Jednak
choć wiatr przeciwny nie łamie jeszcze
cienkie łodygi z kwiatem przyciężkim
ścianki wazonu bronią zawzięcie
a przytulanka za dzieckiem tęskni
spowite w błękit szarość i ciemność
w zwierciadle sensy odwrotnej łąki
ślady na ścieżce mogą odetchnąć
kto je zostawił i czas wyłączył
w zaśpiewie nuty wśród pięciolinii
muzyka się błąka pośród krzyżyków
aby na pewno klucz tu zawinił
w rytmie melodii których bez liku
na luźnej kartce słowa stłoczone
tekstu to środek albo początek
powiedz margines za tobą koniec
bo my nie wiemy czy wskoczyć w książkę
w źrenicach oczu obraz więziony
kurtyną powiek tu w międzyświatach
farba się łuszczy nie te kolory
że nawet łezka musi zapłakać
po cóż na ziemi ciągnąć latawce
a w zgięciu kartki przeciąć pytajnik
na spodzie kropka w oku od zawsze
czasem i bliski horyzont zadrwi
*
jednak szybuje frunie wysoko
mimo że czasem za mocno zadmie
póki nić trzymasz bliski obłokom
a jeśli puścisz on wolny spadnie
Komentarze (8)
Ładne
Najmniejsza–Dzięki:)–Pozdrawiam:)
Dekaos Dondi potwierdzam ,ostatnia najlepsza
Najmniejsza– Możliwe:)–Pozdrawiam:)
Szczególnie ostatnia zwrotka przemawia. Zmieniłbym tylko tytuł i może nieco skrócił.
Sokrates–Dzięki:)–Tytuł:)–Taki specjalnie:)–Nie zobowiązujący:)–Pozdrawiam:)
<Cienkich> łodyg mogłyby bronić te ścianki, albo te łodygi, ale tych <ścianek> wazonu.
Ponieważ im dalej w las tym ciemniej, to dopełniaczem wycofałem się do światła.
Ireneo–Dzięki za opinię:)–Pozdrawiam:)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania