Wszyscy mężczyźni mojego życia - Eryk

Krótki fragment, Będę wdzieczna za każde słowo oceny . Bettina

 

Obudziłam się później niż zwykle. Zaklęłam pod nosem, gdyż zasypianie do pracy nie jest tym czym mogę się szczycić. Jak to się stało, że nie słyszałam budzika wygrywającego namiętnie dzwonek relaksacyjnej muzyczki?

Szybki prysznic zmył resztki snu, a kawa napędziła do działania. Jeszcze tylko makijaż, spodnie, bluzka ...

- Jaka bluzka do cholery! - wykrzyczałam bardziej w duchu niż na głos. - Prasowanie. - Znów klnąc obiecałam sobie, że to już po raz ostatni, naprawdę ostatni nie pójdę wieczorem spać, nie przygotowawszy sobie kompletnego ubrania. Byłam zła. Zła na siebie sama. Głowę zaprzątała mi myśl, że zbyt późne wyjście z domu, to potworne korki. Już wiedziałam , będę spóźniona.

Złapałam telefon by jak najszybciej zadzwonić do mojego kierownika.

- Hej Maniuś, będę troszkę spóźniona. Przepraszam, ale znasz mnie troszkę i wiesz że, kiedy nadchodzi jesień włączam sen zimowy. Przepraszam. Lecę najszybciej jak mogę.

- Dobra, dobra wiem. Ale obiecaj mi, że to po raz ostatni - roześmiał się wiedząc ze częściej niż inni spóźniam się do pracy.

- Obiecuję - rzuciłam - całuję, do zobaczenia.

Trochę uspokojona mogłam zapalić papierosa. Lubię palić, ale nie lubię zapachu tej trucizny. Jak przewidziałam, droga do pracy o tej porze, to droga przez mękę. Do mety było jeszcze 15 km, a ja w ślimaczym tempie przebijałam się przez setki samochodów. Wyśpiewawszy ulubione polskie hity dotarłam na pracowniczy parking.

Biegiem ruszyłam do biura, które już oblegał tłum klientów. Z radosnych uśmiechem zaczęłam pracę.

Lubiłam swoja prace. Miała ona zbawienny wpływ na moja osobowość. Ja, kobieta po trzydziestce pracowałam w ścisłe męskim gronie. W większości moimi klientami byli mężczyźni. Mocno podnosiło to poczucie mojej atrakcyjności, wiec był to dodatkowy pozytywny aspekt. Nie mniej złe strony były takie, ze długo pracowałam nad tym by przekonać świat mężczyzn ze kobieta w ich zawodzie niczym nie odbiega od ogólnie utartych stereotypów. Na szczęście walkę o udowadnianie miałam za sobą.

Po pierwszych zakończonych pracach, przyszedł czas na przerwę. Postanowiłam wykorzystać to zbawienne 30 minut na kawę i pierwsze śniadanie, którego nie zjadłam w domu.

Weszłam do jadalni nastawiłam ekspres. Poczułam, że ktoś stoi za mną i mi się przygląda . Wzrok wypalał dziurę w moich plecach i czułam, że jeśli natychmiast się nie odwrócę moje długie włosy zapłoną żywym ogniem.

Ostrożnie to zrobiłam i napotkałam wzrok niebieskookiego bruneta w spojrzeniu którego dostrzegłam zabawne iskierki a uśmiech na twarzy mówił o przyjemnych rozbawieniu.

- Eryk jestem - przedstawił się.

Odkładając kubek z kawa wyciągnęłam dłoń na przywitanie

- Irmina, takie śmieszne imię - próbowałam zażartować onieśmielona jego spojrzeniem.

- Będziemy razem pracować. No niezupełnie razem, bo ja piętro wyżej. Miałem na myśli, że nasze drogi będą się spotykać w godzinach pracy – wytłumaczył.

Uśmiechnęłam się

- Milo mi przywitać nowego współpracownika. Napijesz się kawy?

- Tak. Chętnie - potwierdzili

- Niech zgadnę. Czarna z cukrem?

- Tak. I gorąca. Najlepiej smakuje słodka czarna i gorąca.

Zawstydziłam się, bo poczułam dwuznaczność słów.

- Usiądź. Zaraz zaparzę kawę dla Ciebie.

Czułam ze przygląda mi się uważnie. Analizuje mnie centymetr po centymetrze. Czułam się coraz bardziej skrępowana i zdenerwowana. Nie to, żebym nie przywykła do kompletów i spojrzeń , lecz sposób w jaki patrzył wypalał dziurę w każdej części mojej skóry.

- Twoja kawa - uśmiechnęłam się podając również cukier

- Dziękuję Czarna

- Że kto? - Zapytałam- Czarna?

- Tak, Czarna. Tak mi pasuje do Ciebie i będę tak o Tobie mówił i w ten sposób się zwracał.

- Pozwalasz sobie na zbyt wiele mój drogi.- prychnęłam - Jesteś tu od kilku chwil i sam sobie decydujesz jak będziesz mówił do współpracowników. Wypraszam sobie narzucanie ksywek, nicków i tym podobnych określeń. Mam na imię Irmina i proszę byś zwracał się do mnie po imieniu. Dziękuje za uwagę.

Zabrałam swój kubek z kawą i poszłam do biura zająć się pracą.

Przez resztę dnia nie mogłam uwierzyć, że ludzie mogą być impertynenccy i bezczelni. Moj spokój został zburzony, a myśli biegały wokół Eryka.

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Judy 02.03.2016
    Błędy:
    ''uśmiech na twarzy mówił o przyjemnych rozbawieniu'' - przyjemnym rozbawieniu
    ''30 minut na kawę'' - w opowiadaniu nie powinniśmy pisać liczb za pomocą cyfr
    ''- Tak. Chętnie - potwierdzili'' - potwierdził
    ''roześmiał się wiedząc ze częściej niż inni spóźniam się do pracy.'' - przed "ze" stawiamy przecinek i piszemy "że" :D
    Takie w sumie drobne błędy :D Ogólnie fragment prezentuje się fajnie, ale dodałabym trochę opisów :D
    ''Przez resztę dnia nie mogłam uwierzyć, że ludzie mogą być impertynenccy i bezczelni'' - trochę dziwny sens tego zdania. Każdy chyba jest świadom, że są na świecie ludzie bezczelni. Lepiej by to brzmiało, gdybyś tam dodała "aż tak" bezczelni.
    Zostawiam 4 :D
  • Farfocel 02.03.2016
    ''30 minut na kawę'' - w opowiadaniu nie powinniśmy pisać liczb za pomocą cyfr
    Ale ło czym ty do nas rozmawiasz wo gule? Przecież wiadomo nie od dziś, że to zależy od wizji twórczej autora. Masz wyraźne luki w wykształceniu. Polecam zaznajomić się z ,,Dotykiem Julii'' i komentarzami dr. hab. Iskry Anonim. Do przejrzenia tutaj http://www.opowi.pl/slepa-milosc-a14056/
  • Bettina 02.03.2016
    Dziekuje. Cenne uwagi. Judy - braki interpunkcji i brak polskich liter to moje niedbalstwo. Dziekuje bede bardziej czujna. Skladnia zdania zapowiada sie gorzej. Zatem byc moze mam braki w wyksztalceniu i moze to dobry czas by je nadrobic. Dzieki Farfocel. Przeprszam za brak polskich liter w komentarzu.
  • elenawest 02.03.2016
    Jesli masz problemy z interpunkcja i czyms tam jeszcze, to polecamy strone languagetool.org, ktora sprawdzi ci twoj tekst, ale nie traktuj tego jak swietosc, bo i ta strona sie myli ;-)
  • Farfocel 02.03.2016
    Wo, wo, woo! Komentarz Farfocla był kierowany do Judy, która wprowadza ludzi w błąd, pisząc, że cyfry w opowiadaniach piszemy słownie. Toż to zamach na prywatną wizję autora jest! Judy, jak możesz?
  • Judy 03.03.2016
    Farfoclu... :-) nie jestem w 100% pewna czy wprowadzam w błąd, ale jeśli tak to ja sama zostałam w niego wprowadzona. Otóż jest cytat z komentarza pod moim opowiadaniem:
    "Jeszcze jedna mała uwaga, liczby w opowiadaniach zapisujemy słownie więc powinno być "Rano obudziłam się o wpół do siódmej" zamiast "Rano obudziłam się o 6:30""
    Jeśli nie wierzysz to zajżyj do mojego opowiadania, rozdział drugi i przeczytaj komentarze. Więc nie wiem kto ma rację. Skoro mi ktoś zwrócił na ten temat uwagę to myślałam, że chyba wie co mówi ;-)
  • Farfocel 04.03.2016
    Judy - F. wspominał tylko intelektualną konwersację Eleny z Iskrą Anonim: http://www.opowi.pl/slepa-milosc-a14056/
    Luba Iskra zarzucała ,,wprowadzanie ludzi w błąd", po tym, jak elenawest poprawiając tekst napisała, że cyfry w opowiadaniach zapisujemy słownie. Wynikła z tego zażarta dyskusja, no a potem po prostu doznaliśmy szybkiego skojarzenia ;-)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania