Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

TW #16 – Godzina

Postać: Filantrop

Zdarzenie: Zakopałem ją

 

— Miała w kuchni takie różne, wiszące na szafce, takie te… przybory kuchenne. Chochelki, łyżki wielkie, takie, szpatułki, nie wiem, jak to się fachowo nazywa. Był też taki podwójny szpikulec, hm, może do ryb?

— Do ryb?

— Nie wiem, pomyślałem o rybach. Może bardziej o ich oczach. Mętnych, mlecznych, martwych. Ryba psuje się od głowy, ja… — zastopował.

— Ty też?

— Ja też. Czytasz mi w myślach?

— Po prostu trochę cię już znam. Mów dalej.

Siedział po drugiej stronie wysłużonego biurka. Odmawiał leżanki od samego początku, twierdząc, że czuje się na niej idiotycznie, a poza tym przypomina sztampowe standardy zdarte ze średniobudżetowych filmów. Siedział więc, płacił i mówił. Spotykali się raz w tygodniu na godzinną sesję. Na pierwszej zapytał, czy obowiązuje ją coś na kształt tajemnicy spowiedzi. Odparła, że owszem, choć zależy czy to, co usłyszy, będzie złamaniem obowiązującego prawa. Omijał więc konkrety. Z rozsypanych puzzli mogłaby natomiast ułożyć całkiem klarowny obrazek. Nie chciała jednak, by przestał przychodzić.

— Płaciłem za te wszystkie pierdolety kuchenne. Za ten szpikulec też na pewno bezwiednie zapłaciłem, dawałem jej na zakupy moją kartę. Wiesz, kupiłem go. Był mój. Chciałem go użyć. Słuchasz, czy myślisz teraz o tym, jak by było fajnie pieprzyć się na tym biurku?

— Nie, teraz w tym momencie nie. Słucham.

— Profesjonalizm.

— Mów o uczuciach. Co czujesz, co cię martwi, co cię smuci? Za to płacisz. Za rozmowę.

— Martwiło mnie wyrzucanie pieniędzy w błoto i to, że nie jemy ryb, a szpikulec był do nich.

— Była twoją żona?

— Prawie.

— To która była twoją żoną?

— Czy to ważne? Czy serio, kurwa, musisz się orientować? Skoro nie ogarnęłaś do tej pory, to już mniejsza z tym. Nie słuchasz mnie, przychodzę tu od dwóch miesięcy, ubierasz coraz obciślejsze ciuchy, malujesz coraz mocniej twarz, milczysz nadal, choć usłyszałaś już wystarczająco. Liczysz na bonus?

— Liczę, że ci pomogę. Skoro wciąż mówisz, widocznie tak jest. Wybijasz się. Co było dalej?

— Wiesz, fajnie wygląda dom po walce. — Rozpogodził się. — Naprawdę widać jej tor. Sporo pracowała palcami, wydarła pół firanki z karnisza w dużym pokoju. Notabene firanka też za moją forsę.

— Prawdziwy z ciebie filantrop, czy naprawdę o pieniądze chodziło?

— Spoufalasz się. Ty mnie wybijasz, wtrącasz się. Zmniejszyłem dystans, więc sobie pozwalasz. Nie, nie chodziło o pieniądze. Zawsze chodzi o to samo. O to, że wszystkie są jednakowo irytujące, że wszystkie mówią o tym samym, że uwodzą, dopóki nie dojdą do etapu, na którym mogą przestać się starać, a potem próbują cię złapać na dziecko, zadowolić popołudniowym schabowym i rozpierdoleniem twojej ciężko zarobionej kasy na duperele typu pościel w misie. I pierdolą, pierdolą, pierdolą, jedno i to samo, jedno i to samo, jedno i to samo, i w kółko, i w kółko i wciąż. Chodzi o to, że wszystkie — zrobił krótką pauzę, nie spuszczając wzroku z rozmówczyni — oszukują.

Napili się wody.

— Twoja matka też taka była?

— Ty dziwko.

Zacisnęła wargi.

— Wiesz, że odciąłem ją ze sznura. Opowiadałem o chłopcu, który zaszczał gacie, nim całą kamienicę wypełnił jego krzyk. O chłopcu, który nie mówił przez trzy kolejne miesiące i który stracił razem z nią cały, pierdolony świat. Kto ci dał, kurwa, dyplom? Ja pierdolę, dolicz mi za obelgi. Nie pamiętam czy też taka była, nie była, nie wiem, nie pamiętam nic sprzed tego dnia, tylko kadry, pojedyncze chwile, wycinki szczęśliwych dni. Mówiłem o czymś innym, o teraźniejszości, o torze, po którym toczyła się walka. Najśmieszniejsze, że nasz kot lizał ślady krwi. Pamiętam — wyraźnie się ożywił — że pierwszą rozcięła sobie brew. Wiedziałem, że nie lubi duszenia, więc przeszedłem właśnie do tego, zabawne… Wiesz, jak człowiek się rzuca, gdy odetnie mu się tlen? Walczy każdą kończyną. Machała nimi jak rasowy wioślarz i ten stłumiony dźwięk z jej głębi. Serio chciała żyć. Nie podciągnąłby tego pod afekt, bo trochę się przygotowałem. Nastawiłem piekarnik. Nie myła go, wiesz? Suka go nie myła. Śmierdział, gdy tylko się nagrzał. Złapałem ją za włosy i wsadziłem do środka łeb. Był na sto dwadzieścia, ale chyba nie zdążył się nagrzać, bo czerwone kółeczko wciąż się świeciło, czyli się nagrzewał, tak?

— Tak, wciąż się nagrzewał.

— No właśnie, więc w środku zapewne było mniej. W końcu dałem jej kilka sekund. I sobie też. Uciekła do łazienki. Wy serio wszystkie uciekacie do łazienki? Drzwi od mieszkania już wcześniej zamknąłem na klucz, schowałem go do kieszeni, na jej oczach, widziała, wiedziała. Wiedziała, co będzie. Czułem jej śmierdzący strach.

— Zamknęła się w łazience?

— Taa, kopałem w nie. Kopnąłem w nie tak, aż skrzypiały zawiasy. Dałem jej ultimatum, że jeśli tam wejdę sam, to zapamięta mnie do końca życia. Choć i tak pewnie zapamiętała. Zaproponowałem jednak, by otworzyła, a będę łagodniejszy.

— Kłamałeś.

— Kłamałem. Dobra, nie chcę mi się już tego opowiadać, jeszcze chwilę ją zmęczyłem, potem beczała w kącie, potem pociągała nosem przez kilka kolejnych godzin, potem nie odzywała się, aż wezbrał odważny gniew i próbowała, hm, chciała się jakoś, nie wiem — zaśmiał się — zrekompensować?

— Pytasz, czy stwierdzasz?

— Wiesz, ona się bała. Bała się i dlatego walczyła. Bała się i dlatego nie urządziła odwetu. Bała się i dlatego ze mną została. Paradoks, nie? Była jednym wielkim, obsranym tchórzem.

— Tęsknisz za mamą?

— Nie myślę o niej. Nie pamiętam jej. Próbujesz wzbudzić we mnie głębsze emocje? Stąd te przeskoki? Stąd wciąż ten jeden powracający temat?

— Próbuję cię poznać.

— Fascynuję cię?

— Przerażasz.

— Bzdura. Może chcesz mnie wsypać? Może to rozważasz, obracasz w myślach, hm?

— Może tak, może nie.

Roześmiał się, ona także.

— Wiesz — zaczął niepewnie — czasem wariuję. Czasami to wszystko, ten cały zewnętrzny świat, on, hm. Jakby każdy atom... Jezu.

— Spokojnie.

— Jakbym musiał coś zniszczyć. Jakbym musiał zrobić coś, hm, coś skrzywdzić, kogoś skrzywdzić, siebie skrzywdzić. Jezu, kochałem ją, przez krótki czas, przez ułamek życia, kochałem tę ostatnią dziewczynę, kurwa, jak masz na imię? Co tam jest napisane na plakietce? — Nachylił się. — Nie masz plakietki? Śmieszna kieszeń. Wiesz, to uczucie, kiedy rozcinasz sobie skórę, jest przejściem pewnej granicy, zmaterializowaniem problemu, krzykiem, wołaniem i innymi tymi waszymi psychologicznymi pierdołami. Ale każda granica kiedyś się przesuwa. Każda przekroczona powiększa obszar dostępności. Nazwij to po swojemu, wytłumacz mi, ja pokiwam głową, ty mnie skasujesz, ja wrócę do swojego życia, ty wieczorem pomyślisz, jakby było, gdybym dziś…

— Strasznie dużo mi wmawiasz.

— Wkurza cię, że straciłaś przywilej dyrygowania tą rozmową? Trzeba było go pilnować. Trzeba było mi nie pozwolić. Mogłaś to zrobić ty, mogła zrobić każda z nich.

— Nie znam twojego imienia, nie znam nazwiska, adresu, nic. Przyszedłeś tu, płacisz, mówisz. Nawet nie wiem, jak się do ciebie zwracać. To utrudnia swobodną konwersację.

— Mów po prostu „ty”. Bezimienny „on”. Szukasz dziury w całym. Nazwij mnie po swojemu.

— Za pierwszym razem, powiedziałeś, że ją zakopałeś. Czy to ta kobieta? Czy którąś z wcześniejszych? Czy… kto?

— Któraś z wcześniejszych. Pierwsza.

— Okej, opowiedz.

— Naprawdę ją zakopałem.

— Wierzę, opowiedz.

— Naprawdę! Kurwa.

— Opowiadaj do cholery…

— Kopnąłem ją tego ranka, kopnąłem ją w nogę, kopnąłem ją, bo nie chciałem zjeść pieprzonej zupy mlecznej, obrzydlistwo. Matka była zła poddenerwowana, nie wiem, przez ojca zapewne, opowiadała coś, ale ja wiem, po prostu to, kurwa, wiem. Wiem, że to też przez to. Że ją kopnąłem w nogę, zarzuciłem plecak i tyle mnie widziała. Dosłownie. Wróciłem, widziałem ją, ona mnie nie.

— Więc ją kopnąłeś, nie zakopałeś.

— Zakopałem. Zakopałem na śmierć. Tak wszystkim mówiłem. Krzyczałem. Ojcu, policji, każdemu. Krzyczałem, że zakopałem ją za śmierć. Wyłem i wrzeszczałem, że zakopałem ją na śmierć.

— Powiesiła się. Ty kopnąłeś tylko raz. To nie twoja w…

— Moja!

— Miała problemy, ukryte, przed tobą, tobą-dzieckiem, jakieś poważne, nie odebrałaby sobie życia przez kłótnię o zupę.

— Byłem katalizatorem.

— Popełniłeś błąd. Popełnia je każdy.

— Ponoszę więc konsekwencje.

— Ponoszą je kobiety, które maltretujesz w związku z tym, że nie radzisz sobie ze sobą. Nie zakopałeś jej. Byłeś dzieckiem, popełniłeś głupi błąd.

— Powiesiła się tego dnia!

— Przestań wrzeszczeć. Ty przyszedłeś do mnie, nie ja do ciebie!

— Płacę, żebyś słuchała i wydobywała te całe... emocje — podkreślił kpiąco — więc stawiasz się specjalnie. Ile razy zwizualizowałaś sobie dziś mojego penisa?

— Ani razu.

— Zrób to teraz.

— Wróćmy do tematu.

— Robisz to, ha!

Zaśmiała się, on natomiast pozostał przy beznamiętnym wyrazie twarzy. Spojrzał na zegar, pozostało zaledwie kilka minut.

— Ludzie w autobusach śmierdzą.

Uśmiechała się wciąż.

— No posłuchaj mnie, serio śmierdzą, ja nie wiem, jak to jest, nie odpalił mi przedwczoraj samochód, pojechałem do pracy autobusem i obserwowałem ludzi. Wąchałem ich.

— Jesteś negatywnie nastawiony — stwierdziła, nie pozbywając się radosnego wyrazu twarzy.

— Dupa tam. Mój nos jest nastawiony neutralnie, a wyczuł…

Mówił.

Do końca pełnej godziny mówił.

Ona natomiast wtrącała co jakiś czas kontrolne pytania, nie przestając się uśmiechać.

Zapłacił i wyszedł.

Pozostało jej czekać pełne siedem dni.

Średnia ocena: 4.6  Głosów: 18

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Trening Wyobraźni 2 tygodnie temu
    Witamy nowy tekst! :)
  • Cofftee 2 tygodnie temu
    Zaznaczam!!
  • Ritha 2 tygodnie temu
    Zapraszam :)
  • piliery 2 tygodnie temu
    Uff. Zaskoczyłaś mnie pierwszym zdaniem. Było jak u Hitchcocka. Z jednym zdaniem miałem problem i mam: "a poza tym (opiewa) na sztampowe standardy zdarte ze średniobudżetowych filmów". Coś mi to słowo tu trzeszczy. Nie odczytuję twojego przekazu w tym miejscu.
  • Ritha 2 tygodnie temu
    Halloł, racja z tym słowem, zmienię.
    Dziękuję za wizytę :)
  • Mane Tekel Fares 2 tygodnie temu
    Fajny obrazek.
  • Ritha 2 tygodnie temu
    Mane pamietasz czasy na opowi, gdy co drugi komentarz brzmiał: "fajne, pięć"? Chyba nie pamiętasz :D
    Dziękuję za wizytę :)
  • Mane Tekel Fares 2 tygodnie temu
    Ritha A kurde, zapomniałem kliknąć gwiazdki.
  • Justyska 2 tygodnie temu
    Ostatnio obejrzałam ze dwa filmy o seryjnych mordercach. Ta rozmowa jest mega. Przypomniala mi jak kobiety na sali sądowej szalały za Bundym(czy jak to sie pisze). Czy zło tak przyciąga czy może myśl, że "jestem wyjatkowa, ja cie rozumiem" nie wiem. Dla mnie rewelacyjny tekst.

    "Bała się i dlatego za mną została. " ze

    Pozdrowienia 5+
  • Justyska 2 tygodnie temu
    A tak mi jeszcze się pomyślało, że to sztuka w tak zdawkowych informacjach stworzyc wyrazny obraz pani psycholog. Gratki Ritho
  • Ritha ponad tydzień temu
    Dzięki Justyś. Zło nie przyciąga, charakter przyciąga, nie wiem czy to idzie w parze, zapewne nie, być może chodzi o kilka pojedynczych cech, które przyciągają, a które mają "źli" chłopcy, może chodzi o dotkniecie nieznanego, o płomień, do którego wyciągasz rękę, bo ładnie migocze, pomimo ryzyka oparzenia. A może o poczucie wyjątkowości właśnie, taa, być może tak. Bardzo złudne poczucie. Poza tym kwestia chyba inteligencji i manier, może właśnie kontrastu zachowań, czy cuś. W każdym razie pani psycholog zmierza w kierunku płomienia, co chyba widać, słychać i czuć :))
    Dzięki piękne, pozdrawiam :)
  • stefanklakson 2 tygodnie temu
    Rithi, przeczytałem tekst... i mam takie nieodparte wrażenie, że... styl podobny do jednego innego autora tutaj :D
  • Ritha ponad tydzień temu
    Co Ty nie powiesz :)
  • Canulas 2 tygodnie temu
    "Słuchasz, czy myślisz teraz o tym, jak by było fajnie się pieprzyć na tym biurku?" - Ty taka orędowniczka przenoszenia "się", a się przed pieprzyć?

    "Wiesz, ona się bała. Bała się i dlatego walczyła. Bała się i dlatego nie urządziła odwetu. Bała się i dlatego za mną została." ze mną"

    Muszę zaczynać pracę, ale wrócę bobrozjebane po bandzie. Cud, miód i orzeszki.
    Przypomina mi trochę mój drugi noir, ale Twoje agresywniejsze.
  • Ritha ponad tydzień temu
    Hej
    Tak, racja z tym "się", już przerzuciłam, drobne niedopatrzenie ;) Ponaprawiane tu i ówdzie. Nie wiem, który był drugi, ale "Oczy spięte szpilkami" były inspiracyjnym zalążkiem. Podobała mi się tamta scena bardzo.
    Dzięki piękne za wizytę, Can :)
  • Canulas ponad tydzień temu
    Ritha, nooo, Oczy, oczy. To to
  • Ritha ponad tydzień temu
    To, to :)
  • Tjeri 2 tygodnie temu
    No nieźle. Początkowo sceptyczna, dałam się wciągnąć, a nawet przestraszyć. To krótki tekst, a udało Ci się zarysować całkiem wyraźnie postaci. Za to szacun. Całość brzmi wiarygodnie (to mnie chyba przestraszyło), dialogi naturalnie. Brrr
    Aa, mój faworyt: "Ja pierdolę, dolicz mi za obelgi."
  • Ritha ponad tydzień temu
    Witam.
    Dzięki Tjeri, wiarygodnie zapewne dlatego, że teksty o psycholach wszelakich to już trochę mój konik (o ile nie szuflada...). Lubię dialogi, okroiłam narrację do absolutnego minimum, miałam taka chęć. A tak w ogóle to bardzo relaksujący od strony twórczej tekst :D
    Dziękuję za wizytę :)
  • Tjeri ponad tydzień temu
    Ritha tak mnie jeszcze uderzyło, że tekst jest na tyle otwarty, że można by zrobić z niego zarówno thriller jak i komedię (tak filmowo patrzę). To pewnie właśnie kwestia bazowania na dialogu. Bo jako czytelnik nie do końca mogę zweryfikować słowa czy kontekst. I choć oczywiście czytając, do komedii mi daleko, ale łatwo wyobrazić mi sobie parę zdań, które dopisane zmieniałaby aurę...
    Kurczę, fajne jako wyzwanie :)
  • Ritha ponad tydzień temu
    Tjeri noo, zapewne można by zrobić komedię - kilka groteskowych zwrotów dodać, bo tak w tej formie jaka tu jest, to hm, to jesli wyszło smiesznie to absolutnie nie planowałam :D Miało być mrocznieeeee i pod napięciem. Komedie tez pisałam, pastisze rózne, ale raczej nie pracuje na gotowym tekscie. Wole napisac cos od nowa, niż zmieniać przekaz :)
  • Tjeri ponad tydzień temu
    Ritha - absolutnie śmiesznie nie wyszło (cholerka jak już wysłałam, to przeszło mi przez myśl, że tak mogłaś odebrać :)).
    Chodziło mi o to, że przez to, że w tekście dominuje dialog, to w zależności co do niego się dopisze może być scenką w thrilerze (czyli tak jak odbiera się go teraz), ale i częścią czarnej komedii. Eee, takie tam bzdety mnie napadają. :)
  • Ritha ponad tydzień temu
    Tjeri noo tak, tak, rozumiem, jedynie przez moment pomyslałam, że hm śmiesznie (?) jest, ale już kumam :) To prawda - brak opisów i minimum narracji powoduje, że klimat trzyma się tylko na wypowiadanych przez bohaterów słowach i jest to mocno elastyczne tworzywo.
    Bardzo lubię dyskusję o tekstach, więc żadne bzdety :)
  • JamCi 2 tygodnie temu
    Uuuuuuch... Mocne. Jak Cię czytam, to nie chce mi się pisać. Moja przyjaciółka niedawno na moje pytanie o pisanie odpowiedziała, ze nie. Że tyle swietnych rzeczy napisano. Nie ma potrzeby. To ja tak mam tu. Ty pisz a ja będę czytać. Taki układ jest doskonały.
  • Ritha ponad tydzień temu
    "Jak Cię czytam, to nie chce mi się pisać" - cooo? Jak to? :o Nie wiem czy to taki układ doskonały, żebyś czytała i nie pisała, ale grunt to słuchać własnych wewnętrznych potrzeb... Potrzeba pisania momentami dominuje cały mój żywot.
    Bardzo mi miło, JamCi :))
    Procenty do krwi? Toż to niegroźne literki jedynie :p
    Buziolki ślę :)
  • JamCi ponad tydzień temu
    Ritha jasne :-) pozdrawiam. Tak naprawdę to mam rozgrzebane jakieś 5 tekstów i 2 w głowie do napisania.
  • Ritha ponad tydzień temu
    JamCi powodzenia zatem :)
    Pozdrawiam również
  • JamCi 2 tygodnie temu
    W pracy jestem a Ty mi tu procenty sączysz do krwi. I jak ja tera pójdę do ludzi???
  • krajew34 ponad tydzień temu
    Rozmowa z szaleńcem... Czego w TW nie wymyślą... Strach się bać, je je.
  • Ritha ponad tydzień temu
    je, je, je
    Dzięki za wizytację :)
  • kalaallisut ponad tydzień temu
    Bardzo fajny dialog. I podoba mi się jak te "zakopałem ją" co w pierwszej myśli sugeruje zakopanie w ziemi, a on podkreśla i dodaje o jakieś zakopanie chodziło. Brawo!
  • Ritha ponad tydzień temu
    No właśnie chciałam uciec od tego pierwszego, oczywistego skojarzenia, które chyba każdy ma słysząc "zakopałem ją". Cieszę się, ze się udało to wymanewrować na inne tory.
    Dzięki za wizytę, Kall :)
  • szopciuszek ponad tydzień temu
    Podoba mi się niezdrowa fascynacja pani psycholog. Podobnie jak ona, czekałam aż w końcu TO się wydarzy.
    Wiem, że celowo tak mało opisów, ale trudno mi było sobie gościa do końca wyobrazić. Nie potrafię dokladnie okreslic o co chodzi, ale były w nim jakieś sprzeczności, przez co bardziej realna wydała mi się pani psycholog. Ale to takie tam drobiazgi.
    Umiejętności pisarskie - no, sama wiesz, że super ;)
  • Ritha ponad tydzień temu
    "ale były w nim jakieś sprzeczności" - to na pewno (gdyby był zrównoważony, cała rozmowa by nie zaistniała),
    Pani psycholog zafascynowana, ofkors, straciła na tym lwią część profesjonalizmu, a końcówka (bez żadnych bardziej zdecydowanych ruchów pod kątem fabuły z mojej strony) miała ukazać jej nieciekawą sytuację - zawieszenie...
    Dzięki piękne, Szopciuszku :)
  • Cofftee ponad tydzień temu
    Wracam, z przyjemnością, bo tekst czytałam już wczoraj w nocy, ale uznałam, że podejdę do niego raz jeszcze ze świeżą głową. Po kolei!

    "— Miała w kuchni takie różne, wiszące na szafce, takie te… przybory kuchenne. Chochelki, łyżki wielkie, takie, szpatułki, nie wiem, jak to się fachowo nazywa. Był też taki podwójny szpikulec, hm, może do ryb?" - tak. Tak właśnie wyglądają zwykle ludzkie rozmowy. Zwłaszcza, jak ma się wiele myśli na raz. Świetnie to odwzorowałaś.

    "— Po prostu trochę cię już znam. Mów dalej." - wiem już, co w tekście się święci i teraz widzę, jak ogromne wypulchniłaś tutaj spoufalenie kobiety. Sprytnie wciśnięte!

    ". Z rozsypanych puzzli mogłaby natomiast ułożyć całkiem klarowny obrazek. Nie chciała jednak, by przestał przychodzić." - właściwie już na wstępie podajesz czytelnikowi na tacy, jaka jest między nimi relacja. Tutaj mam wątpliwość, czy to akurat dobrze, czy nie. Chyba wolałabym na koniec sama to wywnioskować na podstawie takich poszlak jak wcześniej, ale ogólnie kwestia gustu. Rozumiem również, że w tym przypadku działa to jak usprawiedliwienie jej działania.

    "— Bullshit. Może chcesz mnie wsypać?" - tutaj mi ta angielszczyzna nie siedzi jakoś, dałabym coś swojskiego xd

    Ritha, świetny tekst. Najbardziej ujął mnie w nim moment obnażenia bohatera. Kiedy po opisie tego, co robił, poznajemy przyczynę zakorzenioną w dzieciństwie. Dowiadujemy się, jak wielką, niesłuszną winę podźwignął na swych barkach i że, nie mogąc sobie z nią poradzić, rozładowuje podkopane w sercu emocje w taki, a nie inny sposób. Bardzo fajna praca, naprawdę, dobrze rozplanowana, rozbudowana, pokazana. Jej najmocniejszym punktem jest zdecydowanie sam główny bohater i jego psychika oraz dialogi, bardzo naturalne.
    To z czym mam problem troszkę, to ta niezłomna postawa kobiety, która w domyśle jest doświadczona w swojej pracy, powinna wykazywać się większym profesjonalizmem oraz opanowaniem. Tego troszkę gdzieś tam nie kupuję chociaż wiem, że takie sytuacje się zdarzały, że właśnie takie osoby jak wyżej wspomniany przez Justynkę Bundy przeciągał nieświadome kobitki na swoją stronę, podobnie jak Dahmer potrafił wyłgać się przed policją niemal ze wszystkiego. Chyba, że załozymy, że kobieta w tym przypadku jest nowa w fachu, że na przykład sama walczy z psychicznymi słabościami. No, albo ewentualnie, że naprawdę ten człowiek jest tak niesamowicie magnetyczny, choć po TAKICH opisach - no nie wiem, ona sama musiałaby być chora, by chcieć z nim wchodzić w taką relacje, albo przynajmniej mieć niezdrowe zachcianki seksualne.
    Ode mnie duże pięć, lektura przednia. Plus ogromnie udane zaskoczenie z interpretacją "zakopania". Skoro czytam coś drugi raz to znaczy, że naprawdę jest dobre, bo bardzo rzadko to robię :-D
    Pozdrowienia od Kawy!
  • Ritha ponad tydzień temu
    Dzień dobry, wooow! Ile literków! *.*
    Już czytam, już się odnoszę.

    „Z rozsypanych puzzli mogłaby natomiast ułożyć całkiem klarowny obrazek. Nie chciała jednak, by przestał przychodzić." – dokładnie jako usprawiedliwienie działania (dlatego też podałam m. in. info, że on przyszedł do tego gabinetu i się nie przedstawił i inne rzeczy, które można byłoby wyciąć, ale jednak chciałam ukazać też jej motywy na tyle wyraźnie by było zrozumiałe dla ogółu czytelników (kobieta zrozumie kobietę, ale czy męska część publiki też?), mam mgliste odczucia a propos tych wyjaśnień (może strach przed zarzuceniem mi niezrozumiałości tekstu) dlatego chyba zostawię… choć kurde, z drugiej strony - zawsze bazowałam na niedopowiedzeniach. Vox populi, vox Dei – jak pojawi się więcej takich zarzutów, wówczas pokombinuję

    "— Bullshit. Może chcesz mnie wsypać?" – mi się też gryzie angielszczyzna, na „bzdura” zmienię

    „Bardzo fajna praca, naprawdę, dobrze rozplanowana, rozbudowana, pokazana” – dziękuję pięknie, zaznaczę tylko (bo to ważne), że ZERO planu, usiadłam, napisałam, zero-zero planu, wsio na żywioł, jeeee (muszę od czasu do czasu popełnić tekst „na żywca”, coś mi to oczyszcza w głowie)

    „To z czym mam problem troszkę, to ta niezłomna postawa kobiety, która w domyśle jest doświadczona w swojej pracy, powinna wykazywać się większym profesjonalizmem oraz opanowaniem” – taki zarzut już mi dziś wpłynął prywatnym łączem. Cofftee, byłaś kiedyś zauroczona? Zakochana? zafascynowana? Błagam Cię! Ona już go nie „leczy”, teraz ona go po prostu słucha i chce, żeby został. Ludzie są nieprofesjonalni z tak błahych powodów jak lenistwo, a co dopiero silniejsze emocje, bez możliwości ich rozładowania.

    Bundy to seryjny morderca, a ten tu pan nikogo nie zabił, pierze kobiety, jak co siódmy Kowalski (nie jest w jej oczach psychopatą, tylko człowiekiem z problemami, a z racji zawodu jest zapewne do takich przyzwyczajona). Mówi to jej, nie im, opowiada jej, nie im, może ona wierzy, że dla niej by taki nie był, może założyła, że jest jego zbawianiem, a może po prostu ma na niego ochotę. Albo sceptycznie podchodzi do tych opowieści. Albo jest kobietą, która np. brzydzi się gwałtem, a myśli o nim przed zaśnięciem. Mogę wymyslić pincet argumentów w obronie mojej tutej bohaterki, ha! :D Ludzie sa jak odciski linii papilarnych, podobni, a jednak nie ma jednego wzorca.

    „Zakopanie” – taa, siadając pisać, miałam w głowie łopatę i ziemię, w trakcie mi się to jednak wyklarowało.

    Dziękuje Ci pięknie, Cofftee, za dogłębną analizę i masę przydatnych spostrzeżeń :)
    Pozdrówki :)
  • Ritha ponad tydzień temu
    )Mówi to jej, nie im, opowiada jej, nie im - to durnie zabrzmialo, dziwne zsby opowiadal im, mialam na mysli - nie komus innemu)
  • jagodolas ponad tydzień temu
    "Wiesz, to uczucie, kiedy rozcinasz sobie skórę, jest przejściem pewnej granicy, zmaterializowaniem problemu, krzykiem, wołaniem i innymi tymi waszymi psychologicznymi pierdołami. Ale każda granica kiedyś się przesuwa. Każda przekroczona powiększa obszar dostępności" - bardzo super fragment. Nie umiem pisać dialogów, muszę popróbowac. Strasznie fajny i krwisty kawał tekstu
  • Ritha ponad tydzień temu
    Hejo, każdy czegoś nie umie, ja nie umiem opisywać wyglądu postaci - w 99,9 % to omijam i jojczę o tym, że nie umiem i dalej omijam i dalej nie umiem :D A jednak - trza próbować. W dialogach najwazniejsze jest się za bardzo nie spinać i obserwować rózne rozmowy wokół.
    Dzięki piekne, jogodolas :)
  • akwamen ponad tydzień temu
    Ritha, opis postaci wplątywać w dialogi, np:
    - ...ble bleble... - wtrąciła zdanie, odgarniając szczupłymi palcami równo przyciętą, ciemną grzywkę ze skośnych i rozkosznie przymrużonych oczu. Masz kilka zawartych informacji o wyglądzie postaci w dialogu, który przez to nie jest plaski i nie jest tylko prostą formą wymianu słów. świadczącą o braku warsztatowym, a jeśli dodasz emocje:
    ..- usiadła na stylowym krześle i odwróciła głowę w stronę olbrzymiego okna, pragnąc ukryć zakłopotanie... - masz załatwione kilka spraw. Pokazujesz kawalek "czegoś",co sie dzieje z bohaterką i nawi,azujesz do wyglądu pomieszczenia, w którym się rozgrywa akcja. I tak w kilku kolejnych dialogach maleńkie przemycanko i masz opis, bez potrzeby tworzenia elaboratu na temat wyglądu salonu, albo głównej bohaterki. Autor nie może bać sie długości tekstu, umiejętnie wkomponowane opisy tworzą obrazy dopełniające wizje, budują klimat i dynamikę opowieści.
    Albo chcemy pisać, albo bawić się w pisanie...
  • Ritha ponad tydzień temu
    akwamen taa, wiem, mam duzo tekstow z opisami scenerii i emocji bohaterów, nudzi mnie tylko pisanie o kolorach ubran itp. choć mozna to zrobic ciekawie, ale zwykle skupiam sie na charakterach jednak.
    A tu w tym tekscie mialam po prostu ochote na dialog w takiej, nieokraszonej zewnetrznym swiatem, formie. Ot kaprys :)
  • akwamen ponad tydzień temu
    Ritha ot tak se walnąłem przeczytawszy o opisach.
    Tylko taka mała uwaga - nie wystarczy napisać: "Pan jest szalony", aby twierdzenie było wiarygodne ;)
  • Ritha ponad tydzień temu
    Bardzo madrze napisales.
  • kalaallisut ponad tydzień temu
    A tak se wtrące. Może ktoś z was czytał i zapadła w pamięć... Książka obojętnie jaki gatunek ale preferuję thriller/kryminał/ świetnie poprowadzona intryga, zwroty akcji i zaskakujące zakończenie.
    Ritha wiem że kryminały kiedyś... tylko Coban na to coś właśnie tylko dla mnie za męski, Rowling już prędzej ale czegoś mi brakuje, Behawiorysta Mroza plus za postacie. Może ktoś miał w rękach jakieś "wow" i poleci. Rita wybacz że tu mi się to napisało!
  • Marzyciel ponad tydzień temu
    kalaallisut "Długie pożegnanie" Chandlera
  • kalaallisut ponad tydzień temu
    Marzyciel dziękuję zapoluję. Jego akurat miałam chyba tytuły "W deszczu" i "żegnaj laleczko" jak dobrze pamiętam.
  • Ritha ponad tydzień temu
    kalaallisut a wtracaj Kall, w tym.momencie nic noe przychodzi mi do glowy, bom.w biegu
  • betti ponad tydzień temu
    ''Ona natomiast wtrącała co jakiś czas kontrolne pytania, nie przestając się śmiać.''

    To ''śmiać'' mnie drażni. Nie wyobrażam sobie psychologa, który śmieje się z pacjenta. ''uśmiechać się'' bardziej wiarygodne.
    Poza tym ciekawie napisane, dobrze się czyta.
    Pozdrawiam.
  • Ritha ponad tydzień temu
    Tak, racja, zmieniam na - usmiechac sie.
    Dzieki, Bet!
  • jesień2018 ponad tydzień temu
    Twój tekst na głównej to wydarzenie na Opowi, Ritha :)
    No tak, świetne opowiadanie! Doskonale i za pomocą skromnych środków pokazałaś gościa, który agresją (ta jego impulsywność, te nagłe wybuchy) maskuje nieustanny, nieznośny ból. Gość totalnie mnie przekonuje.
    Wierzę w to, co robi swoim kobietom.
    Psycholożka za to odjechana, ale ciekawa jako postać i super współgra z bohaterem, więc niech sobie taka będzie nieprofesjonalna.
    To jej czekanie na końcu mnie rozwaliło.
    Tak to napisałaś, że ja tam byłam, blisko, wszystko widziałam, czułam te emocje unoszące się w powietrzu.
    Taki thriller trochę Ci wyszedł, ale pod spodem tekst bardzo smutny, bez nadziei chyba.
  • Ritha ponad tydzień temu
    Hello! Dzięki piękne! Cieszę się, że Cię przekonałam (pssst byłam ciekawa Twojej opinii ;))
    Hm, jestem przed kawa, więc chyba tyle tytułem odniesienia.
    Dziękuję pięknie, kłaniam się w pas, buziaki ślę :*
  • Angela ponad tydzień temu
    Wciągający, mocny tekst, bardzo obrazowo napisany, do tego stopnia, że czytelnik jest w stanie wszystko sobie zobrazować.
    Po prostu pyszny : )
    Pozdrawiam
  • Ritha ponad tydzień temu
    Dzięki Angela :) Miło mła.
    Pozdrówki
  • sensol ponad tydzień temu
    a szit. jaki psychol. świetny portret. aż się bałem, że coś zrobi tej biednej słuchaczce. fajnie wyważone. w jednym miejscu jest coś..."— Zamknęła się w łazience?
    — Taa, kopałem w nie." ta se pomyślałem, że większość szmondków by napisała kopałem w DRZWI, albo jakoś tak. a Ty nie. SZACUN :)
  • Ritha ponad tydzień temu
    Ale wiesz z czego to wynika (to słowo w tym zdaniu)? Z tego, że, ekhm, że chyba za bardzo się w typa wczułam :D Oczywiście poprawnie by chyba było wspomnieć, że o drzwi chodzi, tylko, że... nie wiem czy akurat on by opowiadał 200 % poprawnie dobierając słowa.
    Dzięki Sensol :)
  • sensol ponad tydzień temu
    Ritha no właśnie! dzięki temu akcja ma ikrę. jest napięcie między postaciami. ta babka ma słabość do typka, jak wiele kretynek, którym imponują psychole (charls manson chocby). może jeszcze lepsze by było, gdybyś to podała niejednoznacznie - czyli, że może to sie facetowi tylko wydawało. żeby niepewnośc była
  • Ritha ponad tydzień temu
    Kurde, to juz drugi głos za tym, ze lepsze byłoby, gdybym niedopowiedziała, już mi Cofftee to sugerowała. Nie mam teraz w tym momencie głowy, by grzebać w konstrukcji, a za dwa dni zapewne zapomnę, wiec zdaje się, ze zostanie jak jest, ale wezmę pod uwagę przy kolejnych tekstach :)
    Dzięki raz jeszcze, sensol :)
  • Dekaos Dondi ponad tydzień temu
    Dobrze i sprawnie napisany treściwy tekst. Czytało się gładko.
    Dialogi po prostu... rozmowne. Takie nie na siłę, ale i tak dużo powyżej 220V.
    Pozdrawiam:)*****
    P.S. Napisz kiedyś słodką bajkę:)) To fajne wczuć się w inną rolę:)
  • Ritha ponad tydzień temu
    Noo dialogowo, Dekaos lubić dialogi, Dekaos pochwalić Rithę, Ritha być happy.
    Tak, wszystko pod prądem całe życie.
    Bajkę napisałam kiedyś - Karaluszy bajkogniot
    http://www.opowi.pl/tw-5-karaluszy-bajkogniot-a39963/
    ne, ne, ne, ne, ne

    Pozdrówki! :)
  • Keraj ponad tydzień temu
    Podobało mi się, mocne5
  • Ritha ponad tydzień temu
    Dzięki :)
  • pkropka ponad tydzień temu
    Uwielbiam takie postaci i takie pary. Byliby razem cudowni.
    Podobała mi się przewaga dialogów. Faktycznie on był taki bezosobowy, a mimo to dostaliśmy dużo cech charakterystycznych. Umiesz przemycać informacje tak, ze człowiek nawet nie orientuje się, kiedy je dostał.
  • Ritha tydzień temu
    "Byliby razem cudowni" - co nie? Też tak myślę :))
    A no taki ze mnie przemytnik informacji :)
    Dzięki za wizytę, Pkropciu :)
  • Trening Wyobraźni tydzień temu
    Dzień dobry!
    Przypominamy o obdarowywaniu zestawami – dziś o godz. 20.00.
    Pozdrawiamy :)
  • Trening Wyobraźni tydzień temu
    Ritha, oto Twój zestaw:
    Postać: Krawiec rozprutych ciał
    Zdarzenie: Najdalszy punkt od nieba

    Gatunek (do wyboru): Postapo lub (pod kątem Antologii) Horror i pochodne
    Czas na pisanie: 29 września (niedziela) godz. 19.00

    Powodzenia :)
  • Agnieszka Gu tydzień temu
    Hej,

    Ty masz, kurna, te zdania, ani jedno nie jest niewłaściwie skomponowane. Nie eksperymentujesz z formą - bo nie masz potrzeby, ta jest zajebista, lub zwyczajnie, masz to za sobą. Teraz masz już wyrobione pióro, i niezależnie od tego, co będziesz pisać, napiszesz dobrze. Mnie lub bardziej ciekawie, ale dobrze. Bez zarzutu.
    Zawsze staram się coś wyłuskać z twoich tekstów.
    Dziś mam to:

    "Ale każda granica kiedyś się przesuwa. Każda przekroczona powiększa obszar dostępności. " - zdanie perełka.

    Pazdrawljaju :))
  • Ritha tydzień temu
    Dzięki piękne, Aga :)
    Dobrze, że nie ziewałaś! Twoje ziewanie jest wyznacznikiem już powoli :D
    Pozdrówki
  • Agnieszka Gu tydzień temu
    Ritha tutaj? absolutnie nie! jak bum cyk cyk.

    Byłam cholernie ciekawa, czy zadusi ja już teraz czy ... a i w jaki sposób to zrobi...
    Ciekawił mnie też motyw, dlaczego to robił. I tutaj szok - poczucie winy z powodu tak błahego i niedorzecznego.
    W sumie, trochę go szkoda. Jej też...

    Bałdzo dobrześ to rozegrała. Ja czytając czasami szybko się nudzę, tutaj nie miałam tego odczucia. A wiesz, że bym ci szczerze napisała, wiesz o tym, prawda? ;))
    Całuję ;))
  • Ritha tydzień temu
    Aga, wiem o tym :) i dlatego cenię Twoje opinie, bo się nie patyczkujesz nadmiernie. Tak trzymaj.
    Buziole :))

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania