.

 

Średnia ocena: 4.3  Głosów: 11

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • rubio dwa lata temu
    trollowi-pajacowi dziękuję i przypominam umowę - u mnie jedynki tak, u Jolki nie.
  • rubio dwa lata temu
    jak wyżej :)
  • jolka_ka dwa lata temu
    To nawet... miłe ;D
  • rubio dwa lata temu
    no, umówiłem się tak z nim/nimi pod jednym z Twoich tekstów - dobrze, że się słuchają ;d
  • Ritha dwa lata temu
    Mialam czytac ale wstep mnie zniechecil :P
    A tak serio, dlugie fakt, wrócę jak bede miec wieksze moce przerobowe :)
  • rubio dwa lata temu
    na to liczę :)
  • Canulas dwa lata temu
    Nie będziesz w tym powrocie sama
  • rubio dwa lata temu
    Canulas, jak i na to. Generalnie mam nadzieję na to, że tekst ten przeczytają w całości i się podzielą odczuciami tak 2-3, pewnie maks 4 osoby. Więc, czekam. :D
  • Majonez XvX dwa lata temu
    rubio zakładając że i go przeczytam z chęcią to bydzie już pińć osób
  • rubio dwa lata temu
    Majonez XvX ooo, to zapraszam. Ja kiedyś muszę pod Twoimi turpistyczno-interesującymi dziwactwami się wypowiedzieć, a nie tylko dawać anonimowe piątki; dobrze, że przypomniałeś. I czekam więc.
  • Agnieszka Gu dwa lata temu
    Witam,
    No co wy macie z tymi "ostrzeżeniami" na wstępie. To już któryś tekst, który To ma. Bez sensu takie nastawianie czytających na siłę.
    Chciałabym coś przeczytać, a tu mi autor pisze, że... no właśnie. Od razu sugerujesz, jakby to była strata czasu i lepiej się zająć czymś innym. Tak jakbyś w siebie nie wierzył rubio. Bez sensu zupełnie.

    Ok, lecim z czytaniem, bo się za bardzo nakręciłam.

    Strona techniczna — zapis z małymi niedociągnięciami, jak brak kropki tu i tam, czy mała litera po kropce. Chyba... chyba... że tak ma być. Bo przy tego typu utworach wszystkiego można się spodziewać ;)

    Co do reszty: sprawnie wyrzuciłeś z głowy sporą ilość emocji, przemyśleń... Utkałeś z tego całkiem niczego sobie dziełko. Jest tu swoisty klimat, matnia, schizowata rzeczywistość. Sporo przestrzeni, trochę filozofii. Jest mrok, zło i dobro (choć głównie te pierwsze).
    Wygląda na napisane z rozmysłem. Chwilami bardzo wysmakowane i wielobarwne. Dla mnie mocne 4.
    Pozdrawiam
  • rubio dwa lata temu
    Z moją wiarą w siebie wszystko w porządku ;) w sumie teraz mogę już to 'ostrzeżenie' usunąć.
    Dzięki :)
  • Agnieszka Gu dwa lata temu
    rubio Zrób to koniecznie :) Bo wg mnie tekst jest warty uwagi :))
  • Justyska dwa lata temu
    "Chęci są balastem uniemożliwiającym wspinaczkę."
    "człowiek to porządek głuchy na piękno własnej symfonii"
    "człowiek ma dwa domy, ziemię, z której wyrasta, i wiatr, w którym rozkwita"

    Po wyżej moje perelki. Mocny tekst.trudno być wobec niego obojętnym. Wszelkie rozterki życiowe, trochę filozofii i poezji i ludzkiego brudu. Mieszanka wybuchowa. Ponoć przed śmiercią widzimy całe swih życie. Czy stajemy się mądrzejsi?
    Ode mnie 5 za moc emocji!
  • rubio dwa lata temu
    dziękuję :)
  • jolka_ka dwa lata temu
    Brzmisz mi jak Stachura z tymi długimi zdaniami, powtórzeniami, rozmaitymi przecinkami. Skojarzyło mi się to z jednym jego szerszym tekstem - tam to dopiero było...

    Wiesz, ja nie przepadam za tymi "kurwami" co chwilę, chociaż zdaję sobie sprawę, że miało być i mocno i dosadnie i wszystko na taką modłę, dlatego może odbiór mój będzie trochę dziwaczny.

    Długość mnie nie zraziła, bo czyta się na jednym wdechu (dosłownie :D). Ale żeby cokolwiek pojąć to musiałam dwa razy. A potem jeszcze trzeci bo tak wiele rzeczy mi się spodobało.. Np. to tutaj:

    "(...) siedzę, siedzę napięty, nasłuchuję, kto idzie, jaki, wciąż ten sam tunel i czy zza wrót wyjdzie dobro, wczołga się zło, nie wiem, nie czekam na nic, a tylko nasłuchuję, i buduję, zbijam kolejne więzienie, wzywam kolejne demony, by móc się wyzwalać, by móc zwalczać".

    I wiele innych. Myślę, że nawet w połowie nie zrozumiałam wszystkiego tak dobrze, jakbym chciała. Ale lubię tak. Po co jednoznacznie, skoro można sobie nawymyślać.

    Bardzo dobre. Zwłaszcza jak się czyta o czwartej nad ranem ;P
  • rubio dwa lata temu
    Steda się absolutnie nie wypieram; nawet go tu wplotłem pod koniec. Tak, on jest jednym z dwóch-trzech twórców, którym bardzo wiele zawdzięczam. Wreszcie ktoś wychwycił. :D
    Miało być mocno, dosadnie, różnie, miało być kakofonicznie. Niezrozumieniem się nie przejmuj, ja sam nie rozumiem tego tekstu tak dobrze, jak bym chciał; do tego poza mną na tym portalu jest jedna osoba, która może jakoś lepiej pojąć, co to konkretnie jest, to napisane...
    Tak że, miło, że punktami trafia, punktami nie wiadomo, punktami można nawymyślać, nie raz trzeba przeczytać. :)
    No; dziękuję Ci pięknie :)
  • Canulas dwa lata temu
    Czytam w zastanowieniu nad stanem, jaki Ci musiał towarzyszyć, gdy to pisałeś. Ale musiał być pęd. Wiem, że był. Pędziło się ślicznie.

    "Bo godzien jest robotnik swej zapłaty" – takie coś. Taka tratwa na morzu pociątych słów. Ale sięna to wpada fenomenalnie. Wielkość liter w słowie wielkość, to za mała wielkość, by Ci oddać wielkość. No żesz kurde blacha. Będzie grubo. Ten tekst może być moją drugą kawą. Chyba, że mnie zmęczy. Czyli da kopa, ale tylko takiego w zakresie włąsnego obrębu. Da prądu do czytania, ale zmęczeniem odbierze przy końcu. Chuj wie. Lecim dalej.

    Dalej też są kwiatki Nardu. Oj są.

    "A mógłby być i kwadrans, albo i parę lat, gdybym wyciągnął nóż z kieszeni – dziękuję ci, mała dziewczynko, że przechodziłaś obok i zdziwionym wzrokiem prosiłaś, by jeszcze nie pokazywać ci zła. " - 15% procent tekstu, a tarcza mojego gustu jest tak kurewsko podziurawiona, że to już właściwie nie jest tarcza.
    Ten fragment mi bliski. Ostatnio też jestem blisko nieodwracalności.

    Lecę przez tekst, bo jest nie do opisania, ale to:
    "świat trwał jak co dzień
    gdy jak co dzień się kończył" – jest jedną z najlepszych rzeczy, na jaką wpadłem od dawna.
    No, kurwa, panie. Co tu się dzieje. Wpdadłem pod Twój samochód i cały zakrwawiony całuję w podzięce rejestracje. Jeśli sie pisze dla kogoś, a nie że macie-bierzcie, to, jeśli idzie o ten tekst, ja jestem tym kimś.
    Połowy nie rozumiem. Nie muszę. Idę wiarą. Idę poczuciem zespolenia i pędu.

    O Stachurze wspominać chyba nie muszę, ale... ja tutaj też widzę coś jakby zapis "Stasiuka – Mury Hebronu – początek. Tylko tam było przygaszone, a tu nie jest przygaszone.

    Nie no, kopiuj wklej, co dwie, trzy sekundy, bym musiał. Choćby:
    "Nieprawda – wcina się – przecież zawsze byliśmy na podium. – Byliśmy, zawsze na podium, ale przecież po to się zwycięża, by mieć prawo gardzić, nie? " - choćby to. Ale tez i przedtem, ale też i dalej.
    Naszpikowałeś ten tekst tak, jakbyś z nim szedł na śmierć. Nikt i nic nie jest w stanie zrobić niczego, kiedy się na takim koniku przejeżdża przez miasto. Naprawdę, kurwa. Pod świętym wrażeniem urzeczonego mnie. Urzeczonego mnie.

    "…skoro tak czekamy i czekamy, to może, chodź, zagrajmy w drogowskazy – proponuje.
    - w drogowskazy, teraz?
    - zawsze jest teraz
    - nie ma jutra, bo zawsze jest dziś
    - lecz każde dziś winno być zdążaniem w jutro
    - świat jest swoim umieraniem
    - świat jest swoim rodzeniem
    - jestem tylko wczesną formą trupa
    jestem z jedynej rasy, która ma potencjał do ożycia" – no i eksplozja. To już nie jest stąd. Z tego levelu. Być może nawet z tej gry. Latasz tak wysoko, że nikt Ci nie uwierzy, że istniejesz. Naprawdę, to, że to Twój najlepszy dla mnie tekst, to dla Ciebie nie powinna być nowina. Ale że nie umiem, kurwa, należycie określić i uszeregować jego wielkości, to nowina dla mnie. Jak lecą na mnie szczęścia czy nieszczęścia, to z reguły uskakuję tylko pierwszemu. I to nie dlatego, że chcę, ale w początkowej fazie górę bierze instynkt. A tutaj, tutaj umiem go nagiąć i nie uskakuję w ogóle.
    Płonie tutaj wszystko. I ja też. I się cieszę. I chuj. Cudo.
    W kilku miejscach, chociażby tutaj...
    "- ale wygrać siebie w wojnie ze sobą
    - i nie dać się pożreć światu
    - i nikt poza mną nie ma możności mnie skrzywdzić"
    ... fajnie żeś poprzekładał. "Najtrudniejsza bitwa, to wojna własnych myśli". I kilka innych "z około". Ja je widzę lub czuję, lub się mylę.

    No i koniec potańcówki. Wszystko płonie. Cudna sceneria.
    Nie mam słów, albo mam za dużo. Jedna wielka sprzeczność w odczuciu. Dwoistość – dualność. Nawleczona tęsknotą i tysiącem innych rzeczy.

    Ok. Nie mam pytań. Ledwo mi windowsa we łbie starczyło, ale kurwa. Odinstalowałbym chód i słuch, żeby dokończyć czytać.
    Numer jeden na obecnej playliście.
    Idę se. Ciao.
  • rubio dwa lata temu
    Właśnie o tyle dziwne, że ja ten tekst pisałem ze trzy dni, i na takim dystansie-zblazowaniu; jak gdyby 'spoza'. Gdybym tu się za bardzo wczuł, pewnie skończyłbym połamany.

    Co do odniesień; Stasiuka nigdy nie czytałem, więc nie. Ale jest dość sporo biblijnych - ten "robotnik" np. I jeszcze Bursa wpleciony, mój jego absolutnie ulubiony wierszyk. I, ch wie, pewnie ktoś jeszcze, gdzieś.

    "Jeśli sie pisze dla kogoś, a nie że macie-bierzcie, to, jeśli idzie o ten tekst, ja jestem tym kimś.
    Połowy nie rozumiem. Nie muszę. Idę wiarą. Idę poczuciem zespolenia i pędu. " - ja nie wiem, dla kogo to było pisane, szczerze mówiąc; dlaczego, dla kogo. Ale, "idę wiarą", tak, możliwe, że jesteś.

    "Naszpikowałeś ten tekst tak, jakbyś z nim szedł na śmierć" + "nikt Ci nie uwierzy, że istniejesz", tak, w tym pierwszym coś jest, w tym drugim - też mam problemy z tą wiarą. Te dwie rzeczy, które zacytowałem, to takie najbardziej dzięki.

    "Najtrudniejsza bitwa, to wojna własnych myśli"" - tego nie znałem, ale nie mylisz się zapewne. To są te rzeczy, które każdy sam w sobie nazywa; i są inne, i są tożsame... Nie wiem.

    " Jedna wielka sprzeczność w odczuciu. Dwoistość – dualność. Nawleczona tęsknotą i tysiącem innych rzeczy." - dzięki jeszcze raz, dzięki większe, niż zazwyczaj. Bo i ten tekst to jest takie coś większe, niż zazwyczaj. 'czasem trzeba pisać krwią'.
    Dzięki.
  • Blanka dwa lata temu
    Dziś tutaj, a jutro dokąd? – pyta.

    Jutro?, w kolejny dzień – mówię mu, czy się zaciągam, czy nerwowo skubię palce, nie wiem. W każdym razie usłyszał. W kolejny dzień? – no, żeby nie tkwić wciąż w tym samym, nie?" - hmm, oczywista oczywistość, niby.
    "I tak sobie gaworzymy. Ja nie rozumiem jego, on mnie, i niezwykle nam przyjemnie, że akurat tu, teraz, nic nas to nie obchodzi. "- to trochę tak jak ze mną i tym tekstem:) Niezwykle przyjemnie mi z nim obcować, choć pewnie nie zrozumiem i ten tekst też nie zrozumie, dlaczego mi przyjemnie. Ale co tam:)
    "Tamten ma moją twarz i predylekcję do instrumentów strunowych, oraz niebanalną wyobraźnię – worek na głowie, kajdanki, odpompowanie powietrza. Ten z kolei również ma gówniane kości, inaczej gówniane, one zabijają jego, nie on je." - a tamten i ten, to ten sam?
    Czytając dalej wnioskuję, że nie.
    Trochę się irytuję. Przychodzi taki moment, w którym myślę - okay, mamy to, a zaraz później krach. Przestaję rozumieć - nie żeby to było jakieś nadnaturalne zjawisko w przypadku blondynek, ale jednak jest irytujące.:)
    "Chęci są balastem uniemożliwiającym wspinaczkę. – zrozumiał. Ja nie."- :) no, dokładnie ja o tym wyżej.
    "– dziękuję ci, mała dziewczynko, że przechodziłaś obok i zdziwionym wzrokiem prosiłaś, by jeszcze nie pokazywać ci zła. "- piękne.
    "fałszywe przekonania są zdecydowanie bardziej plastyczne od prawdy, dlatego tak łatwo je do wszystkiego machinalnie dopasować "- prawda. Bardzo prawda.
    "Weszliśmy na jakąś górę, śnieg bombarduje słońcem nasze nieobwarowane oczy, wiatr mrozem wypala skórę, jestem odkrywkową kopalnią. " - i tutaj. Zaczyna kręcić mi się w głowie:)
    "Uważać, że ten świat jest coś wart, jest dla słabych ślepców - dopowiadam.

    I nie przeszkadza nam, że kolejny wzniosły banał – cieszy nas, że wzajemnie pojęty."- <3
    "To jest niebezpieczne, drugi człowiek. Zjawia się, i nagle trzeba brać udział w cudzych wojnach. "- To jest zdanie miesiąca. Zdanie, kurwa, miesiąca.
    "kolejnego dnia nie ma poprzednich dni. Kolejnego dnia zaczynają się kolejne dni,"- <3
    "krew moja kocha się z chrzcielną krwią nieba, szaloną wodą prawdomównego losu."- i to.
    "tylko nasłuchuję, i buduję, zbijam kolejne więzienie, wzywam kolejne demony, by móc się wyzwalać, by móc zwalczać. " - i to. To. To. To.
    Rubio, ja mam takie wrażenie, że Ty ot, usiadłeś, napisałeś to, co akurat szumiało Ci w myślach, a co większość przydeptuje i nie wypuszcza, i Ty tę czynność powtórzyłeś przez kilka kolejnych dni. Ale wrażenie moje jest ulotne, bo zaraz później myślę, że ten tekst tak "pędzi", że nie ma w nim miejsca na przerwę.
    Jesteś nie do podrobienia.
  • rubio dwa lata temu
    "Przychodzi taki moment, w którym myślę - okay, mamy to, a zaraz później krach. Przestaję rozumieć " - to chyba to słynne życie tak działa, wydaje mi się. Ten tekst jest trochę o tym, fajnie, że udało się to uchwycić. :)
    No, i ten... W ogóle dziękuję, że samo to, że taki szeroki komentarz. Bo nie masz w naturze tworzenia takich, a tu o. Dzięki, doceniam.
    To wrażenie, tak, tak było - i tak, że przez kilka dni, i tak, że bez przerwy. Tak czy inaczej, męczące to było. :)
    Dziękuję jeszcze raz.
  • Ritha dwa lata temu
    "Nie wiem, kurwa" - o i widzisz, to jest wstęp, a nie jakieś "nie czytajcie, bo długie, coś tam"
    Tera uroczyście przeczytam.
  • Ritha dwa lata temu
    Oki, pani Rubio, obadajmy zatem :)
    Pierwszy akapit przypomina mi jedną z moich ulubionych kwestii z pewnego filmu, a mianowicie: „A na chuj mi ten kaktus?!” Taa… witam w świecie mojego poczucia humoru :D

    Tera poważnie.
    „a to wszystko w jakichś cudacznych, kiczowatych jak rzeczywistość, oparach dymu” – to

    „nie wiem, jakieś smętne, mętne, oniryczne, kurwa, magiczne przestrzenie. Albo elegancko, elegancko też przecież jest, obrusy, dywany, żyrandole, kultura, dzień dobry bez zjadania końcówek, i płocha panienka. Przynosi mi kawę, i nie wiem, kokieteria, nieśmiałość, czy kontrola czystości podłogi. Pewnie to ostatnie, bo cała restauracja, w której siedzimy, wygląda tak, jak gdyby wziąć jakieś miasto i je zalać domestosem. Lśniąco, świeżo, i wcale nie trzeba się brandzlować złem, żeby coś było” – taa…

    Taa…

    Kurde, jaki ma sens pisanie komentarza z kopiowanie ulubionych momentów, jak ja mam radar na flow, a u Ciebie całość aż tym flow pulsuje. Już mnie to zaczyna denerwować! ;P

    „Do konkretu nie przechodzę i nie przejdę” – tak jest. Nie i chuj. Bardzo dobra postawa, Ty piszesz, Ty rządzisz. Lubię takie zwroty.

    „- idę przez park…” – a tu zaczyna się dziać coś, przez co ląduje Pan u mnie w opisie, jako polecany przez mła tekst, obok takich osobistości jak niejaki Canulardo czy niejaka Nmp we nowej skórze.

    „Ale co ty mi właściwie chcesz powiedzieć? – pyta
    Ja niczego nie chcę, no kurwa, wiesz przecież. Chęci są balastem uniemożliwiającym wspinaczkę. – zrozumiał. Ja nie” – i to ciekawe

    „dochodzę do jakiegoś tam miejsca, pięć minut życia w dupę. A mógłby być i kwadrans, albo i parę lat, gdybym wyciągnął nóż z kieszeni” – to i cały fragment, z którego to wyrżnęlam, cudo, no Panieee, chyba to tw jednak się opłaciło, ładnie naparzasz

    „- i nie mam z tym nic wspólnego – dopowiada szeptem, gdy akurat przystanęliśmy na chwilę, odpocząć na nieoczekiwanym, uroczym cmentarzu. Siedzimy wygodnie na nagrobnej płycie jakiegoś zapomnianego Niemca, palimy, i chłoniemy zapachy niedalekiej lawendy, macierzanki, czy co tam rośnie. A nad nami śpiewa jakiś ptaszek, jeden, jeden strażnik kosmosu i łącznik pomiędzy nim a sensem, i rozumiemy go. Rozumiemy go lepiej, niż siebie nawzajem” – łapiesz takie momenty, wyimki z życia, które mi się widzą, niby nie ma fabuły, ale klimat jest, sączy się z tekstu w każdym takim niuansie

    „Spluwamy co dwa, trzy kroki, dla zbudowania poczucia znaczenia, ciągłości” – i to
    Cał akapity mi się podobają i to bardzo, nie ma sensu ich kopiować.

    „Na tym świecie są dwie rzeczy godne zainteresowania – burze i tytoń” – i wyliczanka dalej, cudna, każdy winien stworzyć własną i se czytać w trudnych momentach, Twoja zacna, tytoń i masło orzechowe zwłaszcza :)

    „- więc, mam siedem miesięcy, siedem lat, siedemdziesiąt siedem, siedem, siedem, siedemdziesiąt siedem, i jestem maleńki, i jestem starcem, i starcem już byłem, a młody nie byłem nigdy, i nasłuchuję, siedzę, siedzę napięty” – czytałeś Johna Fante?

    „I co, i w dłoni dzierżę długopis, siekierę, papierosa, penisa, pipetę, młotek, ekierkę, szmatę, pęki kluczy, dyplom, naganę, nagrodę, iluzję, kropidło, butlę z jadem, laskę Mojżesza, rzymski bicz, gałązkę palmową, szklankę z trucizną, (...), i znowu wyłażą mi blizny” – czy te mysli tak pedzą, gdy piszesz? Czy jesteś wyciszony natenczas?

    „życie jest tylko sennym koszmarem, najgorzej, gdy przyjemnym, bo można zapomnieć, że to nie naprawdę” – to (!)

    „ - bełkoczę. Wiem, że bełkoczę. Bełkot to chaos. A chaos to człowiek” – o Boże, mam ripostę dla Naurotyka na przyszłość, kradnę :D


    „- bełkoczę. Wiem, że bełkoczę. Bełkot to chaos. A chaos to człowiek.
    - człowiek to porządek głuchy na piękno własnej symfonii
    - ale jestem ucieczką przed sobą
    - ja jestem dążeniem do siebie
    - nie ma domu w świecie, tu tylko bezdomne błąkanie między rozdrożami
    - człowiek ma dwa domy, ziemię, z której wyrasta, i wiatr, w którym rozkwita
    - ale wygrać siebie w wojnie ze sobą
    - i nie dać się pożreć światu
    - i nikt poza mną nie ma możności mnie skrzywdzić
    - ale i wciąż z brzegu do brzegu, by nie dojść, spaść, tonąć, i zmartwychwstać gdzie indziej…” – masakra, cos Ty tu nawyczyniał, bardzo ze mną kompatybilne, widzi mi się, szukam zamienników przekleństw, bo rozklnęłam się przez Was wszystkich, tak dobrze piszecie ostatnio, że mi skali brakuje

    Tempo rośnie wraz z tekstem, bajka.
    I końcówka.
    Eh, Rubio, Rubio. Ty jesteś wariat - nadal aktualne ;) Cudo tekst. Leci do ulubienych.
  • rubio dwa lata temu
    Ritha, "„dochodzę do jakiegoś tam miejsca, pięć minut życia w dupę. A mógłby być i kwadrans, albo i parę lat, gdybym wyciągnął nóż z kieszeni” – to i cały fragment(...)" - ten moment jest częściej cytowany... No. Mnie też uderzył. Bo powiem w ten sposób - trudno zrozumieć ten tekst, bo fabularia w nim, to są dokumentalia w gruncie rzeczy.

    Johna Fante nie czytałem, nie słyszałem nawet o nim... ...co mnie bardzo dziwi, teraz przeczytawszy o nim na wiki. Mi jakoś zawsze nie po drodze było z jankeską literaturą, może dlatego. Ale dodam go sobie do zakładek, dzięki.

    "czy te mysli tak pedzą, gdy piszesz? Czy jesteś wyciszony natenczas? " - różnie. Raz pędzą, gdy piszę w zeszycie, potem inaczej pędzą, gdy przepisuję na kompa. Do tego podczas pisania zawsze się parę razy pokręcę po pokoju z petem bądź kilkoma, jakieś fusy dwa razy zalewane zaleję po raz trzeci itp. No, i przy tym tekście było trochę tak, jak Canowi odpisałem; że musiałem być trochę zdystansowany, 'spoza', bo bym się połamał.

    No, tw o tyle dobrze zrobił, że dostałem jakiś bodziec do napisania, hmm, wersji-bardzo-demo 'czegoś dłuższego', co mi się od pewnego czasu pisało, przestało się pisać, znów. Nie wiem. W każdym razie, to tu, te wszystkie scenki, te wyliczanki; to by mogło być i na 100-200 stron worda, zamiast, jak tu, na łącznie 5. Zobaczymy.

    I dziękuję bardzo. Jak i dziękuję bardzo, że do ulubionych, do takiego zacnego grona; tak, nmp w skórze, też lubię.

    No i może podziękuję jeszcze raz, oraz, dziękując, pozdrowię:
    już.
    :)
  • Ritha dwa lata temu
    Fante był w zasadzie Wlochem, ale mniejsza z tym kim/skąd/itp. pisal o wszystkim co go otaczało, o zwykłym życiu, miłosci, rodzinie itd., generalnie podsunełam go, bo miał podobne flow (wiem, że naduzywam tego słowa), w kazdym razie macie wspólny mianownik, tu naparzasz co prawda na wiekszym pędzie (brawo Ty), on natomiast osadza to w fabularne ramy. Mi się podoba jego styl, polecam :)

    W zaszycie piszesz, o wow. Ja tez pisalam swego czasu, ale niestety nieraz nie moglam się potem doczytać :/ Oki, takem sobie własnie wyobrażala proces pisania w Twoim wypadku, że pedzą, ale Ty gdzieś tam się z petem/fusami miedzy czasie się kręcisz.

    Noo, coś dluższego, tak, trzymam kciuki, napisz coś, wydaj coś, przetrzyj szlaka.

    "do takiego zacnego grona; tak, nmp w skórze, też lubię" hahahhaha :D

    Nie trza dziękować, bo czytusialo się miodzio.
    Pozdro! :)
  • Trening Wyobraźni dwa lata temu
    Witamy kolejny tekst! :)
  • Elorence dwa lata temu
    OGŁOSZENIE!
    Od tej pory trwa nabór na nową wersję TW - TW 4.0
    W związku z tym, powstaną całkowicie nowe pule! Jeśli ktokolwiek chce wziąć w tym udział, bardzo proszę przedstawić swoje pomysły na POSTACIE, MIEJSCA i ZDARZENIA, w tym wątku:
    http://www.opowi.pl/forum/zabawa-slowami-w273/

    Dlaczego? W obecnym jest już zbyt wiele postów, więc istnieje możliwość, że niebawem nie będzie można cofnąć się do wcześniejszych.

    W razie pytań, zapraszam tu!
    http://www.opowi.pl/forum/tw-30-w1079/

    Czas na dodawania propozycji: do poniedziałku 15.10.2018 (do północy).

    Potem uporządkuję pulę i ruszymy z nową wersją TW!
    W niedzielę (14.10.2018) spotykamy się na zasadach TW 3.0.

    Kilka zasad obejmujących pule:
    - niech to będę rzeczy, które sami chcielibyście otrzymać,
    - odjechane, ale bez przesady
    - można brać rzeczy z poprzednich wersji TW
  • Elorence dwa lata temu
    rubio, po dwóch akapitach zrobiłam sobie przerwę i poleciałam szukać cudownego opowiadania jednej z blogerek. I znalazłam! Dziękuję! Przypomniałeś mi o nim :)
    A teraz kończę czytać.
  • Elorence dwa lata temu
    "nie ma jutra, bo zawsze jest dziś" - tak.

    "wypatruję, krzyczę, wzywam, błagam, nie wierzę, wierzę, upadam, wstaję, wołam, wołam, wołam
    błagam, kurwa
    błagam, przyjedź
    błagam, bądź, pojaw się, objaw się
    błagam, kurwa, zabierz mnie
    błagam, kurwa, zabierz mnie do domu" - <3

    Napiszę tak: cudo. Po prostu. Poprowadziłeś tekst w taki sposób, że wręcz czułam go sobą. Przed oczami pojawiały się migawki, a emocje robiły swoje. Tak bardzo moje klimaty i te przekleństwa w idealnych miejscach, aby wzmocnić efekt. No wow. Ale najbardziej urzekł mnie pęd. Pędziło wszystko. Mieszanka wybuchowa. Dobrze, że siedziałam, bo nie wiem... Tekst zahacza o strefę osobistą, ale gdzieś tam da się wyczuć, że próbowałeś od tego uciec. Były momenty, że się poddawałeś i oddawałeś wszystko, ale czasami udało Ci się wygrać tę walkę.
    Jestem pod ogromnym wrażeniem. Pamiętam, że mocniejszy byłeś z wierszy i w sumie, tylko wiersze u Ciebie widziałam, a teraz dwa teksty... i wow. No wow. Brakuje mi słów.

    Kurde, rubio, to TW wyciąga z Ciebie wszystko co najlepsze, jeśli chodzi o strefę czysto pisarską.
    Życzę wydania książki. Naprawdę. Należy Ci się.

    Pozdrawiam :)
  • rubio dwa lata temu
    Elorence, "poleciałam szukać cudownego opowiadania jednej z blogerek. I znalazłam! Dziękuję! Przypomniałeś mi o nim" - yyy, ten, to, hmm, to cała przyjemność po mojej stronie, czy coś. ;d

    Poza serdecznymi podziękowaniami, i w ogóle, może jeszcze wspomnę, że ja tej prozy dość sporo miałem pododawanej (nawet się dwie czy trzy ostały po moim usuwaniu tekstów z kiedyśtam); ale fakt, poprzeplatanej sporą ilością poezji, więc mogłaś nie zauważyć. Analogicznie, u Ciebie przede wszystkim widziałem serię o tej słynnej "miłości", więc też się nie zagłębiałem :D; w sumie, poszperam, co jeszcze dodawałaś.

    A problem z wydaniem książki jest chyba u mnie częściowo trochę pokrewny, jak u Cana. Że trzeba się tym zająć :D. Mam nadzieję, że się zepnę i zajmę - dzięki jeszcze raz. :)
  • Elorence dwa lata temu
    rubio, fakt, na głównej rzucały mi się w oczy tylko wiersze. Ale jak teraz zajrzałam do Ciebie, to same pustki. Jakieś pojedyncze teksty widzę, więc pewnie w wolnej chwili przeczytam i się odniosę.
    Nie no, talent masz. Tekst był masakrycznie długi jak na TW, a kompletnie tego nie odczułam. To tak jak zawsze wieczorem zabierałam się za czytanie książki i kończyłam o 4, zaskoczona, że praktycznie już świta :P
    Trzymam kciuki!

    PS: Taaa, u mnie tyle tej miłości, że nie dziwię dlaczego mało kto zagląda :D Ale dzięki TW staram się pisać różnorodnie, bo nie samą miłością żyje człowiek!
  • e make i ka pololi dwa lata temu
    Tu jest rozgrzebywanie lancuchowe. Lancuch prowadzi w kolejne ogniwa, trzeba go dobrze czuc w rekach, by sie nie pogubic we wlasciwosciach smaru.

    "zblazowany kelner rozciera syf brudną szmatą, a to wszystko w jakichś cudacznych, kiczowatych jak rzeczywistość, oparach dymu; nie wiem, jakieś smętne, mętne, oniryczne, kurwa, magiczne przestrzenie." - piekne

    Tu jest, w tym tekscie, podwazanie zasadnosci swiata przedstawionego. Gdzie, kiedy i jak - to plynne, a niestalosc tych elementow przyjemnie jebie we lbie.

    Rozmowy z samym soba. Bez klucza trudne, z kluczem fascynujace.

    "wcale nie trzeba się brandzlować złem, żeby coś było." - to, bardzo dobre.
    "mój grób mnie już nie interesuje. " - ale sluzy za kosciec tego tekstu. Tym ciekawiej. I miejscami trudniej.

    " On przechodzi po moim okrwawionym trupie, by przypalić obiad. Ja wstaję, chuj; dzień jak co dzień." - przejmujace sa te dyskusje w przedziale pociagu widmo z samym soba. Bolesne. Artystyczne.


    "Tamten, analityk, z jednej auli, mrzonki o doktoracie, a tu znienawidzony bóg rozpruwa mu serce wtedy, gdy ja jestem w apogeum własnoręcznego prucia swojego wnętrza." - nie wiem czy uda mi sie w jednym komentarzu oddac wszystko, co mnie poruszylo.

    Ten tekst zyskuje przy poznaniu. Jego, Ciebie, Was i po powtornym czytaniu tez.


    Urwe tu na razie. Pozwoli Pan Hrabia, ze bede wyrazac podziw w systemie ratalnym.
  • e make i ka pololi dwa lata temu
    "dziękuję ci, mała dziewczynko, że przechodziłaś obok i zdziwionym wzrokiem prosiłaś, by jeszcze nie pokazywać ci zła. " - to. To pamietam ;).

    "jestem kierownikiem, stróżem, kapo, dymem własnej spalenizny i szefem wartowników" - bardzo piekne


    (Ja dalej etapami.., przepraszam, ze nie w jednym komentarzu)
  • Ritha dwa lata temu
    Teraz sens słów do mnie dotarł - ja zapomnialam o wroblu?Wydawalo mi sie, ze nadrabilam polecane O.o Ale mogło umknąć! Dejze linka. :)
  • Ritha dwa lata temu
    rubio oki! Podążam zatem
  • Ozar dwa lata temu
    Hej. Wszedłem bo praca z TW 3.0. Niestety tekst za trudny dla mnie. Za dużo odlotów, tej jak to tu nazywam psychodeliki. Sorka nie moje klimaty więc nie komentuje, ani nie oceniam.
  • e make i ka pololi dwa lata temu
    (Widzisz, ja tu na łożu szpitalnym się w to wgłębiałam kawałkami, to było dla mnie ważne wtedy...)

    Kontynuując:

    "fałszywe przekonania są zdecydowanie bardziej plastyczne od prawdy, dlatego tak łatwo je do wszystkiego machinalnie dopasować" - myśl nie nowa. Ale celna.

    "zaśnie śniąc o ślebodzie wielkich przodków, a ja odjadę, biczować się myślami o niej." - to znów mi rodzi wspomnienie, sądzę że ja tego tekstu obiektywnie - nie umiem. Piękne, no.

    "Śmieszne; a co najśmieszniejsze, to to, że ci wszyscy ludzie już dawno nie istnieją, w tym ja. Że ci wszyscy ludzie, w tym, ja, nie istnieli już wtedy, teraz." Rozumiem to tak: ci ludzie już nie istnieją w kształcie, w którym ich ukazujesz. Zmienili się. Ale oni wszyscy, w tym Ty, nie istnieli już wtedy, nie byli sobą, spętani - każdy własną liną.

    (Jeszcze nieskończeni. Jeszcze niezaczęci).


    "Są tu nawet ludożercy, abym mógł poczuć się jak u siebie, swojsko, na obcym terenie. " - piękne
    "słońce obserwuje nas przez palce ogromnych świerków" - estetyczny diamencik
    "Tyle trupów za nami, ile przed nami, a wszystkie – w nas." - piękne

    "To jest niebezpieczne, drugi człowiek. Zjawia się, i nagle trzeba brać udział w cudzych wojnach. A cały arsenał już dawno rozkradziony czy przeżarty rdzą od własnych łez. " - to wyjmę, nie powiem czemu.


    "Mam piękne serce
    Samo się łamie i przenika mieczem
    Trwale mnie dusi rąk nie potrzebuje
    I smród gorycz trupy podciąga do gardła
    Samo oczy pali odciąga od świateł
    A mnie w mózgu skrytego rozrywa implozją

    Mam stosowne serce - nie potrzeba mi już świata" - Przecudo.


    "piękno jest z jednej krwi" - bardzo dobre, pięknie ujęte


    "Cały jestem w gąsienicach i nikt ich nie widzi. I sam mogę się z nich pośmiać, więc drżę, strącam, zsuwają się, rozdeptuję, nie wiem, czym, już nie wiem, co ja tam mam zamiast stóp i co pod nimi zamiast drogi, wpełzają na mnie, drżę, strącam, rozdeptuję, encore, encore. " - Przejmujące.

    "I jeszcze ten pierdolony pies, gdy naćpany tłumaczę zawiłości funkcji kwadratowej. Kocha moje nogawki. Pewnie je kiedyś obszczałem, czytając Kanta, i to przez to. Nie powinienem tyle rozmawiać z duchami. " - i tutaj widać jak piekielnie inteligentny jesteś. Przez to możesz być przez większość piekielnie niezrozumiany.
    mistrzostwo.
    "efemerycznego, wiecznego lasu" - oj TyTy ;)

    ____________________________________________________________________

    Okej. Końcówka rozdzierająca.
    Całość przepiękna, ale trzeba się wgłębić, wpaść w Ciebie. Ja czytałam około trzech razy, widząc coraz więcej. Poświęciłam na to dużo czasu, uwagi, refleksja jest taka, że tekst - genialny. Maniera zupełnego nieprzejmowania się czytelnikiem, nonszalancja, brak troski o niego. To nic, że on pewnie mało zrozumie. Więc to jest tekst wynikający z potrzeby wyższej, nie pod publiczkę. Za nic masz oklaski.
    Przeglądasz się tu w lustrze, z sobą z przeszłości jedziesz pociągiem widmo.
    Ukazujesz swą pierońską inteligencję, elementy poetyckie zwalają z nóg.

    Skończyłam.
  • kalaallisut dwa lata temu
    Dobra jadę: na raty, początek specyficzne flow, jakbym kogoś widziała z przygryzajac paznokciami, stanami lękowymi? Niby wszystko huj... ale takie wyczekiwanie na coś, obawa przed czymś? Dobra jadę dalej ;)
  • kalaallisut dwa lata temu
    "Eucharystia, w noc sataniczną wychodzę i w ciemności światło świeci rozżarzoną końcówką peta. " - ulala
  • kalaallisut dwa lata temu
    Hmm przytłacza mnie tu coś...ten tekst trochę jak bagno w sensie wiesz...
  • Canulas dwa lata temu
    że tak wejdę z obcesem se... dla mnie to pioruny Tesli w najczystszej formie. A Tesla to geniusz.
    Dziękuję.
    Oddalam się.
  • kalaallisut dwa lata temu
    Canulas Can chodź na sekundę jeszcze do mnie
  • Canulas dwa lata temu
    gdzie?
  • kalaallisut dwa lata temu
    Canulas chyba przed weekendem wrzucałam nie chce tu wiesz... znajdź Jana na liście.
  • kalaallisut dwa lata temu
    Myślę co powiedzieć
  • kalaallisut dwa lata temu
    Mam przecież to właśnie to czysty strumień świadomości. Brawo za dynamizm...
  • kalaallisut dwa lata temu
    Ale mam ale...hmm tzn zajebista dynamiczna narracja jesteś druga osobą która napotkałam z takim flow...tylko ja tu grzeznę to jest bagno.Ale takie miało być?
  • kalaallisut dwa lata temu
    Wiem, że to głupie ale taki kolega mi się przypomniał ze średniej szkoły, bardzo inteligentny gościu, jak wypił to tak gadał uwielbiałam go słychać, chociaż czasami się głubiłam o czym w ogóle mówi;) pozdrawiam tekst bardzo specyficzny
  • rubio dwa lata temu
    kalaallisut, o, tu mnie może dziś stać na odpowiedź; że dzięki za wskrzeszenia wspomnienia, kiedy w jednym schronisku w górach, ze dwa lata temu, zacząłem, najebany opowiadać o istocie poezji kumplowi bynajmniej nie związanemu z takimi sferami życia. ;D
  • kalaallisut dwa lata temu
    Aż mam ochotę normalnie jeden tekst ci podrzucić w takim wydaniu narracyjnym, do tego z żyłka powieści politycznej, chociaż nie wygląda z pozoru.
  • Trening Wyobraźni dwa lata temu
    TW 3.0 #6
    ______________________________

    Gatunek: Opowiadanie obyczajowe/Dark fantasy
    ______________________________

    Z racji, że za nami ostatnie losowanie, jak i ostatnie obdarowanie pod sztandarami TW 3.0, taka mała niespodzianka na koniec:
    KAŻDY może zmienić JEDNĄ rzecz! Postać lub miejsce lub zdarzenie. Wybór z pul, które są na początku wątku TW 3.0, czyli tutaj:
    http://www.opowi.pl/forum/tw-30-w1079/
    ______________________________

    Zestaw dla Ciebie:
    Postać: Zły brat bliźniak
    Miejsce: Pokój 666
    Zdarzenie: Spalona żarówka

    Powodzenia! :)
  • Trening Wyobraźni dwa lata temu
    Witaj!
    Co sądzisz o:
    1. Wrzuceniu gatunków do zdarzeń? Np. "Napisz horror".
    2. Pisaniu TW w parach? Dla chętnych. Dwie opcje:
    - tworzenie jednego zestawu z dwóch otrzymanych i każdy pisze osobno
    - tworzenie jednego zestawu z dwóch otrzymanych i wspólnie pisanie jednego tekstu (publikacja: tekst zostaje podzielony na pół, aby każdy mógł go opublikować u siebie, musi mieć ten sam tytuł oraz informację z kim został pisany)
    3. Numer zdarzenia przestaje wpływać na kolejność. Obecni na niedzielnym obdarowywaniu wybieraliby zestawy w kolejności przybycia. Oczywiście, każdy otrzymałby zestaw. Nieważne, czy byłby obecny, czy też nie.
    4. Czy masz inne pomysły na zmiany w TW?

    Daj znać w tym wątku:
    http://www.opowi.pl/forum/zabawa-slowami-w273/

    Pozdrawiamy!
    PS: Jeśli jeszcze masz ochotę dorzucić coś swojego do pul (postacie, miejsca, zdarzenia) to śmiało wrzucaj do tego samego wątku, co odpowiedzi na pytania z ankiety :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania