Jednak

choć wiatr przeciwny nie łamie jeszcze

cienkie łodygi z kwiatem przyciężkim

ścianki wazonu bronią zawzięcie

a przytulanka za dzieckiem tęskni

 

spowite w błękit szarość i ciemność

w zwierciadle sensy odwrotnej łąki

ślady na ścieżce mogą odetchnąć

kto je zostawił i czas wyłączył

  

w zaśpiewie nuty wśród pięciolinii

muzyka się błąka pośród krzyżyków

aby na pewno klucz tu zawinił

w rytmie melodii których bez liku

 

na luźnej kartce słowa stłoczone

tekstu to środek albo początek

powiedz margines za tobą koniec

bo my nie wiemy czy wskoczyć w książkę

   

w źrenicach oczu obraz więziony

kurtyną powiek tu w międzyświatach

farba się łuszczy nie te kolory

że nawet łezka musi zapłakać

 

po cóż na ziemi ciągnąć latawce

a w zgięciu kartki przeciąć pytajnik

na spodzie kropka w oku od zawsze

czasem i bliski horyzont zadrwi

   

*

jednak szybuje frunie wysoko

mimo że czasem za mocno zadmie

póki nić trzymasz bliski obłokom

a jeśli puścisz on wolny spadnie

Średnia ocena: 2.8  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (3)

  • najmniejsza 7 godz. temu
    Ładne
  • Sokrates 6 godz. temu
    Szczególnie ostatnia zwrotka przemawia. Zmieniłbym tylko tytuł i może nieco skrócił.
  • ireneo godzinę temu
    <Cienkich> łodyg mogłyby bronić te ścianki, albo te łodygi, ale tych <ścianek> wazonu.
    Ponieważ im dalej w las tym ciemniej, to dopełniaczem wycofałem się do światła.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania