Poprzednie częściWyrok część 1  

Wyrok część 2- cz. 1

Pierwsza ode zwała się policjantka kierując wzrok na Cyntie.

- Ty jesteś Cyntia?- Miała bardzo miły głos, który nie zapowiadał żadnych złych informacji.

- Tak to ja ,a to Simon- Wskazała na swojego przyjaciela

- Wiemy oboje byliście na wczorajszej imprezie? Prawda?

- Ymm tak.- odparła bez chwili zastanowienia, była na tyle poruszona że nawet nie zaproponowała herbaty czy chociaż wody.

- Kiedy ostatni raz widzieliście waszą znajomą Amy?- Policjant zadał pytanie notując coś w zeszycie

- Wczoraj na imprezie, piła drinka z jakimś chłopakiem z liceum.- Odpowiedział Simon.

- o której?

- nie wiem nie miałem zegarka ale było już późno- Simon mówił pewnie, był przyzwyczajony do rozmowy z policjantami. Często bywali u niego w domu co miało związek z jego siostrą która notorycznie kradła ze sklepów. Później stwierdzono u niej kleptomanie.

- możesz to jakoś uzupełnić?- Policjant zwrócił się do Cyntii

- nie, byliśmy razem, dlaczego pan pyta?

- Rodzice Amy zgłosili zaginięcie- Policjant odparł głośnym głosem. Cyntii zakręciło się w głowie, nagle wszystko wydawało się takie powolne i niewyraźne. Jak to możliwe przecież jeszcze poprzedniego wieczoru ją widziała, tańczyły razem, śmiały się. A teraz taka wiadomość, to nie może być prawda. Nagle poczuła na swojej tali silne ręce Simona, zdała sobie sprawę że osunęła się na podłogę.

- Jeszcze przyjdziemy z tobą porozmawiać, musimy zadać ci kilka pytań odnośnie zaginionej, na razie musisz dojść do siebie- Policjantka położyła dłoń na ramieniu Cyntii po czym oboje wyszli na zewnątrz. Dziewczyna patrzyła w dal czując jedynie narastającą pustkę i rozpacz.

Dawno, dawno temu dwie przyjaciółki rozmawiały ze sobą w najlepsze.

Uwielbiały spędzać czas w swoim towarzystwie. Nie miały przed sobą nic do ukrycia. Znały się od wielu lat, ale dopiero niedawno zaprzyjaźniły. Były jak ogień i woda, nie miały ze sobą nic wspólnego tak przynajmniej myślały. Nie było to jednak nic bardziej mylnego, łączyła je silna potrzeba bezpieczeństwa i miłości. Jedna zawsze nieskazitelna bo tak chcieli jej rodzice. Była po prostu za słaba żeby się im sprzeciwić bo myślała że tak zaskarbi sobie ich miłość. Nie chciała być jak jej brat który dla jej rodziców znaczył tyle co nowe wydatki a druga właściwie nie miała domu, jej rodzice na nieustannych delegacjach. Nie miała rodzeństwa więc starała sobie zająć czas na tyle aby nie myśleć o tym wszystkim. Tak więc pewnego dnia się spotkały, zaczęły od niechcenia rozmawiać i tak już zostało. Spokojna czuła się bezpiecznie przy szalonej bo tamta dawała jej siłę, czuła się silniejsza niż była i odwrotnie szalona uspakajała się przy tamtej drugiej. Tak właśnie jest na ziemi gdy spotkają się przeciwieństwa nie zawsze wynika między nimi walka czasami się dopełniają tak jak Amy i Cyntia.

Cyntia czytała swoje nowe nuty, od dziecka grała na fortepianie. Kiedyś dla zabawy, teraz muzyka pomagała jej wyładować swoje emocje. Z uwagą śledziła każdą nutkę i wyobrażała sobie melodie, którą one tworzą. Już teraz wiedziała że piosenka jest z byt płytka ale to nigdy nie jest problem. Już nie raz przerabiała istniejące utwory na bardziej głębokie. Spojrzała na swoją przyjaciółkę. Leżała na kanapie czytając kolejne pisemko o modzie. Czasami irytowała tym Cyntie ale się tym nie przejmowała.

- uwierzysz że w tym sezonie szykiem mody jest kolor żółty?- Na twarzy Amy pojawił się grymas wielkiego niezadowolenia, nie znosiła tego koloru

- ale wszystko ma swoje plusy a nie tylko minusy.- Cyntia powiedziała z filuternym uśmiechem na twarzy.

- O tak, wyobraź sobie Ginger całą na żółto, nareszcie czas zemsty.- W głosie Amy Cyntia wyczuła całkowity posmak zwycięstwa. Ginger od początku rywalizowała z Amy o wszystko a zwłaszcza o popularność. Była godnym przeciwnikiem dla dziewczyny. Obie były tak samo sprytne i pewne siebie. Jaka reakcja wybuchnie w szkole gdy zobaczą czarnoskórą Ginger całą na żółto. Z pewnością tym razem zatriumfuje Amy która mimo swoich uprzedzeń do tego koloru wygląda w nim zawsze pięknie. Cyntia podeszła do fortepianu, uśmiechnęła się porozumiewawczo do przyjaciółki w znaku że się z nią zgadza i usiadła na taborecie. Położyła palce na klawiszach gdy poczuła że ktoś usiadł obok niej. Przyjaciółka z zaciekawieniem patrzyła na palce Cyntii.

- Możesz mnie czegoś nauczyć? Zawsze chciałam spróbować coś zagrać, tylko coś prostego?

- Jasne.

Amy miała melodyjny głos, wręcz przyjemny dla ucha co sprawiało że Cyntia mogła jej słuchać godzinami. Często też tak ze sobą rozmawiały nie ważne czy to noc czy dzień czy przez telefon czy na żywo. Cyntia zagrała kilka dźwięków i poprosiła żeby dziewczyna powtórzyła. I tak grały razem przez następnych kilka godzin śmiejąc się gdy coś nie wyszło albo tworząc własne utwory. Obie cieszyły się tą chwilą i żadna nie chciała jej przerywać.

Dzwoniący telefon wyrwał Cyntie ze snu, natychmiast sięgnęła po urządzenie leżące na nocnym stoliku i odebrała. Przez połowę nocy modliła się żeby Amy odezwała się do niej. Może ta chwila nadeszła teraz. W telefonie rozległ się głos kobiety i z pewnością nie był to głos przyjaciółki.

- Posterunek policji w Miami czy rozmawiam z Cyntią Rivers?

- Tak słucham – Cyntia miała zaspany głos.

- Czy może się dzisiaj pani ze mną spotkać? Musze zadać pani kilka istotnych pytań.

- tak oczywiście.- Być może była nie miła ale teraz nie miało to dla niej większego znaczenia.

- Będę około południa, do widzenia.- Kobieta się rozłączyła.

Cyntia wstała z łóżka, było około ósmej rano. Nie spała wiele tej nocy. Myślała o Amy, było to dla niej nie do pojęcia, że jej przyjaciółka zaginęła. Modliła się o jej odnalezienie. Nie dopuszczała do siebie myśli, że coś mogło jej się stać. To było po prostu niemożliwe. „Amy wróci i wszystko będzie w normie, tak będzie i już” taki sposób myślenia Cyntia uważała za najlepszy i trzymała się go jak tonący brzytwy.

Ubrała się i zeszła na dół, jej rodziców już nie było. Poprzedniego wieczoru dowiedzieli się o Amy. Ich reakcja była do przewidzenia, oboje ani trochę się nie przejęli chociaż dziewczyna była jak mieszkaniec tego domu. Rodzice nigdy nie ukrywali że jej nie lubią, może nawet się cieszyli na te nowinę. Cyntia chciała po prostu pocieszenia z ich strony co jak co ale to jej rodzice. Miała jeszcze brata który był z nią przez pół nocy i czekał aż Cyntia zaśnie żeby odejść. Liam znał Amy bardzo dobrze i o wiele lepiej niż Cyntia przypuszczała. Dla niego również nie było to proste ale na te chwile nie mogli nic zrobić. Postanowili że jeśli się nie znajdzie do kilku dni to sami będą jej szukać. Liam obiecał, że nie zostawi Cyntii samej i pomoże jej w poszukiwaniach.

W salonie siedział Liam pijąc kawę i oglądając telewizje gdzie ogłoszono komunikat o zaginięciu Amy. Nie spodziewali się że będzie aż tak głośno na ten temat, ale cieszyło ich to. Cyntia powiedziała z beznadzieją w głosie.

- Może Amy zobaczy wiadomość i wróci wiedząc że się martwimy- Sama nie do końca sobie wierzyła ale nadzieja to wszystko co jej pozostało. Cyntia usiadła koło brata i przytuliła się do niego.

- Spokojnie wszystko będzie dobrze.- Powiedział Liam mocno ściskając siostrę.

Policjantka zjawiła się punktualnie o jedenastej. Była to wysoka kobieta o bujnych blond włosach które układały się w fale. Cyntia zaprosiła ją do salonu gdzie czekał Liam. Podali sobie ręce i funkcjonariuszka usiadła w fotelu wyjmując plik dokumentów.

- Zadam wam kilka pytań i oczekuje szczerych odpowiedzi, zrozumiano?- Powiedziała matczynym tonem. Cyntia poprawiła się na swoim krześle i pokiwała głową na znak zgody.

- Cyntio przyjaźniłaś się z Amy prawda?

- tak.

- Od jakiego czasu?

- od roku, poznałyśmy się w szkole wiele lat temu ale dopiero teraz zaprzyjaźniłyśmy się.

- Czy Amy wyjawiała chęć ucieczki od rodziców ?

- Moja przyjaciółka nie miała dobrego kontaktu z rodzicami, większość czasu spędzała tutaj.

- Ah no tak.- Policjantka zapisała coś w notatniku, i ciągnęła dalej.- Czy Amy poznała kogoś? Może z kimś jawiła chęć ucieczki? Może miała chłopaka i to właśnie z nim postanowiła uciec?- Cynti nie spodobał się ton policjantki, wyczuwała w nim ukryty sarkazm oraz coś jeszcze. Dziewczynie wydało się, że ta kobieta coś wie, a to co wie jest związane właśnie z nią.

- Nic mi o tym nie wiadomo.

- Wasza przyjaźń nie trwa zbyt długo. Możesz powiedzieć bez wahania, że sobie ufacie?- W oczach policjantki Cyntia wychwyciła ironiczny błysk.

- Tak mi się wydaje, dlaczego pani pyta?

- jeśli jedna z was ukrywa że ma kogoś nie mówiąc o tym nawet swojej przyjaciółce to nie świadczy o zaufaniu Prawda?- Widać było że sprawia jej przyjemność potencjalne ranienie innych. Cyntia już nie lubiła tej kobiety ze wszystkich swoich sił. Spojrzała na Liama który widocznie unikał jej wzroku.

- Masz coś do powiedzenia Liamie Riversie ?- Policjantka kontynuowała, kierując wzrok na chłopaka.

Liam przełkną ślinę po czym powiedział.

- To ja spotykałem się z Amy.- Spojrzał na Cyntie ze łzami w oczach.- Przepraszam Cyntia że nic ci nie powiedziałem ale tak właśnie postanowiliśmy razem z Amy. Chyba sama rozumiesz dlaczego?- Skończył. Cyntia rzeczywiście rozumiała nie chcieli żeby pomyślała że była mostem między nimi.- Cyntia naprawdę nie chcieliśmy niszczyć waszej przyjaźni.

- od jak dawna to trwa?- Policjantka przerwała z wyraźnym zniecierpliwieniem w głosie.

- od kilku miesięcy.- Odpowiedział Liam patrząc nie przerwanie w szklany stół.

- Czy wasza bliska znajoma nie zachowywała się inaczej przez ostatnie kilka dni?- To pytanie padło już w stronę obu nastolatków.

- Nie, była sobą jak zwykle nic nie zauważyłam.- Cyntia odpowiedziała niemal machinalnie ale zgodnie z prawdą. Takiej samej odpowiedzi udzielił Liam. Chwilę później funkcjonariuszka opuściła dom Riversów i znikła w policyjnym wozie za zakrętem. Cyntia z milczeniem patrzyła na swojego brata, który teraz płakał jak dziecko, kryjąc twarz w fotelu. Podeszła do niego i z całych sił przytuliła. Teraz żadne z nich nie musiało udawać, nie mieli już przed sobą tajemnic.

Średnia ocena: 4.5  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Pan Nikt 26.01.2016
    Po pierwsze edycja tekstu, choćby duże litery na początku zdań. Po drugie tekst ci się zdublował. Zdążą się jak dodajesz tekst z tabletu ;)

    Historia fajna choć mam jeden zarzut do pewnego fragmętu, niczym z bajki. Ni jak ma się on do całości. 4.
  • levi 26.01.2016
    dzienki, program mi się zbuntował i nie przeczytał mi :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania