Wystygłe herbaty

Jak nieudomowione koty wchodziliśmy w każdą ciemność, snującą domysły o kryjówkach, szepczącą o braku ludzi. Nie lubiliśmy słońca.

 

Febra, zaciągnięte żaluzje, ty w kapturze. Zapominaliśmy, że gdzieś u góry jest świat. Na wilgotnej ziemi, na kawałkach bruku, na zrudziałych melinach - urządzaliśmy tymczasowe obozowiska.

 

Mogłabym z tobą mieszkać w kartonie.

 

Niczym polarne jaszczurki wygrzewaliśmy się w lubelskich bramach, chłodnych i obskurnych. Wpadaliśmy w swoje oczy jak w morza martwe. Udało ci się wejść w moją żyłę, udało ci się wejść w moje serce. Ukradkiem, przez szczeliny w koronach cierniowych, ogołoconych drzew, przez spowite kurtyną dymu wybrakowania, które pokochałeś, senną ulicą, ćpuńskim krokiem, lepkimi ustami, zbyt drogim mohito uczciliśmy niewypowiedziane.

 

Twoje palce to sekatory, padają zasieki i jesteś w środku. Mój teren prywatny rozwarty przed tobą wraz z ostro zarysowanymi łydkami, na łyżce podgrzewa się błogość. Chce już poczuć jak twoje zimne palce grają na moich udach własne wykonanie soundtracku z ,,Tylko kochankowie przeżyją".

Błękitne myśli owinięte w koszulkę z Sidem (pierwsza materialna rzecz, jaką mi podarowałeś), tobołek z miłością niesiony do ciebie w zębach, chlupot, gdy wpadam w studnie zielonych, przerażających oczu. Kocham w tobie brodzić, brudzić się światem, a potem obmywać w szczerości szczelnych ramion.

 

Czasem czuję się jak poręcz w autobusie, wydotykana milionami przetłuszczonych palców. Wiję się jak robak w zakrwawionej pościeli, a łzy przestałam liczyć po trzech pełnych szklankach. Nasze niezdrowie!

Wiem, że zrozumiesz. Zawsze rozumiesz.

 

Pragnę twoich podeszew do zgniatania moich urojeń. Twoich kopniaków telefonicznych, gdy o czwartej nad ranem dzwonisz, mówiąc, że nie wiesz, gdzie jesteś, a dłonie masz całe we krwi, i nie pamiętasz dlaczego.

Kocham to, z jakim okrucieństwem wyrwałeś skrzydła tej pustej ważce. Czuję, że warto brodzić w szlamie po kostki, spacerować umarłymi parkami i obserwować, jak z nieba spadają martwe ptaki, jeśli tylko moja dłoń schowa się w twojej, lodowatej.

 

Chcę twych urojeń, które z ukłonem proszą do tańca moje fobie. I zaczyna się bal, carski, schizofreniczny, kostiumowy. Obdrapany, jak moje przedramiona, gdy z wściekłości chcę się siebie pozbyć.

 

Mój blady, drżący uśmiech, jak kościste kolanka chorej na białaczkę dziewczynki, która umierała kiedyś w tym samym szpitalu, co ja. Nie lubiła sztucznych kwiatów. Nie bała się być prawdziwa. Miała tylko jedenaście lat. Opowiem ci kiedyś.

 

Nasze nieposzanowanie dla życia, wyprawy do aptek, nasze wspólne wspomnienia z dzieciństwa, choć przecież spotkaliśmy się niedawno. Nasze smsy, z których mógłby już powstać mały tomik poezji i zanurzone w nadziei płatki słoneczników, zasuszone, wycałowane obrzmiałymi z tęsknoty wargami.

 

Tyle herbat mi wystygło, bo zagapiłam się we wspomnienie twojego spojrzenia. Jesteś bliżej od wszystkich igieł. Odliczam dni.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 14

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Adelajda 8 miesięcy temu
    Ciężko powiedzieć, że piękne, ale naprawdę mocne. Tylko kochankowie przeżyją :3
    Dobrze, że jesteś, że piszesz.
  • Lamb 8 miesięcy temu
    Dobrze, ze Ty jesteś. Ja to tam wiesz, ledwo jestem.
  • Angela 8 miesięcy temu
    Jak zwykle się nie zawiodłam, ten tekst się w człowieka wtapia i zostaje na długo.
  • Lamb 8 miesięcy temu
    Merci :3.
  • JamCi 8 miesięcy temu
    Gryzie. Niepokoi. Tuli i odpycha. Woła. Cała Ty?
  • Lamb 8 miesięcy temu
    Z pewnością duzo mnie, szczerej I nagiej mnie, bo jest to tekst inspirowany moim chłopcem, dla Niego pisany, I odwołujący się do faktów. Dlatego tez w wielu sensach prawdziwy, tętniący tęsknotą, choć na szczęście muszę wytrzymać jeszcze tylko ponad jeden dzien bez Niego.

    Dziękuję Ci, JamCi, za wizytę I wyrażenie swych odczuć bez zbytniego gmerania mi w tym tekscie, I sugerowania jakichs drastycznych zmian.

    Jestem ludziom wdzieczna za uwagi co do interpunkcji, I na pewno przysiądę, gdy juz dotre, co rzeczywiscie powinnam poprawic.

    Ale przyznam, ze odczuwam lekką irytację na tak wielkie zamieszanie, a zwlaszcza sugerowanie mi zmian poza interpunkcyjnych. Kazdy cos, kazdy by wolal cos inaczej.

    Nawet Moje Kochanie upiera sie, ze ma oczy zielone, choc ja je widzę jako szaro-niebieskie.

    Będę musiala zmienic na zielen, I pogrzebac w interpunkcji.
  • pkropka 8 miesięcy temu
    Brudne, niepokojące, ale przez to prawdziwe. Bardzo prawdziwe, aż balansuje na krawędzi przerażania życiem.
    Tytuł przyciąga, całość hipnotyzuje i zatrzymuje.

    Opowiedz o jedenastolatce, nawet jeżeli nie istnieje.
  • Lamb 8 miesięcy temu
    Urzeklo mnie ostatnie zdanie Twego komentarza.
    ,,brudne, niepokojące" - tu się zgodzam. Ciesze sie, ze hipnotyzuje. :)
  • pkropka 8 miesięcy temu
    Lamb :)
    P.S., bo się pogubić można przez spam na dole. Betti ma rację co do podeszew (sama nie wiedziałam, aż nienaturalnie to brzmi).
    https://sjp.pl/podeszew - występuje
    https://sjp.pl/podeszw - nie występuje w słowniku

    Co to lublińskiego - też niby ma rację, choć jak dla mnie to dodaje uroku i bardziej osobistego charakteru. Na Twoim miejscu bym zostawiła, ale to już jak uważasz ;)

    Z przecinkami niestety nie pomogę, też stawiam na czuja. Poza tym czy one są najważniejsze?
    Szkoda tylko, że pod tak dobrym tekstem kolejne przepychanki. Moje kondolencje.
  • Lamb 8 miesięcy temu
    pkropka, o, dziękuję Ci za tak jasne wyszczegolnienie mi I poswiecenie czasu. Z lublińskim już zmieniłam, aby bylo poprawnie, chociaz moim zdaniem ta nieprawidlowa, moja odmiana,.istotnie dodawala nuty osobistosci.

    Podeszew -nie dowierzam, w zyciu bym na to nie wpadla, to az nienaturalnie brzmi. Ale jak trzeba to trzeba, zmienię to.

    No tak, mnie tez te przepychanki są malo na rękę, zwlaszcza pod tak waznym dla mnie tekstem. Ale jak to kiedys powiedzial artysta Neurotyk "przestrzen pod tekstem jest dla komentujących, nie autora". I nic na to nie poradzę.
  • Lamb 8 miesięcy temu
    A jest to, o dziwo, dosc szczesliwy tekst. Pisalam go bedac szczesliwa. Jest dedytkowany i kierowany do mojego chlopca, w niebanalny sposob chcialam namalowac obraz pewnego początku. Co ciekawe, wlasnie sie dowiedzialam, ze nocą, gdy ja pisalam ten tekst, On malowal moj portret. Dosc niesamowite.

    Odniose sie z osobna do kazdego z komentarzy, ale pozniej. Poki co - dziekuje za obecnosc i przeczytanie.
  • Nuncjusz 8 miesięcy temu
    Chciałbym zobaczyć ten portret, jeśli to możliwe ;)
  • Lamb 8 miesięcy temu
    Ja też. Trzeba poczekać do czwartku. :)
  • Lamb 8 miesięcy temu
    Jesli uzyskam zgodę I bedzie ukonczony - przesle Ci zdjecie na messengerze. Zresztą On chyba w ogole w najblizszym czasie ma zamiar mnie malowac w roznych wersjach, a ja sie nie moge doczekac :).
  • betti 8 miesięcy temu
    ''lublińskich''?

    Udało ci się wejść w moją żyłę, udało ci się wejść w moje serce. - tu nie pasuje mi serce zbyt trywialnie, przy żyle, coś mocniejszego by się przydało.

    szelnych ?

    Na końcu bez ''odliczam dni''

    Interpunkcja trochę na chybił - trafił, ale ogólnie bardzo dobry tekst, wciągający, obrazowy.
  • Lamb 8 miesięcy temu
    Szczelnych, już poprawione. Tak, lublińskich. Od nazwy miasta.
    Tylko widzisz, ja mam trudne żyły i trudne serce. Jest tu pewna analogia, której człowiek nie będący narkomanem może nie być w stanie wyłapać. Gdy trafisz w żyłę, w strzykawce pokazuje się krew i to znaczy, że jesteś w środku. Z sercem nie jest tak prosto, zwłaszcza moim.

    Pokaż mi proszę, gdzie są błędy interpunkcyjne. Chętnie je poprawię. Starałam się, ale interpunkcję zawsze traktuję intuicyjnie, będę więc wdzięczna za wskazanie mi błędów.

    Nie może być bez odliczam dni.
    Bo widzisz, ja naprawdę odliczam dni. Jeszcze tylko dwa.
  • betti 8 miesięcy temu
    Od nazwy miasta to lubelskich, nie ma czegoś takiego jak lublińskich.

    Jak nieudomowione koty wchodziliśmy w każdą ciemność snującą domysły o kryjówkach, szepczącą o braku ludzi. Nie lubiliśmy słońca.

    Febra, zaciągnięte żaluzje, ty w kapturze. Zapominaliśmy, że gdzieś u góry jest świat. Na wilgotnej ziemi, na kawałkach bruku, na zrudziałych melinach - urządzaliśmy tymczasowe obozowiska.

    Mogłabym z tobą mieszkać w kartonie.

    Niczym polarne jaszczurki wygrzewaliśmy się w lublińskich bramach, chłodnych i obskurnych. Wpadaliśmy w swoje oczy jak w morza martwe. Udało ci się wejść w moją żyłę, udało ci się wejść w moje serce. Ukradkiem, przez szczeliny w koronach cierniowych ogołoconych drzew, przez spowite kurtyną dymu wybrakowania, które pokochałeś, senną ulicą, zaćpanym krokiem, lepkimi ustami, zbyt drogim mohito uczciliśmy niewypowiedziane.

    Twoje palce, to sekatory. Padają zasieki i jesteś w środku. Mój teren prywatny rozwarty przed tobą wraz z ostro zarysowanymi łydkami, na łyżce podgrzewa się błogość. Chcę poczuć jak twoje zimne palce grają na moich udach własne wykonanie soundtracku z ,,Tylko kochankowie przeżyją".

    Błękitne myśli owinięte w koszulkę z Sidem (pierwsza materialna rzecz, jaką mi podarowałeś), tobołek z miłością niesiony do ciebie w zębach, chlupot, gdy wpadam w studnie niebieskich, przerażających oczu. Kocham w tobie brodzić, brudzić się światem, a potem obmywać w szczerości szczelnych ramion.

    Czasem czuję się jak poręcz w autobusie dotykana milionami przetłuszczonych palców. Wiję się jak robak w zakrwawionej pościeli, łzy przestałam liczyć po trzech pełnych szklankach. Nasze nie zdrowie!

    Wiem, że zrozumiesz. Zawsze rozumiesz.

    Pragnę twoich podeszew do zgniatania moich urojeń. Twoich kopniaków telefonicznych, gdy o czwartej nad ranem dzwonisz mówiąc, że nie wiesz, gdzie jesteś, a dłonie masz całe we krwi. Nie pamiętasz dlaczego.

    Kocham to, z jakim okrucieństwem wyrwałeś skrzydła tej pustej ważce. Czuję, że warto brodzić w szlamie po kostki, spacerować umarłymi parkami i obserwować, jak z nieba spadają martwe ptaki, jeśli tylko moja dłoń schowa się w twojej, lodowatej.

    Chcę twoich urojeń, które z ukłonem proszą do tańca moje fobie. I zaczyna się bal, carski, schizofreniczny, kostiumowy. Obdrapany, jak moje przedramiona, gdy z wściekłości chcę się siebie pozbyć.

    Mój blady, drżący uśmiech jak kościste kolanka chorej na białaczkę dziewczynki, która umierała kiedyś w tym samym szpitalu, co ja. Nie lubiła sztucznych kwiatów. Nie bała się być prawdziwa. Miała tylko jedenaście lat. Opowiem ci kiedyś.

    Nasze nieposzanowanie dla życia, wyprawy do aptek, nasze wspólne wspomnienia z dzieciństwa, choć przecież spotkaliśmy się niedawno. Nasze sms - y, z których mógłby już powstać mały tomik poezji i zanurzone w nadziei płatki słoneczników, zasuszone, wycałowane obrzmiałymi z tęsknoty wargami.

    Tyle herbat mi wystygło, bo zagapiłam się we wspomnienie twojego spojrzenia. Jesteś bliżej od wszystkich igieł. Odliczam dni.

    Być może ktoś jeszcze coś znajdzie, ja trochę poprawiłam.
  • akwamen 8 miesięcy temu
    betti albo poprawiasz dobrze i wszystko, albo nie ośmieszaj się :)
  • Ritha 8 miesięcy temu
    Na wilgotnej ziemi, na kawałkach bruku, na zrudziałych melinach - urządzaliśmy tymczasowe obozowiska. - pólpauza zamiast dywizu

    Twoje palce, to sekatory - bez przecinka

    Chcę poczuć[,] jak twoje zimne palce grają na moich udach własne wykonanie soundtracku z ,,Tylko kochankowie przeżyją".

    Nasze sms - y - bez spacji wokol dywizu

    Tak na szybko z telefonu.
    Nie sluchaj betti, Lamb w kwestiach interpunkcji ;) Kompletnoe nie ogarnia.
  • Ritha 8 miesięcy temu
    Świetne, ake wcale mnie to nie dziwi. Wszak Twoje :) Duzo dobrych fragmentow, wyciągnę jeden:
    "Pragnę twoich podeszw do zgniatania moich urojeń. Twoich kopniaków telefonicznych, gdy o czwartej nad ranem dzwonisz, mówiąc, że nie wiesz, gdzie jesteś, a dłonie masz całe we krwi, i nie pamiętasz dlaczego"
    <3
  • Lamb 8 miesięcy temu
    A to akurat prawdziwa historia. Tak było. Z interpunkcją postaram się ogarnąć, podłubać. Tekst bardzo na gorąco, a za alfę i omegę interpunkcji ani madonnę znaków przestanowych nigdy się nie miałam.

    Dziękuję za obecność, milo ze przypadłobdo gustu.
  • Ritha 8 miesięcy temu
    Lamb rzecz w tym, ze betti Ci zmienila zdania z dobra interpunkcja na błedne :)
  • betti 8 miesięcy temu
    Ritha nie świruj pawiana....
  • betti 8 miesięcy temu
    podeszw - podeszew chociaż to popraw
  • Lamb 8 miesięcy temu
    Podeszw (butów)
  • Lamb 8 miesięcy temu
    Podeszew? Sprawdzę, ale w zyciu bym nie wpadla na to, by tak odmienic ten wyraz.
  • Gregory 8 miesięcy temu
    betti pisze nowy słownik, nie ośmieszaj się
  • Gregory 8 miesięcy temu
    Lamb przepraszam, że się wciskam. Dopełniacz kogo? Czego? l. poj podeszwy l.mn podeszew

    Miałaś dobrze nie słuchaj tego tłuka
  • betti 8 miesięcy temu
    Gregory głąbie to sprawdź, kiedy nie wiesz, a potem szczekaj!
  • Gregory 8 miesięcy temu
    betti oszczędź wstydu idź na spacer dotlenić swoje szare komórki
  • betti 8 miesięcy temu
    Gregory tobie nawet spacer nie pomoże!
  • Gregory 8 miesięcy temu
    betti bo ja jestem ponad
  • betti 8 miesięcy temu
    Gregory wiem, ponad logikę... podeszw jprd.
  • Gregory 8 miesięcy temu
    betti ty i logika to dwie przepaście
  • betti 8 miesięcy temu
    Gregory niech ciebie i Rithki słucha... dwóch opowijskich głąbów, wtedy wszystko będzie wiedziała...
  • Bogumił 8 miesięcy temu
    I tacy analfabeci i dyletanci mają czelność wzywać do bojkotu cudzych tekstów. I jeszcze uważają się za wielkich jakichś literatów.
  • betti 8 miesięcy temu
    Bogumił we własnym mniemaniu są wielcy. Konam ze śmiechu, gdy te bzdury czytam.
  • Angela 8 miesięcy temu
    betti Obiecanki cacanki :/
  • betti 8 miesięcy temu
    Angela czy Iwonka, jak to z tobą jest?
  • Angela 8 miesięcy temu
    betti Angela, ja się w dodatkowe konta i nicki nie nawię. Mój nick to tylko sktut od imienia.
  • betti 8 miesięcy temu
    Angela ale na Wery masz Iwonka.
  • Angela 8 miesięcy temu
    Znowu teorie spiskowe? Nie ma mnie na innych portalach.
  • betti 8 miesięcy temu
    Angela wstydzisz się przyznać? Co prawda nie dziwię, bo nie ma czym się chwalić, ale...
  • Angela 8 miesięcy temu
    betti ja na serio, jest tam co mojego, czy tylko styl podobny?
    Wery to skrut od weryfikatorium? Obadam po pracy.
  • Gregory 8 miesięcy temu
    betti przecież to twoje drugie konto Iwona
  • akwamen 8 miesięcy temu
    Gregory o i tu zabawa?
  • akwamen 8 miesięcy temu
    Angela dzień dobry, Pani! :)
  • Angela 8 miesięcy temu
    akwamen Witam pięknie, Panie :)
  • akwamen 8 miesięcy temu
    Angela iwona, to betti, jej drugie konto, mam to gdzieś zapisane.... znajdę to wkleję.
  • betti 8 miesięcy temu
    Ale odkrycie... już dawno temu, to napisałam, że miałam tu drugie konto.

    Angela sprawdź konieczne. Wypisz, wymaluj twój styl i... błędy.
  • Angela 8 miesięcy temu
    Ja pier... Czy jest na sali lekarz?
    Bez komentarza lepiej.
    Dobra, idę.
    Miłego dnia
  • akwamen 8 miesięcy temu
    Angela miłego, Pani! :)
  • Gregory 8 miesięcy temu
    betti kryształowa z twarzą
  • akwamen 8 miesięcy temu
    Gregory tiaaa... tych twarzy to ona ma wiele ;)
  • Gregory 8 miesięcy temu
    akwamen prawda
  • Gregory 8 miesięcy temu
    nie spamujmy pod Lamb
  • betti 8 miesięcy temu
    Spamujcie... ucieszy się na pewno!
  • Lamb 8 miesięcy temu
    Nieszczegolnie. To dla mnie dosc osobisty tekst, i rozumiem, ze nie mam wplywu na nurt komentarzy, ale bylabym wdzieczna gdybyscie przepychanki przeniesli gdzies indziej, proszę
  • betti 8 miesięcy temu
    Lamb wiem, ale przecież głupków nikt nie zatrzyma...

    Ja przepraszam - za siebie.
  • jagodolas 8 miesięcy temu
    Ale fajny tytuł :) nie wiem dlaczego, ale tekst odbieram jako lekki. W sensie, że przepływa się i w sensie też takim, że język i tło nie odbierają mi satysfakcji z oglądania tych obrazów. Wystygłe herbaty mogą smakować, jak się okazuje
  • Lamb 8 miesięcy temu
    Mogą, jeśli stygną z fajnych powodow.
    Jak ja lubie, gdy jestes :).
  • franekzawór 8 miesięcy temu
    Ładne metafory i język, całościowo - jestem już chyba za stary :(
  • Lamb 8 miesięcy temu
    Za stary? Ja jestem troszke po dwudziestce, nie sądzę bys byl o wieeeeeele starszy. No, ale moge sie mylić.

    Dzięki za przeczytanie I mile slowa
  • refluks 8 miesięcy temu
    "Tyle herbat mi wystygło, bo zagapiłam się we wspomnienie twojego spojrzenia."
    Kradnę.
  • Lamb 8 miesięcy temu
    Ty moglabys mi ukrasc nawet pierscionek z wielokaratowym diamentem, gdyz mam do Ciebie słabość i sętymęt.
    Gdybym oczywiscie takowy piersionek posiadała.
  • refluks 8 miesięcy temu
    Lamb Nie pierdol, tylko idź do jakiego wydawnictwa, utalentowana maupo.
  • Lamb 8 miesięcy temu
    refluks, nie nadaję się. Tam chcą konspektów, zyciorysow, planow wydarzen, streszczen - I dopiero jak im sie cos z tego spodoba, to czytają tekst.

    A ja bardzo nie lubię planow wydarzen I zyciorysow. Poza tym pisuje glownie proze poetycką I opowiadania (raczej krótsze niż dłuższe), a na to w ogole nie ma popytu.

    Romanse, kryminały - to się sprzedaje.
  • betti 8 miesięcy temu
    No coś Ty, Refluks. Przestaną ją wtedy lubić na opowi...
  • akwamen 8 miesięcy temu
    betta mialaś nie spamować!
  • refluks 8 miesięcy temu
    Na opowi, gdzie wiedzą lepiej jak się odmienia podeszwy? Pacz, pani...
    Łowieczka jesteś zdolna, idź na weryfikatorium.
  • Lamb 8 miesięcy temu
    refluks, obadam to werydikatorium, choc ja wrastam w miejsca. Z opowi jestem związana juz chyba cztery lata, czasem nie bywalam pare miesiecy, bo poszatkowane I sinusoidalne jest moje zycie, ale - wracam. Poznalam tu kilka niesamowitych osobowosci, noż chocby Ciebie, Ty mnie nieprzerwanie zdumiewasz :).

    Odadam jednak w wolniejszej chwili
  • Aisak 8 miesięcy temu
    To twój najlepszy tekst od... x czasu.
  • Lamb 8 miesięcy temu
    Oo. Merci. A wiesz, chyba jestem sklonna sie zgodzic. Na pewno wazny I emocjonalny.
  • Pan Buczybór 8 miesięcy temu
    Świetny tekst. Po prostu wow. Właśnie takie coś to prawdziwa magia słowa. Każdy wyraz jest mocny, nacechowany emocjami. Przemyślana układanka, nie odsłaniająca wszystkiego przed czytelnikiem. Bardzo, bardzo dobry tekst.
  • Lamb 8 miesięcy temu
    Bardz, bardzo dziekuje, za tak wnikliwy I przyjemny komentarz.
  • JamCi 8 miesięcy temu
    Lamb od Lublina czy Lublińca?
  • Lamb 8 miesięcy temu
    Od Lublina.
  • betti 8 miesięcy temu
    To nie lublińskie, tylko lubelskie
  • Lamb 8 miesięcy temu
    Rozważę to, jak i przysiąde do calej interpunkcji, ale teraz ledwo widze na oczy.

    Spadl na mnie grad uwag, i costam poprawie w przestrzeni znakow przestankowych, tylko musze sie w..bardziej odpiwiedniej chwili zorientowac kto ka racje, co poprawiac.
  • betti 8 miesięcy temu
    Lamb zrób coś dla siebie, zarejestruj się na innym ale dobrym portalu, choćby Weryfikatorium, tam się dowiesz jak piszesz i jaki masz potencjał... przekonaj się, dla siebie.
    Masz niezaprzeczalny talent, nie bój się zmierzyć z krytyką. Nabierzesz pewności siebie.
  • Lamb 8 miesięcy temu
    betti, juz Aneta wyzej sugerowala mi to Werydikatorium, wiec moze cos jest na rzeczy.

    Odsylam Cie do tego, co jej odowiedzialam kawalek wyzej.
    Ale obadam w wolnej chwili.
  • betti 8 miesięcy temu
    od Lublińca, to by było lublinieckie
  • Lamb 8 miesięcy temu
    Ale nie ma żadnego Lublińca, jest tylko Lublin I zaraz zmienię na ,,lubelskich", jesli ,,lublińskich" jest niepoprawnie.
  • Lamb 8 miesięcy temu
    Nieco już tu napoprawiałam, odnosząc się do niektórych sugestii.
  • jolka_ka 8 miesięcy temu
    Dobrze widzieć coś od Ciebie. Szkoda, że tak rzadko tu wpadasz. A co z poprzednią serią? :)
  • Lamb 8 miesięcy temu
    Jak pisałam - mam zamiar ją ukończyć. Jeszcze dwie części. Lecz to trudna i ciężkim sercem pisana seria, chwilowo jestem pochłonięta czymś zupełnie innym (dlatego i rzadko tu jestem. A i Ty niestety nieczęsto :c), i nie mam zupełnie nastroju, nic się we mnie nie zgrywa z tamtą serią, więc wyszłoby sztucznie, źle. Musi odleżeć. Ale nawet ją chyba lubię, sporo mnie kosztowała, i zostanie ukończona. Po prostu nie teraz.
    Pozdrawiam Cię.
  • nimfetka 8 miesięcy temu
    A dla mnie bardzo piękne. Poruszające i fenomenalnie skomponowane.
    "Czasem czuję się jak poręcz w autobusie, wydotykana milionami przetłuszczonych palców." - W tym fragmencie odnajduję coś niezwykłego. Nie wiem, jakoś wewnętrznie potrafię się z tym, może nie tyle co utożsamić, ale w jakiś sposób doznać.
    Tak naprawdę to każdy skrawek tego dzieła jest obrodzony w przemyślane, kunsztownie wystylizowane fragmenty sztuki.
    Bardzo lubię to w jaki sposób dozujesz tę piękno, nie przedobrzasz, wszystko wykreowane jest ze smakiem i czułością. Dodatkowy, wyjątkowy wymiar nadaje temu utworowi to, że jest on osobisty, stworzony osobie kochanej. No mi się marzy, żeby taki finezja zadedykowana była mnie. Tylko pozazdrościć chłopcu. :)
    Pozdrowionka
  • Lamb 8 miesięcy temu
    UWIELBIAM Twoje komentarze. Aż nie wiem, co powiedzieć. Jeju.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania