TW 3.0 #5 - Dziewczyna galopująca na tańczącym koniu

Postać: Nieudolny pianista

Miejsce: Spalony las

Zdarzenie: Bitwa dwóch żywiołów

 

Hank siedział przy pianinie przed trybunałem sędziowskim, który oceniał jego talent i miał zadecydować, czy chłopak nadaje się do prestiżowej szkoły muzycznej. Już po pierwszych akordach wynik był jednak przesądzony.

- Nie umie grać - stwierdzili jednogłośnie sędziowie.- Niech wie, że mamy wysokie wymagania i nie tolerujemy obiboków.

Po chwili Hank zniknął w dziurze w podłodze, która rozwarła się pod nim na znak jednego z sędziów. Leciał długą kościaną rurą, a dookoła niego rozbłyskały kolorowe światełka. W końcu ocknął się na wyspie. Wiecie, lazurowe niebo, piasek, palmy... No, prawie, bo większą część lądu pokrywał spalony las z nagimi kikutami drzew sterczącymi w niebo. Źródłem pożarów niszczących wyspę, mogły być człekokształtne istoty, które po chwili wypatrzył Hank. Ich ciała dosłownie płonęły, ale stworzenia wyraźnie się tym nie przejmowały. Przeskakiwały na kolejne drzewa, obejmując je ogniem. Nie to jednak stanowiło najbardziej przerażający widok dla oczu chłopaka. Od strony morza nadciągało nowe zagrożenie. Słychać było odgłosy trąb, które wyraźnie sugerowały niebezpieczeństwo. Po chwili dołączyły do nich bębny, jakby ktoś właśnie szykował się na wojnę, aż w końcu na horyzoncie zamajaczyły łodzie. Hank znał historie o Wikingach i od razu skojarzyły mu się z nimi.

Nie wiedział, że byli to Moskinosi, dzikie plemię okrutnie postępujące z wrogami. Przybili do wyspy, prawdopodobnie by grabić plądrować i gwałcić, kogo tylko popadnie. Oczywiście na pierwszy plan wysuwał się Hank, więc mężczyzna niezwłocznie ukrył się wśród krzewów parzydła bąblowego. Gdy tylko obcy dotknęli stopami ziemi, płonące istoty z lasu zasyczały gniewnie i poczęły zeskakiwać z nadpalonych drzew, kierując się w stronę plaży, a za sobą pozostawiając jedynie nadpalone zgliszcza. Moskinosi jednak nie zlękli się wrogów, gdyż strach był im równie obcy co kostka mydła. Zrzucili przepaski biodrowe i wystawili swe dzidy, zakończone ostrymi jak brzytwa psychopaty kolcami jadowymi. Wcześniej nie spotkali się ze stworzeniami, które podpalały dotykiem, więc wydawali się być na straconej pozycji. Posiadali jednak również dodatkową umiejętność wykradzioną szamanom. Potrafili kontrolować żywioł wody i swymi ponurymi głosami przywołali sztorm tak straszliwy, iż zalał całą wyspę i zatopił wszystkich. Na szczęście Hankowi nic się nie stało, gdyż obudził się właśnie ze snu i odkrył, że zapadł w niego leżąc na plaży, gdzie grzało okrutnie popołudniowe słońce. Poparzył więc nieco skórę, śniąc o płonących istotach i swoich muzycznych porażkach.

Średnia ocena: 4.8  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Margerita 2 miesiące temu
    przeczytałam momentami aż mnie ciarki przechodziły pięć
  • betti 2 miesiące temu
    Mnie ciarki nie przechodziły, ale buzia uśmiechnięta... dzięki wielkie.

    Pozdrawiam.
  • Canulas 2 miesiące temu
    "Hank siedział przy pianinie przed trybunałem sędziowskim, który oceniał jego talent i miał zadecydować, czy chłopak nadaje się doi prestiżowej szkoły muzycznej. " - doi? (do ich?)

    "- Nie umie grać - stwierdzili jednogłośnie sędziowie.- Niech wie, że mamy wysokie wymagania i nie tolerujemy obiboków." - odstęp uciekł

    "Oczywiście na pierwszy plan wysuwał się Hank, więc mężczyzna niezwłocznie ukrył się wśród krzewów parzydła bąblowego." - arcycudne

    Jednej rzeczy Ci zazdroszczę. Luzu.
    W sensie, napiszesz i ok. Bez kombinowania. To jest to i ogień. I najczęściej masz racje.
  • Trening Wyobraźni 2 miesiące temu
    Witamy kolejny nowy tekst! :)
  • Elorence 2 miesiące temu
    Fan, uśmiałam się. Chociaż te istoty, które płonęły - no, podobały mi się. Mogłyby fajnie wyglądać w jakieś większej historii :)
    Piątka, wiadomo.
    Zauważyłam błąd, ale Can już o nim wspomniał.
    Pozdrawiam :)
  • madoka 2 miesiące temu
    No kurcze, też wykorzystałam motyw snu. :D Żeby potem nie było, że zgapiłam! Co do samego opowiadania...mam wrażenie, że dzieje się za szybko i końcówka mogłaby być o wiele bardziej rozbudowana. Ode mnie 4.5 . :)
  • Trening Wyobraźni 2 miesiące temu
    Witaj!
    Co sądzisz o:
    1. Wrzuceniu gatunków do zdarzeń? Np. "Napisz horror".
    2. Pisaniu TW w parach? Dla chętnych. Dwie opcje:
    - tworzenie jednego zestawu z dwóch otrzymanych i każdy pisze osobno
    - tworzenie jednego zestawu z dwóch otrzymanych i wspólnie pisanie jednego tekstu (publikacja: tekst zostaje podzielony na pół, aby każdy mógł go opublikować u siebie, musi mieć ten sam tytuł oraz informację z kim został pisany)
    3. Numer zdarzenia przestaje wpływać na kolejność. Obecni na niedzielnym obdarowywaniu wybieraliby zestawy w kolejności przybycia. Oczywiście, każdy otrzymałby zestaw. Nieważne, czy byłby obecny, czy też nie.
    4. Czy masz inne pomysły na zmiany w TW?

    Daj znać w tym wątku:
    http://www.opowi.pl/forum/zabawa-slowami-w273/

    Pozdrawiamy!
    PS: Jeśli jeszcze masz ochotę dorzucić coś swojego do pul (postacie, miejsca, zdarzenia) to śmiało wrzucaj do tego samego wątku, co odpowiedzi na pytania z ankiety :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania