego Ken nie może wziąć udziału i odebrać kasę.

 

O tej małej umowie pomiędzy uczniem i nauczycielem nie wiedział nikt poza nimi.

 

Lekcje skończyły się o dwunastej, a sam uczeń wraz z nauczycielem, zaaranżowali w tym czasie wypadek i dla lepszego efektu opłacili nawet lekarza. Wieści rozniosły się błyskawiczne.

"Słyszeliście!" Ken w międzyczasie udawał złamanie lewej ręki i przeszedł się po szkole. Doskonale wiedział co robi. "Kontuzja? Tak słyszałem." Ken, wiedząc że ich plan został wykonany perfekcyjnie w końcu opuścił szkołę i udał się w tylko sobie znaną stronę.

 

Kluby, bary, kasyna będąc stałym bywalcem Ken zasiedział się w tych miejscach aż do północy, powiększając tym samym, zasób swojego portfela, ale w końcu uznał że czas wracać.

 

Pod osłoną nocy, doszedł do zapyziałej dzielnicy, pełnej bezdomnych i starych zamkniętych sklepów. Wyglądało to jakby była jakaś inna część świata, niż w której aż dotąd przebywał chłopak.

Wszedł do pełnego śmieci, rozwalającego się bloku i dotarł na trzecie piętro. Stanął przed drzwiami z numerem siedemnastym i łapiąc głęboki wdech chciał złapać za klamkę drzwi, które nagle zostały delikatnie otworzone.

Następne częściSyn Hadesa#1  

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Ghost34 3 tygodnie temu
    Jeśli kogoś zainteresuje to z chęcią napiszę kontynuacje.
  • Nefer 3 tygodnie temu
    Krótki ten fragment, jakoś szczególnie nie zapada w pamięć, szczerze mówiąc. Akcja wydaje się naciągana. Do tego język, bardzo wiele powtórzeń ("być", "mieć"), dziwny sposób zanaczania dialogów. Widać jednak staranną korektę, nie ma literówek ani błędów ortograficznych. Tylko brak obycia w słowie pisanym. To jednak powinno przyjść z czasem. Dlatego pisz dalej, pod warunkiem, ze posiadasz jakiś plan tej opowieści.
  • Ghost34 3 tygodnie temu
    Plan jest, stworzyłem już ogólny zarys postaci miejsc itp

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania